Drużyna 1
Kroghar(MG)
Icelin
Falquan(MG)
Xander
Falquan zirytowany już siedzeniem w miejscu rozpoczyna przemowę.
Nie wiem jak wam, ale nie chce mi się przesiedzieć całego dnia w karczmie. Skoro masz kłopoty elfie z tym kupcem to może nas ugości przez parę dni, hmm?
Kroghar po krótkiej zadumie odpowiada.
Może pozostańmy u niego parę dni, aż sprawa lekko ucichnie i poczekajmy, na jego kolejny sygnał. Póki co jeśli zaczniemy węszyć, to tylko uprzedzimy go, lub ją, nie wiem z czym mamy do czynienia i zgubimy trop na samym początku. Xanderze, płać resztę i chodźmy do Dantego.
Kroghar wstał, obrócił się i skierował kroki do wyjścia a w ślad za nim poszedł Falquan mrucząc coś pod nosem.
Wszyscy momentalnie się odwrócili gdy Icelin zaczęła śpiewać pieśń. Trwała około 2 minut więc Falquan i Kroghar zostali by się jej przysłuchać. Gdy Icelin umilkła w karczmie zaczęto klaskać i krzyczeć. Najwidoczniej nie na co dzień goszczą tu lekko podchmielone elfki, które śpiewają miejscowym weteranom picia. Pomimo śpiewu Udało Ci się Icelin usłyszeć o czym rozprawiają twoi kompani przy stole.
Drużyna 2
Kedayveth
Minęłaś lokalne zalotnice, które zdziwiły się, że do ich przybytku wchodzi kobieta. Mijając je słyszysz różne domysły na Twój temat...
Patrzcie kogo tu przywiało, pełnie męża szuka, hehe - odezwała się jedna.
Chwilę potem inna jej odpowiada:
Niee, wygląda na niebezpieczną, może chce się do nas zaciągnąć, pewnie w życiu jej nie wyszło i chce zaznać rozkoszy. Założę się, że za taką "groźną" klienci płacili by krocie.
Akurat pierwsze krople deszczu zaczęły leniwie spadać z nieba. Powietrze zrobiło się zimne i ciężkie, na tyle by czuć, że nogi gorzej zniosą tę różnice temperatur. Ignorując ich zaczepki wchodzisz wreszcie do wnętrza zamtuzu. Jest to pokaźnych rozmiarów pomieszczenie, od którego odchodzą na prawo i na lewo po 2 korytarze na każdą ze ścian. Nie jesteś w stanie określić dokąd prowadzą owe korytarze, lecz zgadujesz iż tam zlokalizowane są pokoje "uciech". W głównym pomieszczeniu na środku leży gruby karmazynowy dywan, na którym pośród poduch różnego koloru wylegują się młodsze i starsze kobiety dość wyzywająco i skąpo ubrane. Powietrze jest ciepłe i lekkie, pomimo zapachu kadzideł, które najprawdopodobniej ktoś tu pali od zarania dziejów(lub nie wiedzą do czego używa się okien). W centralnej części na dywanie stoi stół, na którym leżą resztki jedzenia, kilka nie zapalonych jeszcze kadzideł, kilka monet i świece, które paląc się dają przyjemne światło. Cała sala jest oświetlona świecami, z racji nie wielkiej ilości światła, jakie przepuszczają brązowe zasłony w oknach za tobą. Na końcu sali znajdują się schody w górę, które prowadzą do półpiętra którego część widzisz stąd. Tam zaś widać 2 pokoje. Kobiety w środku nie zwracają na ciebie zbytniej uwagi, lecz z automatu gdy weszłaś do sali, jedna z nierządnic podeszła do Ciebie, obejrzała cię i powiedziała:
Może się nadasz, lecz jeśli jesteś tu w innej sprawie niż praca to idź do Idyrliah na piętrze. - Po chwili odeszła.
Sam zamtuz nie jest zbyt zapełniony, może jest to spowodowane porą dnia, może pogodą, jedno jest pewne, to Cię teraz nie obchodzi.
Drużyna 3
Theodling
Gerlan
Brego
Borin
Manveru
Beorn(MG)
Jesteście w drodze do Edoras.