Ruszyła konwersja forum! Przez ten czas wyłączyliśmy możliwość pisania nowych postów, ale po zalogowaniu się można pisać na chacie. Poniżej znajdują się też linki do naszej grupy Steam i facebooka, gdzie również będą ogłoszenia. Modernizacja forum powinna zakończyć się najpóźniej do wtorku.

Najnowsze newsy z naszej strony:


    Polub nasz profil na facebooku! oraz dołącz do naszej Grupy STEAM

    Autor Wątek: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych  (Przeczytany 27843 razy)

    Opis tematu:

    0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

    Offline Octavian

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 2767
    • Piwa: 454
    • Płeć: Mężczyzna
    • 21. Pułk Piechoty THD
    Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
    « Odpowiedź #90 dnia: Marca 08, 2016, 08:47:19 »
    Za przybliżenie problemu szczelinek w mechanice kwantowej, należy ci się piwo, pytanie tylko dlaczego pomniejszyłeś Stasia?
    Nikt nie mówi, że Stasiu jest maciupki.

    Ładnie rozmyłeś zasadę nieoznaczoności, racja marker jest za duży do znakowania kwantów, dlatego posługujemy się właśnie równaniami falowymi - prawda? Dlatego pan Heisenberg jest dowcipnisiem, bo na gruncie nauki właśnie przez mechanikę kwantową, obala determinizm.
    Samych równań, które podałeś naturalnie nie jestem wstanie zweryfikować, ale oczywiście wychodzę z założenia, że są poprawne.
    (click to show/hide)

    Przedstawiając prawidłowy i ciekawy opis mechaniki kwantowej uciekasz od pytania, o mechaniczny model Stasia.
    Jak twierdzisz fizyka, czy nawet matematyka może opisać wszystko! Wszystko to nie planety i komety, lecz również Stasiu, czy obiekty o nawet mniejszej dynamice - np. pijana małpa biegająca z brzytwą po hotelu, ale w takim przypadku wymagające stosownego modelu.
    Moje argumenty nie dotyczą tego, że fizyka nie może przedstawić modelu mechaniki kwantowej,
    - ale robi to opierając się mocno na statystyce
    - akceptując "nieoznaczoność" rzeczywistości - tego markera, jak sam przyznajesz nigdy nie będzie
    - godząc się na paradoksy, wynikające z braku "teorii wszystkiego"

    W gruncie rzeczy surowo oceniłbym twoją pracę, jako żmudne stosowanie techniki zdartej płyty, zawierające dużą ilość ciekawych dygresji.

    Fakt, że w fizyce nie ma paradoksu, gdy mówimy o kopiowaniu duszy, oznacza, że fizyka się myli.
    Jak chciałbyś istnieć jednocześnie w wielu kopiach?
    Każdy z twoich klonów, byłby twoją kopią, a nie TOBĄ, nawet gdybyś skopiował każdy kwant twojego ciała.

    A więc Alkhadiasie, czemu pomniejszasz sobie tak nonszalancko Stasia?
    Możemy teraz wygodnie dla ciebie snuć rozważania na temat tego, jak to mechanika kwantowa, pozwala nam zrozumieć maleńkiego Stasia, albo zrozumieć, że Stasiu jest manifestacją entropii.
    Nie maleńki Stasiu, czy Stasiu żywy i martwy, lecz Stasiu z krwi i kości!
    Obliczając jego potencjalne zachowania, musiałbyś też obliczyć kolejne ich konsekwencje, uwzględniając rosnącą dynamikę entropii.
    Przykładowo, jak jest szansa, że beanshee pokona Trebrona20001 w turnieju MiB?
    Jaka jest szansa, że pokona go ubrana w sukienkę baletnicy?
    Jaka jest szansa, że beanshee pokona Trebrona ubranego w sukienkę baletnicy, krzyczącego "jhhuuhuu", w czasie trwania rozgrywki?
    Jaka jest szansa, że beanshee pokona Trebrona-baletnicę, krzyczącego "jhhuuhuu", w czasie eksplozji planety po zderzeniu z wielką asteroidą?

    Kto z was z czystym sumieniem może, zaręczyć, że na pewno wielka asteroida nie uderzy w naszą planetę, rozrywając ją na strzępy, które wirując w przestrzenni, będą koloniami, z zbudowanymi schronami, w których uczestnicy, będą toczyć boje w MiB, ubrani w sukienki baletnic, krzycząc "jhhuuhhuu", zatem poproszę o matematyczny model!

    To, że Trebron2001, będzie jednocześnie żywy i martwy w tym schronie, oznacza że fizyka nie odrywa się od zdrowego rozsądku, ale stosuje logiczne i funkcjonalne uproszczenia, inaczej rosnąca entropia naszej rzeczywistości, całkowicie by ją zniszczyła. Znaczy, się fizykę, nie sukienkę.

    Poproszę o odpowiedź na pytanie, jak widzisz siebie istniejącego "wielorako", nie sklonowanego! Nie pełne erudycji wzory na dynamikę entropii, czy ładnie opracowaną historię życia i pracy Heisenberga, po to żeby udowodnić, że jego zasada nieoznaczoności, jest zasadą oznaczoności statystycznej,  tylko odpowiedź na jedno proste pytanie! 

    Jak twoim zdaniem miałoby wyglądać jednoczesne istnienie jednego bytu?


    Offline Alkhadias

    • Powabna baletnica
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 2662
    • Piwa: 178
    • Płeć: Mężczyzna
    • Push humanity forward
      • Serio Blogów
    Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
    « Odpowiedź #91 dnia: Marca 08, 2016, 15:42:45 »
    Niestety, ale teraz Ci na to nie odpowiem Octavianie. Nie dlatego, że nie posiadam wyraźnego stanowiska w tej sprawie, ponieważ posiadam i to dosyć mocno ugruntowane. Mógłbym Ci teraz napisać kolejny długi tekst traktujący o tym zagadnieniu, który zawierałby moją odpowiedź i stanowisko. Ale z kolei wiem, że Ty byś tej odpowiedzi nie przyjął i po raz kolejny musiałbym analizować kolejne pytania i starać się dobierać logicznie, coraz to nowe argumenty, których być może i tak byś nie przyjął. Niestety liczba moich argumentów, których mogę użyć w dyskusji też się kiedyś skończy, być może w końcu dojdziemy do punktu, w którym ja już nie będę miał nic nowego do dodania, a Ty nadal nie zaakceptujesz mojej odpowiedzi, co ostatecznie sprowadzi się do roli zwykłej filozoficznej debaty, wymiany zdań, z których nie ma żadnych wniosków, a ja staram się unikać bezowocnych rozmów jak ognia.

