Forum Tawerny Four Ways

Rozmowy Różne => Dyskusje kulturalne i naukowe => Wątek zaczęty przez: Octavian w Lutego 15, 2015, 11:09:20

Tytuł: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Lutego 15, 2015, 11:09:20
Witam,
otwieram nowy wątek poświęcony zagadnieniom fizyki teoretycznej, zaczynam skromnie, by zostawić kolegom pole do popisu.
Przedstawiam krótki film, wprowadzający w zagadnienie czasoprzestrzeni:
Albert Einstein's Theory of Relativity (https://www.youtube.com/watch?v=ev9zrt__lec)

Dobra, oczywiście wszyscy czekamy na Arthasana - dajesz chłopie!
Całość widzę tak, wrzucamy filmy popularnonaukowe, gadamy o nich i o problemach o których mówią i się dziwimy.
Oczywiście jest jeszcze wiele do powiedzenia i bez tego pana na wózku i tak się nie obejdzie, ale nie wszystko na raz.
DAJEMY PANOWIE!
(http://www.ocf.berkeley.edu/~wwu/images/music/mc_hawking.jpg)



Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Arthasan w Lutego 15, 2015, 13:23:31
W odniesieniu do Twojego filmiku - bardzo dobrze ukazuje on kwestie teorii względności. Warto jednak skupić się nad implikacjami związanymi z istnieniem owej teorii. Chodzi oczywiście o podróże w czasie oraz możliwość przemieszczania się z prędkością światła i większą. Słyszałem teorie, wg których, zgodnie ze słowami Einsteina, niemożliwe jest poruszanie się z prędkością większą od prędkości światła, jednak wszystko jest zależne od układu, względem którego to obserwujemy. Jeśli zagięta jest czasoprzestrzeń (poprzez obecność obiektów o dużej masie), mamy możliwość "przelecenia" przez tą przestrzeń i "skrócenia sobie drogi". Ile w tym prawdy? Okaże się w przeciągu najbliższego stulecia ;)

PS. W 2011 roku w CERN przypadkowo rozpędzono neutrina do prędkości większych niż prędkość światła. Okazało się jednak, że ich aparatura się popsuła ;)
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Lutego 15, 2015, 13:34:53
Ależ to nie obala teorii względności tylko ją potwierdza! Wszystko jest zależne od punktu widzenia, chociaż prędkość światła musi być stała dla wszystkich obserwatorów - więc zaginamy przestrzeń - banalne, ale eleganckie!
Zepsuta aparatura w Cernie to oczywisty punkt do którego to wszystko zmierza od początku.
Ale Arthasan nie zawiódł!
W takim razie rzucam nowy filmik pod rozmyślania:
Quantum Theory - Full Documentary (https://www.youtube.com/watch?v=CBrsWPCp_rs)

W ten sposób mamy odbębnione dwa podstawowe zagadnienia i nieuchronnie zbliżamy się do pana na wózku!
(click to show/hide)

Arthasan - twój czas minął, przykro mi. Nie pozostawiłeś mi wyboru. :(
ZdzisiuDywersant - jeszcze 2 dni na odpowiedź
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Arthasan w Maja 15, 2015, 15:35:26
Aha
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Maja 15, 2015, 19:13:18
Jak to ma być dla średniozaawansowanych to nie chcę wiedzieć jak wygląda ta dla zawodowców...
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Bruce Campbell w Maja 15, 2015, 19:22:07
Mi to nie robi różnicy, bo dla mnie powinna być kategoria "fizyczny debil" :D
Z całego tego wspaniałego przedmiotu zapamiętałem, że mój nauczyciel nie umie liczyć pisemnie. Poza tym nie umiał uczyć, ani ja nie wyrażałem chęci nauki tego przedmiotu, a więc "wiem, że nic nie wiem" w kwestii tej dziedziny nauki.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: huth w Maja 15, 2015, 22:59:15
liczenie pisemne jest dla slabych

TYLKO PALCE
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Maja 15, 2015, 23:02:57
nie przesadzajcie, przecież cały Terry Pratchett opiera się na dowcipach odwołujących się do paradoksów fizyki, przecież to jest zabawne.
Coś może być w dwóch miejscach jednocześnie, coś dzieje się bez powodu - bardzo zabawne.
no i portale, wiele wymiarów, inne wszechświaty, horyzont zdarzeń - same zabawne rzeczy, aż chichoczę, jak to piszę.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Maja 15, 2015, 23:07:33
Zabawnie to było jak kumpel w ogólniaku próbował mi wbić do głowy co to jest interferencja. Jego metoda polegała na tym, że zadawał mi pytanie a za złą odpowiedź dostawałam w łeb zeszytem (w twardej okładce). Do tej pory nie wiem co to interferencja ale za to nauczyłam się robić całkiem niezłe uniki.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Bruce Campbell w Maja 15, 2015, 23:10:02
Zabawnie to było jak kumpel w ogólniaku próbował mi wbić do głowy co to jest interferencja. Jego metoda polegała na tym, że zadawał mi pytanie a za złą odpowiedź dostawałam w łeb zeszytem (w twardej okładce). Do tej pory nie wiem co to interferencja ale za to nauczyłam się robić całkiem niezłe uniki.
Jak mawia moja pani profesor od historii: Jak mawiała moja babcia, nie ma nic złego, co by na dobre nie wyszło.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Maja 15, 2015, 23:15:55
Widzicie kiedy to proste, my to fala.
Interferencja - to Tawerna, 
proste.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Bruce Campbell w Maja 15, 2015, 23:17:32
Hmm... czyli interferencja... to jest coś zalewanego? :P
Serio się pytam, pierwszy raz w życiu słyszę ten termin.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: huth w Maja 15, 2015, 23:20:53
Interferencja to jak tak paski czy tkaniny itp. śmiesznie w oczach się mienią. Chyba :P
A może to dyfrakcja? Choć to chyba było załamanie światła w innym eee czymś, z czego wynika pozorne przesunięcie obiektu widzianego..... bla bla

W każdym razie lubiłem rysować w zeszytach takie rózne małe złudzenia optyczne.

A fizyka jest spoko też dla humanisty, już wspomniana interferencja czy dyfrakcja to super słowa, a co dopiero inercja albo 'odwrotnie proporcjonalnie' czy 'równostajnie przyspieszony' czy harmoniczny(oczywiśnie mówiłem harmonijny...). A jakie rozkminy czemu to siła, a to moc, a to pęd, a to przyspieszenie i czemu w sumie to akurat tak musi się nazywać, a nie inaczej.
No cóż, dla pewnych ludzi naukę przedmiotów ścisłych powinno się zwyczajnie zaczynać od XVII-wiecznego opisowego stylu...

Hmm... czyli interferencja... to jest coś zalewanego? :P
Serio się pytam, pierwszy raz w życiu słyszę ten termin.
No to jeszcze wiele przed tobą
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Bruce Campbell w Maja 15, 2015, 23:23:20
Czuję się strasznie niewykształcony i ograniczony w tym towarzystwie :P
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Dyktator w Maja 15, 2015, 23:29:49
A fizyka jest spoko też dla humanisty[..]

Ależ oczywiście, że tak. Arthasan gdzieś na tym forum napisał, że fizyka to w zasadzie nauka humanistyczna, bo (choć przy pomocy matematyki) chodzi o opisywanie świata. I w pełni się tutaj zgadzam. Wyjaśniałoby to też fakt, dlaczego bardzo często matematycy nie przepadają za fizyką.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Maja 15, 2015, 23:31:43
Mogę zapytać, co was powstrzymywało przed ruszeniem tego tematu wcześniej?
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Bruce Campbell w Maja 15, 2015, 23:33:17
Wyjaśniałoby to też fakt, dlaczego bardzo często matematycy nie przepadają za fizyką.
Brzmi jak mój przypadek :P

Mogę zapytać, co was powstrzymywało przed ruszeniem tego tematu wcześniej?
Czułem się onieśmielony i przytłoczony powagą wiedzy tajemnej, jaka była w ww. filmach niesiona.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Arthasan w Maja 15, 2015, 23:33:57
Przygotowanie do matury :D Dzisiaj ostatnią napisałem ;)

Interferencja dotyczy fal. Wyobraż sobie dywan, którym robisz takie jakby fale. Robisz te fale, robisz i nagle ktoś łapie za drugi koniec dywanu i też robi fale. Jeśli robi te fale w twoim rytmie, to te fale są mocniejsze, jak robicie na odwrót to fal nie ma. Interferencja = nakładanie różnych fal, albo wzmocnienie albo osłabienie.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Maja 15, 2015, 23:34:45
(http://kluczedopracowni.w.interia.pl/interferencja/hex3.jpg)
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Bruce Campbell w Maja 15, 2015, 23:36:31
Aaaa! To jest logiczne, chyba nawet mój nauczyciel kiedyś tam wspominał coś o wzmacnianiu i osłabianiu fal :D
Moje życie nabrało nowego sensu!
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Arthasan w Maja 15, 2015, 23:36:45
To lepsze - mamy 2 fale o takiej samej fazie = wzmocnienie dwukrotne ;)
(http://edu.pjwstk.edu.pl/wyklady/wspmu/scb/a2/sinus-wfazie.GIF)
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Bruce Campbell w Maja 15, 2015, 23:38:26
To już mi matmę przypomina - i wszystko jest proste! Dziękuję za rozświetlenie mojej ciemnoty niewiedzy!
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: huth w Maja 15, 2015, 23:38:55
Ależ oczywiście, że tak. Arthasan gdzieś na tym forum napisał, że fizyka to w zasadzie nauka humanistyczna, bo (choć przy pomocy matematyki) chodzi o opisywanie świata. I w pełni się tutaj zgadzam. Wyjaśniałoby to też fakt, dlaczego bardzo często matematycy nie przepadają za fizyką.
No pięknie to wyłożyłeś, aż mi wstyd tej trói.

Mogę zapytać, co was powstrzymywało przed ruszeniem tego tematu wcześniej?
brak zainteresowania

Interferencja dotyczy fal. Wyobraż sobie dywan, którym robisz takie jakby fale. Robisz te fale, robisz i nagle ktoś łapie za drugi koniec dywanu i też robi fale. Jeśli robi te fale w twoim rytmie, to te fale są mocniejsze, jak robicie na odwrót to fal nie ma. Interferencja = nakładanie różnych fal, albo wzmocnienie albo osłabienie.
No taaaak( w sumie to chodziło mi o to co Octavian dał, ale ja tam fal nie widzę <debil mode on>). A jak się macha tylko trochę tym dywanem, to wychodzą falki, no nie? No i dupa, bo falka to zaś jakiś inszy rodzaj funkcji......
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Arthasan w Maja 15, 2015, 23:43:05
No tak, matematycznym modelem fali może być w sumie chyba każde równanie różniczkowe drugiego rzędu każda funkcja ;)
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: SaddamKrK w Maja 16, 2015, 03:23:50
Ogólnie fala to pewien sygnał jakiejś wielkości fizycznej i może mieć dowolny kształt. Z tym, że oczywiście nie wszystkie sygnały mogą występować realnie w fizyce (choćby te funkcje o punktach osobliwych - np. szkolny tangens) :) Najczęściej mówiąc "fala" mamy na myśli jakąś sinusoidę, bo fale o takich przebiegach spotykamy najczęściej, np. drgania mechaniczne, dźwięk itp. W pewnych dziedzinach techniki używa się też czasami fal prostokątnych, trójkątnych, piłokształtnych.

Falki to troszkę co innego, przynajmniej z punktu widzenia matematyki i przetwarzania sygnałów :D ale w sumie w potocznym języku nie trzeba się tym przejmować :P
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Arthasan w Maja 16, 2015, 11:45:00
Jak to ma być dla średniozaawansowanych to nie chcę wiedzieć jak wygląda ta dla zawodowców...

Wstęp do fizyki:
(click to show/hide)

Początkujący:
(click to show/hide)

Średniozaawansowany:
(click to show/hide)

Zaawansowany:
(click to show/hide)
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: beanshee w Maja 16, 2015, 11:56:25
Czyli fizyka to po prostu dużo śmiesznych znaczków :)
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: jurdas w Maja 16, 2015, 17:32:42
I do tego niektóre czasami są znane ludziom, banshee, bo tych panów wyżej tak nie można nazwać :D
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Maja 16, 2015, 23:31:47
Oj demonizujecie, ale to prawda na dywanie nie robią się fale tylko takie zakrzywienie, dywan nie faluje, tylko łopocze.
Fizyka jest świetna, bo uwypukla jak naiwny jest nasze dążenie do obiektywizmu i wyznaczenie jednego punktu odniesienia.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Alkhadias w Października 14, 2015, 16:48:27
W odniesieniu do Twojego filmiku - bardzo dobrze ukazuje on kwestie teorii względności. Warto jednak skupić się nad implikacjami związanymi z istnieniem owej teorii. Chodzi oczywiście o podróże w czasie oraz możliwość przemieszczania się z prędkością światła i większą. Słyszałem teorie, wg których, zgodnie ze słowami Einsteina, niemożliwe jest poruszanie się z prędkością większą od prędkości światła, jednak wszystko jest zależne od układu, względem którego to obserwujemy. Jeśli zagięta jest czasoprzestrzeń (poprzez obecność obiektów o dużej masie), mamy możliwość "przelecenia" przez tą przestrzeń i "skrócenia sobie drogi". Ile w tym prawdy? Okaże się w przeciągu najbliższego stulecia ;)

PS. W 2011 roku w CERN przypadkowo rozpędzono neutrina do prędkości większych niż prędkość światła. Okazało się jednak, że ich aparatura się popsuła ;)

Odkopię temat, bo rzeczywiście jest ciekawy i sądzę, że warto aby był kontynuowany.

Odnosząc się do wiadomości Arthasana, muszę się nie zgodzić w pewnych kwestiach. Według ogólnej, czy szczegółowej Teorii Względności prędkość światła jest stała i nie może zostać zmieniona, bądź przekroczona. Po pierwsze, odnosząc się cały czas do fizyki relatywistycznej, możemy wybrać dowolny układ i na jego podstawie prędkość obserwowanego obiektu będzie różna, co nie oznacza, że może być ona większa od stałej prędkości światła. Czas dla obserwatora, znajdującego się w obiekcie będzie różny dla czasu układu znajdującego się na przykład na ziemi, czas ten będzie płynął szybciej, co jednocześnie nie oznacza, że przekroczy prędkość światła. Natomiast informacja od obserwatora z obiektu, do obserwatora na ziemi, będzie podróżować znacznie dłużej, gdyż ona również nie przekroczy prędkości świetlnej, co za tym idzie oba układy nie zarejestrują prędkości nadświetlnej, bo takiej nie przekroczą, niezależnie od układu. Jedynym obserwowalnym efektem będzie dylatacja czasu, co z resztą zostało uwzględnione w Teorii Względności, a granicą dylatacji jest właśnie stała prędkości światła.

Druga sprawa to grawitacja, czyli zakrzywienie czasoprzestrzeni wokół obiektów posiadających masę. Też wystąpił tutaj błąd, ponieważ obiekt posiadający masę, zawsze oddziałuje z innym obiektem obdarzonym masą. Niezależnie od prędkości, nie "przeskoczymy" przez zakrzywienie czasoprzestrzeni, zawsze zadziałamy w jakiś sposób na drugi obiekt, tak jak on na nas. Chociaż założę się, że miałeś na myśli tzw. Tunel Czasoprzestrzenny. Jeżeli bylibyśmy w stanie zakrzywić dwa końce czasoprzestrzeni oraz stworzyć tunel między nimi, rzeczywiście bylibyśmy w stanie przemknąć w zupełnie inne miejsce, jednak nawet wtedy obiekt, który porusza się przez tunel nie musi osiągać prędkości nadświetlnej, może poruszać się w tunelu z normalną prędkością. Poza tym taki tunel trzeba najpierw odnaleźć, bądź co gorsza stworzyć. Prędkość nie załatwi sprawy.

Z resztą na tym polega cały sens teorii tuneli czasoprzestrzennych. To nie polega na tym, aby przekraczać odległości z prędkością nadświetlną, tylko na tym by z prędkością podświetlną dotrzeć tam szybciej od światła. Tu leżał Twój błąd logiczny.

Co do eksperymentu OPERA, wykonanego w instytucie CERN, już dawno został on poddany w wątpliwość, a ostatecznie uznaje się przekroczenie prędkości światła za błąd aparatury badawczej.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Października 14, 2015, 17:13:43
Alkhadias - jestem wzruszony!
Oj sobie pogadamy, pogadamy.....
Na razie tylko tyle, wieczorkiem się przypomnę, ale jedno powiedzmy sobie otwarcie, tu nie chodzi o fizykę, tu chodzi o poznanie myśli Boga!
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Bruce Campbell w Października 14, 2015, 20:06:53
Odkopię temat, bo rzeczywiście jest ciekawy i sądzę, że warto aby był kontynuowany.

Odnosząc się do wiadomości Arthasana, muszę się nie zgodzić w pewnych kwestiach. Według ogólnej, czy szczegółowej Teorii Względności prędkość światła jest stała i nie może zostać zmieniona, bądź przekroczona. Po pierwsze, odnosząc się cały czas do fizyki relatywistycznej, możemy wybrać dowolny układ i na jego podstawie prędkość obserwowanego obiektu będzie różna, co nie oznacza, że może być ona większa od stałej prędkości światła. Czas dla obserwatora, znajdującego się w obiekcie będzie różny dla czasu układu znajdującego się na przykład na ziemi, czas ten będzie płynął szybciej, co jednocześnie nie oznacza, że przekroczy prędkość światła. Natomiast informacja od obserwatora z obiektu, do obserwatora na ziemi, będzie podróżować znacznie dłużej, gdyż ona również nie przekroczy prędkości świetlnej, co za tym idzie oba układy nie zarejestrują prędkości nadświetlnej, bo takiej nie przekroczą, niezależnie od układu. Jedynym obserwowalnym efektem będzie dylatacja czasu, co z resztą zostało uwzględnione w Teorii Względności, a granicą dylatacji jest właśnie stała prędkości światła.

Druga sprawa to grawitacja, czyli zakrzywienie czasoprzestrzeni wokół obiektów posiadających masę. Też wystąpił tutaj błąd, ponieważ obiekt posiadający masę, zawsze oddziałuje z innym obiektem obdarzonym masą. Niezależnie od prędkości, nie "przeskoczymy" przez zakrzywienie czasoprzestrzeni, zawsze zadziałamy w jakiś sposób na drugi obiekt, tak jak on na nas. Chociaż założę się, że miałeś na myśli tzw. Tunel Czasoprzestrzenny. Jeżeli bylibyśmy w stanie zakrzywić dwa końce czasoprzestrzeni oraz stworzyć tunel między nimi, rzeczywiście bylibyśmy w stanie przemknąć w zupełnie inne miejsce, jednak nawet wtedy obiekt, który porusza się przez tunel nie musi osiągać prędkości nadświetlnej, może poruszać się w tunelu z normalną prędkością. Poza tym taki tunel trzeba najpierw odnaleźć, bądź co gorsza stworzyć. Prędkość nie załatwi sprawy.

Z resztą na tym polega cały sens teorii tuneli czasoprzestrzennych. To nie polega na tym, aby przekraczać odległości z prędkością nadświetlną, tylko na tym by z prędkością podświetlną dotrzeć tam szybciej od światła. Tu leżał Twój błąd logiczny.

Co do eksperymentu OPERA, wykonanego w instytucie CERN, już dawno został on poddany w wątpliwość, a ostatecznie uznaje się przekroczenie prędkości światła za błąd aparatury badawczej.
Może mi ktoś przełożyć to coś wyżej w sposób łopatologiczny na polszczyznę codzienną? Może czegoś się nauczę z fizyki wtedy przynajmniej :P
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: ^IvE w Października 14, 2015, 20:20:55
Ja spróbuje:

łubudubu Artashan pitolisz łubdudubu można podróżować w czasie ale to trudne łubudubu.

Dobrze Alek to przetłumaczyłem? XD
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Października 14, 2015, 21:42:23
Alkhadias, piękne mi się już nie chciało tego ciągnąć po tej wymuszonej wypowiedzi Arthasan'a w stylu Star Treka i lamentach beanshee, że to niby trudne, no ile możesz z siebie robić głupka!
A tu proszę, nie tylko ty błysnąłeś, przypominając nam o tym co oczywiste, ale od razu widać, że nasz humanista klasowy ^IvE też nadążył.
Ludwig Wittgenstein, tutaj powracam do tego wielkiego nazwiska jako pierwszy pięknie zdefiniował pewną myśl, która potem przebija się w twórczości Lovecrafta w poetycki sposób:

"Żyjemy na spokojnej wyspie ignorancji pośród czarnych mórz nieskończoności i wcale nie jest  powiedziane,że w swej podróży zawędrujemy daleko. Nauki - a każda z nich dąży we własnym kierunku - nie wyrządziły nam jak dotąd większej szkody."

To wszystko jest bardzo proste, jeśli rozumie się Wittgenseinowski punkt widzenia nauki, taki sam jak u Larsona.
(click to show/hide)
czyli co z tego że podchodzisz naukowo do problemu z nieswojej dziedziny, mając złe dane na wejściu, lub nie rozumiesz kontekstu tego co robisz, itp.
I to jest sedno "Krótkiej historii czasu", nie ważne czym ta się Stefan zajmował, on i tak umiał wręcz wyśmiać innych ludzi, którzy ciężko i wytrwale, w pocie czoła, pracowali nad rzeczami, które absolutnie nie miały sensu.
Dla mnie ta jego demoniczna chęć, kopania innych, jest zupełnie zrozumiała. Idź powiedz facetowi, który jest niepełnosprawny, że mu pomożesz w czymś co on może robić, jako tej ostatniej dostępnej dla niego rzeczy. To jest oczywiste, że Stefan byłby gotów razem z tobą wjechać swoim wózkiem do basenu, żeby poraził ciebie prąd, gdybyś chciał mu "pomagać" w fizyce. On wręcz nienawidził naukowców, jeszcze bardziej kościelnych autorytetów.
Jeżeli zajmował się czarnymi dziurami, to dla wszystkich było logiczne, że kolejność przebiegających procesów musi być uporządkowana w czasie. No i drążyli temat, pracowicie i wytrwale, z tą zaradności właściwą dla normalnych, dziarskich, osób. Nagle wpada Stefan i bełkocze, że czas będzie przecież w tym przypadku płynął do tył, więc trzeba na to spojrzeć "wstecz". A facet w taksówce, która wiezie go na uniwersytet opieprza, go że nie umie wydusić dokąd chce jechać i ma zapłacić mu drobniejszymi monetami, w sytuacji gdy on nie może się ruszać. Właśnie to tworzy, to ciśnienie które sprawia, że to właśnie Stefan powie, że w przypadku mechaniki kwantowej, należy sięgnąć po liczby urojone, liczby których nie ma w matematyce. Na tym polega dowcip, że Stefan myśli nie naukowo, a my w codziennym życiu tak. To my idziemy w totalnie dziwacznym kierunku, który tworzy swoje własne pozory sensu, a nie Stefan - on mówi z sensem, bo prosto o sprawach elementarnych, które straciliśmy z oczu. Nie rozumiemy go, bo jesteśmy wydziwaczeni, właśnie przez takie rzeczy jak bzdury z SF.

No można polemizować z czymś takim jak prędkość ciemności, czyli "pseudo-paradoksów", które wynikają z przedstawienia oderwanych teorii w sposób niby naukowy, nawet ładnie to wychodzi facetowi z Vsauce, ale na dłuższą metę na ile można sobie robić sieczkę z mózgu czymś takim?
Przykład Arthasan'a jest pogrążony w duchu SF, a nie fizyki, to jest naginanie faktów w celu zbudowania "sensacyjki" a nie teoria.
W fizyce i tak przez cały czas funkcjonują różne teorie, czasem wręcz sprzeczne koncepcje, to nie jest problem, bo to oznacza twórcze ścieranie się idei i tak zasada "nieoznaczoności" pozwala na takie podejście, więc nie może za bardzo dziwić, że opierając się tylko na jednej teorii, można walnąć jakiś totalny paradoks.
Dlatego podziwiam cie szczerze Alkhadias, że chciało ci się polemizować z naukowym podejście z Master of Orion, no rozumiem Arthasana, że tak się z tym rozpisał, ale to donikąd nie prowadzi.
Problemem kochani, zdaniem Stefana i moim tyż, jest tempo rozwoju nauki. Bo nikt już nie jest na bieżącą, przy tym stopniu komplikacji i specjalizacji.
I to jest zagwozdka, czyli jak z tego wyjść? I tego Stefan nie wie i jego to właśnie martwi. Bo ostatecznie wszyscy, dzięki nauce, żyjemy w średniowieczu - nikt nie wie o co chodzi!
Dlatego dla oddania hołdu, tym którzy mają w tym wszystkim na tworzenie nowych problemów czas, bajeczka.
(click to show/hide)
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Arthasan w Października 14, 2015, 23:35:19
Odnosząc się do wiadomości Arthasana, muszę się nie zgodzić w pewnych kwestiach. Według ogólnej, czy szczegółowej Teorii Względności prędkość światła jest stała i nie może zostać zmieniona, bądź przekroczona.
Racja, tutaj akurat muszę się przed Tobą pokłonić i przyznać swój błąd merytoryczny. Prędkość światła jest stała i niezależna od układu odniesienia. Amen. Jest to jednak nieco abstrakcyjne i trudne do wyobrażenia przez co w moje myślenie wdarł się ten błąd.

Odnosząc się do wiadomości Arthasana, muszę się nie zgodzić w pewnych kwestiach. Według ogólnej, czy szczegółowej Teorii Względności prędkość światła jest stała i nie może zostać zmieniona, bądź przekroczona. Po pierwsze, odnosząc się cały czas do fizyki relatywistycznej, możemy wybrać dowolny układ i na jego podstawie prędkość obserwowanego obiektu będzie różna, co nie oznacza, że może być ona większa od stałej prędkości światła. Czas dla obserwatora, znajdującego się w obiekcie będzie różny dla czasu układu znajdującego się na przykład na ziemi, czas ten będzie płynął szybciej, co jednocześnie nie oznacza, że przekroczy prędkość światła. Natomiast informacja od obserwatora z obiektu, do obserwatora na ziemi, będzie podróżować znacznie dłużej, gdyż ona również nie przekroczy prędkości świetlnej, co za tym idzie oba układy nie zarejestrują prędkości nadświetlnej, bo takiej nie przekroczą, niezależnie od układu. Jedynym obserwowalnym efektem będzie dylatacja czasu, co z resztą zostało uwzględnione w Teorii Względności, a granicą dylatacji jest właśnie stała prędkości światła.

Druga sprawa to grawitacja, czyli zakrzywienie czasoprzestrzeni wokół obiektów posiadających masę. Też wystąpił tutaj błąd, ponieważ obiekt posiadający masę, zawsze oddziałuje z innym obiektem obdarzonym masą. Niezależnie od prędkości, nie "przeskoczymy" przez zakrzywienie czasoprzestrzeni, zawsze zadziałamy w jakiś sposób na drugi obiekt, tak jak on na nas. Chociaż założę się, że miałeś na myśli tzw. Tunel Czasoprzestrzenny. Jeżeli bylibyśmy w stanie zakrzywić dwa końce czasoprzestrzeni oraz stworzyć tunel między nimi, rzeczywiście bylibyśmy w stanie przemknąć w zupełnie inne miejsce, jednak nawet wtedy obiekt, który porusza się przez tunel nie musi osiągać prędkości nadświetlnej, może poruszać się w tunelu z normalną prędkością. Poza tym taki tunel trzeba najpierw odnaleźć, bądź co gorsza stworzyć. Prędkość nie załatwi sprawy.

Z resztą na tym polega cały sens teorii tuneli czasoprzestrzennych. To nie polega na tym, aby przekraczać odległości z prędkością nadświetlną, tylko na tym by z prędkością podświetlną dotrzeć tam szybciej od światła. Tu leżał Twój błąd logiczny.

Co do eksperymentu OPERA, wykonanego w instytucie CERN, już dawno został on poddany w wątpliwość, a ostatecznie uznaje się przekroczenie prędkości światła za błąd aparatury badawczej.
Dla Lewa:
Prędkość światła w próżni wynosi określoną stałą wartość "c". Nie może ona zostać zmieniona (tym bardziej przekroczona). Jeśli Ty stoisz sobie na peronie i widzisz jadący pociąg, to dla Ciebie ten pociąg jedzie z prędkością 50km/h. Jeśli ktoś siedzi w tym pociągu, to dla niego pociąg ma prędkość zerową. Jeśli zaś z naprzeciwka będzie jechał drugi pociąg z prędkością 60km/h, to dla obserwatora jadącego nim pociąg pierwszy jedzie z prędkością względną 110km/h. Na tym polega względność prędkości w zależności od układu. A teraz załóżmy tą samą sytuację tylko ze statkami kosmicznymi ze Star Treka. Jeśli jeden jedzie z prędkością 0,7c (70% prędkości światła) a drugi z prędkością 0,5c, to wbrew pozorom prędkość względna to nie będzie 1,2c. Spowodowane to jest właśnie faktem tego, że prędkość światła nie może zostać przekroczona. W żadnym układzie odniesienia.

Kolejną z konsekwencji teorii względności jest "dylatacja czasu" czyli właśnie to, że czas płynie "w innym tempie" w zależności od prędkości układu. Jeśli z gwiazdy leci do nas foton światła, to trwa to załóżmy rok. Jeśli natomiast byłbyś "jeźdźcem światła" i dosiadał fotonów (lol!) - poruszał się zatem z ich prędkością - to ta podróż nie trwałaby dla Ciebie roku, tylko kilkanaście sekund. Na tym właśnie polega akcja filmu Interstellar (nie oglądaj go jednak dla faktów naukowych:D). Mógłbyś w ten sposób obejrzeć dzieci Roberta Lewandowskiego strzelające gole dla polskiej reprezentacji, jednak nie mógłbyś zobaczyć jak gole strzela Zbigniew Boniek (a szkoda), ponieważ aby "cofnąć czas", musiałbyś przekroczyć prędkość światła, co jak już sobie wyjaśniliśmy nie wchodzi obecnie w rachubę.

Kwestia zakrzywienia czasoprzestrzeni to materiał Ogólnej Teorii Względności - czarna magia. To wspomnienie o wykorzystaniu zakrzywionej czasoprzestrzeni dla osiągnięcia prędkości nadświetlnych to tylko luźna sugestia, wspomnienie, "szturchnięcie", aby obudzić temat - jak widać, udało się! :) Temat tuneli czasoprzestrzennych itp. to tylko gdybanie i brodzenie w kupie, do niczego nie prowadzi moim zdaniem.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Alkhadias w Października 15, 2015, 12:50:08
Tym razem może uda mi się to jaśniej opisać.

Fizyka teoretyczna opiera się na gdybaniu, więc nie ma w tym niczego złego. Najpierw jest gdybanie, następnie analiza matematyczna, następnie doświadczenie.
Z punktu widzenia fizyki kwestia tuneli czasoprzestrzennych nie jest głupia, wręcz naturalna. Odkrycie Czarnych Dziur dało naukowcom do myślenia, naturalnym jest więc poszukiwanie i analizowanie czasoprzestrzeni pod kątem tuneli. Pamiętajmy, że zarówno czarne dziury, jak i tunele czasoprzestrzenne zostały uwzględnione oraz teoretycznie opisane przez Einsteina oraz jego Teorię Względności. 60 lat temu czarne dziury były abstrakcją taką samą, jak dziś tunele, a jednak odkryto je doświadczalnie.

Czarna dziura niewiele różni się od tunelu czasoprzestrzennego, w opisie matematycznym obu obiektów, w wielu przypadkach stosuje się te same równania. Do każdego zagadnienia trzeba po prostu podejść w racjonalny sposób. Aby zrozumieć hipotetyczne tunele czasoprzestrzenne, trzeba zrozumieć czarne dziury.

Czym jest czarna dziura i w jaki sposób działa, chyba już wiemy. Trzeba to jednak zrozumieć, w jaki sposób i dlaczego tak działa. Prawdą jest że nie jesteśmy w stanie zaobserwować czarnej dziury. Jednak dostrzegamy ich obecność poprzez obserwację tzw. Horyzontu zdarzeń. Horyzont zdarzeń w tym przypadku stanowi granicę poznania oraz granicę informacji, gdyż wszystko co przekroczy horyzont zdarzeń, trafia do Osobliwości i nawet informacja nie jest w stanie się z niej wydostać. Nie oznacza to, że informacja przepada, ponieważ podobnie to Zasady Zachowania Energii, tak samo Informacja (jako jednostka) musi zostać zachowana. Więc informacja, która trafia do Osobliwości, jest po prostu uwięziona, bądź zapisana na Horyzoncie Zdarzeń. Być może, jest ona potem zwracana w innej postaci, zależnie czy rozmawiamy o Horyzoncie Absolutnym, czy Pozornym, ale o tym potem. Podsumowując Czarna dziura to obiekt, bądź obszar o ogromnej masie i wystarczająco małej objętości, którego grawitacja zakrzywia oraz wypacza czasoprzestrzeń w stopniu nieskończonym. Składa się z Horyzontu Zdarzeń, który jest granicą za którą znajduje się Osobliwość.

Teraz o Horyzoncie, lub nawet Horyzontach Zdarzeń. Jest to pewnego rodzaju obszar otaczający Czarne Dziury. Jest to bardzo ważny obszar! Wielu ludzi błędnie myśli, że wszystko, co znajduje się w pobliżu czarnej dziury zostaje przez nią pochłonięte. To nie jest do końca prawdą, ponieważ pochłonięta zostaje jedynie masa, która znajdzie się w obszarze Horyzontu Zdarzeń. Horyzont Zdarzeń informuje nas o istnieniu czarnej dziury na kilka różnych sposobów. Poprzez Soczewkowanie Grawitacyjne, lub chociażby emisję promieniowania Gamma powstającego wskutek pochłaniania materii, równie dobrze wokół Horyzontu może powstać Dysk Akrecyjny. Na tyle gorący i jasny, że właściwie czarna dziura może przyćmiewać inne gwiazdy, takie zjawisko widzimy chociażby w centrach galaktyk. Czemu właściwie Horyzont zdarzeń jest granicą? Ponieważ możemy z niego odczytać informacje, są one w stanie wydostać się z pola grawitacyjnego. Kiedyś ktoś podał mi bardzo fajny sposób na zrozumienie tego. Wszystko trzeba sobie obrazować, nawet wzory matematyczne możemy sobie obrazować w prosty sposób. Nie ma sensu uczyć się wzorów, jeżeli nie potrafimy ich logicznie zrozumieć i przyswoić
Aby nie wypisywać trudnych wzorów, co nie ma większego sensu w tłumaczeniu działania zjawiska, można to zobrazować krótkim wzorem, oto mój własny przykład zobrazowanego wzoru:
Jeżeli r<=Rschw to wtedy VII=c
Tak więc jeśli w danym obszarze układu czterowymiarowego oba te warunki są spełnione, mamy do czynienia z Czarną dziurą w tym obszarze. Więc horyzontem zdarzeń jest sfera wokół tego obiektu, dla której VII jest rosnące, lecz mniejsze od c. Czyli według mojego "wzoru" Jeżeli r<Rschw Horyzontem Zdarzeń jest właśnie Rschw. Jeżeli r=Rschw, czarna dziura nie posiada horyzontu zdarzeń.
r- promień obiektu
Rschw- promień Schwarzschilda. Który możemy nazwać promieniem grawitacyjnym proporcjonalnym do masy obiektu.
VII- Druga prędkość kosmiczna
c- prędkość światła

Oczywiście nie jest to żaden wzór. Ja to nazywam "ściagawki", które często wymyślam sobie do przypominania skomplikowanych zagadnień.
Nie mniej jednak z powyższego przykładu widać, że po przekroczeniu Horyzontu zdarzeń, nawet światło nie ucieknie z czarnej dziury, gdyż Druga Prędkość Kosmiczna jest równa prędkości światła.
Dla przykładu, jeżeli wrzucimy coś do czarnej dziury, obiekt który wrzuciliśmy z naszego punktu widzenia będzie spadał coraz wolniej i wolniej, aż w końcu dla naszych oczu jego obraz się zatrzyma na stałe. Jednak z punktu odniesienia tego obiektu, będzie on spadał w dalszym ciągu. Ten efekt to dylatacja czasu, im większa masa tym bardziej spowalnia czas. Więc w momencie, gdy zobaczymy że obiekt się zatrzymał, będzie to oznaczać, że przekroczył granicę Horyzontu zdarzeń i wpadł w Osobliwość Czarnej Dziury. Tam zatrzymuje się czas, gdyż gęstość materii i zakrzywienie czasoprzestrzeni w Osobliwości dąży ku nieskończoności. Mimo wszystko zgodnie z Zachowaniem informacji, nie przestaniemy widzieć tego obiektu, jego obraz zatrzyma się na stałe na horyzoncie zdarzeń, a raczej jego informacja, gdyż nie może zostać utracona.

Tutaj rozważamy dwa przykłady, dwie teorię.

1) Horyzont Absolutny zachowa informację o pochłoniętej materii na zawsze.
2) Horyzont Pozorny, według Hawkinga zwróci po pewnym czasie informację o materii w innej formie. Chociaż można się domyślać że chodzi o rodzaj promieniowania, gdyż tylko to jest w stanie oddać czarna dziura.
Oba twierdzenia mogą być prawdziwe.

