Verator i Faran właśnie mają wejść do namiotu-karczmy, kiedy na zewnątrz Leif wyrzuca podchmielonego Vladimira i mu grozi.
Verator, Faran
Dwójka najemników zagradza wam wejście do krainy piwem i miodem płynącej...
Vladimir
Leżysz na błocie nie do końca wiedząc, co się dzieje... Leif, który wywlókł cię na zewnątrz i groził, stoi przed tobą, a kątem oka dostrzegasz Farana i nieznajomego woja.
Leif
Puszczasz wywleczonego przed namiot tawerny Vladimira w błoto i widzisz przed sobą Farana i nieznanego ci jegomościa z berdyszem.
Aldred
Odpowiada ci markietanka.
-Ci, co cię tu przynieśli? A poszli w stronę wywróconego drakkara, ale wyglądali bardziej na spragnionych miodu niż wypełniania obowiązku przed jarlem... Twoja rana się ładnie goi, jest czysta i niemal przestała krwawić, ten kto cię opatrzył, znał się na rzeczy. - pochwaliła. -Pewnie chcesz dołączyć do twoich ziomków? W takim stanie... Był tu chyba jeden z twoich towarzyszy, dał mi jakiś flakon czegoś ohydnego i powiedział, że jak się obudzisz to masz go wypić... masz - podała ci buteleczkę z ciemnoczerwoną substancją.