Ależ to nie obala teorii względności tylko ją potwierdza! Wszystko jest zależne od punktu widzenia, chociaż prędkość światła musi być stała dla wszystkich obserwatorów - więc zaginamy przestrzeń - banalne, ale eleganckie!
Zepsuta aparatura w Cernie to oczywisty punkt do którego to wszystko zmierza od początku.
Ale Arthasan nie zawiódł!
W takim razie rzucam nowy filmik pod rozmyślania:
Quantum Theory - Full Documentary (https://www.youtube.com/watch?v=CBrsWPCp_rs)
W ten sposób mamy odbębnione dwa podstawowe zagadnienia i nieuchronnie zbliżamy się do pana na wózku!
(http://4.bp.blogspot.com/-5DC3EXL2zVE/Tz3tjkJVnpI/AAAAAAAACW8/mdgucOXHHIw/s1600/1hawkingillo-articleLarge.jpg)
Arthasan - twój czas minął, przykro mi. Nie pozostawiłeś mi wyboru. :(
ZdzisiuDywersant - jeszcze 2 dni na odpowiedź
Jak to ma być dla średniozaawansowanych to nie chcę wiedzieć jak wygląda ta dla zawodowców...
Wstęp do fizyki:
(http://fizyka.biz/495_dynamika/0495_01.jpg)
Początkujący:
(http://fizyka.biz/1141_wzory_z_fizyki/1141_64.png)
Średniozaawansowany:
(http://upload.wikimedia.org/math/1/b/9/1b94e117223b2edd933d8c4cbeb64f7c.png)
Zaawansowany:
(http://upload.wikimedia.org/math/5/0/6/506cf12f9ee65380d339265d18de4b4d.png)
Alkhadias, piękne mi się już nie chciało tego ciągnąć po tej wymuszonej wypowiedzi Arthasan'a w stylu Star Treka i lamentach beanshee, że to niby trudne, no ile możesz z siebie robić głupka!
A tu proszę, nie tylko ty błysnąłeś, przypominając nam o tym co oczywiste, ale od razu widać, że nasz humanista klasowy ^IvE też nadążył.
Ludwig Wittgenstein, tutaj powracam do tego wielkiego nazwiska jako pierwszy pięknie zdefiniował pewną myśl, która potem przebija się w twórczości Lovecrafta w poetycki sposób:
"Żyjemy na spokojnej wyspie ignorancji pośród czarnych mórz nieskończoności i wcale nie jest powiedziane,że w swej podróży zawędrujemy daleko. Nauki - a każda z nich dąży we własnym kierunku - nie wyrządziły nam jak dotąd większej szkody."
To wszystko jest bardzo proste, jeśli rozumie się Wittgenseinowski punkt widzenia nauki, taki sam jak u Larsona.
(http://ednys.free.fr/The_Far_Side/farside_04-p70-1.jpg)
czyli co z tego że podchodzisz naukowo do problemu z nieswojej dziedziny, mając złe dane na wejściu, lub nie rozumiesz kontekstu tego co robisz, itp.
I to jest sedno "Krótkiej historii czasu", nie ważne czym ta się Stefan zajmował, on i tak umiał wręcz wyśmiać innych ludzi, którzy ciężko i wytrwale, w pocie czoła, pracowali nad rzeczami, które absolutnie nie miały sensu.
Dla mnie ta jego demoniczna chęć, kopania innych, jest zupełnie zrozumiała. Idź powiedz facetowi, który jest niepełnosprawny, że mu pomożesz w czymś co on może robić, jako tej ostatniej dostępnej dla niego rzeczy. To jest oczywiste, że Stefan byłby gotów razem z tobą wjechać swoim wózkiem do basenu, żeby poraził ciebie prąd, gdybyś chciał mu "pomagać" w fizyce. On wręcz nienawidził naukowców, jeszcze bardziej kościelnych autorytetów.
Jeżeli zajmował się czarnymi dziurami, to dla wszystkich było logiczne, że kolejność przebiegających procesów musi być uporządkowana w czasie. No i drążyli temat, pracowicie i wytrwale, z tą zaradności właściwą dla normalnych, dziarskich, osób. Nagle wpada Stefan i bełkocze, że czas będzie przecież w tym przypadku płynął do tył, więc trzeba na to spojrzeć "wstecz". A facet w taksówce, która wiezie go na uniwersytet opieprza, go że nie umie wydusić dokąd chce jechać i ma zapłacić mu drobniejszymi monetami, w sytuacji gdy on nie może się ruszać. Właśnie to tworzy, to ciśnienie które sprawia, że to właśnie Stefan powie, że w przypadku mechaniki kwantowej, należy sięgnąć po liczby urojone, liczby których nie ma w matematyce. Na tym polega dowcip, że Stefan myśli nie naukowo, a my w codziennym życiu tak. To my idziemy w totalnie dziwacznym kierunku, który tworzy swoje własne pozory sensu, a nie Stefan - on mówi z sensem, bo prosto o sprawach elementarnych, które straciliśmy z oczu. Nie rozumiemy go, bo jesteśmy wydziwaczeni, właśnie przez takie rzeczy jak bzdury z SF.
No można polemizować z czymś takim jak prędkość ciemności, czyli "pseudo-paradoksów", które wynikają z przedstawienia oderwanych teorii w sposób niby naukowy, nawet ładnie to wychodzi facetowi z Vsauce, ale na dłuższą metę na ile można sobie robić sieczkę z mózgu czymś takim?
Przykład Arthasan'a jest pogrążony w duchu SF, a nie fizyki, to jest naginanie faktów w celu zbudowania "sensacyjki" a nie teoria.