Jak to się ma do tunelu czasoprzestrzennego. Otóż z założenia tunel czasoprzestrzenny również posiada Horyzont zdarzeń, więc równie dobrze możemy ich szukać w ten sam sposób, w jaki szukamy czarnych dziur. Pojawia się pytanie, jeżeli te tunele istnieją, to w jaki sposób je odróżnić od czarnej dziury. Otóż nie wiadomo, jeszcze.
Moim zdaniem najlepszym sposobem byłoby szukanie hipotetycznych białych dziur, które w swej naturze zamiast pochłaniać materię, emitują ją. Zgodnie z Zasadą zachowania energii, jeżeli istnieje masa, może również istnieć masa ujemna, która zamiast przyciągać to wypycha inną materię. Oczywiście jest to teoria, a białe dziury w swej naturze mogłyby się zapaść i powstałaby czarna dziura. Jednak, białe dziury stanowiłyby przykład tego, że z takiej dziury można "wyjść".
 Równie dobrze można przyjąć założenie, że tunel czasoprzestrzenny różni się od czarnej dziury tym, że po drugiej stronie w innym obszarze czasoprzestrzeni znajduje się "wyjście" w postaci białej dziury. Dlatego, nie potrafiąc odróżnić wejścia, powinniśmy skupić się na szukaniu wyjścia.
Powyższa teoria jest zwana tunelem Schwarzschilda i chociaż była potwierdzana matematycznie, to jednak z wiadomych powodów jest również podważana i nie bez powodu. Każda teoria ma to do siebie, że z początku jest niepełna, czasem wystarczy ją tylko uzupełnić.

Brzmi to jak abstrakcja, ale przypominam. 60 lat temu, ludzie to samo mówili o czarnych dziurach.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Mat Berserker w Października 15, 2015, 12:57:27

Kolejną z konsekwencji teorii względności jest "dylatacja czasu" czyli właśnie to, że czas płynie "w innym tempie" w zależności od prędkości układu. Jeśli z gwiazdy leci do nas foton światła, to trwa to załóżmy rok. Jeśli natomiast byłbyś "jeźdźcem światła" i dosiadał fotonów (lol!) - poruszał się zatem z ich prędkością - to ta podróż nie trwałaby dla Ciebie roku, tylko kilkanaście sekund.

To nie wszystko. Fizyka relatywistyczna jest na tyle śmieszna że po osiągnięciu prędkości światła wymiar prostopadły do kierunku ruchu degeneruje się. W związku z czym z perspektywy fotonu świat jest płaski i znajduje się on w każdym punkcie swojej drogi naraz.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Alkhadias w Października 15, 2015, 14:08:45
To nie wszystko. Fizyka relatywistyczna jest na tyle śmieszna że po osiągnięciu prędkości światła wymiar prostopadły do kierunku ruchu degeneruje się. W związku z czym z perspektywy fotonu świat jest płaski i znajduje się on w każdym punkcie swojej drogi naraz.
Błąd. To znaczy, tak jest ale odwrotnie.

Z punktu widzenia fotonu podróżującego z prędkością świetlną, otoczenie wokół jest wydłużone. Z punktu odniesienia obserwatora, foton się zwęża. To wszystko zawdzięczamy zjawisku aberracji.


EDIT: Dla uściśnienia dodam że to zależy tez od przyjętych wektorów. Światło jest falą, więc wydłużanie lub skracanie fali zależy od tego czy się ona zbliża, czy oddala.
Jeżeli przyjmiemy że kierunek patrzenia jest taki sam jak wektor prędkości, to obraz się wydłuża. Jeżeli wektor jest odwrotny, to wtedy się spłaszcza.
Mówiąc po ludzku, jeżeli lecimy z prędkością światła, obraz przed nami się rozciąga, za nami skraca.
Tak samo tyczy się obserwatora w spoczynku.

EDIT2: I dla dociekliwych dodam, że z tym wiąże się również efekt Dopplera, tak wiec podróżując z prędkością światła, nie tylko kształty, ale również kolory będą się zmieniać w zależności od kierunku patrzenia.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Października 15, 2015, 15:57:32
Relatywistyczny efekt Dopplera! (https://pl.wikipedia.org/wiki/Relatywistyczny_efekt_Dopplera)
Gdybyś tego nie dodał byłoby to banalne, to jak w tej scenie z Odysei 2001 - mój Boże, tu jest pełno gwiazd.
Dzięki Alkhadias przywracasz mi wiarę w ludzkość.
A wiecie, że Stefan pomagał jednemu chłopakowi z ZSRR, chociaż ten pisał pracę pełną błędów. Stefan umożliwił mu jednak rozwój i pomógł opublikować jego prace na zachodzie z własnym komentarzem. To jest przykład takiej pięknej współpracy, podejścia z szacunkiem dla intuicji drugiej osoby. Chciałem to opisać żeby nie tworzyć wrażenia, że każda współpraca w nauce to błąd, wręcz przeciwnie! Chodziło mi o nadużycie i budowanie pozorów współpracy, aby niszczyć zagrożenia w własnej karierze - tak też było w przypadku Stefana.
Ciężko o lepszy przykład na wiarę jaką w kogoś pokładasz, niż chęć pomocy w pracy naukowej, np. poprzez wykorzystanie znajomości w celu inspiracji, czy stworzenie pola dla działania. Nie opierajmy się na patologiach, gdyby nie pomoc ze strony przyjaciół Stefan nic by nie mógł osiągnąć.
A tu, niespodzianka!
(click to show/hide)
EDIT - z przodu czerwony, z tył niebieski. o ile pamiętam... na pewno czerwono i niebiesko - normalka i tak tak jest jak patrzymy na gwiazdy zgasłe miliony lat temu na niebie - pikuś.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: ^IvE w Października 15, 2015, 16:10:21
Chwila, chwila. Zmienianie kształtów i kolorów? To mogę wrzucić się do takiego czegoś i zamienić się w Korwina?
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Arthasan w Października 15, 2015, 16:26:45
Jeśli wyglądałbyś dokładnie jak Korwin, ale byłbyś trochę za gruby/chudy to tak :D
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Alkhadias w Października 15, 2015, 16:59:29
Chwila, chwila. Zmienianie kształtów i kolorów? To mogę wrzucić się do takiego czegoś i zamienić się w Korwina?

Gdybyś wrzucił się do czegoś, co opisałem wyżej to nie wyglądałbyś jak Korwin.

Chociaż możliwe że wyglądałbyś lepiej niż teraz.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Października 15, 2015, 22:05:26
 Alkhadias - obawiam się,  że twój przykład na to jak mogą proste być wzory, chyba nie porwie tłumów. Moim zdaniem lepiej jednak nie wciągać osób, które nie mają pojęcia o podstawach w daleko idące uproszczenia.
Z tego co mi wiadomo, jedyna funkcjonująca koncepcja na białą dziurę to wielki wybuch, i nie sądzę żebyśmy mogli widzieć coś w czarnej dziurze, bo przecież ona pochłania światło, cząsteczki które miałby ją opuszczać to nadal nie światło w takiej formie jak to przedstawiłeś. To z mojej strony głos krytyki.
Natomiast spekulacje z tunelami zakładają, że miałbyś przeżyć po tym jak zostałbyś zamieniony w rekordowej długości spaghetti, nadal nie rozumiem czemu miałbyś przejść w związku z tym w inny punkt w przestrzeni, rozumiem koncepcje zaginania wymiarów, tylko dlaczego niby można tak jednoznacznie definiować, co wydarzy się w punkcie w którym załamują się prawa fizyki. Wiem, że takie matematyczne modele stworzono, ale z definicje to tylko teorie związane z istnieniem Osobliwości, w gruncie rzeczy wszystko co pod to podciągniesz będzie miało swój sens, bo o ile tylko spełnisz wymagania teorii, w sumie wszystko potem możesz kamuflować właśnie "załamaniem się praw fizyki".
Podobnie odbieram teorię strun, bardzo inspirująca, ale to tylko wewnętrznie spójna teoria. Bozon Higgsa to jedno, ale z faktu poszukiwań dla teorii łączącej siły oddziałujące na wszechświat nie musimy zaraz robić pretekstu do zrywania kontaktu z rzeczywistością i tak daleko opierać się na czymś czego nie da się zweryfikować.
Pamiętaj, że fizycy bronią na raz kilku teorii, tak na wszelki wypadek, taki mają zwyczaj, a problemy np. w relacjach społeczności akademickich dalece wyprzedzają problemy teoretyczne, a te z kolej nie dają się nijak udowodnić bez kosztownych badań, które prowadzi się w określonych celach praktycznych. Nie dajmy się więc zwariować. ;)
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Alkhadias w Października 15, 2015, 23:26:33
Alkhadias - obawiam się,  że twój przykład na to jak mogą proste być wzory, chyba nie porwie tłumów. Moim zdaniem lepiej jednak nie wciągać osób, które nie mają pojęcia o podstawach w daleko idące uproszczenia.
Nie porwie, ponieważ nie takie jest tego założenie. Cytując samego siebie " Nie ma sensu uczyć się wzorów, jeżeli nie potrafimy ich logicznie zrozumieć i przyswoić". To, co przedstawiłem w poprzednim poscie, nie jest uproszczeniem wzoru, lecz zobrazowaniem go oraz opisywanego zjawiska zjawiska przy użyciu podstawowych jednostek dotyczących tego zjawiska. Jeżeli nie zrozumiemy zjawisk opisywanych przez dany wzór, będziemy mieć również problem ze zrozumieniem go. W takim przypadku nie powinniśmy upraszczać wzoru, bo nam to nie pomoże. Jeżeli rozumiemy zjawisko oraz jego wzór, wtedy równie dobrze możemy używać dowolnych symboli do własnych celów. Może teraz opisałem to dokładniej.

Z tego co mi wiadomo, jedyna funkcjonująca koncepcja na białą dziurę to wielki wybuch
Nie jest to jedyna koncepcja, chociaż ta jest bardzo popularna.
Tutaj, ponownie cytując siebie: "Oczywiście jest to teoria, a białe dziury w swej naturze mogłyby się zapaść i powstałaby czarna dziura."
To jest inna koncepcja białych dziur, może nie opisałem tego zbyt dokładnie w tamtym poscie. Prawdę mówiąc nawet nie zamierzałem, to był tylko przykład. Mianowicie jest to teoria przedstawiona przez Hawkinga, odnosi się ona do równowagi termodynamicznej czarnych dziur. Pisząc w skrócie, według Hawkinga, wraz z entropią wzrasta również masa Czarnej dziury. Wraz z masą, wzrasta również Horyzont Zdarzeń, czyli promień Schwarzschilda (o którym przecież pisałem wcześniej), gdyż jest on proporcjonalny do masy. To twierdzenie, daje nam wyjaśnienie 2 zagadnień. Albo może, aby ponownie nie wprowadzać kogoś w błąd, wyjaśnienie jednego zjawiska oraz potencjalne wyjaśnienie drugiego. Po pierwsze wyjaśnia to powiększanie się czarnych dziur, po drugie dzięki zachowaniu równowagi termodynamicznej wiemy, że czarna dziura może emitować promieniowanie Hawkinga, które z kolei powoduje zmniejszanie masy czarnej dziury. (o czym też pisałem: "2) Horyzont Pozorny, według Hawkinga zwróci po pewnym czasie informację o materii w innej formie. Chociaż można się domyślać że chodzi o rodzaj promieniowania, gdyż tylko to jest w stanie oddać czarna dziura."), a po trzecie? W każdym razie potencjalnie wyjaśnia zjawisko białych dziur, ponieważ potencjalna odwrotność czarnej dziury, czyli biała dziura, w równowadze termodynamicznej daje ten sam wynik, czyli oba zjawiska to w naturze jedno zjawisko. Dlatego napisałem, że "w swej naturze mogłaby się zapaść", ponieważ jakikolwiek kontakt z materią według powyższych zasad przekształca białą, w czarną dziurę. Sorry, ale nie umiem tego prościej opisać.

W dodatku
Cytuj
i nie sądzę żebyśmy mogli widzieć coś w czarnej dziurze, bo przecież ona pochłania światło, cząsteczki które miałby ją opuszczać to nadal nie światło w takiej formie jak to przedstawiłeś. To z mojej strony głos krytyki.
Masz w zupełności rację. Ale może nie zrozumiałeś co napisałem. To co się dzieje na Horyzoncie zdarzeń jest dla obserwatora widoczne, ponieważ (ponownie wracając do swojego przykładu) VII<c, co za tym idzie prędkość ucieczki jest mniejsza od stałej światła. Jeżeli odnosiłeś się do mojego przykładu z zatrzymaniem się obiektu na horyzoncie zdarzeń w momencie osiągnięcia osobliwości, jest uproszczeniem. Oczywiście, że tego obiektu pewnie byśmy nie dostrzegli (Chociaż byłoby to możliwe po zlikwidowaniu innych źródeł światła) i tak, byłby on nieruchomy i widoczny. Masz rację, że z czarnej dziury nie ucieka światło, ale dopiero wtedy, gdy przekroczy Horyzont zdarzeń i wpadnie do osobliwości. Dlatego potencjalny obraz by się zatrzymał, ponieważ:
 1) dalej światło, ani żadna informacja nie może opuścić czarnej dziury
 2) W tym momencie czarna dziura zatrzymuje czas, wiec ostatnia informacja na granicy horyzontu zdarzeń oraz osobliwości zostaje zachowana. (bądź wyemitowana potem według teorii horyzontu pozornego)

O tym wszystkim pisałem, a nawet jeżeli gdzieś zrozumiałeś, że mam na myśli ze informacja ucieka z czarnej dziury, to nie miałem na myśli światła, jedynie promieniowanie.

Cytuj
Natomiast spekulacje z tunelami zakładają, że miałbyś przeżyć po tym jak zostałbyś zamieniony w rekordowej długości spaghetti, nadal nie rozumiem czemu miałbyś przejść w związku z tym w inny punkt w przestrzeni, rozumiem koncepcje zaginania wymiarów, tylko dlaczego niby można tak jednoznacznie definiować, co wydarzy się w punkcie w którym załamują się prawa fizyki. Wiem, że takie matematyczne modele stworzono, ale z definicje to tylko teorie związane z istnieniem Osobliwości, w gruncie rzeczy wszystko co pod to podciągniesz będzie miało swój sens, bo o ile tylko spełnisz wymagania teorii, w sumie wszystko potem możesz kamuflować właśnie "załamaniem się praw fizyki".
Nigdzie nie pisałem, że człowiek bądź cokolwiek by to przetrwało, źle interpretujesz moje słowa, lub ja się źle wyrażałem. Mówiąc "Jednak, białe dziury stanowiłyby przykład tego, że z takiej dziury można "wyjść"", miałem na myśli wszelką materię we wszelkiej formie. Nie miałem na myśli... całości?
Poza tym nie wierzę w to, że prawa się załamują, być może my ich jeszcze nie znamy. I właśnie na tym polega fizyka, na weryfikowaniu, na sprawdzaniu i obalaniu teorii, na tym polega nauka.

Cytuj
Podobnie odbieram teorię strun, bardzo inspirująca, ale to tylko wewnętrznie spójna teoria. Bozon Higgsa to jedno, ale z faktu poszukiwań dla teorii łączącej siły oddziałujące na wszechświat nie musimy zaraz robić pretekstu do zrywania kontaktu z rzeczywistością i tak daleko opierać się na czymś czego nie da się zweryfikować.
O czarnych dziurach moglibyśmy rozmawiać miesiącami, o teorii strun może nawet dłużej. Niestety jednak ja w tym wypadku odpadam, gdyż nie rozumiem tej teorii. To znaczy, rozumiem jej założenia, ale nie potrafię pojąć jej szczegółowych zagadnień. Może za wiele, wiele lat będziemy mogli o tym porozmawiać. Wolno się uczę.


Mam nadzieję, że nieco wyjaśniłem to co chciałem przekazać poprzednio. Mam również nadzieję, że przy tym nie namieszałem więcej.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Października 16, 2015, 10:23:24
Wszystko prawda, w nagrodę bajka, dla każdego kto dotarł do tego punktu.
(click to show/hide)
Polecam również tą bajkę, bo dla mnie jednak to zagadnienie jest kluczowe - czyli rozważania o tym o co biega na poziomie ogólnym
(click to show/hide)
U mnie oczywiście fascynacja tematem wynika z tej łatwości w dostępie do informacji.
Mamy właśnie takie bajki i to jest świetne.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: ^IvE w Października 16, 2015, 12:05:58
A ja bym chciał skupić się na innym aspekcie.

Z tego co pamiętam żaden obiekt posiadający masę nie może osiągnać predkości światła. Czysto jednak teoretycznie załóżmy, że technologia ludzka będzie w stanie osiągnać połowe tej prędkości. Ile mamy w zasięgu obiektów, które możemy zdobyć i ewentualnie skolonizować tak w zasięgu max 2 lat takiej podróży?

W razie uderzenia meteorytu lub innej katastrofy nasz gatunek jest skończony. Jednak gdyby udało nam się skoloniować kosmos szansę zniszczenia naszego gatunku maleją do minimum. To tak samo jak z koloniami mrówek i innych instektów. Pożar lasu zniszczy daną społeczność mrówek, jednak one zdążyły się przystosować i zając setki innych miejsc i zniszczenie całego gatunku jest praktycznie niemożliwe.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Października 16, 2015, 21:46:29
^IVE - moglibyśmy kolonizować całe wszechświaty, gdybyśmy od początków powstania cywilizacji, nie prowadzili wojen. To moja teoria. Popatrz na to zdjęcie, ilu ludzi takich jak Stefan zmiażdżyła ludzkość? To jest zdjęcie zrobione w tłumie na wyspie Lesbos, jakiś miesiąc temu. Gdybyś mógł temu chłopcu pomóc, to może okazało by się, że jego potencjał podobnie jak Stefana, złamie bariery, które uznajemy z nieprzekraczalne. Ale my nie będziemy przekraczać barier, będziemy się izolować i naparzać. Może tak musi po prostu być, nie wiem.
(click to show/hide)
Najbliższa nas jest Alpha Centauri, ponoć tam mają być planety. Ale na pierwszy ogień i tak idzie Mars i księżyc Jowisza Europa. (https://pl.wikipedia.org/wiki/Europa_%28ksi%C4%99%C5%BCyc%29) Chodzi o wodę pod powierzchnią lodu, więcej opowie ci Stefan osobiście w serii o Obcych na najpopularniejszym kanale na świecie, na co więc czekać, i to po polsku! Mnie temat egzoplanety w złotej strefie nie rusza, właśnie dlatego że jesteśmy zbyt agresywnie by stawiać strefy Tysona Dysona i zaginać w ten sposób przestrzeń, to nie leży w naszej naturze, bomba atomowa to tak.

Alkhadias, nadal coś mi to nie podchodzi pod białą dziurę - zaburzałoby to prawo entropii wszechświata, myślę że to po prostu jest cykl życia czarnej dziury i tyle. W początkowym stadium wszechświata entropia ma być zerowa, potem dynamicznie rośnie, więc powrót do stadium początkowego tą równowagę by burzył - tak na chłopski rozum, żeby nie komplikować.
Powiedzmy sobie jasno - mówimy o aktualnie obowiązujących teoriach, a nie stanie faktycznym, fakt istnienia kwazarów, to nadal dowód pośredni.
Oczywiście, że fascynująco wygląda np. wizja dwóch zapętlających się w wirze czarnych dziur, ale to nie to samo co materialne, twarde dowody, to nadal obliczenia.
Ja tak sobie tylko myślę, tak rozmawiam sobie luźno, jak to mam w zwyczaju, polemizuje.

Ale polemizuje, że jednak poszukiwanie odpowiedzi na pytanie dotyczącą właśnie tego, dlaczego jest tak, że mały magnes pokonuje grawitacje całej planety motywuje do tworzenia różnych koncepcji, takich jak np. cząstki wirtualne. Chodzi o takie sprawy jak spin i mechanika kwantowa,  a to jak mówiłem zupełnie w swojej naturze ma kilka teorii funkcjonujących na raz. Modele czarnych dziur, czy wielkiego wybuchu są powiązane z tymi zagadnieniami.
To jest truizm, ale może trzeba było powiedzieć to na początku, naukowcy się mylą z definicji.
Albert Einstein ostrzegał, że bomba atomowa może mieć tak dużą siłę niszczącą, że będzie mogła... zniszczyć cały port. Wiesz zapewne, że oglądając materiały z Hiroszimy fizycy zbaranieli - nikt się czegoś takiego nie spodziewał.
My mówimy tu o reakcjach zachodzących w czymś takim jak np. czas Plancka, naturalne że coś nam może umknąć, na tyle istotnego że zdefiniuje w zupełnie inny sposób całe zjawisko.
Einstein twierdził również, że "Bóg nie gra w kości", mówiąc o mechanice kwantowej. Mylił się!
Nie możesz powiedzieć, że możemy wyprowadzać teorie, w punkcie w którym załamuje się logika i nauka - to nadużycie.

Osobna bajka to wpływ tej całej sieczki na SF, ja polecam Eldarów i ich działa miotające Osobliwość, fajne co nie lllew? ;) Czym byłby Warhammer 40 000 bez tej całej otoczki mistycyzmu fizyki!?
            (http://i29.tinypic.com/117r0ia.jpg)
Innymi słowy Alkhadiasie, nie traćmy poczucia humoru, bo czyż może być coś zabawniejszego niż doprowadzenie naukowymi metodami do takiego punktu jak Osobliwość  i powiedzenie - "i tu załamują się prawa fizyki".
A "Czerwony Karzeł", coś komuś mówi?
     
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Alkhadias w Października 18, 2015, 17:52:42
W końcu mam trochę czasu aby odpisać i ruszyć coś w temacie. Chociaż prawdopodobnie będę musiał napisać dwa posty.

Po pierwsze IvE, kolonizacja kosmosu jest jak najbardziej w naszym zasięgu. Jeszcze nie dziś, nie jutro, ale w przeciągu 20 lat jak najbardziej. W dodatku nie potrzebna jest nam prędkość świetlna, czy chociażby połowa tej wartości. Wystarczą nam napędy konwencjonalne, aby dotrzeć w ciągu kilku lat do wielu miejsc, które pod wieloma względami mogą zapewnić nam warunki do życia. Oczywiście, żadne z tych miejsc nie nadaje się do życia w stanie obecnym, ale już teraz dysponujemy technologią która będzie w stanie podtrzymać życie we względnie łagodnym klimacie owych miejsc.

Odnosząc się do alfy Centaurii. Nie ma najmniejszego powodu, aby lecieć tak daleko. Po pierwsze jest to układ podwójny, w którym gwiazdy alfa Centauri A oraz alfa Centauri B okrążają się wzajemnie, do tego dochodzi trzecia, nieco inna gwiazda Proxima Centauri. Układ ten jest chaotyczny, a pływy grawitacyjne sprawiają, że pobliskie planety miałyby ciężki żywot. W zasadzie zamieszkanie tych planet byłoby niewykonalne, ponieważ są one bardzo niestabilne. Z resztą, potwierdzono już kilka lat temu istnienie jednej planety okrążającej alfę Centauri B, ale planeta ta znajduje się o wiele za blisko gwiazdy.
Kolonizację trzeba zaczynać małymi krokami, od naszego własnego układu gwiezdnego. Jeżeli chodzi o planety, oczywiście pierwszym i najlepszym dla nas wyborem jest Mars. Klimat panujący na marsie nie jest zły. Atmosfera, chociaż wyjałowiona i bardzo cienka, nadal istnieje. Niebo jest błękitne niemalże tak samo jak na Ziemi. Brakuje tlenu, ale ten jesteśmy w stanie wytworzyć, to samo z wodą. Jeśli tego byłoby mało, nadal jest nadzieja na znalezienie wody w stanie ciekłym pod powierzchnią Marsa. Energia również nie stanowi problemu, ponieważ możemy wykorzystywać energię słoneczną, oraz energię napędzaną dwutlenkiem węgla, odpowiednia do tego technologia jest aktualnie w fazie testów. Czemu Co2? Ponieważ atmosfera Marsa jest tego pełna, w dodatku co nawet ułatwi nieco sprawę, bieguny Marsa są pokryte lodem, jednak nie takim jak na ziemi. Chodzi o Suchy lód, czyli dwutlenek węgla w stanie stałym, który można jeszcze łatwiej zastosować do celów energetycznych, wykorzystując sublimację.

Dla tych, którzy nie śledzą misji kosmicznych, wydarzeń astronomicznych i nowinek mam kilka ciekawostek, jako że od lat uważnie śledzę ich postępy.

1) Łazik Curiosity, który został wystrzelony w 2011 roku, a w 2012 pomyślnie wylądował na powierzchni Marsa nadesłał nam wiele zdjęć z jego powierzchni. W dodatku łazik jest wyposażony w aparaturę badawczą, która umożliwia mu analizowanie składu gleby oraz atmosfery. Misja ta, była pierwszym etapem misji badawczej, mającej na celu wysłanie misji załogowej, która zbuduje pierwszą kolonię na powierzchni Marsa. Łazik ten pomógł nam bardziej zrozumieć tę planetę, jego celem jest również poszukiwanie wody, bądź jej śladów. To dzięki temu łazikowi poznaliśmy również pogodę Marsa i odkryliśmy zagrożenia z nią związane, mianowicie potężne wiatry i burze piaskowe.
Oto kilka zdjęć wykonanych na powierzchni Marsa:
http://www.nasa.gov/sites/default/files/thumbnails/image/pia19920_bigsky-selfie.jpg    To zdjęcie pokazuje surową pogodę Marsa, oraz bohaterskiego łazika we własnej osobie.
http://www.nasa.gov/sites/default/files/thumbnails/image/pia19839-galecrater-main.png     To zdjęcie ukazuje atmosferę oraz powierzchnię Marsa przy sprzyjających warunkach, wygląda zachęcająco, nie? Jako ciekawostkę dodam, że zdjęcie zostało wykonane w dolinie Kimberley, gdzie prawdopodobnie kiedyś znajdowało się jezioro.
http://www.nasa.gov/sites/default/files/thumbnails/image/pia19401-main_sunset.gif    Połączenie kilku zdjęć, ukazujące jak wygląda zachód słońca na Marsie.

Obecność wody na Marsie nie jest już pytaniem, lecz faktem. Wiadomo, że woda w stanie ciekłym, nawet bardzo obfita istniała w przeszłości na Marsie. Niegdyś przypominał on bardziej Ziemię, niż to co widzimy teraz. Jest to tez o tyle niepokojące, że możliwym jest iż Ziemia kiedyś też skończy tak jak Mars. Obecnie widzimy jedynie pozostałości po rzekach, jeziorach a nawet oceanach na Marsie, co nie oznacza że wody tam nie ma. Znajduje się ona pod powierzchnią planety i nie jesteśmy w stanie na chwilę obecną określić gdzie oraz ile.

28 września tego roku, NASA oficjalnie potwierdziła obecność wody w stanie płynnym na powierzchni Marsa. Nie było to łatwe, ze względu na to że woda występuje tam jedynie sezonowo, mniej więcej w okresie od połowy marsjańskiego lata, do początku marjsańskiej jesieni, gdyż tylko wtedy temperatura może sięgać powyżej 0 stopni.
W dodatku nie ma oczywiście żadnej mowy o jeziorach, czy potokach, gdyż zaobserwowana woda jedynie sączy się ze skał w okresie letnim, nie mniej jest to jednak woda.
https://www.nasa.gov/sites/default/files/thumbnails/image/15-195_perspective_6.jpg

2) Misja kolonizacyjna Marsa oczywiście trwa już od kilku lat. Już w przyszłym roku wyselekcjonowani kandydaci rozpoczną program szkoleniowy, który ma na celu przygotowanie ich fizycznie do misji. Pomijając różne szczegóły i plan misji, w 2024 roku zostanie wystrzelone 6 kapsuł na powierzchnię Marsa, które rok później zostaną przygotowane na przybycie misji załogowej. W 2026 roku zostanie wystrzelona misja załogowa, która 2027 roku powinna dolecieć na powierzchnię marsa i osiedlić się w przygotowanych kapsułach.

Oczywiście Mars jest najlepszą dla nas opcją, co nie oznacza, że powinniśmy ograniczać się tylko do tego. Nie możemy ograniczać się tylko do planet, gdyż tych w naszym układzie wielu nie ma. Pozostają nam również księżyce Jowisza, Saturna, czy nawet Neptuna, Marsa oraz Urana, które mogą odkrywać przed nami wiele nowych możliwości, których nawet Mars nam nie zapewni.

Ale o eksploracji księżyców napisze w następnym poscie.

Niedługo też napiszę o przełomowym wydarzeniu, które zwieńczyło się dosłownie kilka miesięcy temu i było kluczowe w historii eksploracji naszego układu. Chociaż zostało pominięte w naszym temacie, być może odmieni ono nasze postrzeganie planet oraz naszego układu solarnego. Osobiście uważam, że powodzenie tej misji jest nawet ważniejsze, niż odkrywanie wody na Marsie, gdyż woda jest powszechna w kosmosie.


Octavian, biała dziura w swej naturze nie odwraca entropii, a wręcz ją napędza. Mam ku temu swoją własną teorię, która opiera się na obecnie istniejącej. Jednak o tym rozmawiać nie będę, póki nie zdołam w żaden racjonalny sposób tego przeanalizować, czy wyliczyć. Nie mniej jednak, biała dziura napędzająca entropię wszechświata, jest faktem, potwierdzonym matematycznie w opisie modelu białej dziury.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: ^IvE w Października 18, 2015, 19:37:54
No kurde zajebiście Alek. Polecą piwa jak mi się zregenerują.

Jest tylko jedno nurtujące mnie zagadnienie o ile jeśli nawet będziemy w stanie wytworzyć tam warunki do życia to czy są będziemy mieć jakieś wymierne korzyści z kolonizacji tej planety. Może jakieś paliwa? I potem jakimiś kosmicznymi kontenerowcami by się to przywoziło albo wystrzelało w postaci rakiet (?) Ha! To by były dopiero jaja, trzeba by się nad tym zastanowić czy takie coś jest wykonalne. Bo przeciągniecie rury z Marsa na Ziemie chyba nie wchodzi w grę :D

Kolejna sprawa serio te księżyce Jowisza i Saturna wchodzą w rachubę? Tam chyba jest zdecydowanie za zimno.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Października 18, 2015, 21:14:19
Octavian, biała dziura w swej naturze nie odwraca entropii, a wręcz ją napędza. Mam ku temu swoją własną teorię, która opiera się na obecnie istniejącej. Jednak o tym rozmawiać nie będę, póki nie zdołam w żaden racjonalny sposób tego przeanalizować, czy wyliczyć. Nie mniej jednak, biała dziura napędzająca entropię wszechświata, jest faktem, potwierdzonym matematycznie w opisie modelu białej dziury.
Biała dziura (https://pl.wikipedia.org/wiki/Bia%C5%82a_dziura) -  "Podstawową wadą wszelkich dotychczas wymyślonych modeli białych dziur jest to, że w obszarze dookoła dziury powinno powstać bardzo silne pole grawitacyjne. Obliczenia sugerują, że gdy cokolwiek spada w białą dziurę, otrzymywać powinno ogromny zastrzyk energii i wykazywać bardzo wyraźne przesunięcie ku fioletowi, dusząc w ten sposób osobliwość w obszarze nazywanym niebieską warstwą, szybko przechodzącą w czarną dziurę." - czyli skąd ty znasz naturę białych dziur, skoro nie znają jej naukowcy?

Przez zaburzenie entropii rozumiem odniesienie do jedynej białej dziury o jakiej się rozmawia obecnie w nauce, czyli Wielkiego Wybuchu (https://pl.wikipedia.org/wiki/Wielki_Wybuch) - Wszechświat we wczesnym stadium rozwoju był jednorodnie i izotropowo wypełniony energią o nieprawdopodobnie wielkiej gęstości, o olbrzymiej temperaturze i ciśnieniu. Jednak w miarę rozszerzania się stygł, przechodząc przez przemiany fazowe, odnoszące się do cząstek elementarnych. - czyli ignorujesz w swoich rozważaniach kierunek zapewniający zmniejszenie energii swobodnej układu, bo olałeś Gęstość Plancka (https://pl.wikipedia.org/wiki/G%C4%99sto%C5%9B%C4%87_Plancka) i dlatego ciśniesz okrutnie temat - chociaż -  przy gęstości Plancka właściwości materii nie opisuje żadna z uznanych i potwierdzonych teorii fizycznych – "zawodzi tu zarówno ogólna teoria względności jak i mechanika kwantowa. Fizycy przypuszczają, że przy tej gęstości wszystkie oddziaływania ulegają unifikacji w jedną podstawową siłę, która kształtuje podstawowe własności naszego Wszechświata. Do tej pory nie powstała jednak żadna taka teoria, którą można by zweryfikować doświadczalnie."
(https://media.giphy.com/media/Is0kQNjdkdppm/giphy.gif)
Powtarzam ci już któryś raz z kolej, że tu chodzi o wyjaśnienie sił unifikacji w wszechświecie, a nie kosmologie. O jakich teoriach mówisz? Nie ma ich na Wikipedii, nie mówi też o nich Stefan w "Krótkiej historii czasu?".
Alkhadias biała dziura, czyli Wielki Wybuch właśnie odwraca entropię - bo taka jest natura przemian fazowych, zaczynając od Osobliwości. Ty sugerujesz, że bierzesz na swoje barki ciężar obliczeń, przy których siadają komputery kwantowe, bo dokonałeś przełomu w nauce i to największego od czasu Kopernika.
Zdradzę ci sekret, ale nie mów o tym nikomu - wiedziałem że ściemniasz, gdy podałeś wzór wyprowadzający obliczenia w przestrzeni czterowymiarowej. Fizycy posługują się w obliczeniach na potrzeby zagadnień związanych z wyzwaniami kosmologicznymi prawem Newtona, bo nikt by nie ogarnął prawa Einsteina już tylko w przypadku wystrzelenia sondy, stosuje się możliwie daleko idące uproszczenia. W przypadku obliczeń dokonywanych na potrzeby teorii czarnych dziur stosuje się tylko dwa wymiary, nikt nie chce żeby mu mózg eksplodował.
A twoja wypowiedź od początku sugeruje, że dla rozrywki przeprowadzasz obliczenia dotyczące przestrzeni czterowymiarowej w odniesieniu do załamywania się czasoprzestrzeni - Stefan przy tobie wymięka, jeśli to prawda.

Z powodów o których już pisałem kolonizacja planet mnie nie interesuje.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Bruce Campbell w Października 18, 2015, 21:28:38
Ciągle gdzieś widzę imię - Stefan i Stefan... kto to jest ten Stefan? :P
EDIT: żaden wstyd IvE, jakby Octavian napisał Stephen, to bym się domyślił że Hawking.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Alkhadias w Października 19, 2015, 06:08:07
Spróbuję odpowiedzieć w formie punktowej, mam nadzieję, że będzie to klarowniejsze.

1) "czyli skąd ty znasz naturę białych dziur, skoro nie znają jej naukowcy?"

Ani ja, ani naukowcy nie znają natury białych dziur, znane są natomiast jej opisy matematyczne. Białe dziury są tylko hipotezą, ale jednak równania je opisujące, jak również teorię na ich temat są stale rozwijane. Na tej samej zasadzie możemy odrzucić wiedzę nt. całego wszechświata, gdyż ani naukowcy, ani my jeszcze nie poznaliśmy jego natury. Cały czas odkrywamy i poznajemy, czy przez to mamy odrzucić wszystko czego się do tej pory dowiedzieliśmy?