    W tym wypadku nie zrozum mnie źle, ponieważ ja bardzo chętnie dzielę się wiedzą, doświadczeniami oraz opinią. Ale w przypadku, gdy pojawiają się takie przykłady jak ten z małpą i nożem, wiem, że nie skończy się to na jednym pytaniu, a ja nie mogę poświęcać codziennie tyle czasu na prowadzenie dyskusji. Czemu więc mimo jasno określonego stanowiska nie napiszę go teraz? Ponieważ już to zrobiłem, ale go nadal nie wysłałem i prawdopodobnie nie wyślę w ciągu wielu najbliższych dni. Dlatego skupię się teraz na tym, zamiast na dyskusji na którą będzie mnóstwo czasu.... w swoim czasie.

    Z drugiej strony, nadal nie uważam że takie argumenty są właściwe, chociaż na tyle na ile mogę staram się wyjść im na przeciw. Starałem się wyjaśnić różnicę miedzy mechaniką klasyczną, a kwantową, a także zakreślić granicę w której mechanika kwantowa jest w zupełności deterministyczna i ze 100% dokładnością opisuje obiekty klasyczne i nasze otoczenie. Zrobiłem to za pomocą cząstki kwantowej oraz klasycznej, bo to wystarczy. Prawa fizyki są uniwersalne i jeżeli można za ich pomocą opisać dynamikę jednej cząstki, to można też opisać dynamikę wielu cząstek, ale czy ma to jakikolwiek sens? To że coś można zrobić, nie oznacza że warto marnować na to czas i energię. Gdybyśmy postępowali w ten sposób, to prawdopodobnie nie mielibyśmy nadal elektryczności, ale kto wie, może zamiast tego budowalibyśmy teraz wieżowce z gliny i patyków. Starając się opisać pijaną małpę biegającą z brzytwą matematycznie, byłoby to marnowaniem czasu. No bo co tu opisywać? Dobrze wszystkim znane zasady dynamiki tłumaczone w szkole od najmłodszych lat? Kinematyka, biomechanika, uwzględnienie teorii względności, entropii termodynamicznej itp. Wszystko to można by opisać wzorami znając podstawowe dane wyjściowe. Ale jaki miałoby to sens? Poświęcenie czasu wielu naukowców, bo uwzględnienie wszystkiego czego sobie życzysz mogłoby zająć wiele dni lub tygodni, a i tak pewnie uwzględniłoby się tylko pewną część tego wszystkiego, w dodatku użycie mocy obliczeniowej superkomputerów, nie wspominając o pieniądzach na to potrzebnych tylko po to, by opisać wzorem pijaną małpę z brzytwą? Nie miałoby to żadnego sensu, bo Ty otrzymałbyś wzór, którego i tak byś nie zrozumiał, a praca i zasoby poszłyby na marne, ponieważ takie działania nie mają praktycznie żadnej wartości naukowej. Wyobraź sobie, że jestem na konferencji naukowej, jakiś znany fizyk 2 godziny wykłada swój temat, a ja potem wstaję i próbując obalić jego teorię mówiąc "No to w takim razie oblicz jaką mam szansę zniknąć i zmaterializować się wewnątrz komety, która za 1032 lata uderzy w Nowy Jork i zniszczy cywilizację ludzką, w dodatku jaka jest szansa na to że pozostałość moich molekuł w ciągu najbliższych 3 miliardów lat ponownie wytworzą życie na Ziemi! Szach mat!"  Na miejscu fizyka zapytałbym się, czy zamiast Nowego Jorku nie może być na przykład Rosja... Chyba nie muszę się pytać o to jak zostałbym odebrany, próbując obalić teorię takim przykładem. Idąc tokiem takich przykładów, każdy może wyjść sobie na ulicę i w ciągu 10 sekund wymyślić coś tego typu, czego nikt nie opisze na zawołanie, bo szkoda na to energii, a potem twierdzić, że "ech, bez sensu ta nauka". Kompletnie zapominając, że dzięki tej nauce ma wszystko, co go otacza.

    Ale co do pytania odnośnie bytu, z chęcią odpowiem potem.

    - Od pewnego czasu zajmuję się pisaniem długiej wiadomości, w której staram się zawrzeć wiele odpowiedzi na Twoje pytania. Odpowiedzi oraz moje stanowisko na wielokrotny byt już są tam zawarte, ale całość tekstu jest nieukończona, a ja nie potrafiłbym wysłać nieukończonego tekstu.

    - Tekst ten zawiera moje własne opinie oraz fakty naukowe z wielu najróżniejszych dziedzin od fizyki, przez bionanotechnologię, neurobiologię, automatykę, robotykę i tak dalej. Z pewnością będziesz miał szerokie pole manewru w zadawaniu pytań i podważaniu tekstu i wtedy będę mógł poświęcić swój czas tylko i wyłącznie na odpowiadanie i prowadzenie dyskusji. W tekście postaram się wyraźnie oddzielić to, co stanowi fakty naukowe, a to co jest moją opinią i odnosi się tylko do mojej analizy i przemyśleń.

    - Tekst ten zawiera wiele pojęć i treści, które zamierzałem spłycić i zahaczając o granicę zakłamania, uprościć. Z biegiem czasu uznałem, że uproszczenie jednego tematu, nie da pełnego obrazu głównego zagadnienia i może prowadzić do błędnych wniosków, więc teraz staram się rozbudować niektóre wątki, na tyle na ile pozwala mi moja wiedza, moje źródła, czas i potrzeba. Chcę aby wszystko było stosunkowo krótkie, proste i zrozumiałe, ale żeby jednocześnie było stanowczą, spójną i pozostawiająca jak najmniej pytań treścią.