W fizyce i tak przez cały czas funkcjonują różne teorie, czasem wręcz sprzeczne koncepcje, to nie jest problem, bo to oznacza twórcze ścieranie się idei i tak zasada "nieoznaczoności" pozwala na takie podejście, więc nie może za bardzo dziwić, że opierając się tylko na jednej teorii, można walnąć jakiś totalny paradoks.
Dlatego podziwiam cie szczerze Alkhadias, że chciało ci się polemizować z naukowym podejście z Master of Orion, no rozumiem Arthasana, że tak się z tym rozpisał, ale to donikąd nie prowadzi.
Problemem kochani, zdaniem Stefana i moim tyż, jest tempo rozwoju nauki. Bo nikt już nie jest na bieżącą, przy tym stopniu komplikacji i specjalizacji.
I to jest zagwozdka, czyli jak z tego wyjść? I tego Stefan nie wie i jego to właśnie martwi. Bo ostatecznie wszyscy, dzięki nauce, żyjemy w średniowieczu - nikt nie wie o co chodzi!
Dlatego dla oddania hołdu, tym którzy mają w tym wszystkim na tworzenie nowych problemów czas, bajeczka.
^IVE - moglibyśmy kolonizować całe wszechświaty, gdybyśmy od początków powstania cywilizacji, nie prowadzili wojen. To moja teoria. Popatrz na to zdjęcie, ilu ludzi takich jak Stefan zmiażdżyła ludzkość? To jest zdjęcie zrobione w tłumie na wyspie Lesbos, jakiś miesiąc temu. Gdybyś mógł temu chłopcu pomóc, to może okazało by się, że jego potencjał podobnie jak Stefana, złamie bariery, które uznajemy z nieprzekraczalne. Ale my nie będziemy przekraczać barier, będziemy się izolować i naparzać. Może tak musi po prostu być, nie wiem.
(https://scontent.xx.fbcdn.net/hphotos-xpf1/t31.0-8/12028785_966735340016067_5156455144040546188_o.jpg)
Najbliższa nas jest Alpha Centauri, ponoć tam mają być planety. Ale na pierwszy ogień i tak idzie Mars i księżyc Jowisza Europa. (https://pl.wikipedia.org/wiki/Europa_%28ksi%C4%99%C5%BCyc%29) Chodzi o wodę pod powierzchnią lodu, więcej opowie ci Stefan osobiście w serii o Obcych na najpopularniejszym kanale na świecie, na co więc czekać, i to po polsku! Mnie temat egzoplanety w złotej strefie nie rusza, właśnie dlatego że jesteśmy zbyt agresywnie by stawiać strefy Tysona Dysona i zaginać w ten sposób przestrzeń, to nie leży w naszej naturze, bomba atomowa to tak.
Alkhadias, nadal coś mi to nie podchodzi pod białą dziurę - zaburzałoby to prawo entropii wszechświata, myślę że to po prostu jest cykl życia czarnej dziury i tyle. W początkowym stadium wszechświata entropia ma być zerowa, potem dynamicznie rośnie, więc powrót do stadium początkowego tą równowagę by burzył - tak na chłopski rozum, żeby nie komplikować.
Powiedzmy sobie jasno - mówimy o aktualnie obowiązujących teoriach, a nie stanie faktycznym, fakt istnienia kwazarów, to nadal dowód pośredni.
Oczywiście, że fascynująco wygląda np. wizja dwóch zapętlających się w wirze czarnych dziur, ale to nie to samo co materialne, twarde dowody, to nadal obliczenia.
Ja tak sobie tylko myślę, tak rozmawiam sobie luźno, jak to mam w zwyczaju, polemizuje.
Ale polemizuje, że jednak poszukiwanie odpowiedzi na pytanie dotyczącą właśnie tego, dlaczego jest tak, że mały magnes pokonuje grawitacje całej planety motywuje do tworzenia różnych koncepcji, takich jak np. cząstki wirtualne. Chodzi o takie sprawy jak spin i mechanika kwantowa, a to jak mówiłem zupełnie w swojej naturze ma kilka teorii funkcjonujących na raz. Modele czarnych dziur, czy wielkiego wybuchu są powiązane z tymi zagadnieniami.
To jest truizm, ale może trzeba było powiedzieć to na początku, naukowcy się mylą z definicji.
Albert Einstein ostrzegał, że bomba atomowa może mieć tak dużą siłę niszczącą, że będzie mogła... zniszczyć cały port. Wiesz zapewne, że oglądając materiały z Hiroszimy fizycy zbaranieli - nikt się czegoś takiego nie spodziewał.
My mówimy tu o reakcjach zachodzących w czymś takim jak np. czas Plancka, naturalne że coś nam może umknąć, na tyle istotnego że zdefiniuje w zupełnie inny sposób całe zjawisko.
Einstein twierdził również, że "Bóg nie gra w kości", mówiąc o mechanice kwantowej. Mylił się!
Nie możesz powiedzieć, że możemy wyprowadzać teorie, w punkcie w którym załamuje się logika i nauka - to nadużycie.
Osobna bajka to wpływ tej całej sieczki na SF, ja polecam Eldarów i ich działa miotające Osobliwość, fajne co nie lllew? ;) Czym byłby Warhammer 40 000 bez tej całej otoczki mistycyzmu fizyki!?
(http://i29.tinypic.com/117r0ia.jpg)
Innymi słowy Alkhadiasie, nie traćmy poczucia humoru, bo czyż może być coś zabawniejszego niż doprowadzenie naukowymi metodami do takiego punktu jak Osobliwość i powiedzenie - "i tu załamują się prawa fizyki".
A "Czerwony Karzeł", coś komuś mówi?
Trochę spóźniona, ale oto następna część wiadomości nt. eksploracji kosmosu.
Z początku chciałem odpowiedzieć na drugą część pytania postawionego przez Ive, czyli o korzyściach i możliwościach płynących z eksploracji księżyców układu słonecznego oraz różnicach między nimi a planetami.