2)"Przez zaburzenie entropii rozumiem odniesienie do jedynej białej dziury o jakiej się rozmawia obecnie w nauce, czyli Wielkiego Wybuchu"

Nie, nie jedynej. Białe Dziury są hipotetyczne, więc rozmawiamy o pojęciu Białej Dziury i o potencjalnej naturze tego zjawiska, nie o konkretnym przykładzie, gdyż takiego nie znamy. I nie, nie jest to jedyna Biała Dziura o której się rozmawia w świecie naukowym. W zasadzie Wielki Wybuch, nie jest żadną Białą Dziurą. Hipoteza Białej Dziury, wbrew temu co mi zarzucasz, pojawiła się po raz pierwszy w kontekście odwrotności Czarnej Dziury, czyli hipotetycznym końcu Czarnej Dziury oraz jest efektem teorii oraz wyliczeń dotyczących hipotetycznych tuneli czasoprzestrzennych. Teoria o tym, że zamiast Wielkiego Wybuchu mamy Białą Dziurę pojawiła się znacznie później, ale do pewnego stopnia traktuje o tym samym. Nie oznacza to, że naukowcy nagle stali się ślepi na inne hipotezy związane z zagadnieniem, tylko świadczy to o rozwoju tej teorii. Mianowicie teoria o której mówisz sugeruje, że w momencie powstawania czarnej dziury we Wszechświecie, powstaje również jej odpowiednik, czyli Biała Dziura. Jednak nie pojawia się w tym samym Wszechświecie, lecz kreuje ona nowy, korzystając z materii wchłoniętej przez Czarną Dziurę. Do tego stopnia, można powiedzieć, że niejako obaj mamy rację. Jednak, Białe Dziury, a Wielki Wybuch to dwa różne zjawiska, dwie różne teorię, których nie można ze sobą łączyć. Teoria Wielkiego Wybuchu nie przewiduje konieczności istnienia materii, energii, czasu czy innych czynników, gdy z kolei teoria Białej Dziury wymaga tych składników. I w tym momencie warto zaznaczyć, że skoro tak bardzo ograniczasz się do twierdzeń S. Hawkinga, to musisz wiedzieć, że nie kto inny, lecz on zasugerował, że Czarne i Białe dziury to jedna i ta sama forma. (Pisałem o tym przecież, prawda?) Czyli że odwrotnością Czarnej Dziury w równowadze termicznej, jest również Czarna Dziura w równowadze termicznej. A za tym, to właśnie jego zdaniem nie może być mowy o zmniejszeniu Entropii, gdyż odwrotność da ten sam wynik. Jakby nie było, to on był przeciwny teorii jakoby Biała dziura łamała drugą zasadę termodynamiki.
Odnosząc się do prac naukowych S. Hsu, który swoją wiedzę opiera na twierdzeniach nikogo innego, jak S. Hawkinga, możemy dowiedzieć się że Białe Dziury i Czarne Dziury są w zasadzie jednym, ponieważ:
- Zarówno Czarne, jak i Białe Dziury posiadają te same cechy i opisują je te same jednostki (W mechanice kwantowej): Masa, moment pędu oraz ładunek.
- Czarna Dziura ma swoją osobliwość w przyszłości, gdy Biała w przeszłości.
- Jeżeli grawitacja kwantowa może rozwiązać osobliwość Czarnej Dziury, to z kolei osobliwość Białej Dziury nie potrzebuje żadnego rozwiązania swoich wartości początkowych. (Dlaczego? Ponieważ według mechaniki kwantowej, do której odnosi się S. Hawking, jakikolwiek stan początkowy, który przemienia się w Czarną dziurę, ma również szansę różną od 0, by stać się Białą dziurą. I chociaż jest różna od zera, to niesamowicie niewielka. I to właśnie z tej zasady wiemy, że jeżeli zderzymy ze sobą dwie cząstki o odpowiednim ładunku, to będziemy w stanie wytworzyć Czarną Dziurę, gdyż szansa jest zawsze różna od 0. LHC, Wielki Zderzacz Hadronów, coś Ci mówi? Stąd, jeżeli wszelkie wartości kwantowe w Białej i Czarnej dziurze są takie same, to istnieje również szansa różna od 0, że zamiast Czarnej, stworzymy Białą Dziurę. Jednak jakie to ma znaczenie? W zasadzie żadne, ale o tym ponownie niżej.)
- Tak jak Czarne Dziury mogą istnieć bardzo (Bardzo!) długo zanim wyparują, tak hipotetyczna Biała Dziura może istnieć bardzo długo zanim eksploduje.
- To prowadzi do konkluzji zarówno S. Hawkinga jak i S. Hsu, że obiekty o wysokiej entropii, jakimi są Białe Dziury mogą eksplodować, wyrzucając materię w przestrzeń, jednak pod wpływem własnej grawitacji, momentalnie zapadają się tworząc Czarną Dziurę. (I to jest dokładnie to samo, o czym pisałem wcześniej. Nie widzę powodu, aby dalej tłumaczyć tę kwestię)

Więc nalegam Cię, abyś poza Krótką Historią Czasu, która bardzo powierzchownie nawiązuje do wielu kwestii, sięgnął również po prace naukowe S. Hawkinga oraz innych naukowców. Chociażby Black holes and Thermodynamics z 1976r. W której to Hawking traktuje o Białych Dziurach i wysnuwa stwierdzenie, że różnice między Białą, a Czarną Dziurą w równowadze termodynamicznej z wpływem otoczenia są nieuchwytne, a w zasadzie że właściwości obu są identyczne, gdyż dla Układów w Równowadze Termodynamicznej nie ma strzałki czasu. (Co się jednak zmienia, gdy weźmiemy pod uwagę układ w Równowadze Termodynamicznej w próżni. To są dwie różne kwestie)


3) "Wszechświat we wczesnym stadium rozwoju był jednorodnie i izotropowo wypełniony energią o nieprawdopodobnie wielkiej gęstości, o olbrzymiej temperaturze i ciśnieniu. Jednak w miarę rozszerzania się stygł, przechodząc przez przemiany fazowe, odnoszące się do cząstek elementarnych. - czyli ignorujesz w swoich rozważaniach kierunek zapewniający zmniejszenie energii swobodnej układu, bo olałeś Gęstość Plancka i dlatego ciśniesz okrutnie temat - chociaż -  przy gęstości Plancka właściwości materii nie opisuje żadna z uznanych i potwierdzonych teorii fizycznych"

Oczywiście że olałem zarówno gęstość Plancka, jak i całą epoka Plancka, ponieważ nie ma ona absolutnie żadnego odniesienia do entropii Wszechświata w tamtym okresie. Faktem jest, że entropia w erze Plancka była bardzo niewielka. To prawda, ale wspominając czas Plancka w tym odniesieniu, nie wiem czemu pomijasz dalszy etap powstania Wszechświata, czyli kosmiczną inflację, podczas której entropia nabrała niewyobrażalnego tempa.. Gęstość Plancka oraz zunifikowane siły nie mają w tym wypadku odniesienia do naszego zagadnienia. Prawdziwym problemem jest to, że nie wiadomo w jakich okolicznościach nastąpiła inflacja i w jaki sposób w tym stopniu przyśpieszyła entropię. Dalej nie widzę tu bezpośredniego odniesienia do epoki Plancka. A na to, że wikipedia nie niesie ze sobą wyjaśnienia oraz podaje sprzeczne wersje, nic nie poradzę.
Jednym z wyjaśnień niskiej entropii wczesnego Wszechświata, zaproponowanym w zeszłym roku na konferencji naukowej na Teneryfie przez T. Banksa jest fakt, że stany ogólne cząstek elementarnych nie były w żaden sposób pobudzone, gdyż według definicji fizyki cząstek elementarnych, można je pobudzić do reakcji tylko na ściśle ograniczonych warunkach. Potrzebne są do tego fundamentalne zmienne, czego nie da się obejść. Jednak teorii i pomysłów na ten temat jest mnóstwo i myślę, że minie sporo czasu, zanim uda nam się ustalić, czemu entropia w okresie Plancka była tak niska. Warto jednak zaznaczyć, że Wszechświat sprzed inflacji, to zupełnie inny system niż Wszechświat po inflacji, gdzie faktycznie nasze miary nie są w stanie odnieść się do tego okresu. Jeżeli jednak twierdzisz, że gęstość Plancka ma faktyczny wpływ na entropię wszechświata, wskaż jaki.

4) "Powtarzam ci już któryś raz z kolej, że tu chodzi o wyjaśnienie sił unifikacji w wszechświecie, a nie kosmologie. O jakich teoriach mówisz? Nie ma ich na Wikipedii, nie mówi też o nich Stefan w "Krótkiej historii czasu?"."
Nie wiem czy dokładnie Cię zrozumiałem, ale czemu niby ma chodzić o unifikację? S. Hawking poświęcił i poświęca całe swoje życie, aby odkryć "Teorię Wszystkiego", ale czy on jest jedynym naukowcem na tej planecie? Zapewniam, że nie każdy astrofizyk ma to na celu w obecnych czasach. O jakich Teoriach mówię? Już Ci napisałem. Skoro nie ma na Wiki i w książce Hawkinga, to znaczy, że nie istnieje? Nie radzę korzystać z Wikipedii, przykro mi, ale nie jest to wiarygodne źródło informacji, gdyż nawet w linkach które wysyłasz mogę wykazać nieścisłości, gdzie jedna strona wiki zaprzecza drugiej. Ponad to, Krótka Historia Czasu, mimo iż jest dobrą książką, bardzo popularną, to nie jest jedyną książką, a S. Hawking mimo mojego ogromnego szacunku dla niego, nie jest jedynym naukowcem.

5) "Alkhadias biała dziura, czyli Wielki Wybuch właśnie odwraca entropię - bo taka jest natura przemian fazowych, zaczynając od Osobliwości. Ty sugerujesz, że bierzesz na swoje barki ciężar obliczeń, przy których siadają komputery kwantowe, bo dokonałeś przełomu w nauce i to największego od czasu Kopernika."

Po pierwsze, już napisałem wyżej że Wielki Wybuch i Biała Dziura to 2 różne pojęcia. Dr. K. Mukai, pracujacy obecnie (chyba jeszcze tak?) dla NASA, wyjaśnia to mniej więcej w ten sposób, że chociaż Wielki Wybuch posiadał osobliwość, to nie jest on Czarną Dziurą. Ma więcej podobieństw do jej odwrotności, czyli Białej Dziury (w ogólnym znaczeniu), ale również nie jest Białą Dziurą, gdyż występują tutaj znaczące różnice w naturze ich Horyzontów Zdarzeń oraz relacjach z resztą Wszechświata.
O Entropii już pisałem co nieco, jednak warto też zaznaczyć, że ciężko jest ustalić faktyczny wzrost Entropii dla Wszechświata, ponieważ nie podlega to klasycznej definicji termodynamiki. Pamiętaj, że klasyczna definicja odnosi się do układów izolowanych, a Wszechświat nie jest układem izolowanym! Nie mniej jednak, entropia Wszechświata musi rosnąć, bądź być stała. Niezależnie czy weźmiemy pod uwagę termodynamiczną strzałkę czasu, czy grawitacyjną, czy jakąkolwiek inną. Entropia nie ma prawa się zmniejszyć, czy odwrócić. Nawet, gdy w pewnym obszarze układu zwalnia tempo, to przez dążenie do równowagi gdzieś się musi zwiększyć. Biorąc pod uwagę, że entropia termodynamiczna nie może odnosić się do Wszechświata jako jednego układu, wielu naukowców wysnuwało tezy, że entropia ta bierze się ogólnej entropii pomniejszych układów izolowanych we wszechświecie. Ponad to, o ile się nie mylę, to prawdopodobnie Hawking i Bekenstein zasugerowali, że Entropia Wszechświata zależy od sumy entropii czasoprzestrzeni z Horyzontem Zdarzeń. Na przykład Czarnych Dziur, których Entropia jest proporcjonalna do powierzchni Horyzontu Zdarzeń (o czym pisałem...), a w momencie przekroczenia granicy Osobliwości staje się maksymalna dla danego układu (czyli osiąga Równowagę Termodynamiczną). Nadal pozostają wątpliwości, gdyż Czarne Dziury też nie są izolowane, ciężko znaleźć w fizyce układy doskonale izolowane. Inną teorią jest to, że grawitacyjna strzałka czasu nadaje nam konkretny bieg wydarzeń, według którego entropia kosmiczna wzrasta, chociaż to by oznaczało, że przed kosmiczną Inflacją, gdy siły takie jak grawitacja nie istniały, nasz Wszechświat znajdował się w Równowadze Termodynamicznej, gdzie strzałka czasu nie ma znaczenia. Mimo wszystko, wątpliwym jest by wszechświat szybko osiągnął równowagę termodynamiczną, według Penrose'a poziom Entropii Wszechświata jest nadal stosunkowo daleki od maksimum. Kwestia Entropii oraz termodynamiki w odniesieniu do Wszechświata jest bardzo ciekawa i można by o niej pisać 10x tyle, jednak nie ma jeszcze jednoznacznego wyjaśnienia czemu się ona zwiększa i do czego to prowadzi. Faktem jest, że jest rosnąca.

Nie wiem, czy w ostatnim fragmencie chcesz mnie urazić, czy przecenić, ale daleko mi do Kopernika, czy jakiegokolwiek z wielkich odkrywców. Faktem jest, że często dokonuję obliczeń, staram się w miarę regularnie analizować najnowsze doniesienia i matematycznie odkrywać ich sens, bądź starać się je zrozumieć. Jednak nie wykorzystuję przy tym niczego, co nie zostałoby już wymyślone i opublikowane. Tak więc, jedyne czym mógłbym się pochwalić to korzystanie z już wymyślonych wzorów. Niestety. Chociaż z drugiej strony na tym polega też nauka, nie? Robię to co lubię, kiedy chcę i ile chcę, na ile jestem w stanie, jak coś jest za trudne, sięgam po pomoc innych, bądź zostawiam na lepsze czasy. Nie jestem żadnym geniuszem matematycznym, czy fizycznym, ale mam na tyle rozumu, aby zrozumieć sens wzorów i podstawić do nich odpowiednie liczby.

6)"Zdradzę ci sekret, ale nie mów o tym nikomu - wiedziałem że ściemniasz, gdy podałeś wzór wyprowadzający obliczenia w przestrzeni czterowymiarowej. Fizycy posługują się w obliczeniach na potrzeby zagadnień związanych z wyzwaniami kosmologicznymi na prawie Newtona, bo nikt by nie ogarnął prawa Einsteina w przypadku wystrzelenia sondy, stosuje się możliwie daleko idące uproszczenia. W przypadku obliczeń dokonywanych na potrzeby teorii czarnych dziur stosuje się tylko dwa wymiary, nikt nie chce żeby mu mózg eksplodował.
A twoja wypowiedź od początku sugeruje, że dla rozrywki przeprowadzasz obliczenia dotyczące przestrzeni czterowymiarowej w odniesieniu do załamywania się czasoprzestrzeni - Stefan przy tobie wymięka, jeśli to prawda."


Po pierwsze, już chyba wspominałem, że to nie jest żadnego rodzaju wzór? Po drugie, jeżeli widzisz w tym co napisałem błąd, proszę wskaż mi go i udowodnij, że to błąd. Nie uważam, by w tamtym założeniu był błąd, bo o ile masz rację, że czarne dziury można do pewnego stopnia opisać wzorem dwuwymiarowym, o tyle nie trzeba, bądź w przypadku wielu zagadnień prowadzi to do błędów. Nie każdą skalę 4 wymiarową w fizyce można bez przeszkód przedstawić 2 wymiarowo. Do tej pory toczą się spory naukowe na temat użycia równań 2 wymiarowych chociażby w odniesieniu do wzorów Schwarzschilda przy opisie Horyzontu Zdarzeń z uwzględnieniem promieniowania Hawkinga.
To co Ty nazywasz wzorem, a dla mnie jest zwykłym skrótem myślowym, zobrazowaniem zagadnienia, w rzeczywistości przypomina zwykłe założenie matematyczne. I tak, napisałem o czterowymiarowym układzie, ale wydaje mi się, że mylisz pojęcie układu czterowymiarowego. Otóż, czasoprzestrzeń, czyli układ w którym występują Czarne Dziury jest... czterowymiarowy. Więc przy założeniu, które tam opisałem, które wystąpi we wszechświecie (układ 4 wymiarowy), to znajduję się tam czarna dziura. A o wzorach opisujących Horyzont zdarzeń poczytaj, one nie są trudne. Następnie wskaż mi błąd w moim założeniu, jeżeli go widzisz. Z resztą, tak jak mówisz że naukowcy stosują różnego rodzaju uproszczenia, tak powyższy przykład również jest uproszczeniem logicznym.  Tak czy siak czekam.

7) "przestrzeni czterowymiarowej w odniesieniu do załamywania się czasoprzestrzeni"
A masło jest maślane. Czasoprzestrzeń, to przestrzeń 4 wymiarowa. 3 wymiary przestrzenne oraz czas.


Oczywiście, chociaż w pewnych momentach byłem ironiczny, o tyle nie miałem zamiaru nikogo atakować swoim postem, wręcz przeciwnie. Nadal twierdzę jednak, że Twoje argumenty Octavianie są wyrwane z kontekstu i odniesieniu do naszego tematu nie są trafnie dobrane. Owszem, starając się pisać w sposób codzienny, nie idzie pewnych rzeczy  odpowiednio przekazać. Wiele zjawisk fizycznych trzeba wręcz przekłamywać, aby móc je opisać w prosty sposób. Być może to jest często powodem niedomówień. Mimo wszystko, myślę, że uargumentowałem w wystarczający sposób wszystkie zarzuty i że być może teraz uda się ominąć błędy, często wynikające ze wspólnego braku zrozumienia.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Października 19, 2015, 23:12:30
Teraz się zgodzę.
Dla mnie jednak twoja wypowiedź sugerowała, że to ty sam wyprowadzasz te wzory - tak to odebrałem. Oczywiście, że nie ma niczego złego w korzystaniu z wzorów innych osób - to jest zrozumiałe, ale też brzmi inaczej gdy wyraźnie dajesz do zrozumienia na jakich pracach się opierasz. Istotnie Stefan nie jest jedynym naukowcem, każdy będzie też miał inną teorię i swoje obliczenia. Więc gdy wychodzisz w swoich tezach w jakimś kierunku warto zaznaczyć z czyjej inicjatywy, to dużo zmienia. W przypadku Stefana mówimy o obłędnej intuicji, facet z nagrodą IG Noble też może ciebie inspirować i mieć naukowo sprawdzone metody. Teraz wyraźnie podkreśliłeś, że opierasz się np. na kimś i więcej z jakiego okresu prac - bo czas przecież w nauce jest kluczowy! wspominałeś o roku 1976, dziś to już tylko historia - TUTAJ ciekawy artykuł (http://wyborcza.pl/1,75400,15337178,Stephen_Hawking__czarnych_dziur_nie_ma.html)

Jak słusznie zauważyłeś obaj możemy mieć racje - zależy od semantyki np. co nazywamy białą dziurą. Czy końcowy etap czarnej dziury to istotnie biała dziura i czy podciągniemy pod to Wielki Wybuch? Każdy znajdzie swoje grono naukowców - jestem pewien. Cieszy mnie niezmiernie, że wprowadzasz bardziej rozbudowane pojęcia takie jak np. strzałka czasu, miło.
Tutaj odnośnie czasu, dość niespójnie przestawiasz czas jako czwarty wymiar, potem próbujesz wyjaśnić czwarty wymiar koncepcją załamania przestrzeni. Jasne mogą być cztery wymiary!
(click to show/hide)
Ale zależnie od przyjętej definicji wymiaru, a moim zdaniem podciąganie pod to czasu to nieporozumienie, twój wzór sugeruje że obliczasz zachowanie czegoś takiego jak "hypercube" w czarnej dziurze - fajnie. Tylko, że na bazie wzorów Stefana, jak już wspomnieliśmy, a więc jeśli już to razem z jego błędami, a z "Krótkiej historii czasu" wiem, że Stefan jest zwolennikiem uproszczeń właśnie takiego typu - stąd moje nieprzyjemne wnioski. Stefan nie uznaje czasu za "czwarty" wymiar, i sprowadza w obliczeniach wszystko do dwóch wymiarów.
I tu dochodzę do sedana problemu - ty chcesz pomieszać matematyczne dowody z fizyką! Nie widzisz różnicy między facetem z IG Noble w ręku z Stefanem, obaj mają matematyczne dowody na potwierdzenie swoich teorii. Ja też mogę obliczyć np. zachowanie ^IvE w przestrzeni 7 wymiarowej w momencie zasysania przez czarną dziurę, jest nawet kapitalne gra która właśnie służy takim symulacją.
To porównanie do gier pochodzi z tego programu, znajdziesz też tam odpowiedzi na poruszane w naszej rozmowie kwestie.
(click to show/hide)
Gdyby matematyka miała opisywać wszechświat to takie rzeczy jak Paradoks Fermiego by nie istniały. Model wewnętrznie spójny to nie to samo co model reprezentujący rzeczywistość w jakimś stopniu!
Z przyjemnością sięgnę po wszystkie prace Hawkinga, uwielbiam jego sposób myślenia. Czytanie jego książek sprawi mi na pewno dużo radochy, póki co praktyczniej jest mi sięgać po prostu po programy popularnonaukowe z jego udziałem. Brak czasu, nic więcej - ale masz rację, to dobry argument żeby sięgnąć po jego przedstawienie problemu. I tu się na prawdę mogę zgodzić z Tobą!
Jestem wręcz wrogo nastawiony, bo taka jest konwencja rozmowy, zakładasz że z Hawkingiem rozmawiałoby ci się lżej? Twoje wypowiedzi sugerowały, że jestem na tyle nie ogarnięty, że nie rozumiem jak przebiega cykl życia czarnej dziury! No ile można spokojnie patrzeć na takie insynuacje! ;)
Masz rację, temat jest łatwy do ogarnięcia, co więcej świetnie funkcjonuje też w popkulturze, znałem więc cykl życia czarnej dziury, niepotrzebnie się zamartwiałeś.
(click to show/hide)
Alkhadiasie, ja lubię rozmawiać naturalnie, jak zauważyłeś podobnie np. jak huth nie widzę powodu, dla których uprzejmość miała by być maską dla moich poglądów w sytuacji gdy z kimś się nie zgadzam, lub coś mi nie odpowiada. To nie jest atak, tylko rozmowa. Jestem ci krańcowo wdzięczny, że tak ładnie podszedłeś do tego fascynującego tematu, włożyłeś dużo pracy w powyższą wypowiedź - WARTO BYŁO! Przedstawiłeś ładnie swoje poglądy, pokazałeś odniesienia. BRAWO!
Nie ma nic złego w tym, że nie chodzi mi o epokę Plancka, ale sam fakt daleko idących uproszczeń, co jak zauważyłeś pozwala tak samo snuć teorię Tobie jak innym - prawda? Jeszcze raz to podkreślę komuś takiemu jak Stefan i takiemu jak facet z nagrodą IG Nobla! W razie wątpliwości temat IG Nobla już tu jest.
Widzimy pewne sprawy inaczej, fajnie - mogłeś wykrystalizować swoje poglądy - zapewniam że doceniam twoje zaangażowanie i jestem pewien, że nie tyko ja.
Przedstawiłeś problem już tak szczegółowo, że na prawdę nie ma sensu drążyć go dalej, każdy już na pewno widzi, że jest to ciekawe zagadnienie i nie musi mieć jednej wykładni.

W tym programie "Zaglądamy w czarną dziurę"  - jest fascynująca historia pewnego Japończyka - Minoru Oda, który patrząc na myszki w sklepie zoologicznym zrozumiał optyczne zjawisko związane z czarnymi dziurami. Chodziło o kolimator modulacyjny, ja się właśnie tak czuję - mam ludziom, którzy nie widzą czym jest kolimator wyjaśnić dlaczego uważam, że myszki kojarzą się z czarnymi dziurami - rozumiem go.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Bruce Campbell w Października 19, 2015, 23:17:40
Co to jest kolimator modulacyjny? Tak btw drugi filmik źle wrzuciłeś w bbcode, powinien być najpierw spoiler, a potem youtube, ty dałeś na odwrót i pokazuje się Invalid Youtube Link.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Października 19, 2015, 23:22:03
Już poprawiłem, tak od 33 minuty zaczynają mówić co mają myszy do czarnej dziury.
Aśka dzisiaj mnie opierniczyła dała mi dobitnie do zrozumienia, że zawsze jestem myślami gdzieś indziej i istotnie właśnie tak się ze mną rozmawia. Potem kazała mi pilnować naleśnika, oczywiście naleśnik spaliłem.
No myślałem akurat o czymś do rysunku! NO! W tym jest sens! Tylko ciężko to wyjaśnić!
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Bruce Campbell w Października 19, 2015, 23:26:50
Szczerze mówiąc to nic nie zrozumiałem poza tym, że naleśnik ci się spalił, ale to normalna rzecz - kiedy stoisz nad nim, potrafi niemiłosiernie długo smażyć się na patelni. A jak sprawdzisz coś na telefonie/zaczniesz czytać/przeglądać internet/myśleć o czymkolwiek innym, czas jaki naleśnik potrzebuje na usmażenie drastycznie maleje. Na to powinno być jakieś prawo fizyczne.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Alkhadias w Października 30, 2015, 02:04:22
Trochę spóźniona, ale oto następna część wiadomości nt. eksploracji kosmosu.

Z początku chciałem odpowiedzieć na drugą część pytania postawionego przez Ive, czyli o korzyściach i możliwościach płynących z eksploracji księżyców układu słonecznego oraz różnicach między nimi a planetami.
Do tego jednak wrócę w trzeciej wiadomości, bo tym razem chciałbym zwrócić uwagę na zakończenie niezwykle ważnej misji, które miało miejsce teraz już kilka miesięcy temu, o czym pisałem wcześniej.

Na początku 2006 roku wystrzelona została sonda kosmiczna New Horizons, która wtedy właśnie rozpoczęła swoją 9 letnią podróż w kierunku najdalszej planety układu słonecznego, Plutona. Najważniejszymi celami misji New Horizons było zbadanie składu powierzchni planety oraz jej księżyca Charona, zbadanie atmosfery Plutona, sprawdzenie czy Pluton i Charon posiadają pole magnetyczne, ustalenie czy Charon posiada własną atmosferę, dokładne zbadanie budowy geologicznej obu ciał oraz ustalenie czy Pluton posiada dodatkowe księżyce. Oczywiście jednym z najbardziej ekscytujących celów było wykonanie pierwszych w historii dokładnych zdjęć Plutona w wysokiej rozdzielczości. Założeń i oczekiwań było znacznie więcej, jednak sądzę że te były jednymi z ważniejszych.

Misja trwała 9 lat, a dokładniej tyle zajęło sondzie lecącej z prędkością ponad 16km/s dotarcie do orbity planety. Warto zaznaczyć, że była to najszybsza sonda opuszczająca naszą planetę. Dotarcie i minięcie księżyca zajęło jej 9 godzin. Kolejną innowacją dotyczącą tej misji było wykorzystanie asysty grawitacyjnej Jowisza w celu zwiększenia prędkości na dalszym etapie drogi do krańca naszego układu słonecznego. Sonda minęła Jowisza w 2007 roku, dzięki temu mogła dalej podróżować z prędkością 22km/s (o ile dobrze pamiętam). Pozwoliło to zaoszczędzić 3 lata podróży. Przy okazji, New Horizons pomyślnie wykonała cel poboczny, czyli dokładne zbadanie magnetosfery Jowisza oraz wykonała kilka niesamowitych zdjęć planety oraz jej księżyców.

Zdjęcia Jowisza oraz księżyca Io na którym zaobserwowano silną aktywność kriowulkaniczną

Io
(click to show/hide)

Jowisz oraz Io
(click to show/hide)

W 2008 roku New Horizons minęła orbitę Saturna i w dalszych etapach podróży była zazwyczaj hibernowana. Ostateczne wybudzenie sondy nastąpiło w 2014 roku i tym samym rozpoczął się jej końcowy i najważniejszy etap misji, która zakończyła się pozytywnie w 14 lipca 2015 roku.

Misja ta była ważna z wielu różnych przyczyn, po pierwsze była to ostatnia niezbadana w dokładny sposób planeta naszego układu słonecznego, dodatkowo New Horizons wykonała pierwsze w historii dokładne zdjęcia tej planety, gdyż do tej pory nie mieliśmy takiej możliwości. Warto zaznaczyć, że misja była również niesamowicie trudna i ryzykowna, ponieważ naukowcy mieli tylko jedno podejście. Na 9 lat przed zbliżeniem na odległość 27 000 kilometrów do Plutona musieli dokładnie wyliczyć trajektorię całej misji, gdyż orbita Plutona jest tak ogromna, że kolejne podejście mogłoby nie być możliwe za naszego życia.  Poza odpowiednim wyliczeniem trajektorii, problemem jest też czas potrzebny na wykonanie odpowiednich badań. Po prawie 10 latach lotu, sonda New Horizons miała tylko 2 godziny i 15 minut na wykonanie pomiarów i zdjęć, gdyż po upływie tego czasu sonda zacznie się gwałtownie oddalać od Plutona, by kontynuować swoją misję i ostatecznie zerwać kontakt z Ziemią, by lecieć dalej w przestrzeń kosmiczną.

Kolejnym ważnym powodem zbadania Plutona było wydarzenie z tego samego roku, w którym rozpoczęła się misja New Horizons.
2006 roku Międzynarodowa Unia Astronomiczna uznała, że Plutona należy wykreślić z listy planet, ponieważ odkrycia astronomiczne z ostatnich lat poważnie podważyły status tego obiektu jako planety oraz sprawiły że Planetę jako taką trzeba było zdefiniować na nowo. Została utworzona oddzielna kategoria dla obiektów tego typu, czyli tzw. Planety Karłowate, do których to zalicza się obecnie Pluton.

Dane oraz setki zdjęć przesłane i dalej przesyłane przez sondę (przesyłanie danych oraz ich analiza może potrwać jeszcze kilkanaście miesięcy!) pozwoliły nam ponownie rozpocząć spór o status Plutona. Nim najważniejsze dane dotarły na Ziemię, powodem przez który Pluton stracił status planety było odkrycie planetoidy Eris, której rozmiar oszacowano na większy od Plutona. Tym samym zgodnie z dawnym kanonem należałoby zaliczyć Eris do grona planet układu słonecznego. Jak wiemy, tak się jednak nie stało.
Nie mniej, ostatnie dane nadesłane przez sondę wskazały na to, że to jednak Pluton jest większy od Eris. W dodatku zarówno na Plutonie jak i na Charonie ciągle zachodzą aktywne procesy geologiczne. Pluton nadal żyje, posiada własną atmosferę, pasma górskie, z kolei inne obiekty takie jak Eris, czy Westa są martwe i nieaktywne. Okazało się również, że Pluton posiada aż 5 księżyców, Charon, Kerberos, Nix, Styx oraz Hydra. Daje to naukowcom szerszy punkt widzenia nt. Planet oraz planet karłowatych. Być może dzięki Pluton kiedyś powróci do grona planet naszego układu.

Niezależnie od tego czy uznamy Pluton za planetę naszego układu słonecznego czy nie, można powiedzieć że wraz z tą misją zamykamy ostatni rozdział odkryć i poznania planet w naszym rodzimym układzie.

Ciekawostki:
- Na "pokładzie" New Horizons znajduje się kilka ziemskich fantów, takich jak: płyta CD z nazwiskami 435 000 osób, które zgłosiły się na ochotników, amerykańska flaga oraz urna z prochami Clyde’a Tombaugha, który był odkrywcą Plutona.
- Pluton jest jedyną "planetą" odkrytą przez Amerykanina
- Misja New Horizons potrwa do 2022 roku. Po dokonaniu obserwacji Plutona, sonda skupi się na dokonaniu analogicznych pomiarów obiektów z Pasa Kuipera, jeżeli sonda nie ulegnie zniszczeniu, transmisja danych potrwa jeszcze dłużej, jednak potem kontakt z sondą zostanie ostatecznie utracony a ona sama będzie kontynuować swoją podróż samotnie.
- "Serce" na powierzchni planetoidy zostało nazwane Obszarem Tombaugha na cześć odkrywcy Plutona.

Zdjęcia Plutona nadesłane przez New Horizons:

(click to show/hide)

(click to show/hide)

Przefiltrowane zdjęcie pokazujące atmosferę Plutona
(click to show/hide)

Góry na Plutonie
(click to show/hide)
(click to show/hide)

Opary bądź mgła na powierzchni
(click to show/hide)

Jedno z pierwszych zdjęć nadesłanych przez sondę
(click to show/hide)

Tutaj razem z Charonem
(click to show/hide)

Zdjęcie Charona, największego z księżyców Plutona. Jest on tylko połowę mniejszy od samej planety (karłowatej):

(click to show/hide)

Jako ciekawostka, oto najdokładniejszy obraz Plutona wykonany dzięki teleskopowi Hubble'a, zanim New Horizons spełnił swoją misję.
(click to show/hide)


Wszystko opisałem dosyć powierzchownie, niestety brak czasu nie pozwala mi na napisanie czegoś więcej. W następnym poscie powrócę do tematu eksploracji kosmosu, z naciskiem na satelity krążące wokół planet naszego układu.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: ^IvE w Października 30, 2015, 13:14:36
To się genialnie czyta Alkhadias ! Masz świetny styl ! Heh.. mnie nadal intryguje to jak byśmy mogli wykrzystać te planety na naszą korzyść, może zacząć od samego księżyca :P
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Października 30, 2015, 15:55:24
To się genialnie czyta Alkhadias ! Masz świetny styl !
(click to show/hide)
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Alkhadias w Stycznia 21, 2016, 21:16:30
Co jest? Co tak tu cicho?

W zeszłym roku, kiedy to powodzeniem zakończyła się misja New Horizons, w świecie odkryć i nauki cały czas trwa debata na temat definicji planet oraz planet karłowatych, z naszym drogim Plutonem w centrum uwagi. W czasie gdy jedni astronomowie debatują i kłócą się o to czym się różni kamień od skały i gdzie leży pomiędzy nimi granica, inni naukowcy z California Institute of Technology donoszą o odkryciu niezbitych dowodów na istnienie "nowej" dziewiątej planety naszego układu!

Gdy jeszcze nie opadł kurz po tym, jak Pluton stracił miano dziewiątej planety, Caltech doniósł o odkryciu śladów, które mogą dowodzić obecności kolejnej, odległej i bardzo masywnej planety okrążającej nasze Słońce. Za wszystko odpowiedzialni są dwaj astronomowie: Konstantin Batygin i Mike Brown, którzy podczas obserwacji obiektów poza orbitą Neptuna z tzw. Pasa Kuipera dostrzegli odchylenia grawitacyjne orbit sześciu dobrze znanych i od dawna obserwowanych ciał niebieskich. Ze wstępnych badań oraz wyliczeń wynika, że odchylenia tego stopnia i tego typu (6 obserwowanych obiektów, zgodnie z wyliczeniami ulegało i zaczynało "śledzić" pole grawitacyjne nieznanego pochodzenia) mógł spowodować jedynie bardzo masywny obiekt, mniej więcej 10 razy masywniejszy od Ziemi i chociaż nie ma stuprocentowej pewności, że obserwowane obiekty nie zostały "przesunięte" przez grawitację Neptuna lub pobliskich obiektów Pasa Kuipera, jest to bardzo mało prawdopodobne. (Śpiesząc Wam z wyjaśnieniem, jest mało prawdopodobne, że to grawitacja Neptuna wpływa na odległe obiekty, ponieważ w tym miejscu musiałoby zajść do tzw. asysty grawitacyjnej, o której pisałem przy okazji posta o misji New Horizon. Asysta grawitacyjna Neptuna, co więcej, odepchnęła by wspomniane obiekty w 6 różnych kierunkach. Jest jeszcze mniej prawdopodobne, że odpowiedzialne są za to pobliskie obiekty Pasa Kuipera, ponieważ szansa na to, że różne obiekty, w różnych układach odniesienia, popchnęły by inne w tym samym kierunku, z odpowiednią trajektorią.)

Naukowcy już obliczyli, że jeżeli w istocie odpowiedzialna jest za to nieznana planeta, to z całą pewnością poza olbrzymią masą oraz zapewne rozmiarem, obiega ona Słońce po niesamowicie długiej orbicie, w chwili obecnej szacowaną na długość od 10 000 do 20 000 lat. Czy faktycznie mamy do czynienia z nieznaną do tej pory planetą? Jeżeli tak, byłoby to niezwykłe odkrycie, ponieważ od czasów starożytnych, odkryliśmy jedynie 2 planety w naszym układzie słonecznym.

Co więcej, jako ciekawostkę dodam, że drugi ze wspomnianych naukowców, Mike Brown jest światowej sławy astronomem oraz planetologiem. To właśnie on jest po części odpowiedzialny za to, że Pluton stracił miano 9 planety. Przyczynił się do tego za sprawą odkrycia innej planety karłowatej, Eris. O której też już wspominałem w poprzedniej wiadomości. To właśnie Eris zapoczątkowała długą i zawziętą debatę na temat definicji planet.

Obaj astronomowie zapowiedzieli, że nie przerwą obserwacji oraz analizowania danych z Pasa Kuipera. Już w tym momencie przygotowali odpowiednią symulację odchyleń grawitacyjnych obiektów na drodze nieznanego obiektu, więc jeżeli przyszłe obserwacje pokryją się z obliczeniami symulacji, bez wątpienia będziemy mogli stwierdzić, że gdzieś tam, jest bardzo masywne ciało niebieskie, którego jeszcze nie zaobserwowaliśmy.

Co Wy o tym sądzicie?

W moim osobistym odczuciu, jest to jedna z ważniejszych spraw do zbadania, chociaż z pewnością nie będzie to proste. Z jednej strony odkrycie nowej, trzeciej od czasów starożytnych planety to wiekowe odkrycie, zwłaszcza jeżeli obliczenia i dane co do jej przewidywanej masy oraz wielkości się potwierdzą. Z drugiej strony, potwierdzenie tak masywnej planety na obrzeżach naszego układu, z pewnością raz na zawsze odebrałoby Plutonowi miejsce w gronie planet naszego układu i być spowodowałoby kolejne spory w świecie nauki na temat definicji planet, ich orbit oraz sposobów analiz. Jakby nie było, od tej pory będę uważnie śledził doniesienia napływające z Caltech oraz innych w tym niezależnych instytucji.

Źródło http://iopscience.iop.org/article/10.3847/0004-6256/151/2/22/meta;jsessionid=A6DB986E1A6797A440D0F1FE618F6236.c2.iopscience.cld.iop.org
Dosyć sceptyczny komentarz NASA https://www.youtube.com/watch?v=B9Fr2VoLr10&feature=youtu.be

Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Bruce Campbell w Stycznia 21, 2016, 22:53:49
A ja mam takie pytanie - od czego zależy czy planeta jest skalista czy gazowa? Od rozmiaru? Chodzi mi zasadniczo o to, czy mogła by istnieć teoretycznie planeta skalista o rozmiarach Jowisza czy tam Saturna lub planeta gazowa rozmiarów Ziemi? Czy może rozmiar nie gra tutaj najmniejszej roli i jest to uwarunkowane całkowicie innymi czynnikami?
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Peterov w Stycznia 22, 2016, 09:32:51
W Układzie Słonecznym cztery planety wewnętrzne zakumulowały stosunkowo niewiele lotnych substancji, podczas gdy cztery zewnętrzne planety, tworząc się w chłodniejszej części dysku, oraz mając dużo większą ilość dostępnego budulca, składają się w większości z wodoru i helu, mając stosunkowo niewielkie jądra złożone z cięższych pierwiastków. Obecność masywnych planet istotnie wpływa na orbity mniejszych ciał, czego efektem jest "oczyszczenie" okolic ich orbit - Źródło Wikipedia.