    - Tekst może nie jest wyjątkowo długi, może nie jest skomplikowany, ale mój czas też jest ograniczony, ponieważ piszę go zarówno w języku polskim, jak i angielskim. Jest to wymuszone potrzebą, ponieważ możesz sobie nie zdawać z tego sprawy, ale zawsze staram się podejść do sprawy na tyle poprawnie, na ile mogę. Dlatego niektóre z tekstów, a także fragmentów wysyłam do konsultacji znanym fizykom, którzy są w stanie zweryfikować poprawność tekstu, wskazać ewentualne błędy i luki w moim rozumowaniu, a przede wszystkim zaproponować świeże treści warte umieszczenia. Niestety tacy ludzie są bardzo zajęci i nawet nie proszę ich o poświęcanie prywatnego czasu na czytanie prostych dla nich rzeczy, dlatego tym bardziej doceniam ich pomoc. Nie poganiam nikogo, dlatego najbliższą rozmowę z Ericiem Christianem, fizykiem pracującym dla NASA będę mógł odbyć dopiero 19 lub 20 marca po jego powrocie z wyjazdu badawczego. Zawsze nawet prosta odpowiedź na pytanie, może rzucić zupełnie nowe światło i poruszyć świeże zagadnienia- zawsze warto pytać.

    - Dodatkowo staram się poza czystymi faktami naukowymi i swoimi opiniami, zamieścić w tekście różne aspekty związane przede wszystkim z zagrożeniami i konsekwencjami dla prawa. Poniekąd te zagadnienia od dawna są mi bliskie, bo każde nowe odkrycie niesie ze sobą ewentualne zagrożenie, które trzeba rozważyć. I o ile na temat zagrożeń powstało wiele różnych teorii w społeczeństwie, o tyle przeciętny pasjonat rzadko zdaje sobie sprawę z konsekwencji prawnych i moralnych lub na przykład ekonomicznych, a te również mają swoje różne stanowiska, które warto poznać. Zawsze mnie to intrygowało, kiedyś z resztą właśnie z tego powodu moim tematem maturalnym były zagrożenia nowych technologii, dlatego warto chociaż wspomnieć o tym w odniesieniu do zagadnień.
    Father, forgive me not, for I have sinned!
    Now tremble and fear, and mercy have not upon me!  

    https://alkhadias-rozrywkowo.blogspot.com/
    https://alkhadias-naukowo.blogspot.com/

    Offline Octavian

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 2767
    • Piwa: 454
    • Płeć: Mężczyzna
    • 21. Pułk Piechoty THD
    Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
    « Odpowiedź #92 dnia: Marca 09, 2016, 09:11:49 »
    O kopiowaniu duszy piszę inny tekst, co więcej nie ma tam żadnego paradoksu z punktu widzenia współczesnej fizyki.
    Zmieniłem zdanie, doszedłem do wniosku, że piwo należy ci się właśnie za wyjaśnienie zagadki bytu, czy próby podjęcia takiego wyzwania. W gruncie rzeczy o mechanice kwantowej już było, był taki filmik popularnonaukowy, to dość trywialne.

    Reductio ad absurdum, nie obala się poprzez stwierdzenie, że nie będę odpowiadał na coś, bo to absurd.
    Jeśli twoje poglądy prowadzą do absurdów, to znaczy że się mylisz, a nie że ja opowiadam głupoty i  nic  nie wiem. Cytaty z Leibniza, miał właśnie ten absurd obrazować.
     "Ta małpa to jest głupie, wiesz, głupie, i ja nie będę na głupoty odpowiadał, bo mam tyle ważnych spraw, bo znam fizyków z NASA, sam jesteś małpa, sam!"
    Ja piszę moje teksty po polsku, z nikim ich nie konsultuje - to co pisze to moje słowa, rzeczywiście mam łatwiej.
    Nie staram się przestawić czyichś opinii jako własnych, nie chce nikomu imponować swoim doświadczeniem i wiedzą.
    Dobrze, że zaznaczyłeś że twoje poglądy, należy oddzielić od rozmów o samej nauce - wcześniej tego nie robiłeś.
    Ten cichy kącik, przeznaczony dla miłośników zagadek jakie stawia przed nami rzeczywistość powstał z myślą o komentowaniu filmików popularnonaukowych, masz inne źródła - tym lepiej, panie, tym lepiej!
    Jeśli posiadasz możliwość weryfikacji danych w oparciu o profesjonalne źródła to dobrze, jak każdy kto może wejść na strony naukowe, trzeba tylko chcieć z nich korzystać. -  http://if.us.edu.pl/index.php/pl/


    "Z biegiem czasu uznałem, że uproszczenie jednego tematu, nie da pełnego obrazu głównego zagadnienia i może prowadzić do błędnych wniosków"
    - BRAWO!

    Nie poganiam nikogo, ale najbliższą rozmowę z Olgą i Brunem, fizykami niepracującymi dla NASA, którzy cały czas przeprowadzają spontaniczne eksperymenty, będę mógł odbyć dopiero po 18 marca po moim powrocie z wyjazdu badawczego.
     Niestety tacy ludzie są bardzo zajęci i nawet nie proszę ich o poświęcanie prywatnego czasu na czytanie prostych dla nich rzeczy, dlatego tym bardziej doceniam ich pomoc.
    Olga i Bruno mają trzy lata, uwierz mi, tworzą więcej wyzwań, niż środowisko naukowe, a mimo to staram się pisać na forum - jak widzisz.
    Czyli argument - jestem taki ważny i taki mądry, że nie mam czasu odpowiadać na twoje głupiutkie pytania, uważam za nietrafiony.

    Nie odpowiedziałeś na pytanie, przypomniałeś na tylko, że masz znajomości. Znajomości - gratuluję.

    "Dodatkowo staram się poza czystymi faktami naukowymi i swoimi opiniami, zamieścić w tekście różne aspekty związane przede wszystkim z zagrożeniami i konsekwencjami dla prawa."
    - handlujesz marihuaną? Masz na strychu takie lampy i doniczki, naukowo udoskonalasz szczepy sadzonek świętego zioła, czy jak? To mnie przerosło.

    Offline rasterus

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 79
    • Piwa: 4
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
    « Odpowiedź #93 dnia: Kwietnia 06, 2016, 21:53:55 »
    Z wzorami matematycznymi jest problem. Modele matematyczne mogą opisywać abstrakcyjne byty. Co z tego, że wyliczenie się zgadza jak coś nie istnieje?

    Fizyka na razie nie odpowiedziała na kilka fundamentalnych pytań:

    Czy czas istnieje?
    Jeśli istnieje to czym jest?
    Czy czas jest ciągły czy dyskretny?
    Czy przestrzeń jest ciągła czy dyskretna?
    Dlaczego entropia rośnie?