Do tego jednak wrócę w trzeciej wiadomości, bo tym razem chciałbym zwrócić uwagę na zakończenie niezwykle ważnej misji, które miało miejsce teraz już kilka miesięcy temu, o czym pisałem wcześniej.
Na początku 2006 roku wystrzelona została sonda kosmiczna New Horizons, która wtedy właśnie rozpoczęła swoją 9 letnią podróż w kierunku najdalszej planety układu słonecznego, Plutona. Najważniejszymi celami misji New Horizons było zbadanie składu powierzchni planety oraz jej księżyca Charona, zbadanie atmosfery Plutona, sprawdzenie czy Pluton i Charon posiadają pole magnetyczne, ustalenie czy Charon posiada własną atmosferę, dokładne zbadanie budowy geologicznej obu ciał oraz ustalenie czy Pluton posiada dodatkowe księżyce. Oczywiście jednym z najbardziej ekscytujących celów było wykonanie pierwszych w historii dokładnych zdjęć Plutona w wysokiej rozdzielczości. Założeń i oczekiwań było znacznie więcej, jednak sądzę że te były jednymi z ważniejszych.
Misja trwała 9 lat, a dokładniej tyle zajęło sondzie lecącej z prędkością ponad 16km/s dotarcie do orbity planety. Warto zaznaczyć, że była to najszybsza sonda opuszczająca naszą planetę. Dotarcie i minięcie księżyca zajęło jej 9 godzin. Kolejną innowacją dotyczącą tej misji było wykorzystanie asysty grawitacyjnej Jowisza w celu zwiększenia prędkości na dalszym etapie drogi do krańca naszego układu słonecznego. Sonda minęła Jowisza w 2007 roku, dzięki temu mogła dalej podróżować z prędkością 22km/s (o ile dobrze pamiętam). Pozwoliło to zaoszczędzić 3 lata podróży. Przy okazji, New Horizons pomyślnie wykonała cel poboczny, czyli dokładne zbadanie magnetosfery Jowisza oraz wykonała kilka niesamowitych zdjęć planety oraz jej księżyców.
Zdjęcia Jowisza oraz księżyca Io na którym zaobserwowano silną aktywność kriowulkaniczną
Io
(http://www.nasa.gov/images/content/170756main_tvashtar.jpg)
Jowisz oraz Io
(http://www.nasa.gov/sites/default/files/styles/full_width_feature/public/images/174830main_image_feature_809_ys_full.jpg?itok=cJf9txRl)
W 2008 roku New Horizons minęła orbitę Saturna i w dalszych etapach podróży była zazwyczaj hibernowana. Ostateczne wybudzenie sondy nastąpiło w 2014 roku i tym samym rozpoczął się jej końcowy i najważniejszy etap misji, która zakończyła się pozytywnie w 14 lipca 2015 roku.
Misja ta była ważna z wielu różnych przyczyn, po pierwsze była to ostatnia niezbadana w dokładny sposób planeta naszego układu słonecznego, dodatkowo New Horizons wykonała pierwsze w historii dokładne zdjęcia tej planety, gdyż do tej pory nie mieliśmy takiej możliwości. Warto zaznaczyć, że misja była również niesamowicie trudna i ryzykowna, ponieważ naukowcy mieli tylko jedno podejście. Na 9 lat przed zbliżeniem na odległość 27 000 kilometrów do Plutona musieli dokładnie wyliczyć trajektorię całej misji, gdyż orbita Plutona jest tak ogromna, że kolejne podejście mogłoby nie być możliwe za naszego życia. Poza odpowiednim wyliczeniem trajektorii, problemem jest też czas potrzebny na wykonanie odpowiednich badań. Po prawie 10 latach lotu, sonda New Horizons miała tylko 2 godziny i 15 minut na wykonanie pomiarów i zdjęć, gdyż po upływie tego czasu sonda zacznie się gwałtownie oddalać od Plutona, by kontynuować swoją misję i ostatecznie zerwać kontakt z Ziemią, by lecieć dalej w przestrzeń kosmiczną.
Kolejnym ważnym powodem zbadania Plutona było wydarzenie z tego samego roku, w którym rozpoczęła się misja New Horizons.
2006 roku Międzynarodowa Unia Astronomiczna uznała, że Plutona należy wykreślić z listy planet, ponieważ odkrycia astronomiczne z ostatnich lat poważnie podważyły status tego obiektu jako planety oraz sprawiły że Planetę jako taką trzeba było zdefiniować na nowo. Została utworzona oddzielna kategoria dla obiektów tego typu, czyli tzw. Planety Karłowate, do których to zalicza się obecnie Pluton.
Dane oraz setki zdjęć przesłane i dalej przesyłane przez sondę (przesyłanie danych oraz ich analiza może potrwać jeszcze kilkanaście miesięcy!) pozwoliły nam ponownie rozpocząć spór o status Plutona. Nim najważniejsze dane dotarły na Ziemię, powodem przez który Pluton stracił status planety było odkrycie planetoidy Eris, której rozmiar oszacowano na większy od Plutona. Tym samym zgodnie z dawnym kanonem należałoby zaliczyć Eris do grona planet układu słonecznego. Jak wiemy, tak się jednak nie stało.
Nie mniej, ostatnie dane nadesłane przez sondę wskazały na to, że to jednak Pluton jest większy od Eris. W dodatku zarówno na Plutonie jak i na Charonie ciągle zachodzą aktywne procesy geologiczne. Pluton nadal żyje, posiada własną atmosferę, pasma górskie, z kolei inne obiekty takie jak Eris, czy Westa są martwe i nieaktywne. Okazało się również, że Pluton posiada aż 5 księżyców, Charon, Kerberos, Nix, Styx oraz Hydra. Daje to naukowcom szerszy punkt widzenia nt. Planet oraz planet karłowatych. Być może dzięki Pluton kiedyś powróci do grona planet naszego układu.