Czyli to głównie zależy od skupienia poszczególnych typów materii w danej przestrzeni.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: AdamKur w Stycznia 22, 2016, 17:23:29
Zadziwiajace. Widzialem posty na facebooku, ale w sumie wychodzi na to ze to powazna sprawa.
Ciekawi mnie tylko czemu ja wczesniej przeoczono. Jezeli jej orbita wynosi okolo 20.000 lat, to znaczy ze od czasu nowoczesnej astronomii praktycznie sie nie przesunela. Te odchylenia grawtitacyjne i inne wplywy planety powinny byc zauwazone wczesniej. Byc moze co innego, cos co juz znamy, to spowodowalo.
To pewnie dobra nowina dla wlascicieli sklepow ksiegarnii, wyprzedali juz te bez Plutona, za niedlugo zaczna sprzedawac te z Planeta X :)
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Alkhadias w Stycznia 22, 2016, 22:03:44
A ja mam takie pytanie - od czego zależy czy planeta jest skalista czy gazowa? Od rozmiaru? Chodzi mi zasadniczo o to, czy mogła by istnieć teoretycznie planeta skalista o rozmiarach Jowisza czy tam Saturna lub planeta gazowa rozmiarów Ziemi? Czy może rozmiar nie gra tutaj najmniejszej roli i jest to uwarunkowane całkowicie innymi czynnikami?

Dobra, w końcu mam czas, aby nieco przybliżyć ten temat :)

Myślę, że zadałeś bardzo ciekawe pytanie Lwie. Dlatego też wykorzystam tę sytuację aby troszeczkę bliżej opisać zagadnienie powstawania planet oraz tego czym jest ono uwarunkowane i od czego zależy. Dlatego mam nadzieję, że znajdziesz czas na przeczytanie całego tekstu.

Powstawanie planet, to długotrwały proces, uwarunkowany przez wiele czynników, czy tylko rozmiar? I czy w ogóle ma znaczenie? Trzeba opisać podstawowe czynniki, które swoje początki biorą od momentu Wielkiego Wybuchu. Aby dokładniej opisać te zjawiska, trzeba się cofnąć do momentu, w którym nasz Wszechświat się narodził, prześledzić i dowiedzieć się w jaki sposób powstały i powstają pierwiastki, opowiedzieć o dwóch z czterech podstawowych oddziaływań w kosmosie, czyli jądrowym i grawitacyjnym, aby zakończyć na narodzinach gwiazd... oraz ich śmierci, kiedy to koniec gwiazdy, daje początek nowym planetom.

1) Pierwszy z czynników- Nukleosynteza Wielkiego Wybuchu
Gdy nasz Wszechświat narodził się w ogniu Wielkiego Wybuchu, przechodził przez bardzo gwałtowne fazy rozwoju (cały czas rozszerzając się z prędkością światła oraz większą, w okresie inflacji, kiedy to Wszechświat w ciągu jednej bilionowej sekundy rozszerzył się o czynnik 1050). W ciągu ułamków sekund Wszechświat zmieniał się przechodząc przez kolejne ery (fazy), jedną z tych ery była tzw. era radiacyjna, która miała miejsce na sekundę po Wielkim Wybuchu. W czasie trwania tej fazy około 3 minut po Wielkim Wybuchu, swobodne cząstki elementarne: protony i neutrony zaczęły zderzać się ze sobą, tworząc wolne jądra wodoru, deuteru oraz helu. Reakcja syntezy była możliwa dzięki olbrzymim temperaturom panującym w ówczesnym Wszechświecie, gdy ta jednak w ciągu 380 000 lat od Wybuchu spadła do około 3000-4000K (Kelwinów) możliwa była synteza jąder Wodoru, Helu, Deuteru, Trytu, Litu i Berylu (dwa ostatnie w śladowych ilościach) i tak powstały pierwsze atomy. (zwróćmy uwagę, że wszystkie składają się z pierwiastków wodoru, który jest podstawowym budulcem: wodór 1H, deuter 2H, tryt 3H, hel-3 3He, hel-4 4He itd. ) Pierwiastki oraz wolne cząsteczki nadal zderzały się ze sobą tworząc nowe, jednak na tym etapie powstały jedynie najlżejsze z pierwiastków, gdyż powstanie cięższych jąder atomowych nie było możliwe ze względu na niestabilność jąder o masie atomowej 5 oraz 8. W tym momencie dwoma najobfitszymi pierwiastkami wszechświata są wodór (ok. 75%) oraz hel (ok 25%) pozostałe pierwiastki stanowią mniej niż 1%. Tak przedstawia się nukleosynteza Wielkiego Wybuchu, która dała nam lekkie pierwiastki, które następnie.... posłużyły do stworzenia gwiazd.

2) Gwiezdna Nukleosynteza, czyli o oddziaływaniu jądrowym oraz grawitacyjnym, narodziny i śmierć gwiazd.
Wodór oraz hel dały początki pierwszym gwiazdom we Wszechświecie miliard lat po Wielkim Wybuchu. Temperatura Wszechświata to około 18 stopni. W tym momencie zaczynają rodzić się pierwsze gwiazdy. Proces ten zaczyna się w momencie, gdy kula gazowego wodoru staje się na tyle masywna, że pod wpływem grawitacji zaczyna się kurczyć (cały czas jeszcze przyciągając więcej cząstek wodoru). Obłok ten nazywamy protogwiazdą. Stopniowemu zapadaniu się protogwiazdy, zaczyna towarzyszyć również ruch obrotowy (obłok zaczyna wirować), a coraz gęstsze jądro powoduje olbrzymi wzrost temperatury i gdy ta osiągnie 10 milionów stopni, zaczynają zachodzić reakcje syntezy wodoru w hel- gwiazda się zapala. Tak powstaje gwiazda ciągu głównego i z reguły gwiazdy te żyją przez około 10 miliardów lat, chociaż nie jest to żadna twardą regułą, wszystko zależy od jej gęstości i masy. W trakcie spalania, zachodzą w niej reakcje jądrowe i na skutek spalania wodoru, wytwarza się hel, a gwiazda stopniowo przekształca jądro wodorowe, w helowe. Gdy gwiazda, po około 5 miliardach lat doszczętnie spali wodór zgromadzony w jądrze, zaczyna spalać hel. W tym okresie zaczyna się gwałtownie powiększać, przeistacza się w Czerwonego Olbrzyma, gdy spali się również hel, wierzchnie warstwy gwiazdy "odrywają" się od niej pozostawiając niewielkie jądro, gwiazdę zwaną Białym Karłem. Gwiazdy rozmiarów naszego Słońca, na tym etapie raczej zakończyłyby swoją historię, ale we Wszechświecie są jeszcze znacznie większe okazy... Gwiazdy od dziesięciu do czterdziestu razy większe od naszego Słońca są nieco inne, w ich jądrze synteza zachodzi o wiele szybciej i gwałtowniej, nie tylko wodoru i helu, ale także wszelkich innych lżejszych pierwiastków aż do żelaza (Fe o masie atomowej 26) W ten właśnie sposób we Wszechświecie powstają pierwiastki cięższe, niż te które powstały w Wielkim Wybuchu, ponieważ temperatura, reakcje jądrowe oraz inne warunki nukleosyntezy gwiezdnej sprzyjają stabilnej syntezie pierwiastków o masie 5 i 8 aż do wspomnianego żelaza.
Jednak to nie wszystko... ponieważ w momencie, gdy synteza dochodzi do żelaza, gwiazda nie jest w stanie pobierać więcej energii, przez co jej jądro wygasa. Wygaśnięcie jądra w tak masywnej gwieździe powoduje nagły kolaps, niesamowity wzrost ciśnienia (ciśnienie jest tak wysokie, że elektrony zostają "siłą" wciskane w jądra atomów), temperatura osiąga biliony stopni, a siła grawitacji ściśnięta w tak małej przestrzeni doprowadza do wybuchu Supernowej. Wybuch Supernowej jest jednym z najpotężniejszych zjawisk zaobserwowanych we Wszechświecie, energię takiej eksplozji można porównywać tylko i wyłącznie z Wielkim Wybuchem. Ciepło emitowane przez eksplozje ponownie inicjuje syntezę jądrową, która wytwarza wszelkie pierwiastki cięższe od żelaza, tym samym dopełniając nasz układ okresowy. Co więcej energia wybuchu rozsiewa wszystkie te pierwiastki po Wszechświecie.

3) Powstawanie planet
Na tym etapie, niejako cofamy się do gazowych obłoków występujących we Wszechświecie. Niektóre obłoki, tworzą wręcz całe mgławice gdzie rodzą się setki nowych gwiazd, ale skupmy się teraz na planetach, bogatsi o wiedzę z poprzednich punktów.
Otóż, obłoki wodoru ponownie tworzą Protogwiazdę, jednak obłoki te nie są już złożone tylko z wodoru... wybuchy supernowej roznoszą cały czas po Wszechświecie ciężkie pierwiastki takie jak żelazo, uran, pluton, ołów i wszystko pomiędzy nimi. Pierwiastki te mieszają się z pierwotnymi obłokami wodoru i helu (które nadal stanowią ~75 i 25%, a najczęstszą reakcją chemiczną w dalszym ciągu jest przemiana wodoru w hel.), do tego wszystkiego dochodzi również pył gwiezdny: skały oraz lód. Uzyskujemy więc znacznie bogatszą mieszaninę niż w przypadku pierwotnych gwiazd ciągu głównego, powstałych tuż po narodzinach Wszechświata. Gdy masa takiej chmury osiągnie i przekroczy masę krytyczną, ponownie zaczyna zapadać się pod wpływem siły grawitacji, znowu powstaje protogwiazda. Dookoła gwiazdy, z pozostałej chmury gazów i pyłu tworzy się dysk protoplanetarny i to właśnie tam zaczynają rodzic się planety, z niewielkich resztek materii, która nie została pochłonięta przez młodą gwiazdę. Co jednak decyduje o tym, że planeta będzie gazowa, czy skalista? Na pewno nie rozmiar planet, gdyż na tym etapie jeszcze ich nie ma. Decyduje o tym temperatura wokół gwiazdy. Za sprawą temperatury dysk protoplanetarny dookoła gwiazdy zaczyna układać się w odpowiedni sposób: Najbliżej gwiazdy nie ma nic, ponieważ pod wpływem wysokiej temperatury większość substancji paruje. Nieco dalej jest strefa skał, w której utrzymują się najcięższe pierwiastki metali oraz minerałów. Jest to możliwe, ponieważ w tej odległości temperatura jest na tyle niska, że metale oraz skały stają się stałe. W tym obsarze nie ma praktycznie gazów, gdyż te zostały pochłonięte przez gwiazdę.
 Na obrzeżach dysku znajduje się linia lodu, gdzie woda oraz inne głównie lżejsze pierwiastki zamarzają i tworzą bryły lodu. Występują tutaj również śladowe ilości pierwiastków metali ciężkich oraz zamarznięte skały, ale przede wszystkim skupia się tutaj pozostały wodór oraz inne gazy, które nie zostały pochłonięte przez gwiazdę. Tutaj też jako pierwsze tworzą się planety. W skutek zderzania się niewielkich brył lodu oraz zamarzniętych skał (zjawisko zderzania nazywamy akrecją), tworzą się planetozymale. Są to niewielkie obiekty, które pod wpływem własnej masy zaczynają powoli dominować grawitacyjnie nad resztą pyłu. Planetozymale przyciągają do siebie coraz więcej materii, aż w końcu przekształcają się w protoplanety, które zaczynają absorbować coraz więcej materii z dysku. Na obrzeżach dysku, w linii lodu, gdzie skupia się pozostały po narodzinach gwiazdy gaz, te protoplanety zaczynają pochłaniać również wodór i pozostałe gazy, dzięki temu w stosunkowo krótkim czasie osiągają ogromne rozmiary i masę, jednak kosztem gęstości, która w porównaniu do planet skalistych jest bardzo niewielka. Po upływie milionów, czasem kilku setek milionów lat, planety te zwane gazowymi olbrzymami pochłaniają praktycznie cały gaz, który jednocześnie stanowi ponad 90% masy materii planetotwórczej, a ich rozrost się stabilizuje, przy tym zazwyczaj stabilizuje się lub dopiero zaczyna to robić orbita planety wokół gwiazdy. Planety skaliste rozwijają się zazwyczaj wolniej, i powstają one bliżej gwiazdy, gdzie obłoki gazu nie występowały, czyli w linii skał. Powstają one ponownie na skutek akrecji, wykorzystując do tego głównie materiał skalny oraz pozostałe ilości metali ciężkich. Nie pochłaniają one gazów, gdyż te w strefie skał praktycznie nie występowały, dlatego nie osiągają one takiej masy oraz rozmiarów, co gazowe olbrzymy. Ale dzięki temu gęstość planet skalistych jest znacznie większa.


4) Podsumowanie i ciekawostki:


Zbierając do kupy wszystko to co napisałem wyżej oraz zestawiając to z Twoimi pytaniami, wygląda to następująco:

- "Od czego zależy czy planeta jest skalista czy gazowa? Od rozmiaru?" W zasadzie jest na odwrót, to rozmiar planety zależy od jej rodzaju.

- "Czy może istnieć planeta skalista o rozmiarach Jowisza?" Nie, planeta skalista o rozmiarach Jowisza miałaby tak olbrzymią masę oraz co najważniejsze gęstość, że pod wpływem własnych sił grawitacyjnych prawdopodobnie stałaby się Czarną Dziurą. Poza tym jest to wielce nieprawdopodobne, ponieważ w dyskach protoplanetarnych raczej nie ma wystarczająco skał i pierwiastków ciężkich, by możliwe było uformowanie takiej planety. Ponad 90% masy dysku stanowią gazy.

- "Czy mogłaby istnieć planeta gazowa rozmiarów Ziemi" Raczej nie. Przede wszystkim dlatego, że planeta gazowa działa trochę jak kula śnieżna, im większa się staje, tym więcej gazów pochłania, wiec taka planeta cały czas zwiększała by tempo pochłaniania gazów z otoczenia, a tym samym rozmiar i masę. Jeżeli zabrakłoby gazów w otoczeniu, nie jestem pewny czy siła grawitacji tej planety byłaby w stanie utrzymać gazowe warstwy zebrane przez krótką chwilę, prawdopodobnie utworzyłyby się dyski takie jak w przypadku Neptuna, ale tego nie jestem pewny, trzeba by zasięgnąć jakiejś rady. No i ostatnie oraz najważniejsze, planeta gazowa wielkości Ziemi, musiałby być w zasadzie znacznie mniejsza niż Ziemia, ponieważ planety gazowe posiadają bardzo niewielkie skaliste/ metaliczne/ lodowe/ płynne jądro, a coś takich rozmiarów z kolei nie byłoby w stanie pochłonąć takich ilości gazów.

- O czynnikach powstawania planet już pisałem. Gazowe Olbrzymy powstają dalej od gwiazdy matki, w chłodnych rejonach skupiając najpierw lodowo- skalne substancje, które tworzą jądro, a następnie jądro o odpowiedniej masie i sile grawitacji zaczyna pochłaniać gazy. Bliżej gwiazdy, gdzie jest większa temperatura, nie ma w zasadzie gazów, a temperatura sprzyja powstawaniu planet skalistych.

- To są ogólne zasady powstawania planet wokół gwiazd ciągu głównego, nie mniej zdarzają się zawsze pewne, nazwijmy to anomalię. Są układy gwiezdne, w których Gazowe Olbrzymy orbitują bardzo blisko wokół rodzimej gwiazdy. Średnicę tych orbit można porównać do orbity Merkurego, przez to planety te się zapalają i zaczyna się spalać wodór, z którego są głównie zbudowane. Taką klasę planet nazywa się Gorącymi Jowiszami. Jednak nie powstają one blisko gwiazdy, bo to jest niemożliwe. Zakłada się, że Gorące Jowisze powstają w strefie linii lodu, tak jak każdy gazowy olbrzym, ale na skutek oddziaływań grawitacyjnych z gwiazdą, innymi obiektami dysku oraz niestabilnej trajektorii, migrują w pobliże gwiazdy i dopiero tam ich orbita się stabilizuje.

- W innych układach gwiezdnych rzecz jasna występują skaliste planety, znacznie, znacznie większe od tych znanych nam z Układu Słonecznego. Największe zaobserwowane Superziemie, to planety węglowe rozmiarami niemalże przekraczającymi 10-krotność masy Ziemi.

- Mechanizm powstawania planet jest jednak nieco inny w pobliżu gwiazd innych, niż tych należących do ciągu głównego. Na przykład planety okrążające pulsary. Niestety byłoby to zbyt wiele, aby opisać w jednym poscie.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Bojar w Stycznia 23, 2016, 00:10:41
Co do wybuchu Supernowej, można jeszcze dodać, że w w wyniku tego wybuchu może powstać magnetar lub jak kto woli gwiazda neutronowa. Zależy to od masy pozostałej po wybuchu. Jeśli bodajże jest większa od 2 masy słonca to wtedy powstaje czarna dziura, jeśli nie to gwiazda neutronowa. Najciekawsze jest w nich to, że emitują gigantyczne promieniowanie magnetyczne, które z naszej perspektywy może być zabójcze :P . Po za tym obrót wokół osi czasem trwa kilka sekund, a sam błysk promieniowania o wystarczającej sile trwający ułamki sekund byłby w stanie zniszczyć warstwę ozonową i przy okazji przyczynić się do wymarcia większości życia na ziemi. Swoją drogą to jest jedna z teorii wyginięć dinozaurów (oczywiście najbardziej wiarygodna jest ta z meteorytem albo wulkanem, ale nic nie jest jeszcze 100% udowodnione :P i prawdopodobnie nigdy nie będzie ). Jak coś zachachmęciłem to poprawcie :)
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Alkhadias w Stycznia 23, 2016, 12:13:11
Co do wybuchu Supernowej, można jeszcze dodać, że w w wyniku tego wybuchu może powstać magnetar lub jak kto woli gwiazda neutronowa. Zależy to od masy pozostałej po wybuchu. Jeśli bodajże jest większa od 2 masy słonca to wtedy powstaje czarna dziura, jeśli nie to gwiazda neutronowa. Najciekawsze jest w nich to, że emitują gigantyczne promieniowanie magnetyczne, które z naszej perspektywy może być zabójcze :P . Po za tym obrót wokół osi czasem trwa kilka sekund, a sam błysk promieniowania o wystarczającej sile trwający ułamki sekund byłby w stanie zniszczyć warstwę ozonową i przy okazji przyczynić się do wymarcia większości życia na ziemi. Swoją drogą to jest jedna z teorii wyginięć dinozaurów (oczywiście najbardziej wiarygodna jest ta z meteorytem albo wulkanem, ale nic nie jest jeszcze 100% udowodnione :P i prawdopodobnie nigdy nie będzie ). Jak coś zachachmęciłem to poprawcie :)

Prawie się zgadza. Nie pisałem dokładnie o gwiazdach oraz konsekwencjach i ewentualnych dalszych etapach życia gwiazdy po wybuchu Supernowej, ponieważ nie tego dotyczyło pytanie, a ja chciałem skrócić tekst możliwie najbardziej jak się da. Ale skoro jest okazja, to jeszcze takie małe dopowiedzenie odnośnie gwiazd.

Tak więc więc po kolei, jak już pisałem gwiazdy ciągu głównego, mniej więcej rozmiarów słońca, po tym jak spalą pokłady wodoru, a następnie powstałego na skutek syntezy- helu, odrzucają swoje wierzchnie warstwy w przestrzeń pozostawiając po sobie gorące i niezwykle gęste jądro. Gwiazdę taką nazywamy Białym Karłem.

Jeżeli masa gwiazdy ciągu głównego jest od ok. 10 do 40 razy większa od masy naszego Słońca, zachodzą tam szybsze i gwałtowniejsze reakcje syntezy różnych pierwiastków aż do żelaza 26Fe. Potem gwiazda nie jest już w stanie wytwarzać energii z syntezy pierwiastków. Tutaj jeszcze wspomnę czemu nie jest do tego zdolna, otóż gdy dochodzi do momentu, w którym jądro gwiazdy staje się żelazne, nie może dłużej zachodzić reakcja syntezy tego żelaza, ponieważ wzrasta temperatura, a co za tym idzie energia która oddziałuje na elektrony. Te, rozpędzone do olbrzymich prędkości w normalnych warunkach wytwarzają energię i ciśnienie, które równoważą grawitację otaczającej masy, nie dopuszczając do zapadnięcia się jądra gwiazdy. Jednak, wskutek temperatury i wzrostu energii, elektrony zaczynają zderzać się i łączyć z protonami tworząc neutrony. Przez to synteza ustaje, ciśnienie maleje i grawitacja w ciągu ułamka sekundy doprowadza do kolapsu gwiazdy, wzrostu temperatury/ energii i tym razem pod wpływem grawitacji zapadającej się masy do wzrostu ciśnienia- następuje wybuch Supernowej.

Po wybuchu tym pozostaje reszta niezwykle gęstej materii, nazywana Gwiazdą Neutronowa (Pulsar). Gwiazda neutronowa zazwyczaj ma średnicę ok. 15km
Pulsary to rodzaj gwiazdy neutronowej, które wirują w niewyobrażalnym tempie, jest to powodowane tym, że moment pędu pulsara wzrasta wraz z ciśnieniem w jądrze. Pulsary potrafią wykonywać setki obrotów w ciągu sekundy, najwolniejszy zaobserwowany pulsar wykonuje obrót co ~0.9 sekundy.
Może powstać również magnetar, czyli gwiazda neutronowa o olbrzymim i niezwykle silnym polu magnetycznym (Nie wiem czy zaobserwowano do tej pory obiekty o silniejszym polu), która jest zdolna do wytwarzania niewyobrażalnie potężnych rozbłysków gamma. Eksplozje i rozbłyski promieniowania gamma są spowodowane trzęsieniem lub pękaniem litej skorupy gwiazdy.

Jeżeli po wybuchu Supernowej, gwiazda neutronowa osiąga masę większą niż 2.8 masy Słońca, siła wewnątrz gwiazdy nie jest w stanie równoważyć olbrzymiej grawitacji, przez co gwiazda zapada się całkowicie tworząc Czarną Dziurę

Co do wymierania gatunków na Ziemi spowodowanych wybuchami Supernowej, ja jestem dosyć sceptyczny. Najbliższe eksplozje Supernowej miały miejsce 120 lat świetlnych od Ziemi, jest to prawdopodobnie zbyt duża odległość, aby podmuch eksplozji mógł wpłynąć na naszą planetę. Naukowcy jednak spierają się, czy ten wybuch, który miał miejsce 2 miliony lat temu w odległości 120 lat świetlnych nie wpłynął pośrednio na wymarcie niektórych gatunków wodnych. Tak czy inaczej my jesteśmy raczej bezpieczni, ponieważ najbliższe nam niestabilne gwiazdy, która są Czerwonymi Nadolbrzymami i mogą wybuchnąć w każdym momencie (Kłos oraz Betelgeza) są od nas oddalone o 260 i 430 lat świetlnych.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: ^IvE w Stycznia 24, 2016, 11:09:06
Bardzo ładna wypowiedź Alek. Mnie osobiście nadal interesuje niedokończony wątek czy można czerpać realne korzyści z kosmosu w postaci wydobywania surowców i jak by to mogło się odbyć. Planeta X to ciekawostka ale tak naprawdę marnie nam to się przyda. Mnie interesują konkrety czy można np. posłać jakieś mobilne platformy wydobywcze na księżyc czy Marsa i zacząć wydobycie :D
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Peterov w Stycznia 26, 2016, 12:56:47
Może poruszmy temat czarnych dziur.

Jak zaznaczył Alku wyżej, czarna dziura jest ostatnim etapem życia gwiazdy, lecz też się z tym zgodzić nie mogę. Czarna dziura zasysa materię, lecz kiedyś musi tą materię oddać zgodnie z starym powiedzeniem:

 „nic  w przyrodzie nie ginie”

Idąc tym tropem tak zagadkowe obiekty jak czarne dziury nie są w stanie pochłonąć nieskończonych ilości materii. Podpieram to stwierdzeniem, iż każdy obiekt w znanym nam wszechświecie ma masę krytyczną, której przekroczenie najczęściej kończy się wielkim BUM. Kontynuując, czarna dziura jak każdy obiekt musi mieć „limit” swoich możliwości chłonących, i kiedyś musi ulec przeciążeniu. Co wtedy? Czy czarna dziura straci swoje możliwości i stanie się zwykłym owalnym obiektem w przestrzeni?  Eksploduje? Tutaj można teoretyzować. Załóżmy jednak, że po osiągnięciu masy krytycznej, czarna dziura zamienia się w tak zwaną białą dziurę, która zamiast zasysać materię, wyrzuca ją na zewnątrz. Nie zaobserwowano takiego zjawiska lecz naukowcy liczą na to, że niedługo zaobserwujemy takie zjawisko rozpadu czarnych dziur powstałych w wczesnym stadium postawania wszechświata.

Czas na moją teorię dotyczącą powstania całego wszechświata.
Otóż, moje założenie jest dosyć banalne. Nasz wszechświat powstał w momencie śmierci starego wszechświata, który możemy nazwać pra-wszechświatem? Już wyjaśniam do czego dążę:

Czarne dziury od czasu do czasu mają to do siebie że jak każdy inny obiekt we wszechświecie, może wpaść w kolizję z innym obiektem. Przypuśćmy, że 2 czarne dziury wpadną  na siebie i raczej nie mają na siebie wywalone. Pochłaniają się nawzajem, aż złączą się w jedną większą czarną dziurę. Taki stan rzeczy wyjaśniał by obecność tak wielkiego obiektu w centrum Drogi Mlecznej. Puśćmy teraz bieg wydarzeń przez pryzmat wielu setek miliardów lat. Nowe gwiazdy się tworzą, inne umierają, tak jak to ma  miejsce w naszym wszechświecie. Czarne dziury przez ten czas jak stado wygłodniałych wilków zbierają i magazynują materię i wpadają na siebie w końcu tworząc jeden wielki obiekt, który po zassaniu powiedzmy 99% masy pra-wszechświata eksploduje, przeistaczając się w wielką białą dziurę. W wyniku eksplozji powstają niewyobrażalne ilości energii, a cała materia poddana jest wymuszonemu zjawisku rozszczepienia atomowego, doprowadzając ją do najprostszej postaci, jaką są atomy wodoru i helu. Reszta materii, która nie została zassana, przetrwała, ale nie w takim stanie jak pierwotnie i widzimy ją dzisiaj jako rzadkie minerały cięższe lub równe ciężarowi złota. Cykl zaczyna się powtarzać, powstają nowe układy słoneczne, planetarne, galaktyki Etc. Etc.

Podsumowując :

Czarne dziury (według moich założeń) mają za zadanie przypilnowania równowagi we wszechświecie, a gdy nadejdzie odpowiednia pora, zrobią to samo co z pra-wszechświatem
Wiem, że moja teoria ma dużo uchybień, lecz to jest mój pogląd na cały ten byt.


Cytat: Stary post
Podobno są jak nieskończona studnia. Jednak stare przysłowie mówi, że nic w przyrodzie nie ginie. Z tego co wiem, każdy obiekt w czasie i przestrzeni ma swoją masę krytyczną więc dlaczego czarna dziura miała by być inna?

Ten tok myślenia podsuwa mi teorię, że nasz wszechświat zaczął się wraz z śmiercią starego. Już wyjaśniam do czego dążę.

Czarne dziury "zbierają" materię, co czyni je kosmicznymi odkurzaczami .Zdarza się, że na siebie wpadną, tworząc jeszcze masywniejszy obiekt zdolny do zassania coraz to większych ilości materii. To zjawisko zapewne bardzo rzadkie, lecz puśćmy to przez pryzmat czasu rzędu wielu setek miliardów lat. Kolejne obiekty zapadają się, tworzą kolejne czarne dziury. W końcu stary wszechświat umiera, poprzez zassanie przez jeden masywny obiekt, który przekraczając swoją masę krytyczną eksploduje. Obiekty, które nie zostały wchłonięte zapewne nie przetrwały w swojej pierwotnej postaci tej eksplozji, i teraz występują jako np złoto i inne cięższe atomy. Energia wybuchu powoduje, iż atomy powstałe w wyniku fuzji jądrowych gwiazd powstałych we wcześniejszym wszechświecie, rozszczepiane są do najprostszej znanej nam postaci jaką są atomy wodoru. Z wodoru powstają obłoki etc...etc... i historia się powtarza. Podsumowując, wszechświat może być tak doskonale ukształtowany by umierać i naradzać się na nowo, a czarne dziury są jak nadzorcy, którzy pilnują w której chwili zakończyć obecny byt. To tylko moja teoria i zapewne ma wiele uchybień, lecz według mnie jest najbardziej prawdopodobna.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Alkhadias w Stycznia 26, 2016, 13:43:39
Może poruszmy temat czarnych dziur.

Podobno są jak nieskończona studnia. Jednak stare przysłowie mówi, że nic w przyrodzie nie ginie. Z tego co wiem, każdy obiekt w czasie i przestrzeni ma swoją masę krytyczną więc dlaczego czarna dziura miała by być inna?

Ten tok myślenia podsuwa mi teorię, że nasz wszechświat zaczął się wraz z śmiercią starego. Już wyjaśniam do czego dążę.

Czarne dziury "zbierają" materię, co czyni je kosmicznymi odkurzaczami .Zdarza się, że na siebie wpadną, tworząc jeszcze masywniejszy obiekt zdolny do zassania coraz to większych ilości materii. To zjawisko zapewne bardzo rzadkie, lecz puśćmy to przez pryzmat czasu rzędu wielu setek miliardów lat. Kolejne obiekty zapadają się, tworzą kolejne czarne dziury. W końcu stary wszechświat umiera, poprzez zassanie przez jeden masywny obiekt, który przekraczając swoją masę krytyczną eksploduje. Obiekty, które nie zostały wchłonięte zapewne nie przetrwały w swojej pierwotnej postaci tej eksplozji, i teraz występują jako np złoto i inne cięższe atomy. Energia wybuchu powoduje, iż atomy powstałe w wyniku fuzji jądrowych gwiazd powstałych we wcześniejszym wszechświecie, rozszczepiane są do najprostszej znanej nam postaci jaką są atomy wodoru. Z wodoru powstają obłoki etc...etc... i historia się powtarza. Podsumowując, wszechświat może być tak doskonale ukształtowany by umierać i naradzać się na nowo, a czarne dziury są jak nadzorcy, którzy pilnują w której chwili zakończyć obecny byt. To tylko moja teoria i zapewne ma wiele uchybień, lecz według mnie jest najbardziej prawdopodobna.

W tym temacie rozmawialiśmy już o czarnych dziurach, mostach Einsteina- Rosena, białych dziurach oraz zjawiskach zakrzywienia czasoprzestrzeni oraz wszystkich rzeczach z tym związanych takich jak aberracja światła, efekt dopplera, Wielki Wybuch, elementy mechaniki kwantowej oraz wielu innych ciekawych zagadnieniach. Polecam poczytać posty na poprzednich stronach i jeżeli czegoś jeszcze nie będziesz pewny, pisz śmiało!

Bardzo ładna wypowiedź Alek. Mnie osobiście nadal interesuje niedokończony wątek czy można czerpać realne korzyści z kosmosu w postaci wydobywania surowców i jak by to mogło się odbyć. Planeta X to ciekawostka ale tak naprawdę marnie nam to się przyda. Mnie interesują konkrety czy można np. posłać jakieś mobilne platformy wydobywcze na księżyc czy Marsa i zacząć wydobycie :D

Ive, od jakiegoś czasu noszę się z zamiarem napisania wiadomości na nieco inny temat, ale uważam że będzie on świetną okazją do poruszenia również tego zagadnienia. Będzie to temat nieco luźniejszy, bez twardych zasad teoretycznych, trochę do pogdybania, ale przede wszystkim chcę zawrzeć w nim swoje własne kilkuletnie przemyślenia. Niestety nadal nad tym pracuję i nawet nie jestem w połowie, wiec musisz dać mi jeszcze odrobinę czasu, jeżeli chcesz ujrzeć to w formie jednego postu, a nie pięciu, czy sześciu wiadomości odnośnie każdego z poruszanych zagadnień.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Peterov w Lutego 12, 2016, 07:26:46
Mam dla was ciekawą informację. Zaobserwowano zjawisko fali grawitacyjnej powstałej przy połączeniu się dwóch masywnych czarnych dziur. Co to oznacza? Na czym to polega? Przeczytajcie sami:

(click to show/hide)

(click to show/hide)
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Lutego 12, 2016, 09:29:14
"Polacy w tym projekcie nie tylko nosili halabardę" - ale ładne porównanie, jakie obrazowe i z jaką pogardą mówi o gwardii papieskiej. HA!

Świetny artykuł, dzięki za jego umieszczenie - pobudza wyobraźnie.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Alkhadias w Lutego 12, 2016, 12:18:13
Tak, również zdążyłem zapoznać się z tym newsem. Dobrze, że umieściłeś info Peterov, ja stwierdziłem, że nie będę się o tym rozpisywał, ponieważ już od dawna siedzę nad innym tekstem. Ale skoro już poruszono ten temat, kilka groszy ode mnie. 

Co prawda przecieki o tym odkryciu pojawiły się już 1 lutego, jednak wtedy musieliśmy pozostać sceptyczni oraz cierpliwi, ponieważ analiza danych przez LIGO miała trwać jeszcze około tygodnia. I oto analiza się zakończyła, a wyniki są pozytywne! Niewątpliwie jest to wiadomość przełomowa, całkowicie odświeżająca nasze pojmowanie czasoprzestrzeni oraz wszystkich 4 wymiarów, z których się składa. Przede wszystkim, zagadnienie potwierdza przewidywania Einsteina, co za tym idzie odnosi się do fizyki relatywistycznej, która ostatnimi czasy niestety spoczywa na uboczu badań naukowych, które swoje główne zasoby kierują w inne strony.
Od wczoraj zastanawiałem się co to odkrycie właściwie może oznaczać i do czego może prowadzić. Doszedłem do wniosku, że jest to jedno z kluczowych odkryć nt. grawitacji ostatnich lat, dzięki temu jesteśmy w stanie stworzyć dokładniejsze modele fal grawitacyjnych, tym razem bazujące na obserwacji, a dzięki temu dokładniej przewidywać ich zachowanie w różnych przypadkach. Zjawisko fal grawitacyjnych może wpływać również na obserwacje innych zjawisk we Wszechświecie, takich jak wybuchy Supernowych typu Ia/b oraz II i przypuszczam, że dzięki temu możemy być w stanie dokładniej badać te i inne gwałtowne zjawiska. Niestety, fal grawitacyjnych przy eksplozji Supernowych jak do tej pory nie zaobserwowano, ale analizując wzory Eintsteina, wiemy że podczas wybuchu Supernowej, taka fala również powstaje, chociaż żaden z opracowanych jak do tej pory modeli nie został zaobserwowany. (Trzeba pamiętać, że fala fali nierówna, dlatego w przypadku fal grawitacyjnych ciężko mówić o interferencji, jaką wszyscy dobrze znamy (W swej naturze fala grawitacyjna nie może posiadać ujemnej amplitudy)) Nie mniej prowadzi to do innej konkluzji, mianowicie początków naszego Wszechświata i być może istnieje szansa, że odkrycie to stawia nas o krok bliżej Zunifikowanej Teorii Pola. Mianowicie, od dawna wiadomo, że podczas Wielkiego Wybuchu musiała powstać fala, która według hipotezy wytworzyła się w momencie Kosmicznej Inflacji, na skutek tejże. Do tej pory nie udało się zaobserwować Pierwotnej Fali bezpośrednio (W chwili Wielkiego Wybuchu entropia wszechświata była niewyobrażalnie wręcz minimalna, zatem fala nie mogła być silna), jesteśmy w stanie dostrzec ją pośrednio w Mikrofalowym Promieniowaniu Tła, jednak nie może to stanowić niepodważalnego dowodu. Mam nadzieję, że dzięki zaobserwowaniu tej fali, uda się znaleźć fundusze na stworzenie nowych, dokładniejszych interferometrów. Teoria kosmicznej inflacji jest teorią kwantową, co nie dziwi, bo w końcu mechanika kwantowa w znacznej mierze opiera się na naturze fal, z kolei zjawisko fal grawitacyjnych zostało już przewidziane przez Ogólną Teorię Względności Einsteina oraz interpretacje Lorentza, co za tym idzie, zrozumienie fal grawitacyjnych, stworzenie dokładniejszych modeli skali makroskalowej może owocować lepszym zrozumieniem kwantowej natury Wszechświata, byłby to kolejny wielki, być może największy od czasów odkrycia Czarnych Dziur i promieniowania Hawkinga krok ku zjednoczeniu obu teorii.

Dziś rano udało mi się otrzymać oryginalne wyniki badań LIGO (faktycznie Polska oraz Polacy przewijają się w końcowych creditsach), po kilkukrotnym przeczytaniu mogę wspomnieć o jeszcze innej ciekawostce. Przy okazji pierwszej w historii obserwacji fali grawitacyjnej, po przeczytaniu wzoru wyprowadzonego z analizy interferometrycznej, a także analizy częstotliwości, długości i amplitud fal jesteśmy w stanie zrozumieć że bez wątpienia mamy do czynienia z kolapsem układu binarnego dwóch Czarnych Dziur stelarnych. Jest to pierwszy w historii przypadek zaobserwowania takiego układu oraz jego kolapsu.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Lutego 13, 2016, 00:01:03
ble,ble, ble,..., Niestety, fal grawitacyjnych przy eksplozji Supernowych jak do tej pory nie zaobserwowano, ale analizując wzory Eintsteina, wiemy że podczas wybuchu Supernowej, taka fala również powstaje, ble, ble ble......