    Offline huth

    • Wiadomości: 6524
    • Piwa: 451
    Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
    « Odpowiedź #94 dnia: Kwietnia 07, 2016, 05:26:53 »
    Mam czas, słuchając Ciemnej strony mocy na Trójce, wreszcie sobie czytam ten wątek przeładowany akapitami na wysokość monitora, w sumie to nie wiem po co, skoro to wasza dyskusja, ale jeśli chodzi o marnowanie czasu, to jestem specjalistą.

    Cytuj
    Alkh: Ponieważ naturę da się poprawnie opisać tylko liczbami, wszystko inne jest jedynie percepcją.
    Octa: To jaki jest wzór na duszę?
    No wręcz już klasyczna zasadzka, a tu Alek cały post wysmażył, zamiast zapytać w stylu 'czym jest dusza'... Ale tak naprawdę Octavianowi wcale o duszę nie chodziło, bo przecież zeszło na samoświadomość, bo tak zredukował wg. swojej interpretacji Alek, co zupełnie Octaviana nie ruszyło. W końcu zasadzka zakończona została żartem o czole, słabo.

    Octa:
    Cytuj
    Obawiam się, że właśnie ty hucie, jesteś właśnie tą osobą, która najszybciej jest wstanie wyjść naprzeciw filozoficznemu samobójstwu Alkhadiasa
    Rozumiem chodzi o to zdanie: "Ponieważ naturę da się poprawnie opisać tylko liczbami, wszystko inne jest jedynie percepcją."?
    No cóż, szczerze mówiąc, to trudno mi się z tym nie zgodzić... Oczywiście zależy jak się rozumie i waży słowa 'natura', 'poprawnie' itd. Rozumując to zdanie, że tylko ścisły naukowy opis daje uniwersalny i obiektywny obraz, a reszta jest mniej lub zupełnie kwestią dywagacji, opinii i wyobrażeń, to trudno tu coś zarzucić, choć trzeba też wiedzieć, do czego da się te ścisłe metody stosować i jak nie popaść w pułapki scjentystycznego redukcjonizmu.
    A w kazdym razie tak mi się wydaje :)
    Zresztą w jednym z postów Alek dobrze pokazuje jak współczesna nauka zepchnęła dotychczasową filozofię opartą na spekulacji na margines. Nauka posiadła możliwości badania zagadnień przez długi czas należacych do filozofii i te kwestie zagarnia do siebie, tworzą się nowe dziedziny, multidyscyplinarne. Znów zagadnienia estetyki, teorii społecznych, ontologii zostały wrzucone do wielkiego wora kolejnych 'post'-modernizmów, i w tym kisielu kultury, mediów, polityki sobie jest, ale nie jako coś poważnego. Więc w sumie zostaje etyka, jako taka twarda pozostałość, ale oczywiście wtórna do odkryć i zmian. Cała reszta, czyli nieodpowiedziane przez nauki pytania i pewnego rodzaju wolny od dogmatów głęboki namysł i refleksja, metanaukowy - to można chyba nazwać dzisiaj filozofią.

    Octa:
    Cytuj
    Filozofia i nauka zawsze były powiązane, inaczej filozofia byłaby metafizyką.
    To jest nietrafne... dzisiaj oczywiście jest inaczej, ale jeszcze z wiek temu spekulacja rządziła filozofią i metafizyka nie miała się aż tak źle.

    No chyba że chodzi o ten cały determinizm... Tylko że Octavian rozumie go w sposób zupełny, chciałby zatrzymać kwanty obserwując je, a Alek bierze nieoznaczoność za coś naturalnego. Więc oczywiście w pierwszym przypadku determinizm leży, ale w perspektywie Alka już jakby trochę stoi. A taki jakby 'kisielowaty' determinizm, że czegoś nie będzie gdzieś na pewno, ale gdzie dokładnie będzie to powiedzieć wprost nie można - no taki, to stoi. Tylko czy taka wiedza wystarcza na obliczenie, uwzględniając całą resztę takich nibypewnych stanów, gdzie coś będzie? Nie będzie taki obiekt za bardzo "rozdygotany"?

    Octa:
    Cytuj
    Fakt, że w fizyce nie ma paradoksu, gdy mówimy o kopiowaniu duszy, oznacza, że fizyka się myli.
    Jak chciałbyś istnieć jednocześnie w wielu kopiach?
    Każdy z twoich klonów, byłby twoją kopią, a nie TOBĄ, nawet gdybyś skopiował każdy kwant twojego ciała.
    Klon byłby dokładną kopią, tylko gdyby istniał dokładnie w tym samym miejscu i czasie, i stanie co ty-oryginał(niemożliwe). Jakakolwiek zmiana miejsca, od razu wprowadza minimalne zmiany, które coraz bardziej by się pogłębiały i klon byłby coraz mniej tobą, a kimś innym.
    No chyba że ta rozdygotana kwantowa podstawa budowy coraz większych cząsteczek, z których zbudowani bylibyście zupełnie nie wpływa na świat makro, czyli już choćby te neuro-chemiczne działanie mózgu czy jakieś przemiany w jądrach komórkowych. I nawet te wszystkie kosmiczne promieniowania na nic nie wpływają. W co trudno mi uwierzyć.

    Octavianowi trudno dogodzić, skutecznie drąży dziurę w całym, poza tym już nie wiem który raz stosuje pułapkę skierowania dyskusji na swoje tory wprost na pola absurdu, by zdezorientować i sprawdzić ile da się wycisnąć, żeby potem zarzucić, kiedy nie da czegoś prosto i pewnie wytłumaczyć, że zasłaniasz się czymś, co ma się nijak do jego wysiłków.
    To ożywia dyskusję, ale czasem przesadza :D

    Cytuj
    Czy czas istnieje?
    Jeśli istnieje to czym jest?
    Czy czas jest ciągły czy dyskretny?
    Czy przestrzeń jest ciągła czy dyskretna?
    Dlaczego entropia rośnie?
    1. Czas... leci
    2. jak leci, to pewnie cieczą
    3. dyskretnie, zza pazuchy i z gwinta
    4. oj, zależy czy się jeszcze stoi
    5. to dlatego kaca łatwo nie wyleczysz...