Niezależnie od tego czy uznamy Pluton za planetę naszego układu słonecznego czy nie, można powiedzieć że wraz z tą misją zamykamy ostatni rozdział odkryć i poznania planet w naszym rodzimym układzie.
Ciekawostki:
- Na "pokładzie" New Horizons znajduje się kilka ziemskich fantów, takich jak: płyta CD z nazwiskami 435 000 osób, które zgłosiły się na ochotników, amerykańska flaga oraz urna z prochami Clyde’a Tombaugha, który był odkrywcą Plutona.
- Pluton jest jedyną "planetą" odkrytą przez Amerykanina
- Misja New Horizons potrwa do 2022 roku. Po dokonaniu obserwacji Plutona, sonda skupi się na dokonaniu analogicznych pomiarów obiektów z Pasa Kuipera, jeżeli sonda nie ulegnie zniszczeniu, transmisja danych potrwa jeszcze dłużej, jednak potem kontakt z sondą zostanie ostatecznie utracony a ona sama będzie kontynuować swoją podróż samotnie.
- "Serce" na powierzchni planetoidy zostało nazwane Obszarem Tombaugha na cześć odkrywcy Plutona.
Zdjęcia Plutona nadesłane przez New Horizons:
(http://www.nasa.gov/sites/default/files/styles/full_width_feature/public/thumbnails/image/nh-mp1_029918_destripe_large_bright.jpg?itok=_QAcjV_G)
(http://www.nasa.gov/sites/default/files/styles/full_width_feature/public/thumbnails/image/nh-pluto_crop.jpg.png?itok=IiP-PCQK)
Przefiltrowane zdjęcie pokazujące atmosferę Plutona
(http://www.nasa.gov/sites/default/files/styles/full_width_feature/public/thumbnails/image/blue_skies_on_pluto-final-2.png?itok=IFi1Qk0s)
Góry na Plutonie
(http://www.nasa.gov/sites/default/files/styles/full_width_feature/public/thumbnails/image/snakeskin_detail.png?itok=JMnEBWDs)
(http://www.nasa.gov/sites/default/files/styles/full_width_feature/public/thumbnails/image/nh-apluto-mountains-plains-9-17-15_0.png?itok=Pw7IZOUZ)
Opary bądź mgła na powierzchni
(http://www.nasa.gov/sites/default/files/styles/full_width_feature/public/thumbnails/image/nh-apluto-low-haze-9-17-15-updated.png?itok=h2SraP8T)
Jedno z pierwszych zdjęć nadesłanych przez sondę
(http://www.nasa.gov/sites/default/files/styles/full_width_feature/public/thumbnails/image/tn-p_lorri_fullframe_color.jpg?itok=2Bznj_zJ)
Tutaj razem z Charonem
(http://www.nasa.gov/sites/default/files/styles/full_width_feature/public/thumbnails/image/nh-071315_falsecolorcomposite.jpg?itok=rpIj3Jro)
Zdjęcie Charona, największego z księżyców Plutona. Jest on tylko połowę mniejszy od samej planety (karłowatej):
(http://www.nasa.gov/sites/default/files/styles/full_width_feature/public/thumbnails/image/nh-charon-neutral-bright-release.jpg?itok=GuyV7MNC)
Jako ciekawostka, oto najdokładniejszy obraz Plutona wykonany dzięki teleskopowi Hubble'a, zanim New Horizons spełnił swoją misję.
(http://scienceblogs.com/startswithabang/files/2010/02/image.jpg)
Wszystko opisałem dosyć powierzchownie, niestety brak czasu nie pozwala mi na napisanie czegoś więcej. W następnym poscie powrócę do tematu eksploracji kosmosu, z naciskiem na satelity krążące wokół planet naszego układu.
To się genialnie czyta Alkhadias ! Masz świetny styl !
(http://pl.memgenerator.pl/mem-image/jestem-z-ciebie-dumny-pl-ffffff)
Mam dla was ciekawą informację. Zaobserwowano zjawisko fali grawitacyjnej powstałej przy połączeniu się dwóch masywnych czarnych dziur. Co to oznacza? Na czym to polega? Przeczytajcie sami:
Równo sto lat temu ich istnienie przewidywał Albert Einstein w swojej ogólnej teorii względności. Teraz amerykańscy naukowcy przedstawili dowody, że fale grawitacyjne faktycznie przemierzają wszechświat, a do tego można je zaobserwować i zmierzyć. Znawcy tłumaczą nam, czym one są.
- Fale grawitacyjne to kompletny odlot - opisuje fizyk Tomasz Rożek (Nauka. To lubię). - Człowiekiem który sprawę rozumiał, ba, który ją wymyślił, a w zasadzie wyliczył, był nie kto inny tylko Albert Einstein. Z napisanej przez niego 100 lat temu Ogólnej Teorii Względności wynika, że ruch obiektów obdarzonych masą jest źródłem rozchodzących się w przestrzeni fal grawitacyjnych (lub inaczej, choć nie mniej abstrakcyjnie, zaburzeń czasoprzestrzennych) - zaznacza.
Jak to sobie wyobrazić?
- No właśnie tu jest problem. Bardzo niedoskonała analogia to powstające na powierzchni wody kręgi, gdy wrzuci się do niej kamień. W przypadku fal grawitacyjnych zamiast wody jest przestrzeń, a zamiast kamienia poruszające się obiekty. Czym większa masa i czym szybszy ruch, tym łatwiej zmarszczki przestrzeni powinny być zauważalne - opisuje Rożek, zaznaczając, że to zjawisko bardzo subtelne.
Karol Wójcicki, astronom (Z głową w gwiazdach), porównuje wydarzenia astronomiczne do burzy.