Ta,... - zdanie warte nagrody Ig Nobla - sam przyznasz, po za tym świetny wpis.
Kurcze, cały dzień o tym myślałem. Jest nawet odcinek Sondy o tym zjawisku, kurcze....
Zderzenie dwóch Czarnych Dziur! Coś niesamowitego - eksplozja czasu i materii! Można powiedzieć tylko jedno...(https://media1.giphy.com/media/lReAeVZ3V4hRm/200.gif)

Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Alkhadias w Lutego 13, 2016, 14:22:57
Jeszcze 2 tygodnie temu moglibyśmy się spierać o to, co wiemy, a czego nie. Jednak po upublicznieniu i potwierdzeniu wyników LIGO, na których uchwycono rejestr fali grawitacyjnej, mamy już pewność, że Supernowe, Czarne Dziury, Pulsary, a także wszelkie inne supermasywne gwiazdy i obiekty i wszystko co jest obdarzone masą, może tworzyć fale grawitacyjne. Jedynie idealnie symetryczne obiekty nie wytworzą fali, więc zakładając że pojedyncza gwiazda, w tym przypadku Supernowa ma choćby najmniejszą niesymetryczność jądra lub powierzchni, wytwarza ona fale grawitacyjną, której częstotliwość jest uwarunkowana momentem pędu układu do którego byśmy się odnieśli. Prawda, że fal grawitacyjnych nie udało się zaobserwować przy analizie wybuchów Supernowych, ale formuły Einsteina odnoszą się do wszelkich obiektów w ten sam sposób, więc przechwycenie fali z binarnego układu Czarnych Dziur, dało nam niezbity dowód na poprawność wzoru, który jest punktem wyjścia dla modelowania i obserwacji wszelkich innych fal grawitacyjnych.
Tak samo jak Czarna Dziura jest gwiazdą posiadającą masę oraz moment pędu i określony ładunek, tak samo Gwiazda Neutronowa, którą, mówiąc o wybuchu Supernowej, analizuje się pod względem jej jądra, gdzie bierze się pod uwagę jego moment pędu.

A czemu nie udało się zaobserwować fal grawitacyjnych Supernowej? Z bardzo prostego, wręcz podręcznikowego powodu- oddziaływanie grawitacyjne jest najpowszechniejsze- ale i najsłabsze we Wszechświecie. Nawet fala grawitacyjna wywołana rotacją, a w końcu zderzeniem i połączeniem dwóch masywnych czarnych dziur, o masie >~70M☉ była bardzo słaba, na tyle że nasze najczulsze interferometry ledwo je wychwyciły i potrzeba było miesięcy analiz i obliczeń, by ustalić, że nie był to błąd aparatury. Zwiększenie dokładności, "czułości" aparatury z pewnością pozwoli nam w ciągu najbliższych 10 lat zaobserwować fale grawitacyjne z innych źródeł.

Zawsze, ale to zawsze staram się unikać matematyki, wzorów i równań w swoich wiadomościach, ale widocznie czasem trzeba. Wiec zaczynamy:

1) Wszystko to co opisuję powyżej jest oczywiście znacznym uproszczeniem, ponieważ nie da się pisać w sposób zrozumiały i konkretny bez użycia wzorów. Więc teraz trochę szczegółowiej opisze zagadnienie owych fal.

2) Aby wyjaśnić, czemu nie ma znaczenia jakie jest źródło fali grawitacyjnej, trzeba przyjrzeć się równaniom Einsteina
(http://i.imgur.com/G4AXam3.gif)    Oto jeden z przykładów kwadrupolowych równań Einsteina, wyprowadzający amplitudę fali grawitacyjnej.
Gdzie:
hμν- To bezwymiarowy tensor (upraszczając wektor) pola, ukazujący amplitudę fali, która ze względu na kwadrupolową naturę może zostać potem rozłożona w równaniu na h+, hx, reprezentując oba stany polaryzacji fali (jako zjawiska kwadrupolowego).
r- promień obiektu
G- Stała grawitacyjna
c- prędkość światła
QμνTT- Wartość momentu kwadrupolowego, w drugiej pochodnej po czasie (w czasie spowolnionym), we wskaźniku TT. Wartość tą otrzymamy z równania (http://i.imgur.com/Wt2U6mP.gif)
TT- Bardzo ważny wskaźnik zwany, który pozostawia w równaniu pewną swobodę. Upraszcza ona całe równanie do jedynie dwóch polaryzacji. Dzięki niemu możemy wskazać własne koordynaty, zazwyczaj w celu uproszczenia równania używa się koordynatów (1,-1,-1,-1), ale o koordynatach za długo by pisać.

W pierwotnej wersji tego równania ostatni nawias zawiera (t-r), jednak jeżeli już odnosimy się do czasu spowolnionego, trzeba dzielić przez prędkość światła, co w rezultacie daje (t-r/c), ważnym jest też, aby zapamiętać że kwadrupolowy moment pędu w normalnym równaniu jest przybliżeniem masy pewnego obszaru systemu który się porusza oraz kwadratu promienia tej części, co w trzeciej pochodnej prędkości daje nam przybliżenie (http://i.imgur.com/3HC4hVD.gif) (Nad tensorem Q powinny być 3 kropki, ale nie jestem w stanie ich zapisać), gdzie V= prędkość źródła ruchu(systemu), pod warunkiem że ruch jest niesferyczny, Ens= Energia kinetyczna ruchu niesferycznego, T- skala czasowa dla przemieszczania się po opisywanym systemie w linii prostej AB

Póki co, jesteśmy w stanie, opierając się na wzorach, przekształceniach i interpretacjach innych naukowców wyciągnąć Moment kwadrupolowy oraz amplitudę/ polaryzację fali, więc dalej po resztę informacji:
Będzie trzeba wyciągnąć Promień Schwarzschilda źródła ruchu, o promieniu tym już Ci kiedyś pisałem, ponieważ w znacznej mierze wzór ten opisuje charakter Czarnych Dziur, jest bardzo prosty  Rschw=2GM/c2

Do opisania zjawiska jako falę grawitacyjną potrzeba jeszcze obliczyć wartość jej promieniowania, dzięki której możemy zmierzyć amplitudę fali w określonym przez nas promieniu od źródła fali.
(http://i.imgur.com/IQRMwNz.gif) Korzystamy przy tym z tego wbrew pozorom prostego wzoru na promieniowanie "jasność" fali. Gdzie: G- to stała grawitacyjna, c- prędkość światła, R- promień źródła, Rschw- promień Schwarzschilda żródła, V- proporcja masy do światła wyemitowanego przez obiekt. (jako ciekawostkę dodam, że na podstawie pochodnych wzorów od tej wartości ustala się przybliżoną masę galaktyk, gwiazd i innych obiektów, przy użyciu spektroskopii elektromagnetycznej)

Oczywiście tych wzorów są dziesiątki, innych wzorów używa się podczas badania fal grawitacyjnych emitowanych przez układ pojedynczy, innych wariantów podczas badania układów binarnych. Jednak wszystkie one operują na kilku najważniejszych parametrach, które opisałem powyżej na tych nieco prostszych przykładach. Nie ma wiele więcej właściwości. Teraz rozumiesz czemu po odkryciu tej fali grawitacyjnej jesteśmy już pewni, że wszelkie inne obiekty, które podejrzewa się o wytwarzanie tych fal, na pewno muszą je tworzyć? Powiem więcej, nie tylko supernowe, czy pulsary, zakładam że nawet planety mogą wytwarzać te fale, nawet nasz Jowisz, ponieważ tak jak z koalescencji dwóch ciał jesteśmy w stanie wyciągnąć moment kwadrupolowy, amplitudę, polaryzację, jasność, częstotliwość, długość itp, itd. Tak samo możemy uczynić z innym obiektem kwadrupolowym. Poza tym, jak widać nie wszystkie równania są tak naprawdę trudne i niezrozumiałe. Wiele jest, a wiele nie.

Wiele z tych wzorów jest aktualnie niezmiernie ciężko rozwiązać, dlatego stosuje się wskaźniki TT, gdyż bez tego rozwiązanie ich mogłoby być niemożliwe lub niebezpieczne (wysoka możliwość popełnienia błędu). Poza tym, uproszczenia Newtonowskie NP oraz wskaźniki TT wykazują, co się potwierdziło wraz z falą grawitacyjną wysoką dokładność w operowaniu na przybliżonych wartościach. Niemalże 100% dokładności. Jeżeli masz też jakieś pytania odnośnie tych wzorów, pytaj śmiało.

W następnej wiadomości opiszę o co właściwie chodzi z obiektami kwadrupolowymi, czym właściwie jest kwadrupol i czemu tylko takie obiekty generują z tego co wiemy fale grawitacyjne. Oraz różnice pomiędzy falami grawitacyjnymi, a elektromagnetycznymi.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Lutego 13, 2016, 15:11:23
No, jak mówiłem - sam przyznasz, że nie można.
Właśnie o to chodzi z wskaźnikiem Teenage Turtles, czy uproszczeniami.
Znowu próbujesz zepchnąć rozmowę w stronę matematyki :)
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Alkhadias w Lutego 13, 2016, 15:19:03
Ponieważ naturę da się poprawnie opisać tylko liczbami, wszystko inne jest jedynie percepcją.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Lutego 13, 2016, 15:23:08
srutututu!

To jaki jest wzór na duszę?
Trupy nie płaczą gdy włączysz im smętny utwór, czemu? Poproszę na to wzór, na różnicę pomiędzy życiem i śmiercią - trup, strukturalnie jest taki sam jak żywy.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Alkhadias w Lutego 13, 2016, 15:40:00
Miło, że pytasz, w pewnym sensie poruszam te zagadnienia w tekście, który pisze od kilku dni i który jest niestety daleki do ukończenia.

Na duszę nie ma wzoru, niezależnie jak to nazywasz, Twoja świadomość, samoświadomość czyli Twoja "ja" jest wynikiem funkcji neuro limbicznych zachodzących w mózgu, który wytworzył te funkcje stosunkowo niedawno, w momencie gdy ludzie, stali się ludźmi. Twoja świadomość jest umiejscowiona w Twoim czole, w korze przedczołowej, jeżeli wolisz możesz to sobie nazwać i duszą. Uszkodzenie tego obszaru mózgu może całkowicie pozbawić Cię samoświadomości, a także wielu innych funkcji psychicznych- a także fizycznych.

Różnica między życiem a śmiercią jest taka, że chociaż w pierwszych chwilach śmierci struktura ciała pozostaje z grubsza taka sama, to jednak mózg umiera przestając przesyłać informacje dzięki neuronom, powoli wygasają wszystkie synapsy i aksony, cała reszta układu się wygasza, w ciągu paru chwil Twój mózg po kolei się wyłącza, aż traci energię całkowicie i umiera. Taka jest różnica między żywym, a martwym.

W rezultacie, da się to wszystko opisać liczbami, dzięki konwersji fal radiowych, ale o tym może będzie więcej, jeżeli kiedyś skończę pisać.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Lutego 13, 2016, 15:56:03
Nie prawda! Nie jestem swoim czołem! :)
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: huth w Lutego 20, 2016, 17:33:57
Nieświadomie też można żyć.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Lutego 20, 2016, 18:12:09
huth, a gdzie ty ogólnie przebywasz? Bo ciebie tutaj nie ma - popatrz proszę, na to co tu się dzieje!
Alkhadias właśnie nam wyjaśnił, jaka jest różnica pomiędzy dobrem i złem, poda ją na wykresie funkcji zeta, przy pomocy suwaka logarytmicznego zdefiniuje nam takie pojęcia abstrakcyjne jak idee polityczne, za co dostał od Beanshee piwo.
Sam widzisz jak się to kończy, no co tam słychać huth?
Ty też będziesz jechał przy pomocy BlaBlaCar, jak twoi koledzy z Śląska do pracy, czy jak?
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: huth w Lutego 22, 2016, 23:45:34
nie czuję się na siłach, żeby o takich sprawach dyskutować, nie potrafię czytać tych szlaczków co to są niby jakimiś suwakami logarytmicznymi. Może się kiedyś naumię. Poza tym wchodzę co kilka dni tutaj i tyle się pojawia rzeczy do ogarnięcia, sił i czasu na wejście w to nie starcza. Na szczęście nie muszę daleko dojeżdżać, inaczej to by mnie w ogóle nie było.

Więc o falach grawitacyjnych mogę powiedzieć tylko tyle, że mam nadzieję, że przybliża nas to do świata o estetyce Piątego elementu z latającymi taksówkami itd. Btw. to chyba jest z inspiracji Bessona jakimś komiksem. Wszędzie te komiksy, gdzie się nie pojawisz...
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Alkhadias w Lutego 23, 2016, 01:55:31
Więc o falach grawitacyjnych mogę powiedzieć tylko tyle, że mam nadzieję, że przybliża nas to do świata o estetyce Piątego elementu z latającymi taksówkami itd. Btw. to chyba jest z inspiracji Bessona jakimś komiksem. Wszędzie te komiksy, gdzie się nie pojawisz...

Przy tym, czym już teraz dysponujemy w różnych dziedzinach, przy wszystkich osiągnięciach nauki oraz przy tempie jej rozwoju, a także planach oraz przedsięwzięciach już teraz wdrożonych w życie, uważam że latające taksówki czy inne pojazdy to sprawa wręcz marginalna, niewarta zachodu. Za życia dzisiejszych dzieci, dokonają się znacznie większe postępy i rewolucje, a nawet zaryzykuję stwierdzenie, że w ciągu 15-20 lat od teraz nasza cywilizacja wjedzie na nowy tor historii, który będzie początkiem zmiany wszystkiego, co dzisiaj znamy.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Peterov w Lutego 23, 2016, 08:42:36
Rozszerz myśl. Ciekawi mnie co masz na myśli
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Lutego 23, 2016, 09:58:31
No jak tak mam, nie wiem czemu ludzi to dziwi, komiksy się za mną ciągną, wypadają mi z kieszeni, gdy wchodzę do pokoju, ludzie mówią - "o miałem tutaj starego Tytusa, powinien jeszcze być...", to zupełnie jakbyś się dziwił, że top-modelka ciągnie za sobą bogatych facetów, diler marihuany ma wielu kumpli, albo kapitan Bomba trafia na kosmitów - zupełnie naturalne.

Jest taki prosty przykład na ten "wywód" Alkhadiasa - gdybyśmy opisali świat matematycznie, to nadal "skoroszyt" w którym to byłoby wszystko opisane, nie znalazł by się w naszej biblioteczce. Musielibyśmy założyć nowy zeszyt na ten poprzedni, potem kolejny na ten drugi i tak bez końca. Wniosek, świata nie da się opisać matematycznie, zresztą taka metoda i tak byłaby całkowicie bezużyteczna, więc nie naukowa - nauka kieruje się pragmatyzmem, wbrew pozorom - jeśli równania nie rozwiązują problemów, są częścią matematyki teoretycznej, funkcjonują w świecie nauki na szczególnych prawach, bowiem zakładamy, że okażą się praktyczne w przyszłości!
Obawiam się, że właśnie ty hucie, jesteś właśnie tą osobą, która najszybciej jest wstanie wyjść naprzeciw filozoficznemu samobójstwu Alkhadiasa, zamiast zacząć wspierać go, bo jest tak cudownie intelektualny, bo przecież długi post napisał i to z równaniami.

Nauka wcale nie jest pozbawiona poczucia humoru, ani intuicji jak zabawnie sugeruje Alkhadias.
Weźcie takie łodzie podwodne, dla przykładu - strasznie śmieszne! No nikt by przecież nie obliczył, nie bez poczucia humoru.
Wbrew pozorom sama matematyka nie jest jednorodna, mogą np. istnieć różne geometrie.
W ujęciu metodologicznym, istnieją różne szkoły i tradycje w wykorzystywaniu określonych rozwiązań i równań.
I matematyka i fizyka cały czas ewoluują.
Teza Alkhadiasa, to zupełny nonsens, który w dodatku będzie prowadził do narzucania innym swoich poglądów i relatywizował moralność.
Nawet nie chciało mi się z tym dyskutować bez hutha, dlatego najbardziej rozbawiło mnie w tym wszystkim piwo dla Alkhadiasa od beanshee, bo tak ładnie mówił...   :)
Cywilizacjom zdarza się wchodzić na nowe tory, już sam internet wystarczająco poprzestawiał zwrotnice.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Alkhadias w Marca 04, 2016, 18:59:09
No jak tak mam, nie wiem czemu ludzi to dziwi, komiksy się za mną ciągną, wypadają mi z kieszeni, gdy wchodzę do pokoju, ludzie mówią - "o miałem tutaj starego Tytusa, powinien jeszcze być...", to zupełnie jakbyś się dziwił, że top-modelka ciągnie za sobą bogatych facetów, diler marihuany ma wielu kumpli, albo kapitan Bomba trafia na kosmitów - zupełnie naturalne.

Jest taki prosty przykład na ten "wywód" Alkhadiasa - gdybyśmy opisali świat matematycznie, to nadal "skoroszyt" w którym to byłoby wszystko opisane, nie znalazł by się w naszej biblioteczce. Musielibyśmy założyć nowy zeszyt na ten poprzedni, potem kolejny na ten drugi i tak bez końca. Wniosek, świata nie da się opisać matematycznie, zresztą taka metoda i tak byłaby całkowicie bezużyteczna, więc nie naukowa - nauka kieruje się pragmatyzmem, wbrew pozorom - jeśli równania nie rozwiązują problemów, są częścią matematyki teoretycznej, funkcjonują w świecie nauki na szczególnych prawach, bowiem zakładamy, że okażą się praktyczne w przyszłości!
Obawiam się, że właśnie ty hucie, jesteś właśnie tą osobą, która najszybciej jest wstanie wyjść naprzeciw filozoficznemu samobójstwu Alkhadiasa, zamiast zacząć wspierać go, bo jest tak cudownie intelektualny, bo przecież długi post napisał i to z równaniami.

Nauka wcale nie jest pozbawiona poczucia humoru, ani intuicji jak zabawnie sugeruje Alkhadias.
Weźcie takie łodzie podwodne, dla przykładu - strasznie śmieszne! No nikt by przecież nie obliczył, nie bez poczucia humoru.
Wbrew pozorom sama matematyka nie jest jednorodna, mogą np. istnieć różne geometrie.
W ujęciu metodologicznym, istnieją różne szkoły i tradycje w wykorzystywaniu określonych rozwiązań i równań.
I matematyka i fizyka cały czas ewoluują.
Teza Alkhadiasa, to zupełny nonsens, który w dodatku będzie prowadził do narzucania innym swoich poglądów i relatywizował moralność.
Nawet nie chciało mi się z tym dyskutować bez hutha, dlatego najbardziej rozbawiło mnie w tym wszystkim piwo dla Alkhadiasa od beanshee, bo tak ładnie mówił...   :)
Cywilizacjom zdarza się wchodzić na nowe tory, już sam internet wystarczająco poprzestawiał zwrotnice.

Cóż, długo czekałem i ostatecznie się nie doczekałem. Nie widzę większego sensu wciągania w dyskusję Hutha, który wyraźnie nie jest zainteresowany. Chociaż cały ten czas miałem nadzieję, że przynajmniej on zastosuje się lub wykorzysta naukowe argumenty, w co jak co, naukowej dyskusji.

Możesz nie przyjmować do siebie faktu, że cały świat i wszystko co nas otacza, można wymodelować matematycznie, ale opinia nie zmieni biegu rzeczy. Tak jak jesteśmy w stanie opisać przy pomocy liczb atom, gwiazdę, ścianę, powietrze, ruch, czy próżnie, tak samo my, jak i wszystko co nas otacza podlegamy dobrze już znanym oraz tym jeszcze niepoznanym prawom fizyki. I ta wiedza nie jest bezużyteczna, ponieważ dzięki tej wiedzy rozumiemy otaczający nas świat, jesteśmy w stanie przewidywać wydarzenia, jesteśmy w stanie zrozumieć sytuacje które już miały miejsce i przede wszystkim rozumiemy jak działa otaczająca nas rzeczywistość. Poza tym, gdyby nauka kierowała się tylko ograniczonym pragmatyzmem, możliwe że w tym momencie bylibyśmy kilkaset lat do tyłu.

Huth jakoś nie chciał mnie przekonać o tym "filozoficznym samobójstwie", jak raczyłeś to nazwać, być może sam nie widział ku temu powodu? Nie mniej różnica jest taka, że filozoficzne pytania pozostawiam filozofii, a naukowe fakty pozostawiam nauce. W nauce nie ma wiele miejsca dla filozofii, ponieważ nauka skupia się na działaniu, nauka przekracza coraz to dalsze granice, oceniając jak odległe one są. Być może te granice są nieskończone? Nie mniej, nauka nie pyta się o moralność i filozofię, bo gdy to robi, postęp się zatrzymuje, zamyka się w filozoficznych dyskusjach o tym, co się powinno, a czego się nie powinno. Takie dyskusje stoją w miejscu, cały czas traktując o istniejącym problemie lub pytaniu. Nauka ma tę przewagę nad filozofią, że gdy pytanie zostanie postawione, a problem znaleziony, przechodzimy do eksperymentów i ostatecznie znajdujemy odpowiedzi i rozwiązania, czyli coś czego filozofia nam nie zaoferuje. Zamiast zastanawiać się nad filozoficznymi problemami i moralnymi dylematami, traktującymi o tym, "czy to nam zagrozi? Czy człowiek powinien to budować? Co się stanie jeśli...?" I tak właśnie pytania niemalże zatrzymały kiedyś projekt Wielkiego Zderzacza Hadronów, ponieważ ludzie, którzy o współczesnej nauce wiedzą niewiele, stawiali sobie w strachu pytania "A co jeśli ten Zderzacz...?", mimo że nauka odpowiedzi na te pytania, znała już od lat. Strach bierze się z nieświadomości i z niewiedzy, pod powłoką moralności stara się utrzymać obecną mu kolei rzeczy, gdyż zmiany i przyszłość są mu obce.


Poza tym, ja nie twierdzę że poczucie humoru jest zbędne. Wręcz przeciwnie, warunek jest jednak taki, że na wszystko jest czas i miejsce. Humor jest niezwykle ważny z naukowego i ewolucyjnego punktu widzenia, ponieważ gdy człowiek zrozumiał humor, nastąpił olbrzymi skok intelektualny. Humor pozwolił nam, jako gatunkowi przetrwać w pewnym sensie. Dzięki temu że śmieszy nas humor, dzięki temu że rozumiemy to zjawisko, przetrwaliśmy i osiągnęliśmy to wszystko. Moment, w którym człowiek poznał humor, był momentem w którym człowiek stał się rozumny.

Do dalszej części nie będę się nawet odnosił przez szacunek dla Twojego i mojego czasu, ponieważ taka dyskusja nie ma żadnego sensu, gdy dwoje ludzi rozmawia o kompletnie różnych rzeczach. Poza tym jakie piwo od Beanshee? Nigdy takowego nie otrzymałem, więc prawdę mówiąc nie wiem czemu zostało to już któryś raz wspomniane.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Marca 05, 2016, 20:13:10
zasada nieoznaczoności Heisenberga

        badum tssssss

https://pl.wikipedia.org/wiki/Zasada_nieoznaczono%C5%9Bci
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Alkhadias w Marca 06, 2016, 23:50:15
Cieszę się, że w końcu rozróżniłeś naukę od filozofii, teraz ta dyskusja może nabrać nieco więcej sensu, przejrzystości oraz przede wszystkim wniosków.
Kiedyś w książce zatytułowanej "The Anthropic Cosmological Principle", autorstwa J. D. Barrowa, natrafiłem na bardzo ciekawy cytat, który udało mi się w końcu odnaleźć.
"Why can't you physicists be more like the mathematicians? At least all they need is a pen, some paper and a waste paper basket. Or why not the philosophers? They don't even need the basket!"

Ale przechodząc do tematu, przeklęta zasada nieoznaczoności, mogłem się spodziewać że użyjesz tego argumentu, ale czy jest on właściwy?
Parę lat temu, w niezwykle ciekawy sposób udało mi się dostać miejsce na wtedy pierwszej dla mnie, konferencji dotyczącej mechaniki kwantowej. Traktowała ona również o ogólnej zasadzie nieoznaczoności oraz o wielu różnych zjawiskach, odkryciach oraz ich znaczeniu dla fizyki i naszego pojmowania rzeczywistości. Wyobrażałem sobie, że mogę też tam pójść i oznaczyć im wszystko co nieoznaczone. Krótko mówiąc- pomyliłem się i po raz pierwszy po zapoznaniu się z tematem, po całym dwugodzinnym wykładzie oraz po zapoznaniu się ze wzorami- wyszedłem głupszy niż tam wszedłem. I wtedy własnie przeszły mi przez głowę takie same argumenty jak Tobie, pomyślałem że to niemożliwe by Einstein się mylił i że świat jest zbudowany na prawdopodobieństwie. W pewnym momencie również zacząłem myśleć, że skoro matematyka nie potrafi określić konkretnej wartości, to być może faktycznie wszystko co znamy, nie jest nawet realne lub materializuje się dopiero po kontakcie z jakimkolwiek fotonem. Jednak dosyć szybko odszedłem od przekonania że świat działa jak gra lub rzeczywistość wirtualna, przynajmniej z poziomu naszego pojmowania ciężko byłoby tak to opisać.

Właśnie wtedy zacząłem siedzieć dzień i noc starając się zrozumieć gdzie leży błąd w moim rozumowaniu i to właśnie wtedy usłyszałem pewne słowa, które naprowadziły mnie na właściwy trop. Co więcej, od bardzo dawna nie sięgałem po żadną literaturę związaną z mechaniką kwantową i ogólnie pojętą fizyką, ale dzięki Tobie musiałem wygrzebać ze swojej biblioteczki trochę książek i wzorów, aby na ich podstawie spróbować odpowiedzieć w sposób przejrzysty, bez potrzeby wypisywania kolejnych wzorów. "Mechanika kwantowa to elementarne trybiki rządzące się swoimi prawami, napędzające nasze prawa"

Przede wszystkim, ogólna zasada nieoznaczoności porusza bardzo ważny w mojej opinii problem, chociaż nie stanowi przy tym zaprzeczenia tego, co postulowałem w poprzednich wiadomościach. Twierdzisz, że świata i ogólnie pojętej rzeczywistości nie da się opisać matematycznie, a zasada nieoznaczoności to nic innego jak matematyka. Ponieważ matematyka, to nie tylko pełne liczby i konkretne wartości. Prawdopodobieństwo oraz czysta statystyka również są częścią języka matematyki, więc jeżeli w swej naturze, pewne zjawiska są możliwe do opisania tylko za pomocą prawdopodobieństwa, to tak po prostu trzeba to opisać i rozumieć.
Kolejnym i chyba kluczowym problemem tego przykładu jest to, że ogólna zasada nieoznaczoności, w tym zasada nieoznaczoności Heisenberga są elementami fizyki kwantowej, fizyki obiektów najmniejszej, kwantowej skali. Świat, który znamy, czyli to o czym pisałem- mózg, ruch, termodynamika, materia, czarne dziury, teoria względności... wszystko co możemy dostrzec i interpretujemy jako rzeczywistość- podlega przede wszystkim zasadom mechaniki klasycznej, fizyki cząstek elementarnych. Tak więc fizyka ciał oraz fizyka obiektów kwantowych jest wyraźnie rozdzielona. Oba te światy, w obu skalach rządzą się innymi zasadami i prawami. Świata kwantowego nie da się opisać znanymi nam zasadami dynamiki, a z kolei świat makroskalowy tymi zasadami opisujemy. Dochodzi tu do problemu, ponieważ jeden i drugi świat, wpływają na siebie, w gruncie rzeczy fizyka kwantowa, która opiera się na funkcjach falowych i prawdopodobieństwie pozwala znanym nam prawom fizyki działać. Co jest między obiema teoriami, tego nie wiemy. Nie wiemy jeszcze co łączy oba te, z goła odmienne światy i jak fizyka kwantowa działa, umożliwiając naszym prawom fizycznym funkcjonować. Ale tak po prostu jest i każdego roku granica między jednym a drugim powoli się zaciera, nie wiadomo kiedy uda się zunifikować obie teorie, ale już w tej chwili eksperymenty kwantowe są przeprowadzane na wirusach, czyli obiektach makroskalowych ze sporymi sukcesami. Co jednak łączy oba światy już teraz, to opis matematyczny, który pozwala nam zrozumieć naturę ich obu, probabilistyczną oraz deterministyczną.

Poza tym, teoria kwantowa nie jest oparta tylko i wyłącznie na prawdopodobieństwie, a co więcej nawet prawdopodobieństwo to daje nam pewne (w naszej skali) wyniki. Wiele elementów fizyki kwantowej można wyliczyć ze skończonym prawdopodobieństwem, z dokładnością 1 na 10 miliardów. Jeżeli uwzględni się masę neutrina, to Model Standardowy mechaniki kwantowej zgadza się z absolutnie wszystkimi eksperymentami cząstek elementarnych, bez najmniejszego wyjątku.

To jasno świadczy o tym, że probabilistyczna natura kwantowa, wpływa deterministycznie na świat cząstek elementarnych. Jedyną rzeczą, której jeszcze nie wiemy, to dlaczego? Koniec końców trzeba w końcu przyznać, że niestety ale Einstein się mylił. Znaczną część życia poświęcił na próbach obalenia teorii kwantowej, ale ostatecznie został pokonany dzięki swojej własnej Teorii Względności, która potwierdziła poprawność mechaniki kwantowej. Einstein był bardzo pewny siebie, jego słynna intuicja jednak nieraz okazywała się zgubna i doprowadzała go do błędnych wniosków.

Wnioski płynące z odpowiedzi: Zasada nieoznaczoności Heisenberga nie przeczy twierdzeniu, że świat który nas otacza da się opisać liczbami, ponieważ jak najbardziej się da i to się właśnie robi każdego dnia. Co więcej, mechanika kwantowa sama w sobie również jest opisywana liczbami, w tym przypadku przy pomocy prawdopodobieństwa, funkcji falowych. Nie ma absolutnie żadnej potrzeby, aby starać się opisać ją w sposób deterministyczny, ponieważ taka jest jej natura, natury nie zmienimy, musimy ją zrozumieć taką, jaką faktycznie jest. Jeżeli natura kwantowa jest probabilistyczna, to właśnie w ten sposób należy ją opisać. I jeżeli ten opis zgadza się ze 100 procentową dokładnością w eksperymentach cząstek elementarnych, to świadczy o tym że opis prawdopodobieństwa jest jak najbardziej poprawny.

Ostatecznie, na zakończenie warto dodać, że fizyka kwantowa nie jest całkowicie probabilistyczna. Wszystko zależy od układu. Na przykład z układu dwóch kubitów możemy wyciągnąć wartości stanów przy użyciu tylko dwóch obserwabli. Innymi słowy mając układ dwóch spinów, wystarczy wyciągnąć składową a z jednego spinu, a następnie z drugiego. To pozwoli nam od razu dowiedzieć się o wartości obydwu. W będącym w superpozycji stanie kwantowym, po dokonaniu pomiaru następuje kolaps funkcji falowej, w rezultacie układ taki zwraca stan własny odpowiadający zmierzonej wartości własnej układu. W układach złożonych z dwóch spinów, po zmierzeniu obu z nich układ ponownie staje się stanem, który jest wektorem stanów dwóch operatorów, do których przypisano wyniki osobnych pomiarów pierwszego i drugiego spinu. Daje nam to zupełnie normalne, nie probabilistyczne wyniki.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Marca 07, 2016, 08:52:28
Wtedy gdy wyniknie spór pomiędzy dwoma filozofami, nie będzie już potrzebny trud naukowej dysputy większy niż trud dwóch rachmistrzów. Wystarczy, jeśli obaj siądą przed swoimi maszynami do liczenia i powiedzą do siebie (być może z przyjemnym uśmiechem): No to policzymy!

Gottfried Wilhelm Leibniz

Wychodzenie z założenie, że wszystko przebiega matematycznie w rzeczywistości, to właśnie jest determinizm.
Jeżeli przyznajesz, że chodzi to o takie zjawiska jak statystyka - ok, zgadzam się.
Możesz podać statystycznie szanse na to co dzisiaj zrobi Stachu Jones na forum:
- Stasiu zrobi coś głupiego - 20%
- Stasiu zrobi coś głupiego i zabawnego - 30%
- Stasiu zrobi coś zabawnego - 40%
- Stasiu zrobi coś zaskakującego - 10%
wykres zachowań Stasia, można aktualizować w przypadku powstania nowej grupy zachowań.

Oto, udowodniłem że zachowanie Stasia, choć pozbawione wyraźnego determinizmu można opisać matematycznie! Jeżeli tak rozumiesz swoją tezę, to w porządku, ale to nie oznacza, że możesz matematycznie opisać byt, jak poprzednio sugerowałeś.
Swoją drogą, tak zupełnie na marginesie dyskusji, gdyby to było możliwe, to można by duszę opisać matematycznie, a potem ją kopiować, mógłbyś więc istnieć "wielorako" - mam nadzieję, że ten paradoks jest wyrazisty.

Filozofia i nauka zawsze były powiązane, inaczej filozofia byłaby metafizyką.

Myślę, że wprowadzenie pojęcia statystyki, to duży krok na przód w twojej wypowiedzi - Alkhadiasie.
Stonowane, przemyślane stanowisko w mniej roszczeniowy, w sensie intelektualnym, sposób broniące tezy, która ma swoje racje.
Tak to odbieram.
Stanowisko kolegi Barrowa, nadaje jednak całości złowróżbny nastrój, dla równowagi podam więc inny cytat Leibniza:
 - Bo jest to znakomitym mężom nie honor, jak niewolnikom ślęczeć godzinami przy obliczeniach.

HA! Założenie, że świat da się opisać matematycznie, jest nonsensem jeśli rozumie się je dosłownie, wiedział o tym nawet sam Leibniz!
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Alkhadias w Marca 07, 2016, 16:15:09
Nie sądziłem, że zejdziemy do takich przykładów, ale ok, spróbuję go nieco pociągnąć.

Załóżmy że Stasiu jest obiektem kwantowym.

W przykładzie który podałeś, w dalszym ciągu posługujesz się de facto mechaniką klasyczną. Problem jest w podłożu edukacyjnym, ponieważ ciężko jest nam zrozumieć to, że Stasiu będący obiektem kwantowym może być jednocześnie wszędzie i nigdzie, ale tak własnie jest, jeżeli Stasiu jest Kwantem. To działa wbrew naszej intuicji, ale nie możemy polegać na intuicji, tylko na wynikach eksperymentów. A te zarówno w przypadku mechaniki klasycznej, jak i kwantowej- są powtarzalne. Z tym że w przypadku cząstek klasycznych, otrzymamy konkretną wartość, a w przypadku Stasia otrzymamy konkretną funkcję falową.

Według klasycznej dynamiki Stasiu, gdyby był cząstką klasyczną to w danym punkcie przestrzeni X0, w danym czasie T0 po prostu by się znajdował. Nie byłoby go w punkcie X1, X2, X3. Jeżeli znamy również prędkość początkową Stasia, to z prawdopodobieństwem 100% położenie Stasia byłoby wyznaczone. (na potrzeby tego przykładu będę się posługiwał przestrzenią jednowymiarową). Położenie naszego Stasia, jako cząstki klasycznej według dynamiki Newtona określamy tymi dwoma wartościami, czyli jeżeli wyznaczymy mu x i v, czyli położenie i prędkość to wiemy dokładnie gdzie znajduje się Stasiu w dowolnej chwili t(x). Korzystając z chwili, gdy Stasiu jest nadal cząstką klasyczną, wsadźmy go do akceleratora i strzelajmy. Wiemy, że skoro Stasiu jest na 100% w punkcie X0, to nieważne ile razy strzelimy Stasiem, on zawsze wyląduje w X0. Wiec zostawmy Stasia w tym miejscu i potraktujmy go drugą zasadą dynamiki Newtona. Znamy punkt wyjściowy Stasia X0, nie pozwala nam to jeszcze przewidzieć jego przyszłości. Wiemy że on tam jest w określonym czasie T0. Ale chcemy wiedzieć jaka będzie ewolucja Stasia w czasie. Załóżmy że znamy siłę F(x) która w danym punkcie wymiaru oddziałuje na Stasia. Możemy więc określić ruch Stasia, ponieważ mając siłę F(x), możemy określić jego przyśpieszenie w danym punkcie a(x)= F(x)/m. Aby to lepiej dotarło do Ciebie, wyobraź sobie że Stasiu dostał kopa w pewnym punkcie swej drogi i przez to się rozpędził. Jeżeli klasyczny Stasiu się rozpędził, to zmienia się także jego ruch w czasie. Prędkość tej zmiany określimy drugą pochodną położenia po czasie, ponieważ a(x)= F(x)/m= d2/dt2  x(t), co prowadzi nas do równania d2/dt2 x(t)= 1/m F(x(t)), ale żeby poznać całkowicie zmianę ruchu w czasie musimy też znać prędkość początkową Stasia, więc mamy układ równań z powyższym równaniem oraz x(t0)=x0 ; v(t0)= v0. Mając te dane, możemy dokonać obliczeń, dzięki którym Stasiu już się przed nami nie ukryje, ponieważ będziemy wiedzieli gdzie będzie Stasiu w dowolnym momencie czasu. O czym to świadczy? O tym że jest to wynik deterministyczny, ponieważ wiemy że jeżeli powtórzymy eksperyment za każdym razem z tymi samymi wartościami początkowymi, wyniki zawsze będą takie same. Jeżeli Stasiu będący klasyczną cząstką porusza się o tej samej prędkości początkowej i w tym samym miejscu w przestrzeni dostanie kopa od fotonu z taką samą siłą, to wyniki zawsze będą takie same.