    A w ogóle co to za gadanie o czasie posługując się 'istnieniem', to już coś presuponuje...

    pozdrower

    Offline ^IvE

    • Słońce Tawerny
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 5801
    • Piwa: 612
    • Płeć: Mężczyzna
    • Steam ID: Mój status Steam
    Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
    « Odpowiedź #95 dnia: Kwietnia 07, 2016, 12:58:36 »
    A według mnie próbujecie nazwać tutaj istotę człowieka i zamknąć ją w określonych ramach danej koncepcji. A prawda jest taka, że człowiek to istota niedoskonała i nie zdolna to całkowitego pojęcia samego siebie. Czy to ograniczymy do liczb czy tam innych koncepcji. Człowiek czasami i tak postępuje całkowicie irracjonalnie lub pokieruje się emocjami. I nawet największy tuz starający się tego unikać w końcu popadnie w pułapkę. Bo przy racjonalnym pojmowaniu wszystkiego unikamy pewnych przyjemności, których chcielibyśmy bardziej lub mniej świadomie doznać. Z drugiej strony nie chodzi tylko w życiu o swoisty epikureizm i doznania samych przyjemność trzeba też spojrzeć na niektóre rzeczy z racjonalnej strony. Dlatego ja osobiście uważam, że człowiek to istota całkowicie nie doskonała. Balansuje ona pomiędzy irracjonalizmem, racjonalizem, kierowaniu się emocjami itd. Powinna lub nie szukać swoich ścieżek, doświadczać i angażować się w to co uważa za słuszne. Nigdy jednak nic nie powinno być uznawana za prawdę objawioną lub tę słuszną. Jesteśmy sympatycznie niedoskonali finito. A wyszukiwanie kolejnych teorii może nas przyprawić o ból głowy. Im więcej wiemy tym często gorzej. Dlatego wiedzę trzeba sobie dawkować odpowiednio.

    Offline Alkhadias

    • Powabna baletnica
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 2662
    • Piwa: 178
    • Płeć: Mężczyzna
    • Push humanity forward
      • Serio Blogów
    Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
    « Odpowiedź #96 dnia: Kwietnia 07, 2016, 17:08:09 »
    Myślę, że bardzo poprawnie opisałeś to o czym myślę Huth. Jak najbardziej poprawnie opisałeś moje postrzeganie natury.  Co więcej zarówno Ciebie jak i Octaviana zapraszam tutaj, do pierwszej części tekstu nad którym chwilę posiedziałem http://www.mountblade.info/forum/index.php?topic=17673.0

    Cytuj
    Z wzorami matematycznymi jest problem. Modele matematyczne mogą opisywać abstrakcyjne byty. Co z tego, że wyliczenie się zgadza jak coś nie istnieje?

    Fizyka na razie nie odpowiedziała na kilka fundamentalnych pytań:

    1) Czy czas istnieje?
    2) Jeśli istnieje to czym jest?
    3) Czy czas jest ciągły czy dyskretny?
    4) Czy przestrzeń jest ciągła czy dyskretna?
    5) Dlaczego entropia rośnie?

    Po kolei, modele matematyczne faktycznie mogą opisywać abstrakcyjne byty, ale to że ich nie zaobserwowaliśmy, nie oznacza że one nie istnieją. 2 lata temu znaliśmy tylko matematyczny opis fali grawitacyjnej. Wtedy wielu naukowców twierdziło, że fale te nie istnieją, aż tu nagle niedawno udało się je zaobserwować i potwierdzić ich istnienie korzystając ze stworzonego dziesiątki lat temu wzoru. Jeżeli wyniki eksperymentów oraz wyliczeń są poprawne ponad wszelką wątpliwość, nie można wykluczyć, że coś nie istnieje lub nie zaistnieje, ponieważ nawet abstrakcyjny obiekt, który byłby poprawnie opisany, nie przeczy prawom fizyki, zatem jak najbardziej może zaistnieć w przyszłość lub istnieje teraz.

    1) Oczywiście, że czas istnieje. Gdyby nie istniał, cała współczesna wiedza i fizyka byłaby niepoprawna i nie opisywałaby w poprawny sposób praktycznie niczego. Ani prędkości, ani ruchu, ani grawitacji... Mógłbym tak wymieniać do nocy, ponieważ czas jest podstawową cechą Wszechświata.
    2) Czas w znaczeniu o którym rozmawiamy jest wymiarem.
    3) Ciężko odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ trzeba się zastanowić, czy można te pojęcia zastosować do czasu. Ciągłe, dyskretne, hybrydowe są systemy które się opisuje, systemy te są złożone z wielu składowych, a czas jest właśnie jedną ze składowych, z których może zostać stworzony dany układ. To tak, jakbym zbudował kostkę sześcienną z takich składowych jak długość, szerokość oraz wysokość, a następnie starał się określić jedną z tych składowych za pomocą pojemności. Być może nie zrozumiałem Twojego pytania, ale w takim razie rozwiń je.
    4) ^
    5) Entropia rośnie ponieważ jest to jedna z niepodważalnych zasad natury. Mówi nam o tym druga zasada termodynamiki. Można to zaobserwować na wielu przykładach. Druga zasada termodynamiki mówi o tym, że każdy układ izolowany dąży do stanu termodynamicznego equilibrium, w którym to entropia osiąga maksymalną wartość dla danego układu. Pozostaje pytanie, czy Wszechświat można traktować jako układ izolowany, więc jest to kwestia nadal otwarta. Nie mniej, entropia rośnie wedle powyższych praw.
    Father, forgive me not, for I have sinned!
    Now tremble and fear, and mercy have not upon me!  

    https://alkhadias-rozrywkowo.blogspot.com/
    https://alkhadias-naukowo.blogspot.com/