- Fale grawitacyjne byłyby słabym, delikatnym powiewem, wygenerowanym przez nią, gdy jest jeszcze bardzo daleko od nas - mówi.
Co oznacza odkrycie?
To bardzo ważne odkrycie, dające wiele nowych możliwości w badaniu Kosmosu i czasoprzestrzeni.
- To może wydawać się nieznaczące, ale to, że dzisiaj doświadczyliśmy po raz pierwszy fal grawitacyjnych, sprawia, że będziemy mogli postrzegać Kosmos w zupełnie inny sposób. Te fale grawitacyjne wygenerowało niezwykle gwałtowne zjawisko: połączenie się dwóch masywnych czarnych dziur w odległości ok. 1,3 mld lat świetlnych od Ziemi - podsumowuje Wójcicki.
Jak opisuje Rożek, z bardzo gwałtownego zjawiska, czyli Wielkiego Wybuchu, powstał Kosmos.
- Obserwatoria grawitacyjne, np. takie jak LIGO (Laserowe Obserwatorium Interferometryczne Fal Grawitacyjnych, gdzie odkryto fale grawitacyjne), otworzą oczy na inne wielkie katastrofy, i to nie tylko te które będą, ale także te które były. Już prawie słychać zgrzyt przekręcanego klucza w drzwiach. Już za chwilę się otworzą. Najpierw przez wąską szparę, a później coraz wyraźniej i coraz śmielej będziemy obserwowali wszechświat przez nieznane dotychczas okulary - opowiada.
Źródło: http://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/nauka,2191/kompletny-odlot-fale-grawitacyjne-czym-sa-i-co-oznacza-ich-odkrycie,193189,1,0.html
- Po raz pierwszy udało się zaobserwować na Ziemi fale grawitacyjne - ogłosili w czwartek polscy uczestnicy międzynarodowych badań, które pokazały, że we wrześniu przez naszą planetę przeszły zmarszczki czasoprzestrzeni, ślad kosmicznej katastrofy.
Wyniki eksperymentu ogłoszono na konferencjach odbywających się równolegle w USA i we Włoszech. Swoją zorganizowała też w Warszawie Polska Akademia Nauk. W badaniach brali udział naukowcy z kilkunastu krajów - w tym z Polski. To badacze związani z eksperymentami przy detektorach LIGO w USA oraz Virgo we Włoszech - łącznie ponad 1300 osób (w tym 15 Polaków).
To pierwszy raz
14 września ub.r. dwa detektory amerykańskiego obserwatorium LIGO oddalone od siebie o 3 tys. km (jeden w Waszyngtonie, drugi w Luizjanie) zarejestrowały niemal jednocześnie sygnał fal grawitacyjnych pochodzących ze zderzającego się układu dwóch czarnych dziur.
- To pierwsza bezpośrednia rejestracja sygnału grawitacyjnego na Ziemi - powiedział prof. Andrzej Królak z Instytutu Matematycznego PAN w Warszawie i Narodowego Centrum Badań Jądrowych. Prof. Królak jest liderem polskiej grupy naukowców uczestniczących w tym projekcie.
Naukowiec zaznaczył, że choć samo zderzenie czarnych dziur trwało krócej niż mgnienie oka i nastąpiło ponad 1 mld lat temu, to było naprawdę potężne. Prędkość, jaką czarne dziury osiągnęły tuż przed zderzeniem, to połowa prędkości światła (150 tys. km/s). Pochodząca z tej kosmicznej katastrofy fala grawitacyjna podróżowała z prędkością światła przez Wszechświat i dopiero w zeszłym roku dotarła do Ziemi.
- Sygnał, jaki zarejestrowaliśmy, trwał zaledwie 0,12 sekundy, ale był niezwykle wyraźny i zgadzał się bardzo dokładnie z modelami przewidzianymi przez ogólną teorię względności Einsteina - powiedział prof. Królak. Dotychczas odnaleziono jedynie pośrednie dowody na to, że fale grawitacyjne - przewidziane w teorii Einsteina - istnieją i że również ten punkt sławnej teorii był zgodny z prawdą.
- Otwiera się przed nami nowa dziedzina astronomii - astronomia fal grawitacyjnych. Jesteśmy w przełomowym momencie - zwrócił uwagę Królak. Wyjaśnił, że dalsze badania nad falami grawitacyjnymi być może rzucą światło na to, co się dzieje w czarnych dziurach.
Amerykańskie detektory, które wykryły "zmarszczki" w czasoprzestrzeni, to monumentalne interferometry laserowe. Ich tunele mają kształt litery L, a każde z ich ramion ma po 4 km długości. We wnętrzu tych ramion biegnie światło lasera. W uproszczeniu chodzi o sprawdzanie z niezwykłą precyzją (do tysięcznych średnicy protonu), czy długość jednego ramienia instalacji zmienia się w stosunku do długości drugiego ramienia. Mogłoby się wydawać, że wyniki będą zawsze takie same. A okazuje się, że nie. Przechodząca przez Ziemię fala grawitacyjna - którą ciężko wychwycić, bo na chwilę odkształca całą czasoprzestrzeń wokół nas - może się zdradzić właśnie poprzez wyniki pomiarów w interferometrze. To właśnie zaobserwowano 14 września.
- Polacy w tym projekcie nie tylko nosili halabardę, ale odegrali poważniejszą rolę - skomentował wiceprezes PAN prof. Paweł Rowiński. Jak wymienił, zadaniami Polaków w projekcie była analiza danych uzyskanych z amerykańskich detektorów LIGO, prowadzenie badań źródeł astrofizycznych fal grawitacyjnych, budowa modeli sygnałów fal grawitacyjnych oraz udział w rozbudowie detektora Virgo (to interferometr, który znajduje się we Włoszech i pracuje ramię w ramię z detektorami LIGO. Na razie przechodzi renowację, ale otwarty będzie pod koniec tego roku).
