Arvaan
//Zanim napiszę, czemu tak dużo osób usłyszało o Mazarze, według mnie karczmarz powiedział to cicho, nie chcę być upierdliwy, ale staramy się utrzymywać realizm czyż nie?
Chwilę rozmyślał nad słowami karczmarza, które jednak podchwyciły inne osoby i wyjaśniły chcąc nie chcąc czym jest Mazar.
Miasto. - pomyślał - Cel. Również zwrócił uwagę na przybysza, ale już chwilę po jego wejściu wszedł na zaplecze i zaczął zapychać kieszenie szaty (miał pod nią podszytą płachtę, coś na kształt kangurzej torby) prowiantem. Gdy skończył uznał stosowane za sprawdzenie czy młódka wypiła napój, ale wtem nie mógł się ruszyć. Choć z całych sił tego pragnął jedyne co mógł zrobić to patrzeć jak nienaturalnie spokojny karczmarz założył maskę, wyszeptał słowa które starał się zrozumieć (odwołuję się do wiedzy uniwersyteckiej, o ile to obejmuje). Gdy ten opuścił pokój, zapomniał o kobiecie. To czego doświadczam... Czy to próba? Czy można wierzyć w taki los, który podchodzi indywidualnie do naszych przypadków, czy jednak doświadczam spisku uknutego przez kog... coś? Pytań nie było końca, ale odpowiedz jasna. Trzeba wyruszyć w drogę. Ocknął się z letargu. Podszedł do kobiety:
- Jak mniemam skonsumowała Pani napój, liczę że pomógł. - westchnął.
Zawsze się zastanawiałem co do kobiet awanturniczek*. Co gorsza widzę tu pełno młodzieniaszków... Eh, mam nadzieję że niewieście uroki nie zmiękcza tych chłopców! Rozejrzał się po pokoju. Naprawdę wiele się działo. A czymże.... To znaczy kimże jest ten, ten... człowiek? To chyba mężczyzna. Arvaan głowił się czy znów to wyrok ich nowego przeznaczenia czy naprawdę przypadkowy podróżnik. Choć po ostatnich wydarzeniach ciężko mu było wierzyć w to drugie. Poprawił skórzaną kurtę i usiadł również w kącie sali, jednakże przeciwległym.
//Zapomniałem ;_; Jak to jest z kobietami w tym uniwersum, odpowiada średniowiecznemu statusowi, czy też występuje tu przedwczesna emancypacja? :D