    Offline huth

    • Wiadomości: 6524
    • Piwa: 451
    Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
    « Odpowiedź #97 dnia: Kwietnia 07, 2016, 21:06:07 »
    A według mnie próbujecie nazwać tutaj istotę człowieka i zamknąć ją w określonych ramach danej koncepcji. A prawda jest taka, że człowiek to istota niedoskonała i nie zdolna to całkowitego pojęcia samego siebie. Czy to ograniczymy do liczb czy tam innych koncepcji. Człowiek czasami i tak postępuje całkowicie irracjonalnie lub pokieruje się emocjami. I nawet największy tuz starający się tego unikać w końcu popadnie w pułapkę. Bo przy racjonalnym pojmowaniu wszystkiego unikamy pewnych przyjemności, których chcielibyśmy bardziej lub mniej świadomie doznać. Z drugiej strony nie chodzi tylko w życiu o swoisty epikureizm i doznania samych przyjemność trzeba też spojrzeć na niektóre rzeczy z racjonalnej strony. Dlatego ja osobiście uważam, że człowiek to istota całkowicie nie doskonała. Balansuje ona pomiędzy irracjonalizmem, racjonalizem, kierowaniu się emocjami itd. Powinna lub nie szukać swoich ścieżek, doświadczać i angażować się w to co uważa za słuszne. Nigdy jednak nic nie powinno być uznawana za prawdę objawioną lub tę słuszną. Jesteśmy sympatycznie niedoskonali finito. A wyszukiwanie kolejnych teorii może nas przyprawić o ból głowy. Im więcej wiemy tym często gorzej. Dlatego wiedzę trzeba sobie dawkować odpowiednio.
    Nazwać istotę człowieka... łoooo czym jest człowieczeństwo? Szczerze mówiąc, to można poświęcać godziny na czytanie filozofów i wybitnych literatów szukająć na to odpowiedzi, co równie dobrze grać w Dark Souls i odbierać podobne wrażenia przez zdobywanie 'humanity' na bossach...
    A tak poważniej, to ja nie mam takiego wrażenia, po prostu wraz z coraz lepszymi możliwościami badania wszsytkiego, coraz lepiej poznajemy człowieka i to nie tylko biologicznie, 'medycznie' czy psychicznie(ale w oparciu o nieścisłe nauki), co w połączeniu tego, bo zeszliśmy do poznania tak dokładnych procesów w mózgu, że mniej więcej wiemy skąd się biorą jakieś myśli itd. Więc w pewnym sensie poznajemy 'człowieczeństwo', ale na twardo, nie humanistycznie, nie na sposób filozoficzno-spekulatywny jak to ludzie lubią robić. Lub religijny, co jest chyba częstsze. W obu przypadkach to zwykle osobiste przeświadczenia i każdy ma swoje, a nawet ci wybitni, mimo że ich myśl poszerza horyzont poznawczy, to nadal nie jest to jak teoria naukowa, więc trudno uznawać to za zgodne z rzeczywistością. Tak sobie myslę, że nawet jeśli rozłoży się działanie mózgu i dowie się jak to tworzy umysł itd., to nadal będzie to 'suche' i nie do ogarnięcia w pełni, żeby powiedzieć, co to jest istota człowieka, bo sam termin wynika z zupełnie innej perspektywy niż naukowa i tylko w inny niż naukowy sposób, będzie jakoś wytłumaczalna dla człowieka by to przyswoił. To chyba podobnie jak z intuicyjnym nierozumieniem mechaniki kwantowej. Choć takie porównanie jest za proste.

    Ale co do twoich refleksji i wniosków to są bardzo rozsądne i w ogóle. To taki trochę nieskończony dramat, że człowiek to takie zwierzę z mózgiem, który pozwala mu spojrzeć na siebie chłodno, ale nadal siedzą w nim te wszystkie zwierzęce instynkty i nieco bardziej wysublimowane emocje, które z punktu widzenia zupełnego racjonalizmu, efektywności i rozwoju mogą być traktowane jak przeszkoda. Z drugiej strony, to ta nieprzewidywalność i niedoskonałość z pewnością dała wiele dobrego w kształtowaniu cywilizacji. W koncu czy to nie z racjonalznego Oświecenia zrodziły się kolejne ideologiczne ruchy w opozycji do (nie tak zwykle dobrego) ładu opartego na zdezaktualizowanych tradycjach i systemach, które opierając się na domniemanej wyższości rozumu stworzyły podwaliny pod nowożytne totalitaryzmy i skrajne pomysły typu polityki eugenicznej.

    Propsy za wytłuszczone zdania, to nie jest wcale takie łatwe do realizacji :)

    @ Alek
    no poczytam, poczytam

    Offline rasterus

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 79
    • Piwa: 4
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
    « Odpowiedź #98 dnia: Kwietnia 07, 2016, 22:15:44 »

    Po kolei, modele matematyczne faktycznie mogą opisywać abstrakcyjne byty, ale to że ich nie zaobserwowaliśmy, nie oznacza że one nie istnieją. 2 lata temu znaliśmy tylko matematyczny opis fali grawitacyjnej. Wtedy wielu naukowców twierdziło, że fale te nie istnieją, aż tu nagle niedawno udało się je zaobserwować i potwierdzić ich istnienie korzystając ze stworzonego dziesiątki lat temu wzoru. Jeżeli wyniki eksperymentów oraz wyliczeń są poprawne ponad wszelką wątpliwość, nie można wykluczyć, że coś nie istnieje lub nie zaistnieje, ponieważ nawet abstrakcyjny obiekt, który byłby poprawnie opisany, nie przeczy prawom fizyki, zatem jak najbardziej może zaistnieć w przyszłość lub istnieje teraz.

    1) Oczywiście, że czas istnieje. Gdyby nie istniał, cała współczesna wiedza i fizyka byłaby niepoprawna i nie opisywałaby w poprawny sposób praktycznie niczego. Ani prędkości, ani ruchu, ani grawitacji... Mógłbym tak wymieniać do nocy, ponieważ czas jest podstawową cechą Wszechświata.
    2) Czas w znaczeniu o którym rozmawiamy jest wymiarem.
    3) Ciężko odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ trzeba się zastanowić, czy można te pojęcia zastosować do czasu. Ciągłe, dyskretne, hybrydowe są systemy które się opisuje, systemy te są złożone z wielu składowych, a czas jest właśnie jedną ze składowych, z których może zostać stworzony dany układ. To tak, jakbym zbudował kostkę sześcienną z takich składowych jak długość, szerokość oraz wysokość, a następnie starał się określić jedną z tych składowych za pomocą pojemności. Być może nie zrozumiałem Twojego pytania, ale w takim razie rozwiń je.
    4) ^
    5) Entropia rośnie ponieważ jest to jedna z niepodważalnych zasad natury. Mówi nam o tym druga zasada termodynamiki. Można to zaobserwować na wielu przykładach. Druga zasada termodynamiki mówi o tym, że każdy układ izolowany dąży do stanu termodynamicznego equilibrium, w którym to entropia osiąga maksymalną wartość dla danego układu. Pozostaje pytanie, czy Wszechświat można traktować jako układ izolowany, więc jest to kwestia nadal otwarta. Nie mniej, entropia rośnie wedle powyższych praw.

    Teoria strun opisuje jakiś model, z tym, że tych teorii jest miliony. Czy wszystkie naraz są prawdziwe? Wzory Newtona opisujące grawitacje okazały się złe. Opisują tylko w przybliżony sposób to co się dzieje.