Jak powiedział Rowiński, w projekcie uczestniczyli badacze z Instytutu Matematycznego PAN, Centrum Astronomicznego im. Mikołaja Kopernika PAN, Narodowego Centrum Badań Jądrowych, a także Uniwersytetów: w Białymstoku, Mikołaja Kopernika w Toruniu, Warszawskiego, Wrocławskiego i Zielonogórskiego.
W marcu 2014 r. inny zespół naukowców badających fale grawitacyjne zaliczył sporą wpadkę i ogłosił odkrycie fal grawitacyjnych bazując na błędnych interpretacjach. Wtedy wyniki pochodziły z zupełnie innego typu badań - obserwacji mikrofalowego promieniowania tła za pomocą teleskopu BICEP2. Z czasem okazało się, że w badaniach tych jest pomyłka (nie uwzględniono pewnych istotnych czynników). Rok temu publikację publicznie odwołano.
Źródło:http://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/nauka,2191/zauwazono-zmarszczki-czasoprzestrzeni-teoria-einsteina-potwierdzona-polacy-wspolautorami-przelomu-w-astronomii,193180,1,0.html
Za przybliżenie problemu szczelinek w mechanice kwantowej, należy ci się piwo, pytanie tylko dlaczego pomniejszyłeś Stasia?
Nikt nie mówi, że Stasiu jest maciupki.
Ładnie rozmyłeś zasadę nieoznaczoności, racja marker jest za duży do znakowania kwantów, dlatego posługujemy się właśnie równaniami falowymi - prawda? Dlatego pan Heisenberg jest dowcipnisiem, bo na gruncie nauki właśnie przez mechanikę kwantową, obala determinizm.
Samych równań, które podałeś naturalnie nie jestem wstanie zweryfikować, ale oczywiście wychodzę z założenia, że są poprawne. (http://laughingsquid.com/wp-content/uploads/2013/07/1002242_10152046553552786_1201407275_n.jpg)
Przedstawiając prawidłowy i ciekawy opis mechaniki kwantowej uciekasz od pytania, o mechaniczny model Stasia.
Jak twierdzisz fizyka, czy nawet matematyka może opisać wszystko! Wszystko to nie planety i komety, lecz również Stasiu, czy obiekty o nawet mniejszej dynamice - np. pijana małpa biegająca z brzytwą po hotelu, ale w takim przypadku wymagające stosownego modelu.
Moje argumenty nie dotyczą tego, że fizyka nie może przedstawić modelu mechaniki kwantowej,
- ale robi to opierając się mocno na statystyce
- akceptując "nieoznaczoność" rzeczywistości - tego markera, jak sam przyznajesz nigdy nie będzie
- godząc się na paradoksy, wynikające z braku "teorii wszystkiego"
W gruncie rzeczy surowo oceniłbym twoją pracę, jako żmudne stosowanie techniki zdartej płyty, zawierające dużą ilość ciekawych dygresji.
Fakt, że w fizyce nie ma paradoksu, gdy mówimy o kopiowaniu duszy, oznacza, że fizyka się myli.
Jak chciałbyś istnieć jednocześnie w wielu kopiach?
Każdy z twoich klonów, byłby twoją kopią, a nie TOBĄ, nawet gdybyś skopiował każdy kwant twojego ciała.
A więc Alkhadiasie, czemu pomniejszasz sobie tak nonszalancko Stasia?
Możemy teraz wygodnie dla ciebie snuć rozważania na temat tego, jak to mechanika kwantowa, pozwala nam zrozumieć maleńkiego Stasia, albo zrozumieć, że Stasiu jest manifestacją entropii.
Nie maleńki Stasiu, czy Stasiu żywy i martwy, lecz Stasiu z krwi i kości!
Obliczając jego potencjalne zachowania, musiałbyś też obliczyć kolejne ich konsekwencje, uwzględniając rosnącą dynamikę entropii.
Przykładowo, jak jest szansa, że beanshee pokona Trebrona20001 w turnieju MiB?
Jaka jest szansa, że pokona go ubrana w sukienkę baletnicy?
Jaka jest szansa, że beanshee pokona Trebrona ubranego w sukienkę baletnicy, krzyczącego "jhhuuhuu", w czasie trwania rozgrywki?
Jaka jest szansa, że beanshee pokona Trebrona-baletnicę, krzyczącego "jhhuuhuu", w czasie eksplozji planety po zderzeniu z wielką asteroidą?
Kto z was z czystym sumieniem może, zaręczyć, że na pewno wielka asteroida nie uderzy w naszą planetę, rozrywając ją na strzępy, które wirując w przestrzenni, będą koloniami, z zbudowanymi schronami, w których uczestnicy, będą toczyć boje w MiB, ubrani w sukienki baletnic, krzycząc "jhhuuhhuu", zatem poproszę o matematyczny model!
To, że Trebron2001, będzie jednocześnie żywy i martwy w tym schronie, oznacza że fizyka nie odrywa się od zdrowego rozsądku, ale stosuje logiczne i funkcjonalne uproszczenia, inaczej rosnąca entropia naszej rzeczywistości, całkowicie by ją zniszczyła. Znaczy, się fizykę, nie sukienkę.
Poproszę o odpowiedź na pytanie, jak widzisz siebie istniejącego "wielorako", nie sklonowanego! Nie pełne erudycji wzory na dynamikę entropii, czy ładnie opracowaną historię życia i pracy Heisenberga, po to żeby udowodnić, że jego zasada nieoznaczoności, jest zasadą oznaczoności statystycznej, tylko odpowiedź na jedno proste pytanie! (http://www.calvinhollywood-blog.de/wp-content/themes/LightSource/timthumb.php?src=http://www.calvinhollywood-blog.de/wp-content/uploads/2013/09/Vorschau6.jpg&h=300&w=300&zc=1)
Jak twoim zdaniem miałoby wyglądać jednoczesne istnienie jednego bytu?