Ale wróćmy do pierwotnej formy Stasia, który jest cząstką kwantową i myśli że się przed nami schowa, by nie dostać kopa. Gdy był klasyczny, jego stan był określany położeniem i prędkością. Będąc obiektem kwantowym Stasiu przedstawia się jako funkcja falowa Psi, zależna od wszystkich możliwych położeń Stasia na tej funkcji (Nie chcąc już bawić się z tymi programami do pisania jak poprzednio będę to oznaczał P(x)).
Co więcej Stasiu zarzeka się, że jest liczbą zespoloną i tak rzeczywiście jest, więc można zamknąć Stasia w module, a nawet wyciągnąć kwadrat |P(x)|^2, aby utrudnić mu życie i sprowadzić znowu do liczby rzeczywistej. A co więcej, weźmy go przypiszmy do jakiejś podrzędnej funkcji g(x)=|P(x)|^2. To teraz możemy sobie nawet stworzyć wykres funkcji stanu Stasia Kwantowego. Czyli nadal w jednowymiarowej przestrzeli jest oś x, ale czas zastępujemy kwadratem modułu funkcji falowej Stasia, czyli naszym g(x). W ten sposób określamy stan Stasia Kwantowego, co więcej można to porównać do wykresu Stasia Klasycznego, ponieważ kwantowa funkcja g(x) jest odpowiednikiem punktu, w którym znajdował się Stasiu Klasyczny, czyli po prostu x, jakiś punkt w którym on się znajdował. Więc Stasiu klasyczny, który przechodzi w stan kwantowy się zmniejsza, zmniejsza, zmniejsza, aż w końcu zrozumiemy, że punkt w którym się znajdował i który był zwykłym punktem x, jest w rzeczywistości funkcją falową Stasia Kwantowego. Czemu więc Stasiu klasyczny nie rozumiał, że punkt w którym stoi jest funkcją falową? Ponieważ był za duży i za gruby by zobaczyć, że stoi na funkcji, która jest bardzo mała, a zasada mówi, że jeżeli skala charakterystycznych cech kwantowych jest mniejsza od obiektu, to taki obiekt nie jest obiektem kwantowym, a klasycznym. To bardzo proste, ponieważ mając grubego Stasia w punkcie x, jest on tak duży, że po wyznaczeniu jego funkcji falowej, zajmuje on całe pole tej funkcji, więc jego funkcja falowa wynosi 1, a zatem jest 100% prawdopodobieństwa że Stasiu się tam znajduje. Wynikiem funkcji falowej nie jest określona wartość, lecz rozkład prawdopodobieństwa, ale gruby makroskalowy, klasyczny Stasiu rozkłada się na nim całkowicie więc mamy 100% pewności, że znajdzie się on właśnie w tym punkcie. Ale wróćmy do małego kwantowego Stasia, określanego funkcją falową i który jest tak malutki, że nie ma możliwości zająć całego rozkładu prawdopodobieństwa.
Na funkcji g(x)|_ x(to jest proste wyobrażenie wykresu) możemy określić przedział, powiedzmy od x1 do x2, jeżeli teraz przecałkujemy kwadrat modułu Stasia, czyli g(x), to wynik określi prawdopodobieństwo znalezienia tam Stasia. Co za tym idzie, warunek który musi spełnić kwantowy Stasio, to obecność w całce od minus nieskończoności do nieskończoności. Całka Stasia od minus do plus nieskończoności musi wynosić 1, co da nam pewność, że w którymś miejscu na pewno odnajdziemy Stasia. Strzelaliśmy już klasycznym Stasiem, który zawsze uderzał w ten sam punkt, eksperyment taki był powtarzalny ponieważ mieliśmy wszystkie warunki początkowe Stasia, więc niezależnie od ilości powtórzeń wynik był zawsze ten sam.
Może się wydawać, że strzelanie Stasiem kwantowym nie może być powtarzalne, ale to nieprawda, ponieważ mechanika kwantowa też jest powtarzalna, z tym, że zamiast stałych początkowych wartości położenia i prędkości potrzebujemy stałej funkcji falowej Stasia. I właśnie w przeciwieństwie do mechaniki klasycznej, powtarzalność jest tutaj najważniejsza. Im więcej prób, tym większa i większa dokładność. Zastosujmy na Stasiu eksperyment Young'a ze szczelinami. Jeżeli będziemy raz za razem wystrzeliwać kwantowego Stasia przez dwie szczeliny, Stasiu jako funkcja falowa, będzie zachowywał się jak fala. Raz przelatując przez jedną szczelinę, raz przez drugą, raz nie trafiając. W zasadzie Stasiu, jeżeli go nie podglądamy to jest falą i w zasadzie jest w dwóch szczelinach jednocześnie. Idąc dalej, po wystrzeleniu milionów Stasiów, ten zacznie układać sobie wzór interferencyjny na tarczy za szczelinami. Tam gdzie wzór jest najwyraźniejszy, tam największa gęstość rozkładu prawdopodobieństwa. Wniosek? Wiem gdzie Stasiu ląduje najczęściej i wiemy gdzie NIE ląduje na pewno. Jesteśmy w stanie określić, że tam gdzie gęstość prawdopodobieństwa wynosi 0, Stasiu nigdy nie uderzy. Co więcej, używając ciągle tych samych funkcji falowych Stasia, zawsze uzyskamy ten sam rozkład i wynik. Więc jak wystrzelimy jednego Stasia, to nie wiemy gdzie uderzy, ale jak będziemy strzelać w nieskończoność, wiemy gdzie po pierwsze nie uderzy i gdzie prawdopodobnie znajdzie się w następnym strzale. Korzystając z Twoich wartości:
- Stasiu uderza w X1- 20%
- Stasiu uderza w X2- 30%
- Stasiu uderza w X3- 40%
- Stasiu uderza w X4- 10%
I Stasiu nigdy nie uderzy nigdzie indziej. Nie ma żadnej szansy na to, by z nieskończonej ilości Stasiów chociaż jeden uderzył w inne miejsce, jeżeli tak przedstawia to jego równanie falowe. Jeżeli wartością Stasia jest inne równanie falowe, to będzie uderzał w inne miejsca z inną częstotliwością. Ale mając określoną funkcję falową, Stasiu zawsze odtworzy ją doświadczalnie nie uciekając na boki i nie zmieniając rozkładu.

Więc czy jesteśmy w stanie określić dokładnie ewolucję Stasia w czasie, jak to robiliśmy z grubym Stasiem katując go drugą zasadą dynamiki? W zasadzie tak,ale trzeba potraktować go równaniem Schrodingera i sprawić, by Stasiu był jednocześnie żywy i martwy. W tym wypadku nie określimy Kwantowego Stasia jego położeniem i prędkością, czemu? Ponieważ jest tak malutki, słabiutki i bez sensu, że jednocześnie jest nieoznaczony. Czemu jest nieoznaczony? Ponieważ próbując oznaczyć go markerem prawdopodobnie wystrzelilibyśmy go stąd do najdalszej znanej nam gwiazdy, a potem jeszcze dalej. W rezultacie, nawet patrząc na niego, a więc dokonując aktu obserwacji, poprzez bombardowanie go naszymi fotonami próbując zmierzyć jego prędkość wpływamy na jego położenie i odwrotnie. Nie da się więc określić jego prędkości i położenia jednocześnie. Ale da się określić jego funkcję falową zależną w czasie oraz położenie bez potrzeby mierzenia prędkości. Zatem znając jego funkcję falową w danym położeniu w danej chwili czasu, a także znając energię potencjalną w danym położeniu (zamiast siły w równaniu klasycznym), jesteśmy w stanie dokładnie określić zmiany tej funkcji w dowolnym innym punkcie czasu, bez żadnej losowości. Wniosek jest taki, że równania kwantowe też są deterministyczne w tym znaczeniu, a jedynie akt pomiaru pojedynczego Stasia jest dla nas losowy, a same równania kwantowe w wielu przypadkach po wykorzystaniu tych samych wartości wspólnych zachowują się tak samo jak równania klasyczne. Co za tym idzie, równaniem falowym Stasia, można określić zachowanie Stasia Klasycznego ze 100% dokładnością, ale nie odwrotnie, ponieważ makroskala Stasia jest zbyt niedokładna by zmierzyć Kwantowego Stasia.

O kopiowaniu duszy piszę inny tekst, co więcej nie ma tam żadnego paradoksu z punktu widzenia współczesnej fizyki.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Marca 08, 2016, 08:47:19
Za przybliżenie problemu szczelinek w mechanice kwantowej, należy ci się piwo, pytanie tylko dlaczego pomniejszyłeś Stasia?
Nikt nie mówi, że Stasiu jest maciupki.

Ładnie rozmyłeś zasadę nieoznaczoności, racja marker jest za duży do znakowania kwantów, dlatego posługujemy się właśnie równaniami falowymi - prawda? Dlatego pan Heisenberg jest dowcipnisiem, bo na gruncie nauki właśnie przez mechanikę kwantową, obala determinizm.
Samych równań, które podałeś naturalnie nie jestem wstanie zweryfikować, ale oczywiście wychodzę z założenia, że są poprawne.
(click to show/hide)

Przedstawiając prawidłowy i ciekawy opis mechaniki kwantowej uciekasz od pytania, o mechaniczny model Stasia.
Jak twierdzisz fizyka, czy nawet matematyka może opisać wszystko! Wszystko to nie planety i komety, lecz również Stasiu, czy obiekty o nawet mniejszej dynamice - np. pijana małpa biegająca z brzytwą po hotelu, ale w takim przypadku wymagające stosownego modelu.
Moje argumenty nie dotyczą tego, że fizyka nie może przedstawić modelu mechaniki kwantowej,
- ale robi to opierając się mocno na statystyce
- akceptując "nieoznaczoność" rzeczywistości - tego markera, jak sam przyznajesz nigdy nie będzie
- godząc się na paradoksy, wynikające z braku "teorii wszystkiego"

W gruncie rzeczy surowo oceniłbym twoją pracę, jako żmudne stosowanie techniki zdartej płyty, zawierające dużą ilość ciekawych dygresji.

Fakt, że w fizyce nie ma paradoksu, gdy mówimy o kopiowaniu duszy, oznacza, że fizyka się myli.
Jak chciałbyś istnieć jednocześnie w wielu kopiach?
Każdy z twoich klonów, byłby twoją kopią, a nie TOBĄ, nawet gdybyś skopiował każdy kwant twojego ciała.

A więc Alkhadiasie, czemu pomniejszasz sobie tak nonszalancko Stasia?
Możemy teraz wygodnie dla ciebie snuć rozważania na temat tego, jak to mechanika kwantowa, pozwala nam zrozumieć maleńkiego Stasia, albo zrozumieć, że Stasiu jest manifestacją entropii.
Nie maleńki Stasiu, czy Stasiu żywy i martwy, lecz Stasiu z krwi i kości!
Obliczając jego potencjalne zachowania, musiałbyś też obliczyć kolejne ich konsekwencje, uwzględniając rosnącą dynamikę entropii.
Przykładowo, jak jest szansa, że beanshee pokona Trebrona20001 w turnieju MiB?
Jaka jest szansa, że pokona go ubrana w sukienkę baletnicy?
Jaka jest szansa, że beanshee pokona Trebrona ubranego w sukienkę baletnicy, krzyczącego "jhhuuhuu", w czasie trwania rozgrywki?
Jaka jest szansa, że beanshee pokona Trebrona-baletnicę, krzyczącego "jhhuuhuu", w czasie eksplozji planety po zderzeniu z wielką asteroidą?

Kto z was z czystym sumieniem może, zaręczyć, że na pewno wielka asteroida nie uderzy w naszą planetę, rozrywając ją na strzępy, które wirując w przestrzenni, będą koloniami, z zbudowanymi schronami, w których uczestnicy, będą toczyć boje w MiB, ubrani w sukienki baletnic, krzycząc "jhhuuhhuu", zatem poproszę o matematyczny model!

To, że Trebron2001, będzie jednocześnie żywy i martwy w tym schronie, oznacza że fizyka nie odrywa się od zdrowego rozsądku, ale stosuje logiczne i funkcjonalne uproszczenia, inaczej rosnąca entropia naszej rzeczywistości, całkowicie by ją zniszczyła. Znaczy, się fizykę, nie sukienkę.

Poproszę o odpowiedź na pytanie, jak widzisz siebie istniejącego "wielorako", nie sklonowanego! Nie pełne erudycji wzory na dynamikę entropii, czy ładnie opracowaną historię życia i pracy Heisenberga, po to żeby udowodnić, że jego zasada nieoznaczoności, jest zasadą oznaczoności statystycznej,  tylko odpowiedź na jedno proste pytanie!  (http://www.calvinhollywood-blog.de/wp-content/themes/LightSource/timthumb.php?src=http://www.calvinhollywood-blog.de/wp-content/uploads/2013/09/Vorschau6.jpg&h=300&w=300&zc=1)

Jak twoim zdaniem miałoby wyglądać jednoczesne istnienie jednego bytu?

Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Alkhadias w Marca 08, 2016, 15:42:45
Niestety, ale teraz Ci na to nie odpowiem Octavianie. Nie dlatego, że nie posiadam wyraźnego stanowiska w tej sprawie, ponieważ posiadam i to dosyć mocno ugruntowane. Mógłbym Ci teraz napisać kolejny długi tekst traktujący o tym zagadnieniu, który zawierałby moją odpowiedź i stanowisko. Ale z kolei wiem, że Ty byś tej odpowiedzi nie przyjął i po raz kolejny musiałbym analizować kolejne pytania i starać się dobierać logicznie, coraz to nowe argumenty, których być może i tak byś nie przyjął. Niestety liczba moich argumentów, których mogę użyć w dyskusji też się kiedyś skończy, być może w końcu dojdziemy do punktu, w którym ja już nie będę miał nic nowego do dodania, a Ty nadal nie zaakceptujesz mojej odpowiedzi, co ostatecznie sprowadzi się do roli zwykłej filozoficznej debaty, wymiany zdań, z których nie ma żadnych wniosków, a ja staram się unikać bezowocnych rozmów jak ognia.

W tym wypadku nie zrozum mnie źle, ponieważ ja bardzo chętnie dzielę się wiedzą, doświadczeniami oraz opinią. Ale w przypadku, gdy pojawiają się takie przykłady jak ten z małpą i nożem, wiem, że nie skończy się to na jednym pytaniu, a ja nie mogę poświęcać codziennie tyle czasu na prowadzenie dyskusji. Czemu więc mimo jasno określonego stanowiska nie napiszę go teraz? Ponieważ już to zrobiłem, ale go nadal nie wysłałem i prawdopodobnie nie wyślę w ciągu wielu najbliższych dni. Dlatego skupię się teraz na tym, zamiast na dyskusji na którą będzie mnóstwo czasu.... w swoim czasie.

Z drugiej strony, nadal nie uważam że takie argumenty są właściwe, chociaż na tyle na ile mogę staram się wyjść im na przeciw. Starałem się wyjaśnić różnicę miedzy mechaniką klasyczną, a kwantową, a także zakreślić granicę w której mechanika kwantowa jest w zupełności deterministyczna i ze 100% dokładnością opisuje obiekty klasyczne i nasze otoczenie. Zrobiłem to za pomocą cząstki kwantowej oraz klasycznej, bo to wystarczy. Prawa fizyki są uniwersalne i jeżeli można za ich pomocą opisać dynamikę jednej cząstki, to można też opisać dynamikę wielu cząstek, ale czy ma to jakikolwiek sens? To że coś można zrobić, nie oznacza że warto marnować na to czas i energię. Gdybyśmy postępowali w ten sposób, to prawdopodobnie nie mielibyśmy nadal elektryczności, ale kto wie, może zamiast tego budowalibyśmy teraz wieżowce z gliny i patyków. Starając się opisać pijaną małpę biegającą z brzytwą matematycznie, byłoby to marnowaniem czasu. No bo co tu opisywać? Dobrze wszystkim znane zasady dynamiki tłumaczone w szkole od najmłodszych lat? Kinematyka, biomechanika, uwzględnienie teorii względności, entropii termodynamicznej itp. Wszystko to można by opisać wzorami znając podstawowe dane wyjściowe. Ale jaki miałoby to sens? Poświęcenie czasu wielu naukowców, bo uwzględnienie wszystkiego czego sobie życzysz mogłoby zająć wiele dni lub tygodni, a i tak pewnie uwzględniłoby się tylko pewną część tego wszystkiego, w dodatku użycie mocy obliczeniowej superkomputerów, nie wspominając o pieniądzach na to potrzebnych tylko po to, by opisać wzorem pijaną małpę z brzytwą? Nie miałoby to żadnego sensu, bo Ty otrzymałbyś wzór, którego i tak byś nie zrozumiał, a praca i zasoby poszłyby na marne, ponieważ takie działania nie mają praktycznie żadnej wartości naukowej. Wyobraź sobie, że jestem na konferencji naukowej, jakiś znany fizyk 2 godziny wykłada swój temat, a ja potem wstaję i próbując obalić jego teorię mówiąc "No to w takim razie oblicz jaką mam szansę zniknąć i zmaterializować się wewnątrz komety, która za 1032 lata uderzy w Nowy Jork i zniszczy cywilizację ludzką, w dodatku jaka jest szansa na to że pozostałość moich molekuł w ciągu najbliższych 3 miliardów lat ponownie wytworzą życie na Ziemi! Szach mat!"  Na miejscu fizyka zapytałbym się, czy zamiast Nowego Jorku nie może być na przykład Rosja... Chyba nie muszę się pytać o to jak zostałbym odebrany, próbując obalić teorię takim przykładem. Idąc tokiem takich przykładów, każdy może wyjść sobie na ulicę i w ciągu 10 sekund wymyślić coś tego typu, czego nikt nie opisze na zawołanie, bo szkoda na to energii, a potem twierdzić, że "ech, bez sensu ta nauka". Kompletnie zapominając, że dzięki tej nauce ma wszystko, co go otacza.

Ale co do pytania odnośnie bytu, z chęcią odpowiem potem.

- Od pewnego czasu zajmuję się pisaniem długiej wiadomości, w której staram się zawrzeć wiele odpowiedzi na Twoje pytania. Odpowiedzi oraz moje stanowisko na wielokrotny byt już są tam zawarte, ale całość tekstu jest nieukończona, a ja nie potrafiłbym wysłać nieukończonego tekstu.

- Tekst ten zawiera moje własne opinie oraz fakty naukowe z wielu najróżniejszych dziedzin od fizyki, przez bionanotechnologię, neurobiologię, automatykę, robotykę i tak dalej. Z pewnością będziesz miał szerokie pole manewru w zadawaniu pytań i podważaniu tekstu i wtedy będę mógł poświęcić swój czas tylko i wyłącznie na odpowiadanie i prowadzenie dyskusji. W tekście postaram się wyraźnie oddzielić to, co stanowi fakty naukowe, a to co jest moją opinią i odnosi się tylko do mojej analizy i przemyśleń.

- Tekst ten zawiera wiele pojęć i treści, które zamierzałem spłycić i zahaczając o granicę zakłamania, uprościć. Z biegiem czasu uznałem, że uproszczenie jednego tematu, nie da pełnego obrazu głównego zagadnienia i może prowadzić do błędnych wniosków, więc teraz staram się rozbudować niektóre wątki, na tyle na ile pozwala mi moja wiedza, moje źródła, czas i potrzeba. Chcę aby wszystko było stosunkowo krótkie, proste i zrozumiałe, ale żeby jednocześnie było stanowczą, spójną i pozostawiająca jak najmniej pytań treścią.

- Tekst może nie jest wyjątkowo długi, może nie jest skomplikowany, ale mój czas też jest ograniczony, ponieważ piszę go zarówno w języku polskim, jak i angielskim. Jest to wymuszone potrzebą, ponieważ możesz sobie nie zdawać z tego sprawy, ale zawsze staram się podejść do sprawy na tyle poprawnie, na ile mogę. Dlatego niektóre z tekstów, a także fragmentów wysyłam do konsultacji znanym fizykom, którzy są w stanie zweryfikować poprawność tekstu, wskazać ewentualne błędy i luki w moim rozumowaniu, a przede wszystkim zaproponować świeże treści warte umieszczenia. Niestety tacy ludzie są bardzo zajęci i nawet nie proszę ich o poświęcanie prywatnego czasu na czytanie prostych dla nich rzeczy, dlatego tym bardziej doceniam ich pomoc. Nie poganiam nikogo, dlatego najbliższą rozmowę z Ericiem Christianem, fizykiem pracującym dla NASA będę mógł odbyć dopiero 19 lub 20 marca po jego powrocie z wyjazdu badawczego. Zawsze nawet prosta odpowiedź na pytanie, może rzucić zupełnie nowe światło i poruszyć świeże zagadnienia- zawsze warto pytać.

- Dodatkowo staram się poza czystymi faktami naukowymi i swoimi opiniami, zamieścić w tekście różne aspekty związane przede wszystkim z zagrożeniami i konsekwencjami dla prawa. Poniekąd te zagadnienia od dawna są mi bliskie, bo każde nowe odkrycie niesie ze sobą ewentualne zagrożenie, które trzeba rozważyć. I o ile na temat zagrożeń powstało wiele różnych teorii w społeczeństwie, o tyle przeciętny pasjonat rzadko zdaje sobie sprawę z konsekwencji prawnych i moralnych lub na przykład ekonomicznych, a te również mają swoje różne stanowiska, które warto poznać. Zawsze mnie to intrygowało, kiedyś z resztą właśnie z tego powodu moim tematem maturalnym były zagrożenia nowych technologii, dlatego warto chociaż wspomnieć o tym w odniesieniu do zagadnień.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Marca 09, 2016, 09:11:49
O kopiowaniu duszy piszę inny tekst, co więcej nie ma tam żadnego paradoksu z punktu widzenia współczesnej fizyki.
Zmieniłem zdanie, doszedłem do wniosku, że piwo należy ci się właśnie za wyjaśnienie zagadki bytu, czy próby podjęcia takiego wyzwania. W gruncie rzeczy o mechanice kwantowej już było, był taki filmik popularnonaukowy, to dość trywialne.

Reductio ad absurdum, nie obala się poprzez stwierdzenie, że nie będę odpowiadał na coś, bo to absurd.
Jeśli twoje poglądy prowadzą do absurdów, to znaczy że się mylisz, a nie że ja opowiadam głupoty i  nic  nie wiem. Cytaty z Leibniza, miał właśnie ten absurd obrazować.
 "Ta małpa to jest głupie, wiesz, głupie, i ja nie będę na głupoty odpowiadał, bo mam tyle ważnych spraw, bo znam fizyków z NASA, sam jesteś małpa, sam!"
Ja piszę moje teksty po polsku, z nikim ich nie konsultuje - to co pisze to moje słowa, rzeczywiście mam łatwiej.
Nie staram się przestawić czyichś opinii jako własnych, nie chce nikomu imponować swoim doświadczeniem i wiedzą.
Dobrze, że zaznaczyłeś że twoje poglądy, należy oddzielić od rozmów o samej nauce - wcześniej tego nie robiłeś.
Ten cichy kącik, przeznaczony dla miłośników zagadek jakie stawia przed nami rzeczywistość powstał z myślą o komentowaniu filmików popularnonaukowych, masz inne źródła - tym lepiej, panie, tym lepiej!
Jeśli posiadasz możliwość weryfikacji danych w oparciu o profesjonalne źródła to dobrze, jak każdy kto może wejść na strony naukowe, trzeba tylko chcieć z nich korzystać. -  http://if.us.edu.pl/index.php/pl/


"Z biegiem czasu uznałem, że uproszczenie jednego tematu, nie da pełnego obrazu głównego zagadnienia i może prowadzić do błędnych wniosków"
- BRAWO!

Nie poganiam nikogo, ale najbliższą rozmowę z Olgą i Brunem, fizykami niepracującymi dla NASA, którzy cały czas przeprowadzają spontaniczne eksperymenty, będę mógł odbyć dopiero po 18 marca po moim powrocie z wyjazdu badawczego.
 Niestety tacy ludzie są bardzo zajęci i nawet nie proszę ich o poświęcanie prywatnego czasu na czytanie prostych dla nich rzeczy, dlatego tym bardziej doceniam ich pomoc.
Olga i Bruno mają trzy lata, uwierz mi, tworzą więcej wyzwań, niż środowisko naukowe, a mimo to staram się pisać na forum - jak widzisz.
Czyli argument - jestem taki ważny i taki mądry, że nie mam czasu odpowiadać na twoje głupiutkie pytania, uważam za nietrafiony.

Nie odpowiedziałeś na pytanie, przypomniałeś na tylko, że masz znajomości. Znajomości - gratuluję.

"Dodatkowo staram się poza czystymi faktami naukowymi i swoimi opiniami, zamieścić w tekście różne aspekty związane przede wszystkim z zagrożeniami i konsekwencjami dla prawa."
- handlujesz marihuaną? Masz na strychu takie lampy i doniczki, naukowo udoskonalasz szczepy sadzonek świętego zioła, czy jak? To mnie przerosło.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: rasterus w Kwietnia 06, 2016, 21:53:55
Z wzorami matematycznymi jest problem. Modele matematyczne mogą opisywać abstrakcyjne byty. Co z tego, że wyliczenie się zgadza jak coś nie istnieje?

Fizyka na razie nie odpowiedziała na kilka fundamentalnych pytań:

Czy czas istnieje?
Jeśli istnieje to czym jest?
Czy czas jest ciągły czy dyskretny?
Czy przestrzeń jest ciągła czy dyskretna?
Dlaczego entropia rośnie?


Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: huth w Kwietnia 07, 2016, 05:26:53
Mam czas, słuchając Ciemnej strony mocy na Trójce, wreszcie sobie czytam ten wątek przeładowany akapitami na wysokość monitora, w sumie to nie wiem po co, skoro to wasza dyskusja, ale jeśli chodzi o marnowanie czasu, to jestem specjalistą.

Cytuj
Alkh: Ponieważ naturę da się poprawnie opisać tylko liczbami, wszystko inne jest jedynie percepcją.
Octa: To jaki jest wzór na duszę?
No wręcz już klasyczna zasadzka, a tu Alek cały post wysmażył, zamiast zapytać w stylu 'czym jest dusza'... Ale tak naprawdę Octavianowi wcale o duszę nie chodziło, bo przecież zeszło na samoświadomość, bo tak zredukował wg. swojej interpretacji Alek, co zupełnie Octaviana nie ruszyło. W końcu zasadzka zakończona została żartem o czole, słabo.

Octa:
Cytuj
Obawiam się, że właśnie ty hucie, jesteś właśnie tą osobą, która najszybciej jest wstanie wyjść naprzeciw filozoficznemu samobójstwu Alkhadiasa
Rozumiem chodzi o to zdanie: "Ponieważ naturę da się poprawnie opisać tylko liczbami, wszystko inne jest jedynie percepcją."?
No cóż, szczerze mówiąc, to trudno mi się z tym nie zgodzić... Oczywiście zależy jak się rozumie i waży słowa 'natura', 'poprawnie' itd. Rozumując to zdanie, że tylko ścisły naukowy opis daje uniwersalny i obiektywny obraz, a reszta jest mniej lub zupełnie kwestią dywagacji, opinii i wyobrażeń, to trudno tu coś zarzucić, choć trzeba też wiedzieć, do czego da się te ścisłe metody stosować i jak nie popaść w pułapki scjentystycznego redukcjonizmu.
A w kazdym razie tak mi się wydaje :)
Zresztą w jednym z postów Alek dobrze pokazuje jak współczesna nauka zepchnęła dotychczasową filozofię opartą na spekulacji na margines. Nauka posiadła możliwości badania zagadnień przez długi czas należacych do filozofii i te kwestie zagarnia do siebie, tworzą się nowe dziedziny, multidyscyplinarne. Znów zagadnienia estetyki, teorii społecznych, ontologii zostały wrzucone do wielkiego wora kolejnych 'post'-modernizmów, i w tym kisielu kultury, mediów, polityki sobie jest, ale nie jako coś poważnego. Więc w sumie zostaje etyka, jako taka twarda pozostałość, ale oczywiście wtórna do odkryć i zmian. Cała reszta, czyli nieodpowiedziane przez nauki pytania i pewnego rodzaju wolny od dogmatów głęboki namysł i refleksja, metanaukowy - to można chyba nazwać dzisiaj filozofią.

Octa:
Cytuj
Filozofia i nauka zawsze były powiązane, inaczej filozofia byłaby metafizyką.
To jest nietrafne... dzisiaj oczywiście jest inaczej, ale jeszcze z wiek temu spekulacja rządziła filozofią i metafizyka nie miała się aż tak źle.

No chyba że chodzi o ten cały determinizm... Tylko że Octavian rozumie go w sposób zupełny, chciałby zatrzymać kwanty obserwując je, a Alek bierze nieoznaczoność za coś naturalnego. Więc oczywiście w pierwszym przypadku determinizm leży, ale w perspektywie Alka już jakby trochę stoi. A taki jakby 'kisielowaty' determinizm, że czegoś nie będzie gdzieś na pewno, ale gdzie dokładnie będzie to powiedzieć wprost nie można - no taki, to stoi. Tylko czy taka wiedza wystarcza na obliczenie, uwzględniając całą resztę takich nibypewnych stanów, gdzie coś będzie? Nie będzie taki obiekt za bardzo "rozdygotany"?

Octa:
Cytuj
Fakt, że w fizyce nie ma paradoksu, gdy mówimy o kopiowaniu duszy, oznacza, że fizyka się myli.
Jak chciałbyś istnieć jednocześnie w wielu kopiach?
Każdy z twoich klonów, byłby twoją kopią, a nie TOBĄ, nawet gdybyś skopiował każdy kwant twojego ciała.
Klon byłby dokładną kopią, tylko gdyby istniał dokładnie w tym samym miejscu i czasie, i stanie co ty-oryginał(niemożliwe). Jakakolwiek zmiana miejsca, od razu wprowadza minimalne zmiany, które coraz bardziej by się pogłębiały i klon byłby coraz mniej tobą, a kimś innym.
No chyba że ta rozdygotana kwantowa podstawa budowy coraz większych cząsteczek, z których zbudowani bylibyście zupełnie nie wpływa na świat makro, czyli już choćby te neuro-chemiczne działanie mózgu czy jakieś przemiany w jądrach komórkowych. I nawet te wszystkie kosmiczne promieniowania na nic nie wpływają. W co trudno mi uwierzyć.

Octavianowi trudno dogodzić, skutecznie drąży dziurę w całym, poza tym już nie wiem który raz stosuje pułapkę skierowania dyskusji na swoje tory wprost na pola absurdu, by zdezorientować i sprawdzić ile da się wycisnąć, żeby potem zarzucić, kiedy nie da czegoś prosto i pewnie wytłumaczyć, że zasłaniasz się czymś, co ma się nijak do jego wysiłków.
To ożywia dyskusję, ale czasem przesadza :D

Cytuj
Czy czas istnieje?
Jeśli istnieje to czym jest?
Czy czas jest ciągły czy dyskretny?
Czy przestrzeń jest ciągła czy dyskretna?
Dlaczego entropia rośnie?
1. Czas... leci
2. jak leci, to pewnie cieczą
3. dyskretnie, zza pazuchy i z gwinta
4. oj, zależy czy się jeszcze stoi
5. to dlatego kaca łatwo nie wyleczysz...

A w ogóle co to za gadanie o czasie posługując się 'istnieniem', to już coś presuponuje...

pozdrower
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: ^IvE w Kwietnia 07, 2016, 12:58:36
A według mnie próbujecie nazwać tutaj istotę człowieka i zamknąć ją w określonych ramach danej koncepcji. A prawda jest taka, że człowiek to istota niedoskonała i nie zdolna to całkowitego pojęcia samego siebie. Czy to ograniczymy do liczb czy tam innych koncepcji. Człowiek czasami i tak postępuje całkowicie irracjonalnie lub pokieruje się emocjami. I nawet największy tuz starający się tego unikać w końcu popadnie w pułapkę. Bo przy racjonalnym pojmowaniu wszystkiego unikamy pewnych przyjemności, których chcielibyśmy bardziej lub mniej świadomie doznać. Z drugiej strony nie chodzi tylko w życiu o swoisty epikureizm i doznania samych przyjemność trzeba też spojrzeć na niektóre rzeczy z racjonalnej strony. Dlatego ja osobiście uważam, że człowiek to istota całkowicie nie doskonała. Balansuje ona pomiędzy irracjonalizmem, racjonalizem, kierowaniu się emocjami itd. Powinna lub nie szukać swoich ścieżek, doświadczać i angażować się w to co uważa za słuszne. Nigdy jednak nic nie powinno być uznawana za prawdę objawioną lub tę słuszną. Jesteśmy sympatycznie niedoskonali finito. A wyszukiwanie kolejnych teorii może nas przyprawić o ból głowy. Im więcej wiemy tym często gorzej. Dlatego wiedzę trzeba sobie dawkować odpowiednio.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Alkhadias w Kwietnia 07, 2016, 17:08:09
Myślę, że bardzo poprawnie opisałeś to o czym myślę Huth. Jak najbardziej poprawnie opisałeś moje postrzeganie natury.  Co więcej zarówno Ciebie jak i Octaviana zapraszam tutaj, do pierwszej części tekstu nad którym chwilę posiedziałem http://www.mountblade.info/forum/index.php?topic=17673.0

Cytuj
Z wzorami matematycznymi jest problem. Modele matematyczne mogą opisywać abstrakcyjne byty. Co z tego, że wyliczenie się zgadza jak coś nie istnieje?

Fizyka na razie nie odpowiedziała na kilka fundamentalnych pytań:

1) Czy czas istnieje?
2) Jeśli istnieje to czym jest?
3) Czy czas jest ciągły czy dyskretny?
4) Czy przestrzeń jest ciągła czy dyskretna?
5) Dlaczego entropia rośnie?

Po kolei, modele matematyczne faktycznie mogą opisywać abstrakcyjne byty, ale to że ich nie zaobserwowaliśmy, nie oznacza że one nie istnieją. 2 lata temu znaliśmy tylko matematyczny opis fali grawitacyjnej. Wtedy wielu naukowców twierdziło, że fale te nie istnieją, aż tu nagle niedawno udało się je zaobserwować i potwierdzić ich istnienie korzystając ze stworzonego dziesiątki lat temu wzoru. Jeżeli wyniki eksperymentów oraz wyliczeń są poprawne ponad wszelką wątpliwość, nie można wykluczyć, że coś nie istnieje lub nie zaistnieje, ponieważ nawet abstrakcyjny obiekt, który byłby poprawnie opisany, nie przeczy prawom fizyki, zatem jak najbardziej może zaistnieć w przyszłość lub istnieje teraz.

1) Oczywiście, że czas istnieje. Gdyby nie istniał, cała współczesna wiedza i fizyka byłaby niepoprawna i nie opisywałaby w poprawny sposób praktycznie niczego. Ani prędkości, ani ruchu, ani grawitacji... Mógłbym tak wymieniać do nocy, ponieważ czas jest podstawową cechą Wszechświata.
2) Czas w znaczeniu o którym rozmawiamy jest wymiarem.
3) Ciężko odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ trzeba się zastanowić, czy można te pojęcia zastosować do czasu. Ciągłe, dyskretne, hybrydowe są systemy które się opisuje, systemy te są złożone z wielu składowych, a czas jest właśnie jedną ze składowych, z których może zostać stworzony dany układ. To tak, jakbym zbudował kostkę sześcienną z takich składowych jak długość, szerokość oraz wysokość, a następnie starał się określić jedną z tych składowych za pomocą pojemności. Być może nie zrozumiałem Twojego pytania, ale w takim razie rozwiń je.
4) ^
5) Entropia rośnie ponieważ jest to jedna z niepodważalnych zasad natury. Mówi nam o tym druga zasada termodynamiki. Można to zaobserwować na wielu przykładach. Druga zasada termodynamiki mówi o tym, że każdy układ izolowany dąży do stanu termodynamicznego equilibrium, w którym to entropia osiąga maksymalną wartość dla danego układu. Pozostaje pytanie, czy Wszechświat można traktować jako układ izolowany, więc jest to kwestia nadal otwarta. Nie mniej, entropia rośnie wedle powyższych praw.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: huth w Kwietnia 07, 2016, 21:06:07
A według mnie próbujecie nazwać tutaj istotę człowieka i zamknąć ją w określonych ramach danej koncepcji. A prawda jest taka, że człowiek to istota niedoskonała i nie zdolna to całkowitego pojęcia samego siebie. Czy to ograniczymy do liczb czy tam innych koncepcji. Człowiek czasami i tak postępuje całkowicie irracjonalnie lub pokieruje się emocjami. I nawet największy tuz starający się tego unikać w końcu popadnie w pułapkę. Bo przy racjonalnym pojmowaniu wszystkiego unikamy pewnych przyjemności, których chcielibyśmy bardziej lub mniej świadomie doznać. Z drugiej strony nie chodzi tylko w życiu o swoisty epikureizm i doznania samych przyjemność trzeba też spojrzeć na niektóre rzeczy z racjonalnej strony. Dlatego ja osobiście uważam, że człowiek to istota całkowicie nie doskonała. Balansuje ona pomiędzy irracjonalizmem, racjonalizem, kierowaniu się emocjami itd. Powinna lub nie szukać swoich ścieżek, doświadczać i angażować się w to co uważa za słuszne. Nigdy jednak nic nie powinno być uznawana za prawdę objawioną lub tę słuszną. Jesteśmy sympatycznie niedoskonali finito. A wyszukiwanie kolejnych teorii może nas przyprawić o ból głowy. Im więcej wiemy tym często gorzej. Dlatego wiedzę trzeba sobie dawkować odpowiednio.
Nazwać istotę człowieka... łoooo czym jest człowieczeństwo? Szczerze mówiąc, to można poświęcać godziny na czytanie filozofów i wybitnych literatów szukająć na to odpowiedzi, co równie dobrze grać w Dark Souls i odbierać podobne wrażenia przez zdobywanie 'humanity' na bossach...
A tak poważniej, to ja nie mam takiego wrażenia, po prostu wraz z coraz lepszymi możliwościami badania wszsytkiego, coraz lepiej poznajemy człowieka i to nie tylko biologicznie, 'medycznie' czy psychicznie(ale w oparciu o nieścisłe nauki), co w połączeniu tego, bo zeszliśmy do poznania tak dokładnych procesów w mózgu, że mniej więcej wiemy skąd się biorą jakieś myśli itd. Więc w pewnym sensie poznajemy 'człowieczeństwo', ale na twardo, nie humanistycznie, nie na sposób filozoficzno-spekulatywny jak to ludzie lubią robić. Lub religijny, co jest chyba częstsze. W obu przypadkach to zwykle osobiste przeświadczenia i każdy ma swoje, a nawet ci wybitni, mimo że ich myśl poszerza horyzont poznawczy, to nadal nie jest to jak teoria naukowa, więc trudno uznawać to za zgodne z rzeczywistością. Tak sobie myslę, że nawet jeśli rozłoży się działanie mózgu i dowie się jak to tworzy umysł itd., to nadal będzie to 'suche' i nie do ogarnięcia w pełni, żeby powiedzieć, co to jest istota człowieka, bo sam termin wynika z zupełnie innej perspektywy niż naukowa i tylko w inny niż naukowy sposób, będzie jakoś wytłumaczalna dla człowieka by to przyswoił. To chyba podobnie jak z intuicyjnym nierozumieniem mechaniki kwantowej. Choć takie porównanie jest za proste.