    A problem z czasem jest taki, że właśnie nie wiadomo czy istnieje. Wiele równań dotyczących fizyki kwantowej, grawitacji da się uprościć, żeby były bezczasowe. Jeśli czas istnieje to może być ciągły, czyli można go dzielić na dowolne jednostki, ale może być dyskretny czyli nie może nie być możliwe zdarzenie trwające krócej niż określony czas.
    Długość Plancka jest określoną liczbą i długość traci sens fizyczny jeśli jest mniejsza od tej stałej. Dlaczego tak się dzieje? Może problem leży w dyskretności przestrzeni. Nie można umieścić cząstki w dowolnym miejscu, trzeba jak figury na szachownicy w odpowiednim polu.


    Offline Alkhadias

    • Powabna baletnica
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 2662
    • Piwa: 178
    • Płeć: Mężczyzna
    • Push humanity forward
      • Serio Blogów
    Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
    « Odpowiedź #99 dnia: Kwietnia 08, 2016, 15:47:15 »
    Teoria strun opisuje jakiś model, z tym, że tych teorii jest miliony. Czy wszystkie naraz są prawdziwe? Wzory Newtona opisujące grawitacje okazały się złe. Opisują tylko w przybliżony sposób to co się dzieje.

    A problem z czasem jest taki, że właśnie nie wiadomo czy istnieje. Wiele równań dotyczących fizyki kwantowej, grawitacji da się uprościć, żeby były bezczasowe. Jeśli czas istnieje to może być ciągły, czyli można go dzielić na dowolne jednostki, ale może być dyskretny czyli nie może nie być możliwe zdarzenie trwające krócej niż określony czas.
    Długość Plancka jest określoną liczbą i długość traci sens fizyczny jeśli jest mniejsza od tej stałej. Dlaczego tak się dzieje? Może problem leży w dyskretności przestrzeni. Nie można umieścić cząstki w dowolnym miejscu, trzeba jak figury na szachownicy w odpowiednim polu.

    Po pierwsze teorii, które nie zostały obalone, a zatem mogą być poprawne, w cale nie ma tak wiele. Obecnie teoria strun oraz M-teoria są jedynymi kandydatami na teorię unifikującą mechanikę kwantową oraz klasyczną.
    Po drugie wzory i teorie Newtona nie okazały się złe, okazały się niedokładne. Einstein proponując swoją teorię nie obalił teorii Newtona tylko opisał ją dokładniej w szczególnej teorii względności, a następnie uogólnił w ogólnej teorii względności.

    Masz rację wiele równań da się uprościć do równań bezczasowych. Na tej podstawie tworzy się zazwyczaj pierwsze modele fizyczne, ponieważ chcąc opisać dany model nie musimy określać jego czasu. W ten sposób możemy opisać chociażby czarną dziurę. Ale to nie znaczy, że czas jest niepotrzebny, ponieważ fizyka skupia się głównie na symulowaniu oraz przewidywaniu, a jeżeli chcemy przewidzieć zachowanie danego obiektu, tutaj znowu przykład czarnej dziury, to musimy ten obiekt umieścić na osi czasu i musimy wprowadzić wymiar czasowy. Aby opisać zachowanie modelu, jego wpływ na otoczenie i inne obiekty, zawsze musimy uwzględnić czas, ponieważ wszelkie zmiany dzieją się w czasie, świat nie jest statyczny, lecz ciągle się zmienia, porusza się, jest dynamiczny, a cała dynamika zachodzi w czasie. W świecie który znamy zawsze w kierunku przyszłości.
    Wracając do termodynamiki. O tym, że czas płynie naprzód, możemy dowiedzieć się właśnie z przemian termodynamicznych, jak chociażby sam wzrost entropii informuje nas o tym, że czas musi istnieć w formie wymiarowej, gdyż wszelkie przemiany oraz wzrost entropii nie byłyby możliwe, gdyby czasu nie było.

    Co do dyskretności czasoprzestrzeni chyba w końcu rozumiem co masz na myśli. Długość Plancka jest najmniejszą długością mającą jakikolwiek sens fizyczny i jest bardzo często stosowana we wzorach opisujących Wszechświat. Chodzi Ci o to, że w czymkolwiek mniejszym od tej jednostki nie da się już umieścić absolutnie niczego? Cóż ciężko jest to ocenić przy obecnej wiedzy. To może mieć sens, jeżeli rozważymy takie zjawiska jak fluktuacje, czy skoki kwantowe, gdzie poszczególne kwanty są w stanie przemieścić się z punktu a do punkt b, bez pokonywania odległości między punktami. Daje to wyobrażenie tego, jak gdyby ten jeden kwant mógł być tylko tu, lub tu i nigdzie pomiędzy. Stąd może się brać przykład z szachownicą. Z drugiej strony to traci sens w samej koncepcji przestrzeni, która się stale rozszerza. Nawet przestrzeń pomiędzy poszczególnymi atomami Twojego ciała, lub pomiędzy poszczególnymi kwantami ciągle się rozszerza, jest dynamiczna.

    Wracając jednak do pytania o długość Plancka, zapytałeś dlaczego wszystko co jest mniejsze od długości Plancka traci sens fizyczny. Ponieważ go po prostu traci- nie ma wpływu na wynik. Wyobraź to sobie w ten sposób, że mamy "coś" w danym miejscu czasu i przestrzeni i chcemy opisać zachowanie tego czegoś. Teraz, przesuń ten obiekt o połowę długości Plancka. Jeżeli to zrobisz, to nie wywrze to żadnego wpływu na wzór, wartość i zachowanie obiektu. W obecnej fizyce nie ma potrzeby mierzenia mniejszych odległości, ponieważ nie ma lub nie znamy obecnie obiektu, na który taka skala miałby jakikolwiek wpływ. Tak naprawdę nawet długość Plancka nie pełni żadnej znaczącej roli w obliczeniach. Używa się jej często, ponieważ jest to wielkość stała- zdefiniowana, co pozwala nam łatwiej operować wzorami, pozwala dokonywać konwersji jednostek, nie zmieniając przy tym ich wartości. Długość Plancka jest użyteczna z matematycznego punktu widzenia, a wszelkie długości mniejsze od niej nie wprowadzają żadnych zmian w opisywanych obiektów, więc nie ma sensu tej odległości dzielić, bo wprowadzałoby to większy chaos i niepotrzebne liczby w obliczeniach. Ale to nie oznacza, ze nie możemy podzielić tej odległości na jeszcze mniejsze wartości. Pytanie brzmi: po co?
    Na najprostszym przykładzie mamy wzór E=mc2, w którym zmieniając tylko jednostkę, możemy go zamienić w prosty wzór E=m. Jeżeli weźmiemy sobie c- stałą prędkości światła wynoszącą w przybliżeniu 300k km/s i zamienimy jednostkę z kilometrów i sekund, na rok świetlny dzielony przez rok- ly/y, otrzymamy 1, co ostatecznie uprości wzór do E=m. I długość Plancka jest właśnie użyteczna w tego typu obliczeniach, pomyśl o długości Plancka jako tym "c" z przykładu.
    « Ostatnia zmiana: Kwietnia 08, 2016, 16:54:36 wysłana przez Alkhadias »
    Father, forgive me not, for I have sinned!
    Now tremble and fear, and mercy have not upon me!  