Wybaczcie multiposta, ale dziś na sb ktoś poprosił aby mu wytłumaczyć pewne zadanie. Dymitr znalazł odpowiedź na zadanie, ale nie potrafił jej zrozumieć, więc postarałem się nieco rozjaśnić dlaczego rozwiazanie jest takie, a nie inne. Uznałem, że być może przyda się to komuś, wiec wrzucam:
Ok, wiec po kolei.
Zadanie brzmi: Na końcu śmigła wiatraczka w odległości 10cm od osi obrotu przyklejono kulę plasteliny o masie 1g. Z jaką prędkością kątową musi się kręcić wiatraczek,
aby plastelina "przytrzymywana" siłą 0,02N odkleiła sie od śmigła?
Rozwiązanie, które znalazł to:
(http://tex.z-dn.net/?f=F_%7Bod%7D%3EN%5C%5C+Dane%3A%5C%5C+m%3D1g%3D10%5E%7B-3%7Dkg%5C%5C+r%3D10cm%3D10%5E%7B-1%7Dm%5C%5C+N%3D0%2C02N%5C%5C+Szukana%3A%5C%5C+%5Comega%3D%3F%5B%5Cfrac%7Brad%7D%7Bs%7D%5D%5C%5C+Wzory%3A%5C%5C+F_%7Bod%7D%3D%5Cfrac%7Bmv%5E2%7D%7Br%7D%5C%5C+v%3D%5Comega+r%5C%5C+Laczymy%5C+oba%5C+wzory%5C%5C+F_%7Bod%7D%3D%5Cfrac%7Bm%5Comega%5E2r%5E2%7D%7Br%7D%3Dm%5Comega%5E2r%5C%5C+Wracamy%5C+do%5C+nierownosci%3A%5C%5C+m%5Comega%5E2r%3EN%5C%5C+%5Comega%3E%5Csqrt%7B%5Cfrac%7BN%7D%7Bmr%7D%7D%3D%5Csqrt%7B%5Cfrac%7B2%2A10%5E%7B-2%7DN%7D%7B10%5E%7B-3%7Dkg%2A10%5E%7B-1%7Dm%7D%7D%3D%5Csqrt%7B2%2A10%5E%7B2%7D%5Cfrac%7Brad%5E2%7D%7Bs%5E2%7D%7D%3D14%2C14%5Cfrac%7Brad%7D%7Bs%7D)
Aby zrozumieć to rozwiązanie, musisz zrozumieć kilka spraw, po pierwsze na taką plastelinę działają różne siły. W przyrodzie jest tak, że czasem pewne siły się kumulują i wzmacniają, a czasem się wzajemnie niwelują. Łatwo to zrozumieć na przykładzie dynamiki Newtona. Ale wracając do przykładu, w tym przypadku na plastelinę działają dwie siły- jedna chce się pozbyć plasteliny, a druga chce ją zatrzymać na wiatraku. Siłą, która trzyma plastelinę jest jej lepkość (nazywając ogólnie), a siłą która chce wyrzucić plastelinę jest siła odśrodkowa. Te dwie siły się wzajemnie zmagają, wiec kiedy plastelina odpadnie? Kiedy siła odśrodkowa przeważy siłę trzymającą, czyli gdy Fod będzie większe od N. Fod>N.
Ale w takim razie, skoro to jedna siła ma przeważyć drugą, to co ma do tego prędkość kątowa?
Otóż ma bardzo dużo. Czym jest siła? Siła jest czymś, pewnego rodzaju miarą tego, w jaki sposób jedno ciało oddziałuje na drugie, bądź w jaki sposób wpływa na prędkość, przyśpieszenie ciała. Siła jaka by nie była, jest czymś w rodzaju miary oddziaływania jednej rzeczy, na drugą. Symbolem siły jest z reguły F, a jej jednostką w typowym układzie SI jest N. Czym właściwie jest N? Trzeba zrozumieć, że każda jednostka kryje w sobie pewne składowe, jak klocki z których jest zbudowana. Przykład z klockami nie jest głupi, ponieważ korzystając z tych klocków możesz je potem łączyć z innymi klockami i budować zupełnie nowe jednostki i miary. Więc nasze N, to w rzeczywistości kgm/s2. Czyli siła to tak naprawdę 3 jednostki oddziałujące na siebie w odpowiedni sposób. Masa (kg) oraz przyśpieszenie (m/s2), a samo przyśpieszenie też składa się z innych jednostek: odległość (m) oraz czas (s), w tym wypadku czas jest mnożony do kwadratu, ponieważ mowa o przyśpieszeniu. Jak widzisz wszystko składa się z czegoś, trzeba tylko zrozumieć jak to na siebie wzajemnie wpływa. Więc patrząc na jednostkę siły możemy zobaczyć, że siła to tak naprawdę działanie, które przyśpieszy obiekt o masie 1kg. Im większe siła, tym większe przyśpieszenie. Typowy przykład siły to chociażby strumień powietrza popychający kulkę po stole. Powietrze działa na kulkę z pewną siłą, więc przyśpiesza ją proporcjonalnie do danej siły. I pamiętaj że to tylko fragment tego co możemy wyciągnąć z takiego przykładu. Gdybyśmy chcieli to możemy iść dalej i napisać że większa siła, to większe przyśpieszenie, większe przyśpieszenie, to większa prędkość, skoro większa prędkość, to również większa energia, skoro większa energia, to również większa masa i tak można by bardzo długo... Morał z tego taki, że musisz rozumieć i widzieć zależności różnych wielkości, oddziaływań i cech fizycznych. Wszystko jest od czegoś zależne, a żeby to łatwiej zrozumieć, zawsze staraj się nie patrzeć na to przez pryzmat liczb, tylko sytuacji z życia wziętych lub nawet sobie wyobrażać pewne sytuacje.