Ale co do twoich refleksji i wniosków to są bardzo rozsądne i w ogóle. To taki trochę nieskończony dramat, że człowiek to takie zwierzę z mózgiem, który pozwala mu spojrzeć na siebie chłodno, ale nadal siedzą w nim te wszystkie zwierzęce instynkty i nieco bardziej wysublimowane emocje, które z punktu widzenia zupełnego racjonalizmu, efektywności i rozwoju mogą być traktowane jak przeszkoda. Z drugiej strony, to ta nieprzewidywalność i niedoskonałość z pewnością dała wiele dobrego w kształtowaniu cywilizacji. W koncu czy to nie z racjonalznego Oświecenia zrodziły się kolejne ideologiczne ruchy w opozycji do (nie tak zwykle dobrego) ładu opartego na zdezaktualizowanych tradycjach i systemach, które opierając się na domniemanej wyższości rozumu stworzyły podwaliny pod nowożytne totalitaryzmy i skrajne pomysły typu polityki eugenicznej.

Propsy za wytłuszczone zdania, to nie jest wcale takie łatwe do realizacji :)

@ Alek
no poczytam, poczytam
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: rasterus w Kwietnia 07, 2016, 22:15:44

Po kolei, modele matematyczne faktycznie mogą opisywać abstrakcyjne byty, ale to że ich nie zaobserwowaliśmy, nie oznacza że one nie istnieją. 2 lata temu znaliśmy tylko matematyczny opis fali grawitacyjnej. Wtedy wielu naukowców twierdziło, że fale te nie istnieją, aż tu nagle niedawno udało się je zaobserwować i potwierdzić ich istnienie korzystając ze stworzonego dziesiątki lat temu wzoru. Jeżeli wyniki eksperymentów oraz wyliczeń są poprawne ponad wszelką wątpliwość, nie można wykluczyć, że coś nie istnieje lub nie zaistnieje, ponieważ nawet abstrakcyjny obiekt, który byłby poprawnie opisany, nie przeczy prawom fizyki, zatem jak najbardziej może zaistnieć w przyszłość lub istnieje teraz.

1) Oczywiście, że czas istnieje. Gdyby nie istniał, cała współczesna wiedza i fizyka byłaby niepoprawna i nie opisywałaby w poprawny sposób praktycznie niczego. Ani prędkości, ani ruchu, ani grawitacji... Mógłbym tak wymieniać do nocy, ponieważ czas jest podstawową cechą Wszechświata.
2) Czas w znaczeniu o którym rozmawiamy jest wymiarem.
3) Ciężko odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ trzeba się zastanowić, czy można te pojęcia zastosować do czasu. Ciągłe, dyskretne, hybrydowe są systemy które się opisuje, systemy te są złożone z wielu składowych, a czas jest właśnie jedną ze składowych, z których może zostać stworzony dany układ. To tak, jakbym zbudował kostkę sześcienną z takich składowych jak długość, szerokość oraz wysokość, a następnie starał się określić jedną z tych składowych za pomocą pojemności. Być może nie zrozumiałem Twojego pytania, ale w takim razie rozwiń je.
4) ^
5) Entropia rośnie ponieważ jest to jedna z niepodważalnych zasad natury. Mówi nam o tym druga zasada termodynamiki. Można to zaobserwować na wielu przykładach. Druga zasada termodynamiki mówi o tym, że każdy układ izolowany dąży do stanu termodynamicznego equilibrium, w którym to entropia osiąga maksymalną wartość dla danego układu. Pozostaje pytanie, czy Wszechświat można traktować jako układ izolowany, więc jest to kwestia nadal otwarta. Nie mniej, entropia rośnie wedle powyższych praw.

Teoria strun opisuje jakiś model, z tym, że tych teorii jest miliony. Czy wszystkie naraz są prawdziwe? Wzory Newtona opisujące grawitacje okazały się złe. Opisują tylko w przybliżony sposób to co się dzieje.

A problem z czasem jest taki, że właśnie nie wiadomo czy istnieje. Wiele równań dotyczących fizyki kwantowej, grawitacji da się uprościć, żeby były bezczasowe. Jeśli czas istnieje to może być ciągły, czyli można go dzielić na dowolne jednostki, ale może być dyskretny czyli nie może nie być możliwe zdarzenie trwające krócej niż określony czas.
Długość Plancka jest określoną liczbą i długość traci sens fizyczny jeśli jest mniejsza od tej stałej. Dlaczego tak się dzieje? Może problem leży w dyskretności przestrzeni. Nie można umieścić cząstki w dowolnym miejscu, trzeba jak figury na szachownicy w odpowiednim polu.

Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Alkhadias w Kwietnia 08, 2016, 15:47:15
Teoria strun opisuje jakiś model, z tym, że tych teorii jest miliony. Czy wszystkie naraz są prawdziwe? Wzory Newtona opisujące grawitacje okazały się złe. Opisują tylko w przybliżony sposób to co się dzieje.

A problem z czasem jest taki, że właśnie nie wiadomo czy istnieje. Wiele równań dotyczących fizyki kwantowej, grawitacji da się uprościć, żeby były bezczasowe. Jeśli czas istnieje to może być ciągły, czyli można go dzielić na dowolne jednostki, ale może być dyskretny czyli nie może nie być możliwe zdarzenie trwające krócej niż określony czas.
Długość Plancka jest określoną liczbą i długość traci sens fizyczny jeśli jest mniejsza od tej stałej. Dlaczego tak się dzieje? Może problem leży w dyskretności przestrzeni. Nie można umieścić cząstki w dowolnym miejscu, trzeba jak figury na szachownicy w odpowiednim polu.

Po pierwsze teorii, które nie zostały obalone, a zatem mogą być poprawne, w cale nie ma tak wiele. Obecnie teoria strun oraz M-teoria są jedynymi kandydatami na teorię unifikującą mechanikę kwantową oraz klasyczną.
Po drugie wzory i teorie Newtona nie okazały się złe, okazały się niedokładne. Einstein proponując swoją teorię nie obalił teorii Newtona tylko opisał ją dokładniej w szczególnej teorii względności, a następnie uogólnił w ogólnej teorii względności.

Masz rację wiele równań da się uprościć do równań bezczasowych. Na tej podstawie tworzy się zazwyczaj pierwsze modele fizyczne, ponieważ chcąc opisać dany model nie musimy określać jego czasu. W ten sposób możemy opisać chociażby czarną dziurę. Ale to nie znaczy, że czas jest niepotrzebny, ponieważ fizyka skupia się głównie na symulowaniu oraz przewidywaniu, a jeżeli chcemy przewidzieć zachowanie danego obiektu, tutaj znowu przykład czarnej dziury, to musimy ten obiekt umieścić na osi czasu i musimy wprowadzić wymiar czasowy. Aby opisać zachowanie modelu, jego wpływ na otoczenie i inne obiekty, zawsze musimy uwzględnić czas, ponieważ wszelkie zmiany dzieją się w czasie, świat nie jest statyczny, lecz ciągle się zmienia, porusza się, jest dynamiczny, a cała dynamika zachodzi w czasie. W świecie który znamy zawsze w kierunku przyszłości.
Wracając do termodynamiki. O tym, że czas płynie naprzód, możemy dowiedzieć się właśnie z przemian termodynamicznych, jak chociażby sam wzrost entropii informuje nas o tym, że czas musi istnieć w formie wymiarowej, gdyż wszelkie przemiany oraz wzrost entropii nie byłyby możliwe, gdyby czasu nie było.

Co do dyskretności czasoprzestrzeni chyba w końcu rozumiem co masz na myśli. Długość Plancka jest najmniejszą długością mającą jakikolwiek sens fizyczny i jest bardzo często stosowana we wzorach opisujących Wszechświat. Chodzi Ci o to, że w czymkolwiek mniejszym od tej jednostki nie da się już umieścić absolutnie niczego? Cóż ciężko jest to ocenić przy obecnej wiedzy. To może mieć sens, jeżeli rozważymy takie zjawiska jak fluktuacje, czy skoki kwantowe, gdzie poszczególne kwanty są w stanie przemieścić się z punktu a do punkt b, bez pokonywania odległości między punktami. Daje to wyobrażenie tego, jak gdyby ten jeden kwant mógł być tylko tu, lub tu i nigdzie pomiędzy. Stąd może się brać przykład z szachownicą. Z drugiej strony to traci sens w samej koncepcji przestrzeni, która się stale rozszerza. Nawet przestrzeń pomiędzy poszczególnymi atomami Twojego ciała, lub pomiędzy poszczególnymi kwantami ciągle się rozszerza, jest dynamiczna.

Wracając jednak do pytania o długość Plancka, zapytałeś dlaczego wszystko co jest mniejsze od długości Plancka traci sens fizyczny. Ponieważ go po prostu traci- nie ma wpływu na wynik. Wyobraź to sobie w ten sposób, że mamy "coś" w danym miejscu czasu i przestrzeni i chcemy opisać zachowanie tego czegoś. Teraz, przesuń ten obiekt o połowę długości Plancka. Jeżeli to zrobisz, to nie wywrze to żadnego wpływu na wzór, wartość i zachowanie obiektu. W obecnej fizyce nie ma potrzeby mierzenia mniejszych odległości, ponieważ nie ma lub nie znamy obecnie obiektu, na który taka skala miałby jakikolwiek wpływ. Tak naprawdę nawet długość Plancka nie pełni żadnej znaczącej roli w obliczeniach. Używa się jej często, ponieważ jest to wielkość stała- zdefiniowana, co pozwala nam łatwiej operować wzorami, pozwala dokonywać konwersji jednostek, nie zmieniając przy tym ich wartości. Długość Plancka jest użyteczna z matematycznego punktu widzenia, a wszelkie długości mniejsze od niej nie wprowadzają żadnych zmian w opisywanych obiektów, więc nie ma sensu tej odległości dzielić, bo wprowadzałoby to większy chaos i niepotrzebne liczby w obliczeniach. Ale to nie oznacza, ze nie możemy podzielić tej odległości na jeszcze mniejsze wartości. Pytanie brzmi: po co?
Na najprostszym przykładzie mamy wzór E=mc2, w którym zmieniając tylko jednostkę, możemy go zamienić w prosty wzór E=m. Jeżeli weźmiemy sobie c- stałą prędkości światła wynoszącą w przybliżeniu 300k km/s i zamienimy jednostkę z kilometrów i sekund, na rok świetlny dzielony przez rok- ly/y, otrzymamy 1, co ostatecznie uprości wzór do E=m. I długość Plancka jest właśnie użyteczna w tego typu obliczeniach, pomyśl o długości Plancka jako tym "c" z przykładu.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: huth w Kwietnia 08, 2016, 18:50:11
Zbaczając z tematu, to się zagalopowałem... napisałem wcześniej o eugenice, ale przez skojarzenia 300 i książkę 'Góra Tajget' jakoś trafiłem na angielską wiki o dzieciobójstwie i okazuje się, że oprócz kultur pod wpływem wielkich religii monoteistycznych niemal wszystkie inne praktykowały taki proceder mniej lub bardziej oficialnie, na mniejszą lub większą skalę... Czyli eugenika, twór akademickiego scjentyzmu wykorzystanego politycznie jest w jakimś sensie nowoczesnym odbiciem tego procederu na skalę przemysłowej kontroli populacji... jakoś tak mi to dało do myślenia w zestawieniu z tym gadaniem o człowieczeństwie, nauce i technologii.
Ludzie się nie uczą, nie patrzą wstecz a główny cel rozwoju technologiczno-cywilazycyjnego stosują do zwiększenia efektywności ekspansji. Kultura, myśl humanistyczna itp. to taki efekt uboczny służący odreagowaniu. Ideologie i religie masowe obłędy wskazujące słuszny kierunek.
Mimo to nadal nasza planeta nie jest jednym wielkim zimnym szarym globem nuklearnej burzy...

Teraz muszę pomyśleć, do jakiego wątku mam ten offtop wydzielić...
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Alkhadias w Kwietnia 16, 2016, 01:47:07
Ciężko jest mi się odnieść do tej wypowiedzi w kontekście fizyki, czy astronomii. Nie mniej z wieloma rzeczami można się zgodzić. Chcąc pominąć sam temat eugeniki, zgodzę się z tym że mamy do czynienia z pewnym rodzajem kontroli populacji. Z resztą nie tylko populacji, ale także kultury, grup oraz jednostek, co jednak nie jest kompletnie bezsensowne i w cale nie jest dziwne z perspektywy ewolucji, a także jej przyszłości takiej czy innej. Choćbyśmy starali się tego uniknąć, zachowując swoją własną niezależność, albo raczej wewnętrzne poczucie niezależności, to z każdym pokoleniem jednostka będzie znaczyła coraz mniej. Tak jak technologia oraz jej rozwój jest napędzana coraz gwałtowniej, tak samo zachowania społeczne oraz przemiany społeczne będą zachodzić coraz prędzej. Z każdym pokoleniem będą zanikały kulturalne różnice, a indywidualizm jednostki będzie tępiony, co z resztą ma swe początki w historii i nadal jesteśmy tego świadkami po dziś dzień. Za jakiś czas, podzielona populacja oraz różne kultury nie będą już w stanie stworzyć lepszej, bardziej zaawansowanej oraz wyższej cywilizacji, a zatem dojdziemy do martwego punktu, który jednak nie zatrzyma rozwoju.

I w gruncie rzeczy, choćby brzmiało to źle i wydawałoby się być nie do przyjęcia, to jednak jest to oznaką rozwoju oraz tego, że ludzie się jednak uczą. Uczyć się jest bardzo niedokładnym w tym kontekście wyrażeniem, dlatego pozostanę przy słowie "rozwój". I nie mam tu na myśli rozwoju intelektualnego, ale przede wszystkim społecznego i cywilizacyjnego, który jak słusznie zauważyłeś dążyć będzie ku ekspansji. Z resztą już teraz wszystko dąży do ekspansji. Ziemia staje się dla nas zbyt mała, kolonizacja innych planet, rozwój technologii podróży kosmicznych to kwestia najbliższych kilkudziesięciu lat, a z pewnością człowiek na tym nie poprzestanie. Nie chodzi jedynie o miejsce do życia, ale również przyszłość, bezpieczeństwo gatunku oraz surowce niezbędne nam do przetrwania, gdyż wiemy z codzienności, że człowiek zwykł bardzo szybko wyczerpywać to co zostało mu dane. W filmie Matrix zostało wypowiedziane bardzo interesujące i niezmiernie trafne porównanie, że poza tym iż człowiek jest ssakiem, to z natury zachowuje się bardziej jak wirus.
Niektórym takie porównanie może wydać się krzywdzące- dla mnie nie jest. Bowiem jeżeli przyjrzymy się wirusom i ich naturze, znajdziemy w tym niemal wszystko, co opisze również człowieka i ludzką cywilizację. W naturalnym środowisku to w końcu wirusy są mistrzami przetrwania, więc wydaje mi się, że to jest akurat dosyć pocieszające porównanie.

Ale sądzę, że to nie jest odpowiedni temat do takich dyskusji, czyste gdybanie raczej pasowałoby gdzieś indziej. Możesz być pewien, że poruszę go w drugiej części mojej wiadomości i tam zamieszczę wszelkie przemyślenia oraz wnioski.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: huth w Kwietnia 18, 2016, 17:41:45
Jeszcze nie wgłębiłem się w ostatni post, ale trafiłem dziś na takie coś:
Gra o fizyce kwantowej, która jest jednocześnie jakby badaniem. Okazało się, że ludzie rozwiązują zadania oparte na fizyce kwantowej intuicyjnie i dzięki temu w pewnych kwestiach są lepsi niż komputery, których algorytmy działają wolno albo dają błędne wyniki, ponieważ liczą "zbyt" dokładnie.
giera https://www.scienceathome.org/games/quantum-moves/game
taki sobie polski news: http://kopalniawiedzy.pl/Quantum-Moves-fizyka-kwantowa-intuicja-gra,24379
na podstawie newsu z Nature: http://www.nature.com/news/human-mind-excels-at-quantum-physics-computer-game-1.19725
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Kwietnia 25, 2016, 19:47:10
Ale ładnie, iiii..... jak pięknie <klaska w ręce niczym mała dziewczynka>
huth przyszedł i przypomniał, że nadużywam sreductio ad absurdum i uprzejmie, w życzliwym tonie zdystansowanej pewności wyjaśnił zebranym, że jestem raczej komikiem a nie intelektualistą. Zupełnie przy okazji, potwierdził mój koronny argument, podbudowując jednak kolegę Alkhadiasa ciepłymi słowami. Po czym Alkhadias dołączył się do dyskusji, dystansując się do skrajnych wniosków do jakich właśnie zmierzał jego płomienny wywód, rasterus i ^IvE wzięli na siebie rolę rozentuzjazmowanego tłumu. A potem huth, jeszcze polecił nam grę!
Nie mógł bym marzyć o piękniejszym finale!
W tym czasie jednak, ja tłucze się po Dingolfing, tracąc dostęp do internetu, złowróżbnie w chwilach w których mam do niego dostęp zapadam na dwie tajemnicze choroby.
Okrutna ironia, tu na Tawernie w końcu huth włączył się do dyskusji, wznosząc powiem elokwencji i salonowego uroku, Alkhadias normalnieje, tłumy szaleją w zachwycie,  jak błąkam się wśród gotyckich uliczek, rodem z gry Mordheim wmieszany w kulturowy motłoch!
Straszne!
Teraz jednak powracam, jak pełen zapału, entuzjastyczny młody Chińczyk, który w czasie Rewolucji Kulturalnej, dzierżący Czerwoną Książeczkę, wkraczając do murów swej szkoły, szedł pewnie udusić swego nauczyciela, ja również nie mam wątpliwości i gotów jestem na ofiary jakich wymaga WALKA intelektualna. Tu myślę, należy przypomnieć słowa wielkiego Mao Zedonga, które oddają przepięknie ideę, którą starał się przekazać nam  bełkotliwie^IvE:

" Im więcej książek ktoś przeczyta, tym jest głupszy. Można trochę czytać – ale gdy ktoś czyta za dużo – to go niszczy, dosłownie rujnuje."

Ja sam poprę się teraz kolejnym wielkim cytatem z Czerwonej Książeczki -   

                "Towarzysze, wszyscy musicie zbadać stopień własnej odpowiedzialności. Jak trzeba srać, to srajcie! Jak trzeba pierdnąć, pierdnijcie! Od razu poczujecie się lepiej. "

Masz rację huth, wiele złego powstało z totalitaryzmów, ale też ile dobrego, za Stalina przecież Rosja wyszła z analfabetyzmu! Te 300 milionów ofiar jakie ma na sumieniu taki racjonalista jak Mao Zedong, to przecież konieczne ofiary przemian społecznych!
Czy pomysł by odebrać jedzenie kobietą w ciąży ponieważ nie zwiększają one produkcji nie jest racjonalny?
To nie jest absurd, bo Mao Zedong przecież nie był teorią, proszę nie mówić mi o chwytach retorycznych, nie jestem pierwszym, który z dumą dzierży Czerwoną Książeczkę, miało być racjonalnie - proszę bardzo.
Tylko, tutaj śmieszność nie bierze się z absurdu, bo to nie jest absurd tylko tragedia, a z faktu, że huth wierzysz, że to istotnie racjonalizm miałby motywować takiego psychopatę. Mao Zedong przyglądał się torturom i egzekucją nie kierowany racjonalizmem, jak wydajesz się sugerować.
Przykład z bytem i paradoksem, jaki naturalnie powstałby przy próbie jego odtworzenia wziąłem z filmu "RobotiX". Dla mnie to wystarczający poziom intelektualny do obalanie nonsensów Alkhadiasa, które biorą się z faktu, że podczepiał on własne tezy pod wypowiedzi zawodowego fizyka, do czego zresztą się w końcu przyznał - całkowicie ratując swoją twarz.
(click to show/hide)
Jaki racjonalizm? Człowiek który przygląda się jak ktoś umiera w swoim kale, nie dział racjonalnie!
Kończę kolejnym wielkimi cytatem towarzysza Mao, jak najbardziej na temat:

                             "Wy macie rację, ale my mamy karabiny."

czyli nawet jeśli intelektualista Alkhadias miałby mieć rację, to bez starcia ze mną jego ideały nie mogły by zostać właściwie wykrystalizowane! To ja ma potrzebną tu siłę ducha, jego myśli są mętne, sam mówiłem, że potrzebny jesteś w tej dyskusji, możesz mnie pokonać, bo ja wyznaczyłem konieczność tego starcia!
Dlatego zapraszam do kolejnej wymiany idei!

                      "Niech zakwitnie sto kwiatów, niech rywalizują ze sobą różne szkoły myślenia. "
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: huth w Kwietnia 25, 2016, 21:03:31
oczywiście już dawno zgubiłem wątek, ale...
..ktoś tu ma całkiem nową fazę, tym razem padło na Mao. Więc dostaliśmy kolejny forumowy esej czy też teatralny monolog(jestem wierną publicznością), trudno się do tego odnieść, bo się strasznie muszę zamyślać 'co autor miał na myśli'.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: rasterus w Kwietnia 26, 2016, 00:42:51
Taka mała prośba Octavian. Czy mógłbyś korzystać z takiego wynalazku, który się nazywa proza? Bo przez to co napisałeś to się nie da przebrnąć nawet po litrze grogu.

Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Alkhadias w Kwietnia 26, 2016, 01:16:13
czyli nawet jeśli intelektualista Alkhadias miałby mieć rację, to bez starcia ze mną jego ideały nie mogły by zostać właściwie wykrystalizowane! To ja ma potrzebną tu siłę ducha, jego myśli są mętne, sam mówiłem, że potrzebny jesteś w tej dyskusji, możesz mnie pokonać, bo ja wyznaczyłem konieczność tego starcia!
Dlatego zapraszam do kolejnej wymiany idei!

                      "Niech zakwitnie sto kwiatów, niech rywalizują ze sobą różne szkoły myślenia. "


Wybacz mi, ale nie podejmę tematu, wielokrotnie to robiłem, ale my rozmawiamy o kompletnie innych rzeczach, przez co dyskusja traci cały sens oraz wartość merytoryczną.

Nie mam zamiaru, ani intencji, ani ochoty "pokonywać" kogokolwiek w jakiejś dyskusji, dlatego nie przyłączę się do tego, gdyż raczej nie mam "teatralnej duszy". Wystarczy, że na każdą tezę, którą wyprowadzałeś podałem swoje argumenty poparte dowodami, wzorami, liczbami, często też opiniami oraz wnioskami wiodących autorytetów dziedziny o której rozmawiamy. Każdy z tego wyciągnie wnioski, nic więcej nie mam zamiaru robić. Gdy pada niejasne zagadnienie, uważam, że warto jest je wyjaśnić.

Sugerujesz, że podczepiam tezy pod wypowiedzi, ale widać błędnie interpretujesz wszystko co zostało tu powiedziane. To nie są tezy, a fakty i możesz dowolny z nich sprawdzić w każdej chwili. Właśnie w tym celu też wszystko, co opisuję staram się tłumaczyć w miarę przejrzyście i chociaż wiele zagadnień byłoby o wiele lepiej przedstawić czysto matematycznie, to staram się używać wzorów tylko gdy uważam to za niezbędne. Więc nie podczepiam ich nigdzie, tylko robię coś odwrotnego, otóż podczepiam wypowiedzi pod to co piszę, ponieważ tak się z reguły robi z argumentami- podpiera się je czymś. Piszesz o nonsensach, być może wystarczyłoby przeczytać dany tekst ponownie, myślę że jest w pełni uargumentowany. Jeżeli dostrzegasz nonsens, wskaż go i uargumentuj w podobny sposób wypowiedź, z reguły teorię obala się poprzez jej falsyfikację. Wykaż, że obliczenia są błędne, wykaż, że wzór się myli, wykaż że coś co opisałem jest w rzeczywistości błędne lub niemożliwe.

Tak więc nie ma tutaj żadnej "intelektualnej walki", jakkolwiek pięknie by to brzmiało. Pojawia się zagadnienie oraz jego wyjaśnienie, nie trzeba dokładać do tego żadnej innej historii. I to chyba tyle co mogę dodać, bez podejmowania kolejnych... właściwie nawet nie wiem czy powyższy tekst jest argumentem za, czy przeciw, czy wkracza na inne tory, ale tak czy inaczej, ma on niewiele wspólnego z samym tematem dotyczącym fizyki.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Alkhadias w Kwietnia 26, 2016, 14:21:34
Wybaczcie multiposta, ale dziś na sb ktoś poprosił aby mu wytłumaczyć pewne zadanie. Dymitr znalazł odpowiedź na zadanie, ale nie potrafił jej zrozumieć, więc postarałem się nieco rozjaśnić dlaczego rozwiazanie jest takie, a nie inne. Uznałem, że być może przyda się to komuś, wiec wrzucam:


Ok, wiec po kolei.

Zadanie brzmi: Na końcu śmigła wiatraczka w odległości 10cm od osi obrotu przyklejono kulę plasteliny o masie 1g. Z jaką prędkością kątową musi się kręcić wiatraczek,
aby plastelina "przytrzymywana" siłą 0,02N odkleiła sie od śmigła?

Rozwiązanie, które znalazł to:
(click to show/hide)


Aby zrozumieć to rozwiązanie, musisz zrozumieć kilka spraw, po pierwsze na taką plastelinę działają różne siły. W przyrodzie jest tak, że czasem pewne siły się kumulują i wzmacniają, a czasem się wzajemnie niwelują. Łatwo to zrozumieć na przykładzie dynamiki Newtona. Ale wracając do przykładu, w tym przypadku na plastelinę działają dwie siły- jedna chce się pozbyć plasteliny, a druga chce ją zatrzymać na wiatraku. Siłą, która trzyma plastelinę jest jej lepkość (nazywając ogólnie), a siłą która chce wyrzucić plastelinę jest siła odśrodkowa. Te dwie siły się wzajemnie zmagają, wiec kiedy plastelina odpadnie? Kiedy siła odśrodkowa przeważy siłę trzymającą, czyli gdy Fod będzie większe od N. Fod>N.

Ale w takim razie, skoro to jedna siła ma przeważyć drugą, to co ma do tego prędkość kątowa?
Otóż ma bardzo dużo. Czym jest siła? Siła jest czymś, pewnego rodzaju miarą tego, w jaki sposób jedno ciało oddziałuje na drugie, bądź w jaki sposób wpływa na prędkość, przyśpieszenie ciała. Siła jaka by nie była, jest czymś w rodzaju miary oddziaływania jednej rzeczy, na drugą. Symbolem siły jest z reguły F, a jej jednostką w typowym układzie SI jest N. Czym właściwie jest N? Trzeba zrozumieć, że każda jednostka kryje w sobie pewne składowe, jak klocki z których jest zbudowana. Przykład z klockami nie jest głupi, ponieważ korzystając z tych klocków możesz je potem łączyć z innymi klockami i budować zupełnie nowe jednostki i miary. Więc nasze N, to w rzeczywistości kgm/s2. Czyli siła to tak naprawdę 3 jednostki oddziałujące na siebie w odpowiedni sposób. Masa (kg) oraz przyśpieszenie (m/s2), a samo przyśpieszenie też składa się z innych jednostek: odległość (m) oraz czas (s), w tym wypadku czas jest mnożony do kwadratu, ponieważ mowa o przyśpieszeniu. Jak widzisz wszystko składa się z czegoś, trzeba tylko zrozumieć jak to na siebie wzajemnie wpływa. Więc patrząc na jednostkę siły możemy zobaczyć, że siła to tak naprawdę działanie, które przyśpieszy obiekt o masie 1kg. Im większe siła, tym większe przyśpieszenie.  Typowy przykład siły to chociażby strumień powietrza popychający kulkę po stole. Powietrze działa na kulkę z pewną siłą, więc przyśpiesza ją proporcjonalnie do danej siły. I pamiętaj że to tylko fragment tego co możemy wyciągnąć z takiego przykładu. Gdybyśmy chcieli to możemy iść dalej i napisać że większa siła, to większe przyśpieszenie, większe przyśpieszenie, to większa prędkość, skoro większa prędkość, to również większa energia, skoro większa energia, to również większa masa i tak można by bardzo długo... Morał z tego taki, że musisz rozumieć i widzieć zależności różnych wielkości, oddziaływań i cech fizycznych. Wszystko jest od czegoś zależne, a żeby to łatwiej zrozumieć, zawsze staraj się nie patrzeć na to przez pryzmat liczb, tylko sytuacji z życia wziętych lub nawet sobie wyobrażać pewne sytuacje.

Tutaj mamy do czynienia z nieco innym rodzajem siły, ponieważ siła odśrodkowa nie jest typową siłą opisaną wyżej. W powyższym przykładzie "coś" musi zadziałać na ciało, aby nadać mu przyśpieszenie. Siła odśrodkowa  nie jest tak naprawdę siłą, tak ją tylko nazywamy, jest tzw. siłą pozorną. Wynika to z faktu, że na naszą plastelinę nie działa nic co by ją w jakiś sposób odpychało. Wiatrak jest tutaj naszym układem odniesienia- układ odniesienia czyli w nim zachodzą wszystkie oddziaływania i nie ma tu żadnego działania, które odpychałoby naszą plastelinę. To, że ona chce uciec wynika z samego ruchu całego układu odniesienia. Fakt, że cały układ się porusza, wywołuje tzw. siłą odśrodkową. Tego samego doświadczasz w samochodzie podczas ostrych zakrętów. Skoro ta siła różni się od tamtej, to znaczy, że jej składowe też są inne. Fod=mv2/r. Czyli jest to masa mnożona przez prędkość liniową podniesioną do kwadratu i całość dzielona przez promień.

Przyjrzyjmy się wiec danym:
m=1g, ale to są gramy, my chcemy wiedzieć ile to jest kilogramów. Więc jest to 0.001kg, a zatem możemy to zapisac jako 10-3kg. Pierwiastek informuje nas tutaj o ile miejsc i w którym kierunku musimy przesunąć przecinek.
r=1cm, tutaj też chcemy mieć metry, więc 10-1m
Fpl=0.02N (Siła plasteliny), równie dobrze możemy to zapisać jako 0.02kgm/s2, ale pierwsza opcja wygląda schludniej.

Jak widzisz, masz już praktycznie wszystko aby odnaleźć siłę odśrodkową potrzebną do przeważenia siły plasteliny. Ze wzoru Fod=mv2/r masz zarówno masę oraz promień. To tak jakbyś miał już podane Fod= 10-3kg * v2/10-1m

Brakuje Ci tylko prędkości, aby obliczyć siłę odśrodkową.... a w zadaniu pada pytanie o prędkość kątową. Pomyśl o tym wszystkim co napisałem, o tych zależnościach... wszystko jest zależne od czegoś. Wiec czym jest prędkość? Z tego co pamiętasz v=s/t, czyli prędkość to droga podzielona na czas. Co jest składową drogi i czasu? No generalnie droga, to przecież jakaś odległość, a czas, to jakiś czas, więc v możemy zapisać też jako np. km/h, kto nam zabroni? Możemy też zapisać v=nm/y czyli nanometr na rok. To nie ma znaczenia, ale ma znaczenie to o co nas pytają... pytają o prędkość kątową.

Prędkość kątowa to radian na czas. Więc ω=rad/s i tego szukamy... jaki to ma związek z prędkością? Taki, że prędkość można zapisać jako v=ωr. Jest to jedno i to samo. Rozebraliśmy wszystko na klocki, więc złóżmy klocki z powrotem do kupy. Mamy wzór Fod= mω2r2/r, ponieważ v ze wzoru zastąpiliśmy powyższym ωr, gdyż to jest nadal jedno i to samo (ale pamiętajmy że całość jest nadal pomnożona do kwadratu.) Ja bym to zapisał nawet w ten sposób: Fod=m(ωr)2/r, ładniej nie? Jak widzisz promień na górze jest do kwadratu... więc możemy go skrócić z mianownikiem i zostanie nam tylko Fod= mω2r. I teraz chyba pamiętasz równania z jedną niewiadomą? Tutaj Twoją niewiadomą jest ω, czyli prędkość kątowa.

Więc teraz wracamy do założenia, że siła odśrodkowa musi być większa od siły plasteliny Fod>Fpl
Więc mω2r >0.02N
Równanie z jedną niewiadomą, czyli niewiadomą zostawiamy po jednej stronie, a całą resztą wrzucamy na drugą, następnie musimy pozbyć się potęgi z niewiadomej, wiec co jest odwrotnością potęgowania? Pierwiastkowanie, ale to działa na obie strony nierówności, wiec dlatego wszystko jest pod pierwiastkiem. A dalej po prostu obliczamy podstawiając nasze dane i zamieniając jednostki. Gotowe.

Mam nadzieję, że chociaż trochę rozjaśniłem co i przede wszystkim dlaczego zrobiono w tym przykładzie.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Kwietnia 26, 2016, 20:30:41
Piszesz o nonsensach, więc jako rewolucjonista musisz  przeczytać dany tekst ponownie, myślę że jest w pełni uargumentowany. Jeżeli dostrzegasz nonsens, towarzyszu, wskaż go i uargumentuj w podobny sposób wypowiedź, z reguły teorię obala się poprzez jej falsyfikację w materializmie dialektycznym . Wykaż, że obliczenia są błędne, wykaż, że wzór się myli, wykaż że coś co opisałem jest w rzeczywistości błędne lub niemożliwe, jak towarzysz Lenin.
 
Widzisz Aleczku, cytat o 100 kwiatach, potraktowałeś dosłownie.
W czasie Rewolucji Kulturalnej przewodniczący Mao zaprosił w ten sposób do krytyki jego polityki. W ten sposób mógł wyeliminować swoich przyszłych wrogów. (https://media2.giphy.com/media/dwLw9DlqI2p1K/200.gif)
W jakiejkolwiek dyskusji chodzi o starcie umysłów, reguły są podobne, nie ważne czego dotyczy temat.  Maoizm jako wspaniała ideologia polega na racjonalnym spostrzeżeniu, że odstrzelenie komuś głowy, przeszkadza w myśleniu.

                 "  Karabin rodzi władzę."

Jak mówię, że mi się nie podoba twój tok myślenia, że chciałbym zobaczyć w tej dyskusji hutha, to chodziło mi o coś takiego jak eugenika, ty chyba już założyłeś wątek o nowym człowieku? Prawda?
Nie muszę z Tobą dyskutować na polu na jakim TY towarzyszu chcesz, czy sobie życzysz, wystarczy, że powiem, że rozbawił mnie twój pomysł wyjaśnia zagadki bytu.
Pisałeś o tym, że wyjaśnisz zagadnienie duszy, tak jakby chodziło o krzyżówkę.
Przypomnę, że wielki przewodniczący Mao, też chętnie mówił o doskonałym człowieku, też łatwo i szybko rozwiązywał trudne problemy, na długo przed twoimi urodzinami!
huth, ja się z tobą zgadzam tylko ty trochę się zachowujesz jak ktoś, kto widząc młodzieńca z Czerwoną Książeczką, delikatnie dawałby mu do zrozumienia, że może też popełniać błędy, nie chcąc jednak zgasić jego potencjału - starannie dobierając słowa.

rasterusie, co najwyżej na prozę poetycką, co najwyżej

             Wan-wan-sue
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Hubtus w Kwietnia 26, 2016, 22:09:01
Szczerze powiedziawszy, to nie rozumiem drogi Octavianie po co piszesz w tym wątku swoje dziwaczne wywody. Czytam już trochę tę dyskusję i odnoszę wrażenie, że bardziej tobie chodzi o ciągnięcie samej dyskusji, niż uzyskanie  odpowiedzi na zadane przez ciebie pytania. W wypowiedziach Alkhadiasa szukasz punktów zaczepienia pod nowe pytania i robisz to z prawniczą precyzją poprzez szukanie niedomówień i drobnych niejasności. Jak dla mnie taka polemika bardziej ciebie bawi, niż ma na celu poszerzenie twojej wiedzy. Przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie. Oczywiście może być ono mylne.

