No bardzo ładnie, no to po kolei odpowiem:
EMOsek - no pewnie, z tą Legią to chodziło mi przede wszystkim o coś co uznajemy za naturalne, przecież jeszcze w XX wieku mamy legalną dyskryminację rasową. Odmienne kultury były przez ludzi w średniowieczu, czy starożytnych traktowane nawet nie jako barbarzyńcy, a odmienne gatunki. Aleksander Macedoński małpy w Indiach uznał za kolejny naród który podbił - to chyba czytelny przykład.
Waldzios no piękny jest ten obraz, tak zdecydowanie w moim stylu. W zasadzie jeśli wiecie kim jest Simon Bisley to mogę już skończyć wyjaśniać, jak zajebista jest ta ilustracja. Jeśli nie no to powiedzmy, że ta średniowieczna interpretacja koncepcji walki w stylu Terminatora bardzo mi się spodobała. :) Nie zgadzam się natomiast z twoimi wyliczeniami. Ile będzie kosztować utrzymanie pół milionowej armii, a ile 8 tysięcy ludzi nawet tylko w okresie kampanii? To właśnie wystawienie połowy kraju na pole bitwy jest nie ekonomiczne, to proszenie się o Pyrrusowe zwycięstwo. Wiesz jak twoje obliczenia podsumowałby Jan Karol Chodkiewicz? Masz to przecież wpisane pod obrazkiem pana husarza, więc nie jesteś w swojej tyradzie anty-husarskiej zbyt przekonujący. Mi chodzi oczywiście o bardziej zrównoważone podejście nawet może być i milion obdartusów, co z tego skoro przeciwstawiłbyś im ciekawie zorganizowaną armię, twoja wizja i tak brzmi trochę jak preludium do szarży Rohirrimów na polach Pelennnoru. :) Powiedzmy ja proponuje układ ciężka piechota plus artyleria, ale można się bawić na różne sposoby, kombinacja husarii i ciężkiej piechoty, np. szwajcarskich pikinierów też może być.
Bidne obdartusy niszczą swoje państwo i tak na starcie stanowiąc gigantyczny cios dla gospodarki, niezależnie od wygranej czy przegranej o tym jak miałaby wyglądać organizacja takiej armii, nawet boje się pytać, bo będziecie mi potem mówić, że XVII wieku nie było telefonu, a ja naprawdę nie mam pojęcia jak w czymś takim można by było inaczej zarządzać. :) Jeszcze chciałem przy okazji dodać, że Kserkses nie mógł nawet słyszeć o jakiejkolwiek artylerii, bo ta pojawia się dopiero w sto lat bo jego śmierci - miał chłop pecha. I to skojarzenie to taki ostatni argument w rozmowie o tym jak świetnie walczy tłum obdartusów.
beanshee - a co jest złego w historii sztuki? No rozumiem, że w tym kontekście możesz powiedzieć, że facet nie jest w danej dziedzinie ekspertem, ale to nie znaczy, żeby go z tego paragrafu unikać. Jedną z najciekawszych książek jakie czytałem była historia rozwoju mebli i sztuki użytkowej w Francji - kapitalne studium tego jak na prawdę żyli ludzie i ich mentalności. Rozważania militarne z reguły są jakimś pomostem, przy pomocy którego chcemy uchwycić jak kiedyś wyglądało życie, z reguły jest to dobre uproszczenie, ale nie wszystko da się zamknąć w tak prostych schematach, proszę mi tu historią sztuki nie gardzić.