Tutaj mamy do czynienia z nieco innym rodzajem siły, ponieważ siła odśrodkowa nie jest typową siłą opisaną wyżej. W powyższym przykładzie "coś" musi zadziałać na ciało, aby nadać mu przyśpieszenie. Siła odśrodkowa nie jest tak naprawdę siłą, tak ją tylko nazywamy, jest tzw. siłą pozorną. Wynika to z faktu, że na naszą plastelinę nie działa nic co by ją w jakiś sposób odpychało. Wiatrak jest tutaj naszym układem odniesienia- układ odniesienia czyli w nim zachodzą wszystkie oddziaływania i nie ma tu żadnego działania, które odpychałoby naszą plastelinę. To, że ona chce uciec wynika z samego ruchu całego układu odniesienia. Fakt, że cały układ się porusza, wywołuje tzw. siłą odśrodkową. Tego samego doświadczasz w samochodzie podczas ostrych zakrętów. Skoro ta siła różni się od tamtej, to znaczy, że jej składowe też są inne. Fod=mv2/r. Czyli jest to masa mnożona przez prędkość liniową podniesioną do kwadratu i całość dzielona przez promień.
Przyjrzyjmy się wiec danym:
m=1g, ale to są gramy, my chcemy wiedzieć ile to jest kilogramów. Więc jest to 0.001kg, a zatem możemy to zapisac jako 10-3kg. Pierwiastek informuje nas tutaj o ile miejsc i w którym kierunku musimy przesunąć przecinek.
r=1cm, tutaj też chcemy mieć metry, więc 10-1m
Fpl=0.02N (Siła plasteliny), równie dobrze możemy to zapisać jako 0.02kgm/s2, ale pierwsza opcja wygląda schludniej.
Jak widzisz, masz już praktycznie wszystko aby odnaleźć siłę odśrodkową potrzebną do przeważenia siły plasteliny. Ze wzoru Fod=mv2/r masz zarówno masę oraz promień. To tak jakbyś miał już podane Fod= 10-3kg * v2/10-1m
Brakuje Ci tylko prędkości, aby obliczyć siłę odśrodkową.... a w zadaniu pada pytanie o prędkość kątową. Pomyśl o tym wszystkim co napisałem, o tych zależnościach... wszystko jest zależne od czegoś. Wiec czym jest prędkość? Z tego co pamiętasz v=s/t, czyli prędkość to droga podzielona na czas. Co jest składową drogi i czasu? No generalnie droga, to przecież jakaś odległość, a czas, to jakiś czas, więc v możemy zapisać też jako np. km/h, kto nam zabroni? Możemy też zapisać v=nm/y czyli nanometr na rok. To nie ma znaczenia, ale ma znaczenie to o co nas pytają... pytają o prędkość kątową.
Prędkość kątowa to radian na czas. Więc ω=rad/s i tego szukamy... jaki to ma związek z prędkością? Taki, że prędkość można zapisać jako v=ωr. Jest to jedno i to samo. Rozebraliśmy wszystko na klocki, więc złóżmy klocki z powrotem do kupy. Mamy wzór Fod= mω2r2/r, ponieważ v ze wzoru zastąpiliśmy powyższym ωr, gdyż to jest nadal jedno i to samo (ale pamiętajmy że całość jest nadal pomnożona do kwadratu.) Ja bym to zapisał nawet w ten sposób: Fod=m(ωr)2/r, ładniej nie? Jak widzisz promień na górze jest do kwadratu... więc możemy go skrócić z mianownikiem i zostanie nam tylko Fod= mω2r. I teraz chyba pamiętasz równania z jedną niewiadomą? Tutaj Twoją niewiadomą jest ω, czyli prędkość kątowa.
Więc teraz wracamy do założenia, że siła odśrodkowa musi być większa od siły plasteliny Fod>Fpl
Więc mω2r >0.02N
Równanie z jedną niewiadomą, czyli niewiadomą zostawiamy po jednej stronie, a całą resztą wrzucamy na drugą, następnie musimy pozbyć się potęgi z niewiadomej, wiec co jest odwrotnością potęgowania? Pierwiastkowanie, ale to działa na obie strony nierówności, wiec dlatego wszystko jest pod pierwiastkiem. A dalej po prostu obliczamy podstawiając nasze dane i zamieniając jednostki. Gotowe.
Mam nadzieję, że chociaż trochę rozjaśniłem co i przede wszystkim dlaczego zrobiono w tym przykładzie.
Jako że siedzę sobie w pociągu do Wawy i śmiertelnie się nudzę, naszły mnie pewne przemyślenia. Konkretniej, doszedłem do wniosku, że wszystkie modele Układu Słonecznego, które widziałem, przedstawiają planety tak, jakby ich orbity... hmm, jak by to określić... tworzyły jedną płaszczyznę.
Może spróbuję zobrazować to jakoś - te modele wyglądają tak, jakby podróż z Ziemi na jakąkolwiek inną planetę w naszym systemie odbywała się po jednej płaszczyźnie, niezależnie czy lecimy na Mars czy Wenus.
W związku z tym naszło mnie pytanie: czy to po prostu uproszczenie modelu Układu Słonecznego, czy mniej więcej tak po prostu orbity się ułożyły. I jeśli odpowiedzią na poprzednie pytanie jest opcja numer 2, to gdzie byśmy dolecieli, ruszając prostopadle do płaszczyzny wyznaczonej przez te orbity, zamiast w kierunku planet?
Podejrzewam, że odpowiedź na to pytanie jest banalna, a ja robię z siebie debila, ale zaznaczę że z fizyki w gimnazjum i liceum ledwo co zdawałem i niezbyt się na niej oraz astronomii znam.