Poza tym nie rozumiem po co stosujesz te wszystkie meandry językowe. W twoich wywodach jakoś dopatruje się więcej filozofowania i chaotycznych myśli, niż konkretnego tekstu, który ma na celu przekazać jakiegoś komunikatu drugiej stronie. Po co tak udziwniać? Gdyby twoje posty dawali na maturze z polskiego, to z pewnością spora część uczniów miałoby problem z interpretacją twoich wypowiedzi, a co do dopiero nauczyciele z interpretacją klucza. Po co tak udziwniać, skoro można w sposób chłopski lub czysto naukowy opisać dany problem...
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: ^IvE w Kwietnia 26, 2016, 22:15:56
Widocznie Tobie hubtusu styl Octaviana nie odpowiada. I tyle. A po to jest dyskusja aby każdy wyraził swoje zdanie na ten temat. Ja tam szanuję wiedzę Alka na ten przykład. Jedna nadal uważam, że jest sporo niewiadomych o których nadal nauka milczy. Zresztą nie samą nauką człowiek żyję i nie powinien tylko się nią sugerować. Jak ja mam np. chęc poznać ładną dziewczynę czy pogadać z kimś ciekawym to nie będę rozkmniał to wzorem popęd x pogoda x moja aserstywność x samopoczucie = nie dzisiaj, bo to też nie o to chodzi. W życiu najpiękniejsze są spontaniczne chwile szczęścia a zbyt duża wiedza czasem szkodzi ! HEH
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: huth w Kwietnia 27, 2016, 02:25:20
@ Octavian
No, jeśli Alkowi chodzi o wyjąsnienie zagadki bytu, duszy itp. na polu myśli naukowej, to oczywiście nie ma sensu i wątpię, żeby mu o to chodziło... w końcu będzie to kalekie, bo same pojęcia jak dusza i byt wyrastają z zupełnie innego sposobu myślenia i zakresu pojęć, to w ogóle nie przystaje do założeń tego wątku. To tak jakby rozkminiać sonaty Chopina z wykresów zakresu dynamiki dźwięku.

Ale żeś wyskoczył z tym Mao... nie wiem, dla mnie wyolbrzymiona i nagięte skojarzenie, bo to co tu Alek pokazuje, to nie jest entuazjastyczna walka o obalenie porządku, ale obserwowanie dziejących się zmian i wysuwanie hipotez, w każdym razie tak to widzę, ale może jestem już zbyt przyzwyczajony do takich futuryzmów...

Cytuj
huth, ja się z tobą zgadzam tylko ty trochę się zachowujesz jak ktoś, kto widząc młodzieńca z Czerwoną Książeczką, delikatnie dawałby mu do zrozumienia, że może też popełniać błędy, nie chcąc jednak zgasić jego potencjału - starannie dobierając słowa.
Dokładnie, dokładnie...
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: rasterus w Kwietnia 27, 2016, 23:27:37
Dusza, tajemnica bytu to są tematy, którymi zajmuje się teologia. Można też zajrzeć do jakiś dzieł o eschatologii. W każdym razie Kościół od dawna rozdzielił filozofię przyrody, od rozważaniu o duszy.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: huth w Kwietnia 28, 2016, 00:01:10
no, chyba zapomniałeś o ontologii

Najlepsze teksty o rozkminie bytu ma Heidegger, grafomańska proza, nie ogarniesz.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Alkhadias w Kwietnia 28, 2016, 19:19:29
@ Octavian
No, jeśli Alkowi chodzi o wyjąsnienie zagadki bytu, duszy itp. na polu myśli naukowej, to oczywiście nie ma sensu i wątpię, żeby mu o to chodziło... w końcu będzie to kalekie, bo same pojęcia jak dusza i byt wyrastają z zupełnie innego sposobu myślenia i zakresu pojęć, to w ogóle nie przystaje do założeń tego wątku. To tak jakby rozkminiać sonaty Chopina z wykresów zakresu dynamiki dźwięku.

Nie wiem czym jest byt i nie bardzo mnie to interesuje. Dla mnie jest to pojęcie zbyt szerokie, zbyt niedokładne, dlatego nie mam zamiaru tego wyjaśniać i stawiać pytań względem tego określenia. Jeżeli dla kogoś byt oznacza po prostu życie, lub bycie człowiekiem, to być może i poruszam te zagadnienie, stawiam pytania i zastanawiam się nad odpowiedzią. Dusza również mnie nie interesuje, ponieważ jestem prostym człowiekiem. I jak przystało na prostego człowieka, wolę prostsze rozwiązania, więc skoro wszystko co skrywa się pod pojęciem duszy, czyli charakter, marzenia, plany, wspomnienia, dobre i złe uczynki, można opisać w sposób naukowy, jeżeli możemy to zaobserwować, prześledzić i opisać w kontekście badań mózgu, to nie potrzebuję już ubierać tego w wymyślne pojęcia takie jak dusza. Wystarczy mi, że to wszystko jesteśmy w stanie wskazać podczas badań ludzkiego mózgu i świadomości oraz opisać, co więcej w coraz większym stopniu jesteśmy w stanie manipulować tymi cechami. W laboratoriach nie manipuluje się duszą, lecz świadomością. Jeżeli dla kogoś jest to tożsame, to rozumiem że komuś może się nie podobać manipulowanie duszą. Jednak chciałbym zostawić te pojęcie, gdyż dla mnie jak i dla nauki jest ono obecnie zbędne. Można nazwać piłkę kwadratem, ale to nadal będzie piłka.

Wracając jeszcze do bytu, jak wspomniałem dla mnie to określenie jest niedokładne. Ale rozumiem, że wiele osób może uważać sam fakt życia jako człowiek- za byt sam w sobie. Jeżeli tak uważacie, to nikt tego nie zabroni. W takich pojęciach zawsze jest dużo piękna, tajemniczości, pewnego sacrum i mistyki. Zawsze pociąga nas to, co jeszcze nie poznane, w ludzkiej naturze zakodowany jest strach przed nieznanym, ale jednocześnie fascynacja i chęć poszerzania horyzontów, przekraczania granic. Niestety, nauka nie zna wielu z tych pojęć, nauka stawia pytania i znajduje odpowiedzi, często bez względu na sacrum danego zjawiska, nauka często rozbija ostatnią bańkę tajemniczości, która ludzi fascynuje, a oferuje w zamian wytłumaczenie danego zjawiska, czasami bardzo proste, innym razem ciężkie do zrozumienia. Nie mniej otoczka tajemnicy znika, być może dla wielu od zawsze zafascynowanych tym co nieznane, niszcząc naturalne piękno zjawiska. Jestem w stanie to zrozumieć, że niektórzy nie chcą by pewne rzeczy dały się zamknąć w matematycznym równaniu, niektórzy nie chcą wierzyć w to, że coś da się tak po prostu zrozumieć, opisać i przewidzieć. Ale dla mnie od wiary ważniejsza jest wiedza. Zamiast wierzyć, że coś działa, bo tak zostało stworzone, wolę wiedzieć jak i dlaczego działa w ten sposób.

Wiele osób przestaje dostrzegać piękno niegdyś niewyjaśnionych zjawisk, ale tego już nie potrafię zrozumieć, ponieważ inaczej do tego podchodzę. Gdy patrzę w gwiazdy, widzę ich blask oraz majestat. Ale gdy zrozumiem czemu te gwiazdy płoną, w jaki sposób się rodzą i umierają, jakie czynniki i zjawiska zachodzą w ich wnętrzu, doceniam je jeszcze bardziej, rozumiejąc pełnię praw, które rządzą tym światem. Tym więcej piękna dostrzega się wkoło, im więcej się rozumie- niczym stary dobry zegarek, którego trybiki i mechanizmy możemy zobaczyć, widzieć jak idealnie i w doskonałej koordynacji ze sobą współdziałają i w jaki sposób są od siebie zależne.

Więc nawet jeśli okaże się, że człowieczeństwo, w tym również mnie da się kiedyś opisać matematycznie, jeżeli okaże się że bycie człowiekiem jest rozumiane tylko jako proces umysłowy, a sam człowiek to nic innego jak jednostka informacji, w której zawarty jest określony zbiór informacji, możliwy do zapisu i odczytu, tym pełniejsze i bardziej świadome stanie się samo życie. To nie jest tak, że w jednej chwili człowiek przestaje być człowiekiem, nawet gdyby się okazało, że ja to tylko tyle i tyle bitów informacji, czy to coś zmieni? Nie, zmiany przychodzą same, naturalnie, czy to fizyczne, czy psychiczne lub społeczne. Człowiek opisany wzorem w dalszym ciągu będzie tym samym człowiekiem wraz ze swymi wadami i zaletami. Nawet jeśli dążymy do likwidacji wad, nie zmieni to faktu, że robimy to, gdyż taka jest ludzka potrzeba. Mówi się, że człowiek jest człowiekiem, póki popełnia błędy. Być może to prawda, bo nie sądzę byśmy przestali je popełniać, przynajmniej nie w najbliższym czasie.

W rezultacie, nauka jaka by nie była, niekoniecznie zabija piękno i niszczy majestat natury, potrafi go po prostu przybliżyć wszystkim i zrozumieć, niczego przy tym nie zmieniając. To, że patrzę na świat i dostrzegam piękno jest zasługą mojego własnego umysłu i za to jestem wdzięczny. A fakt, że wiem iż to co widzę w cale nie jest bardziej realne od generowanej grafiki niczego nie zmienia. Bo czym jest realność? Co jest rzeczywiste a co nie? Wszystko czego dotykamy, czujemy, wszystko co widzimy, jest zasługą informacji napływających i przetwarzanych w mózgu, to mózg generuje obraz w głowie.
Ludzkie oko jest w stanie zarejestrować 100 milionów bitów informacji na sekundę, te dane są wysyłane przez nerw wzrokowy, którego przepustowość wynosi blisko 9mln bitów na sekundę, do mózgu, gdzie zarejestrowany obraz jest obrabiany i powstaje bardzo wierna kopia oryginału, która wędruje do kory przedczołowej. Wierna kopia, lecz nie identyczna co zarejestrowany obraz. Więc czy zatem widzimy świat, takim jakim w rzeczywistości jest? Czym w rezultacie jest rzeczywistość? Myślę że jaka by nie była odpowiedź, nie ma to znaczenia, ponieważ liczy się to co naprawdę widzimy i czy jest to w pełni rzeczywiste, czy nie, czy potrafimy to ubrać w liczby, czy nie- nie zmieni to faktu, że dalej będziemy widzieć to samo i w pełni doceniać to, co widzimy. 
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: ^IvE w Kwietnia 28, 2016, 22:46:48
Każdy rozumie życie i piękno na swój sposób !

I w sumie na tym można by zakończyć hehe. Octavian próbował tutaj nagiąć Alka do swojej wizji a się nie da. Tak samo jak Alek nie nagnie do swojej wizji Octaviana (chociaż Alek raczej nie próbował) Tak samo ja jestem kucem i nie zrozumiecie mojej wizji. Jednak każdy jest inny i dlatego nie jest nudno. W różnorodności siła, potęga i cały sens !

AMEN
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Maja 18, 2016, 22:46:51
Po co tak udziwniać, skoro można w sposób chłopski lub czysto naukowy opisać dany problem...
Już tłumaczę.
Otóż w języku polskim istnieją pewne pojęcia i zjawiska, których nie ma w innych kulturach i na odwrót. Jeśli nie ma w niemieckim "miejscownika", ciężko ci będzie pewne zdania przetłumaczyć, coś umyka. Nasza piękna kultura tu tryumfuje!
jednak jak zrozumieć coś takiego w drugą stronę?
Istnieje trudny do przetłumaczenia zwrot - Bauernschläue.  - wiejskiej zaradności.
Powiedzmy, że to pewnego rodzaju inteligencja, którą my możemy w naszej kulturze, obawiam się, uznać za zaradność.
To co robi  Alkhadias, to właśnie Bauernschläue - jest kreatywny i inteligentny, nawet zaradny.

Ten rodzaj zaradności ładnie pokazuje Les Claypool w teledysku  My Name Is Mud, szczerze polecam.
Lata komunizmu nauczyły nas czerpać radość z życia, bez mącenia sobie głowy metafizyką. Zwracam uwagę, że właśnie postacie takie jak Mao, miały niezwykły dar czerpania z tej szkoły myślenia. To bardzo trudna kwestia bo muszę znaleźć odpowiednik czegoś jednoznacznego i uchwytnego, mówiąc o problemie jakim jest nieumiejętność myślenia abstrakcyjnego, przy jednoczesnej kreatywności.

Porównajmy:
Blaise Pascal - Serce ma swoje racje, których rozum nie zna.
Mao Zedong - Ludzie i tylko ludzie są zmotywowaną siłą zmieniającą historię świata.

Gdzie bardziej widzisz Alka? Popatrz na jego wypowiedzi.
Odebrać nauce intuicję, to otrzymać IGNobla!

Zapytacie mnie, czemu nie napisałem od razu o Bauernschläue? Jeszcze tego zwrotu nie znałem, opierałem się właśnie na intuicji.
Każda dyscyplina naukowa jest z definicji sztuczna, istotnie nie można rozkminiać sonaty Chopina z wykresów zakresu dynamiki dźwięku - RACJA!
Co nie znaczy, że fizyka, biologia, czy muzyka są lepsze, czy gorsze. To są sztuczne twory, przy pomocy których opisujemy złożoność rzeczywistości, jak zawsze akceptując jej wielowymiarowość!
Bauernschläue, to inteligencja bez krzty umiejętności postrzegania odległych powiązań, więc w skrajnym przypadku Mao, Aleczek jak najbardziej wpisał się w schemat miotając się z mikroskopem na pojęcie "byt".
Skąd ta teatralna otoczka zapytasz? (https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/c/c1/Red_Guards.jpg/220px-Red_Guards.jpg)
Bo tak jest fajniej i zabawniej, uporządkować własne myśli, to raz.
Dwa, kupa wiary chwyta aluzje, nie mówię, że Ty Hubtus, ale jednak jest tego trochę.
Trzy, Alkhadias ma potencjał, trzeba go dotrzeć - to taka konwencja, ścieram się tu z nim bez pardonu - im więcej potu na treningu, tym więcej kasy w zamtuzie!
A więc Hubtusie - Życzę zdrowia i więcej pokładów grzeczności, czyli mówiąc wprost - poczucia humoru! ;)
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Października 10, 2016, 19:09:55
Proponuje postawić grubą kreskę odnośnie poprzedniego tematu i umówić się, że była to emocjonująca rozmowa.

Bardzo, ale to bardzo polecam tą animację:
 

Czy coś nowego słychać w temacie?
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: huth w Października 13, 2016, 08:33:15
Fajowe. Niesamowicie udana dynamika ruchu
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Lutego 11, 2017, 20:30:35
Dali porównał swoją twórczość do antymaterii!
Ale jaja!
Tutaj - 12:15

Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: huth w Lutego 13, 2017, 20:29:55
Oglądam to, ale już muszę napisać. Musiałem sobie wygoogle'ować o co chodzi z tym programem, bo ta reklama papierosów i że prowadzący po prostu sobie pali robiąc wywiad mnie rozwaliła :D No i dopiero potem skojarzyłem, że to ten gość od 60 Minutes i w ogóle legenda telewizyjnego dziennikarstwa i prowadzenia programów. Znaczy się troche bardziej intelegentna od reszty towarzystwa w tv wystylizowana ładna gadająca głowa.
Dali oczywiście jak zawsze totalna beka, gość ma wy*ebane, doskonale wszystko rozgrywa medialnie, ustawił się na pozycji 'geniusza' i go gra :) Arystokrata postmodernizmu.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Lutego 26, 2017, 21:39:13
Oczywiście, że sobie robił jaja!
Strasznie celne jest to stwierdzenie o tym, że wszystko w rzeczywistości jest "słabe", odwołał się przy tym trafnie do właściwego problemu.
Widać, że widział o czym mówi.
Na prawdę mnie to zaskoczyło, zawsze wiedziałem, że był inteligenty ale bez przesady - tego się nie spodziewałem.
Piękne.

"Lubię laski, bo są symbolem niemocy. Tylko wielcy ludzie zdają sobie sprawę z tego, że sensacyjne osiągnięcia cechuje niemoc."

(click to show/hide)

Zbaraniałem jak to powiedział.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: piotrstw w Marca 03, 2017, 18:10:44
 Zdobyłem książkę Istota teorii względności, której autorem jest Albert Einstein. Przystąpiłem do jej czytania pełen nadziei, że dowiem się, dlaczego czas spowalnia swój bieg wraz ze wzrostem prędkości z jaką poruszamy się. Zapraszam na stronę 35. Cyt.:
W tym celu wyobraźmy sobie, że w dwu układach inercjalnych K i K’ określiliśmy stosunki przestrzenne i czasowe w podany poprzednio sposób (chodzi o transformacje Galileusza). Dalej, rozpatrzmy promień świetlny przebiegający w próżni pomiędzy dwoma punktami P1 i P2 układu K. Jeżeli r jest odległością między tymi punktami, to czas Δt, w którym światło przebiega drogę P1P2, spełnia równanie:
               r=cΔt.
(sygnał świetlny został wysłany w chwili, gdy punkty O i O’ układów K i K’ pokrywały się, czyli P1=P1’=0)
Podnosząc to równanie do kwadratu i wyrażając r2 przez różnicę współrzędnych,
możemy napisać
∑(Δxn)2-c2Δt2=0   (22)
Równość ta wyraża zasadę stałości prędkości światła układzie K. Musi ona zachodzić niezależnie od tego, jaki jest ruch źródła wysyłającego światło.
To samo zjawisko rozchodzenia się światła można również rozpatrywać względem układu K’, w którym także zachodzi zasada stałości prędkości światła. W takim razie w układzie K’ mamy równanie
∑(Δxn′)2-c2Δt′2=0      (22a)
Tutaj nie zgodzę się z autorem. Przyjrzyjmy się tym równaniom, bez podnoszenia do kwadratu i wracając do współrzędnych punktów P1 i P2
(x2-x1) - cΔt=0
(x2′-x1′) - cΔt′=0
Te dwa równania graficznie autor przedstawia tak:

(nie mogę wstawić rysunku)

W takim razie impulsowy sygnał świetlny rozdwoił się, lub autor zapomniał, że układ K’ oddalił się w tym czasie od miejsca gdzie został wysłany sygnał. Skąd wzięły się dwa okręgi, jeśli był jeden sygnał? Sygnał był wysłany z punktu O, z którym pokrywał się O’
a czas t=t’=0. Punkt O’ oddalił się od punktu O o odległość vt. Więc chyba powinno być tak:

(nie mogę wstawić rysunku)

gdzie v jest prędkością układu K’,
   Usprawiedliwieniem autora jest to, iż skorzystał on z Transformacji Lorentza, bez dogłębnej ich analizy.
I jeszcze jedno pytanie. Autor tych transformacji wysyła krótki sygnał świetlny. A jeśli ja wyślę krótki sygnał dźwiękowy i skorzystam z tych przekształceń, czyli literka „c” nie będzie prędkością światła, lecz prędkością dźwięku (prędkość dźwięku podobnie jak prędkość światła nie zależy od prędkości źródła), to czy ktoś mi uwierzy w te równania? Na pewno nie, bo prędkość dźwięku już dawno człowiek przekroczył, a czas nie zatrzymał się.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: huth w Marca 12, 2017, 10:16:21
Hm.
Tak.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Marca 28, 2017, 12:35:56

Dr Mirosław Dolata to prawdziwy szołmen.
Dmucha piłeczkami, strzela prądem o napięciu 500 000 volt, stawia niepokojące pytania - rewelacja.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: AdamKur w Marca 28, 2017, 12:39:53
(click to show/hide)

Po angielsku (sowwy guyz) ale dość fajny filmik z Neil "Astrophysics Black Guy" deGrasse Tyson :D:D, o Plutonie (sprzed kilku miesięcy, ale wciąż)
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Raichu w Marca 31, 2017, 18:59:41
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Kwietnia 01, 2017, 10:34:43
Ojej, ojej,...
Odnośnie super ciągu i nie tylko polecam ten program.


To bardzo dobra seria programów, które odnoszą się właśnie do tych obecnych w kulturze przekonań związanych z matematyką.
Morał jest taki, że jak chcesz znaleźć jakieś mistyczne relacje - to je znajdziesz, co dowodzi tylko, że szukałeś czegoś bardzo długo, a nie że nie istnieją inne relacje.
Sekwencja Fibonacciego, podobnie jak Pluton czy kod Dna, to magiczne zwroty, które otwierają przed nami świat charyzmatycznego intelektu - tylko tyle, że nikt nie wie o co chodzi. Tak wypada, bo skoro ktoś powiedział o orbicie Plutona, kodzie DNA, czy zaczął dodawać 1 do jednego, a potem dwa do jednego i trzy do dwóch - to musi być bardzo mądry.

Oczywiście Pluton to Yuggoth (https://encrypted-tbn1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcR1Mf6qnfpggdrmPlkcun0Cmn9B6jAEyUt0TrKQrB0kE4pAOpjTVA)
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Bruce Campbell w Kwietnia 18, 2017, 18:38:31
Jako że siedzę sobie w pociągu do Wawy i śmiertelnie się nudzę, naszły mnie pewne przemyślenia. Konkretniej, doszedłem do wniosku, że wszystkie modele Układu Słonecznego, które widziałem, przedstawiają planety tak, jakby ich orbity... hmm, jak by to określić... tworzyły jedną płaszczyznę.
Może spróbuję zobrazować to jakoś - te modele wyglądają tak, jakby podróż z Ziemi na jakąkolwiek inną planetę w naszym systemie odbywała się po jednej płaszczyźnie, niezależnie czy lecimy na Mars czy Wenus.
W związku z tym naszło mnie pytanie: czy to po prostu uproszczenie modelu Układu Słonecznego, czy mniej więcej tak po prostu orbity się ułożyły. I jeśli odpowiedzią na poprzednie pytanie jest opcja numer 2, to gdzie byśmy dolecieli, ruszając prostopadle do płaszczyzny wyznaczonej przez te orbity, zamiast w kierunku planet?
(click to show/hide)
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: lysy890 w Kwietnia 18, 2017, 18:55:15
Jako że siedzę sobie w pociągu do Wawy i śmiertelnie się nudzę, naszły mnie pewne przemyślenia. Konkretniej, doszedłem do wniosku, że wszystkie modele Układu Słonecznego, które widziałem, przedstawiają planety tak, jakby ich orbity... hmm, jak by to określić... tworzyły jedną płaszczyznę.
Może spróbuję zobrazować to jakoś - te modele wyglądają tak, jakby podróż z Ziemi na jakąkolwiek inną planetę w naszym systemie odbywała się po jednej płaszczyźnie, niezależnie czy lecimy na Mars czy Wenus.
W związku z tym naszło mnie pytanie: czy to po prostu uproszczenie modelu Układu Słonecznego, czy mniej więcej tak po prostu orbity się ułożyły. I jeśli odpowiedzią na poprzednie pytanie jest opcja numer 2, to gdzie byśmy dolecieli, ruszając prostopadle do płaszczyzny wyznaczonej przez te orbity, zamiast w kierunku planet?
(click to show/hide)
Obecny model Układu Słonecznego jest uproszczony, aby łatwiej było zrozumieć kolejność planet, czy to jak po prostu nasz układ jest zbudowany. W rzeczywistości planety krążą wokół Słońca po całkowicie innym orbitach. Planety nigdy nie ustawią się tak, jak wygląda to na modelu, z bardzo prostej przyczyny jaką jest pion. Gdybyśmy ruszyli prosto z naszej planety, nie kierując się w kierunku innych planet to lecielibyśmy tak długo aż natrafilibyśmy na jakiś obiekt spoza Układu Słonecznego, lub patrząc na rozmiar kosmosu - nic byśmy nie napotkali.


Inny temat, jako, że pojawił się niedawno Mass Effect Andromeda, co sądzicie na temat podróży do innych galaktyk, czy po prostu podróży poza Układ Słoneczny?
Pogdybajmy sobie.
Wiadomo, że prędkość światła to prędkość jaką maksymalnie możemy osiągnąć bez zaginania czasoprzestrzeni itp itd. Mimo, że obecnie nieosiągalne to jednak możliwe.
Z prędkością światła jesteśmy w stanie lecieć do najbliższej gwiazdy wiele lat, do najbliższej galaktyki tysiące (czy więcej). Więc mimo możliwości prędkości światła, podróż do najbliższej galaktyki jest nieosiągalna. I tutaj jest haczyk, bo istnieje coś takiego, że jeżeli pewien obiekt leci blisko prędkości światła to czas mija tam wolniej. Czyli jeżeli na ziemi minie powiedzmy 600tys. lat, to ludziom w statku, który leci blisko prędkości światła minie ~600lat. Co pokazuje, że sama Andromeda i podróż w niej jest teoretycznie możliwa.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Bojar w Kwietnia 19, 2017, 15:11:25
Oczywiście zakładając, że bylibyśmy w stanie osiągnąć prędkość bliską prędkości światła to coś takiego jest możliwe. Tylko taka podróż miałaby sens tylko w przypadku zagrożenia zniszczenia całego gatunku i planety. Oczywiście na statku minęłoby te kilkaset lat, ale pamiętajmy, że na Ziemi minęłoby w tym czasie kilkaset tysięcy lat. Patrząc na to ile osiągnęliśmy w ciągu kilku tysięcy lat to taka podróż to jest  po prostu bilet w jedną stronę. Po prostu cywilizacja jaką znaliśmy przestanie istnieć a pojawi się prawdopodobnie zupełnie inna. Po za tym trzeba sobie wyobrazić eksperyment trwający setki tysięcy lat... Mało prawdopodobne. Po za tym może się okazać, że parę tysięcy lat po wylocie udało się wynaleźć coś co pozwala dolecieć tam znacznie szybciej i gdy dolatujemy na miejsce okazuje się, że nasza cywilizacja jest tam od setek tysięcy lat a my jesteśmy traktowani jak eksponat z muzeum.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Alkhadias w Kwietnia 20, 2017, 17:54:44
Zdobyłem książkę Istota teorii względności, której autorem jest Albert Einstein. Przystąpiłem do jej czytania pełen nadziei, że dowiem się, dlaczego czas spowalnia swój bieg wraz ze wzrostem prędkości z jaką poruszamy się. Zapraszam na stronę 35. Cyt.:
W tym celu wyobraźmy sobie, że w dwu układach inercjalnych K i K’ określiliśmy stosunki przestrzenne i czasowe w podany poprzednio sposób (chodzi o transformacje Galileusza). Dalej, rozpatrzmy promień świetlny przebiegający w próżni pomiędzy dwoma punktami P1 i P2 układu K. Jeżeli r jest odległością między tymi punktami, to czas Δt, w którym światło przebiega drogę P1P2, spełnia równanie:
               r=cΔt.
(sygnał świetlny został wysłany w chwili, gdy punkty O i O’ układów K i K’ pokrywały się, czyli P1=P1’=0)
Podnosząc to równanie do kwadratu i wyrażając r2 przez różnicę współrzędnych,
możemy napisać
∑(Δxn)2-c2Δt2=0   (22)
Równość ta wyraża zasadę stałości prędkości światła układzie K. Musi ona zachodzić niezależnie od tego, jaki jest ruch źródła wysyłającego światło.
To samo zjawisko rozchodzenia się światła można również rozpatrywać względem układu K’, w którym także zachodzi zasada stałości prędkości światła. W takim razie w układzie K’ mamy równanie
∑(Δxn′)2-c2Δt′2=0      (22a)
Tutaj nie zgodzę się z autorem. Przyjrzyjmy się tym równaniom, bez podnoszenia do kwadratu i wracając do współrzędnych punktów P1 i P2
(x2-x1) - cΔt=0
(x2′-x1′) - cΔt′=0
Te dwa równania graficznie autor przedstawia tak:

(nie mogę wstawić rysunku)

W takim razie impulsowy sygnał świetlny rozdwoił się, lub autor zapomniał, że układ K’ oddalił się w tym czasie od miejsca gdzie został wysłany sygnał. Skąd wzięły się dwa okręgi, jeśli był jeden sygnał? Sygnał był wysłany z punktu O, z którym pokrywał się O’
a czas t=t’=0. Punkt O’ oddalił się od punktu O o odległość vt. Więc chyba powinno być tak:

(nie mogę wstawić rysunku)

gdzie v jest prędkością układu K’,
   Usprawiedliwieniem autora jest to, iż skorzystał on z Transformacji Lorentza, bez dogłębnej ich analizy.
I jeszcze jedno pytanie. Autor tych transformacji wysyła krótki sygnał świetlny. A jeśli ja wyślę krótki sygnał dźwiękowy i skorzystam z tych przekształceń, czyli literka „c” nie będzie prędkością światła, lecz prędkością dźwięku (prędkość dźwięku podobnie jak prędkość światła nie zależy od prędkości źródła), to czy ktoś mi uwierzy w te równania? Na pewno nie, bo prędkość dźwięku już dawno człowiek przekroczył, a czas nie zatrzymał się.

Podejrzewam, że problem polega tutaj na błędnie przyjętych założeniach.

1) Pierwszym błędem w Twojej analizie jest wykorzystanie transformacji Galileusza odnosząc się do relatywistycznej czasoprzestrzeni, uwzględniającej prędkość układów i ich związek oraz zależności. Transformacje Galileusza nie uwzględniają założeń relatywistycznych, powstały przed opublikowaniem Teorii Względności i zakładają, że czas dla wszystkich układów, niezależnie od ich ruchu, oddziaływań grawitacyjnych itp. jest taki sam. Dlatego korzysta się z transformacji Lorentza.
2) Drugim błędem jest brak podstawowego założenia. Mianowicie, jeżeli zajmujemy się relatywistyką, musimy założyć że prędkość światła jest stała, niezależnie od układu odniesienia, a czas nie jest jednakowy dla różnych układów. Nawet jeżeli się z tym nie zgadzasz, to takie założenie musisz przyjąć w celu jego ewentualnej falsyfikacji.
3) Trzy, nie możemy zapominać że chociaż stała, to jednak prędkość światła posiada swoją określoną wartość skrytą pod symbolem c. Tak samo musimy wziąć pod uwagę wartość prędkości dźwięku w ostatecznym równaniu. Wtedy dowiemy się dlaczego prędkość dźwięku nie zatrzyma i nie wpłynie znacząco na czas. (jest zwyczajnie zbyt mała). Dlatego nie można po prostu zastąpić literki c i oczekiwać tego samego rezultatu, ponieważ za każdym symbolem skrywa się określona wartość, którą bierzemy pod uwagę i która zawsze da nam różny wynik.

Podpowiedź:
Ważne jest to, że transformacje Galileusza są niemal doskonałym przybliżeniem transformacji Lorentza dla niskich prędkości. Dlatego przy prędkości dźwięku, czy innych małych wartościach możemy równie dobrze korzystać z formy Galileusza, ale gdy pracujemy nad wartościami bliskimi prędkości światła, transformacja galileusza się zwyczajnie załamuje i nie pozwala uzyskać nam poprawnych wyników, dlatego korzystamy z transformacji Lorentza. Podsumowując: dla niskich prędkości obie transformacje dadzą nam poprawny wynik, ale przy prędkościach świetlnych stosuje się tylko wersję Lorentza. Zaraz spróbuję wyjaśnić dlaczego.


Skąd bierze się różnica w wynikach obu transformacji, względem obliczanej prędkości?
Otóż, zakładając, że mamy dwa układy o których wspomniałeś K oraz K'.

Założenia:
1) Układ K jest stacjonarny.
2) Układ K' porusza się z prędkością vK' w kierunku x->
3) Układ K' w czasie T0 jest w tym samym położeniu co układ K i w tym samym czasie, gdy oba układy są w identycznym miejscu i czasie, oba "obserwują" wydarzenie (P).
4) Dla układu K przyjmujemy wykres funkcji uwzględniający ct|_x, analogicznie dla układu K' będzie to ct'|_x'
5) Prędkość światła jest stała niezależnie od układu.

W jaki sposób dokonujemy transformacji i na czym to polega? Otóż posiadając współrzędne dla wydarzenia w jednym układzie, musimy je przełożyć na współrzędne układu drugiego z uwzględnieniem zależności. W relatywistycznej transformacji, zależność ta będzie się odnosiła do czasoprzestrzeni, a więc przełożenie współrzędnych jednego układu na drugi, wykaże nam jakie zależności w czasie i przestrzeni zachodzą miedzy dwoma układami. W tym konkretnym przypadku zobaczymy jak zmienia się postrzeganie P (wiązki światła) dla obu układów, wiec wykażemy w jaki sposób wydłuża lub skraca się przestrzeń oraz czas.

Przykład:
Dla K, wydarzenie P ma miejsce w punkcie x1=1m i ct1=1lm. Wiec współrzędne P=(1,1)
K' porusza się z prędkością 1/2c, wiec vK'= 0.5c
Więc jak wygląda transformacja Lorentza dla współrzędnych drugiego układu, jeżeli w K, P=(1,1)?
Będziemy potrzebować kilku stałych oraz zmiennych.
β= v/c
γ= 1/sqrt(1-β2)   <- czynnik Lorentza

W jaki sposób możemy uzyskać współrzędne układu K'? Dzięki czynnikowi Lorentza
x1'=γ(x-βct)
ct1'=γ(ct-βx)

Dla danych które mamy możemy zacząć od uproszczenia β= v/c= 0.5c/c=0.5
Korzystając z czynnika Lorentza liczymy dalej γ= 1/sqrt(1-β2)= 1/sqrt(1-0.52)= 1/sqrt(0.75)~1.15

x1'=γ(x-βct)~1.15(1-0.5*1)~0.58
ct1'-γ(ct-βx)~1.15(1-0.5*1)~0.58

Co za tym idzie, dla układu stacjonarnego K wydarzenie miało miejsce w miejscu i czasie (1,1), ale dla układu K' poruszajacego się z połową prędkości światła, wydarzenie było miejscu i czasie (~0.6,~0.6), mimo iż oba układy były w tym samym położeniu, a jedyna różnica polegała na prędkościach układów.

A co się stanie, jeżeli zastąpimy połowę prędkości światła układu K', dajmy na to prędkością dźwięku?

Weźmy pod uwagę wartość rozchodzenia prędkości dźwięku w powietrzu, wynoszącą do około 340m/s, czyli około 1224 km/h. Daje nam to około 0.004c

β= v/c= 0.004c/c=0.004
γ= 1/sqrt(1-β2)= 1/sqrt(1-0.000016)= 1/sqrt(0.999984)~0,999991
x1'=γ(x-βct)~0.999991(1-0.004*1)~0,995991~1
ct1'-γ(ct-βx)~0.999991(1-0.004*1)~0,995991~1

Na tym przykładzie widzimy, że im mniejsza prędkość tym mniejszy wpływ na czasoprzestrzeń. Przy większej dokładności stała by się ona jeszcze mniej zauważalna, dlatego w tych przypadkach możemy stosować transformacje Galileusza, która jest przybliżeniem transformacji Lorentza dla niskich prędkościach, znanych na przykład tutaj na Ziemi, ale gdy zbliżamy się do prędkości światła, korzystamy z Lorentza. Idąc dalej, na podstawie transformacji Lorentza, mógłbym również wyliczyć dylatację czasu dla obu układów, a nawet przedstawić wyniki dla układów w różnych przypadkach. Dla ruchomych, dla stacjonarnych, dla różnych kierunków ruchu, ale niestety nie mam na to tyle czasu co kiedyś, nie mniej jeżeli pojawi się prośba, postaram się to wyjaśnić w przyszłości.



Lew

W skrócie odpowiem, że tak. Planety Układu Słonecznego, jak również planety innych układów, oraz całe galaktyki, większość różnych obiektów dostrzegalnych w kosmosie tworzą płaszczyzny. Wszystkie planety układu Słonecznego, za wyjątkiem planety karłowatej Plutona, który jest odchylony mniej więcej pod kątem 17 stopni, są niemalże w jednej linii. Nie jest to doskonała płaszczyzna, ale rzeczywiście jest to płaszczyzna i jest to naturalne zjawisko zachodzące w przyrodzie. Jak będziesz chciał, a mnie obowiązki nie pochłoną, postaram się wyjaśnić dlaczego.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Kwietnia 23, 2017, 20:29:08
Bardzo ciekawy problem, rzeczywiście planety leżą sobie tak jak groszki na talerzu. Na jednej płaszczyźnie.

"...planety powstały w obszarze płaskiego dysku protoplanetarnego, w centrum którego uformowało się Słońce"
Matko Boska!
http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/swietlne-echa-daja-wskazowki-dotyczace-dyskow-protoplanetarnych-2303.html

Bardzo "plastyczny" problem, mam przez to na myśli, że uruchamia ciąg obrazów, inspiruje wyobraźnię.
(http://www.urania.edu.pl/pliki/styles/miniatura_wiadomosci/public/field/image/sig16-009_inline.jpg?itok=SrqJIGeZ)

I tak trafiłem na pismo Urania.
Szukałem ładnego obrazka, ten uważam za udany.

https://www.youtube.com/watch?v=7WkOjgK4BGA&t=2179s
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: huth w Października 14, 2017, 00:46:25
Wszystkim fanom hard sci-fi, postcyberpunku, ateistom, scjentystom i ludziom zainteresowanym nauką jak i wklęsłością Ziemi oraz chwilowym niespokojnym duchom wieszczącym zagładę swą lub świata lub też chronicznym melancholikom polecam najnowszy film - esej PHOTON. Również nieobytym w nauce, sentymentalnym i interesujących się tylko Ligą mistrzów, cloudrapem i piciem ze znajomymi polecam - rozjedzie wam mózgi.
https://www.youtube.com/watch?v=P3iwTU3j8ao
Dziękuję i pozdrawiam.


A po odetchnięciu pogłębioną wizją ostatnich stopni cywilizacji i powstrzymaniu entropii wszechświata, zalecam w dużej walce inny również polski(w większej mierze) film "Twój Vincent".
https://www.youtube.com/watch?v=1n1RFgapVq0
Jeszcze raz pozdrawiam.
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Bruce Campbell w Października 14, 2017, 08:38:27
Oba mam zamiar obejrzeć, słyszałem dużo komplementów na ich temat. Zwłaszcza Twoim Vincentem zachwycali się też zagraniczni recenzenci, co tak częste nie jest. Nawiasem mówiąc... nie pomyliły ci się wątki HUtH?
Tytuł: Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
Wiadomość wysłana przez: Octavian w Października 29, 2017, 19:43:03
Nie pomyliły, jest to technicznie niemożliwe.