    https://alkhadias-rozrywkowo.blogspot.com/
    https://alkhadias-naukowo.blogspot.com/

    Offline huth

    • Wiadomości: 6524
    • Piwa: 451
    Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
    « Odpowiedź #100 dnia: Kwietnia 08, 2016, 18:50:11 »
    Zbaczając z tematu, to się zagalopowałem... napisałem wcześniej o eugenice, ale przez skojarzenia 300 i książkę 'Góra Tajget' jakoś trafiłem na angielską wiki o dzieciobójstwie i okazuje się, że oprócz kultur pod wpływem wielkich religii monoteistycznych niemal wszystkie inne praktykowały taki proceder mniej lub bardziej oficialnie, na mniejszą lub większą skalę... Czyli eugenika, twór akademickiego scjentyzmu wykorzystanego politycznie jest w jakimś sensie nowoczesnym odbiciem tego procederu na skalę przemysłowej kontroli populacji... jakoś tak mi to dało do myślenia w zestawieniu z tym gadaniem o człowieczeństwie, nauce i technologii.
    Ludzie się nie uczą, nie patrzą wstecz a główny cel rozwoju technologiczno-cywilazycyjnego stosują do zwiększenia efektywności ekspansji. Kultura, myśl humanistyczna itp. to taki efekt uboczny służący odreagowaniu. Ideologie i religie masowe obłędy wskazujące słuszny kierunek.
    Mimo to nadal nasza planeta nie jest jednym wielkim zimnym szarym globem nuklearnej burzy...

    Teraz muszę pomyśleć, do jakiego wątku mam ten offtop wydzielić...
    « Ostatnia zmiana: Kwietnia 08, 2016, 19:01:20 wysłana przez huth »

    Offline Alkhadias

    • Powabna baletnica
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 2662
    • Piwa: 178
    • Płeć: Mężczyzna
    • Push humanity forward
      • Serio Blogów
    Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
    « Odpowiedź #101 dnia: Kwietnia 16, 2016, 01:47:07 »
    Ciężko jest mi się odnieść do tej wypowiedzi w kontekście fizyki, czy astronomii. Nie mniej z wieloma rzeczami można się zgodzić. Chcąc pominąć sam temat eugeniki, zgodzę się z tym że mamy do czynienia z pewnym rodzajem kontroli populacji. Z resztą nie tylko populacji, ale także kultury, grup oraz jednostek, co jednak nie jest kompletnie bezsensowne i w cale nie jest dziwne z perspektywy ewolucji, a także jej przyszłości takiej czy innej. Choćbyśmy starali się tego uniknąć, zachowując swoją własną niezależność, albo raczej wewnętrzne poczucie niezależności, to z każdym pokoleniem jednostka będzie znaczyła coraz mniej. Tak jak technologia oraz jej rozwój jest napędzana coraz gwałtowniej, tak samo zachowania społeczne oraz przemiany społeczne będą zachodzić coraz prędzej. Z każdym pokoleniem będą zanikały kulturalne różnice, a indywidualizm jednostki będzie tępiony, co z resztą ma swe początki w historii i nadal jesteśmy tego świadkami po dziś dzień. Za jakiś czas, podzielona populacja oraz różne kultury nie będą już w stanie stworzyć lepszej, bardziej zaawansowanej oraz wyższej cywilizacji, a zatem dojdziemy do martwego punktu, który jednak nie zatrzyma rozwoju.

    I w gruncie rzeczy, choćby brzmiało to źle i wydawałoby się być nie do przyjęcia, to jednak jest to oznaką rozwoju oraz tego, że ludzie się jednak uczą. Uczyć się jest bardzo niedokładnym w tym kontekście wyrażeniem, dlatego pozostanę przy słowie "rozwój". I nie mam tu na myśli rozwoju intelektualnego, ale przede wszystkim społecznego i cywilizacyjnego, który jak słusznie zauważyłeś dążyć będzie ku ekspansji. Z resztą już teraz wszystko dąży do ekspansji. Ziemia staje się dla nas zbyt mała, kolonizacja innych planet, rozwój technologii podróży kosmicznych to kwestia najbliższych kilkudziesięciu lat, a z pewnością człowiek na tym nie poprzestanie. Nie chodzi jedynie o miejsce do życia, ale również przyszłość, bezpieczeństwo gatunku oraz surowce niezbędne nam do przetrwania, gdyż wiemy z codzienności, że człowiek zwykł bardzo szybko wyczerpywać to co zostało mu dane. W filmie Matrix zostało wypowiedziane bardzo interesujące i niezmiernie trafne porównanie, że poza tym iż człowiek jest ssakiem, to z natury zachowuje się bardziej jak wirus.
    Niektórym takie porównanie może wydać się krzywdzące- dla mnie nie jest. Bowiem jeżeli przyjrzymy się wirusom i ich naturze, znajdziemy w tym niemal wszystko, co opisze również człowieka i ludzką cywilizację. W naturalnym środowisku to w końcu wirusy są mistrzami przetrwania, więc wydaje mi się, że to jest akurat dosyć pocieszające porównanie.

    Ale sądzę, że to nie jest odpowiedni temat do takich dyskusji, czyste gdybanie raczej pasowałoby gdzieś indziej. Możesz być pewien, że poruszę go w drugiej części mojej wiadomości i tam zamieszczę wszelkie przemyślenia oraz wnioski.
    Father, forgive me not, for I have sinned!
    Now tremble and fear, and mercy have not upon me!  

    https://alkhadias-rozrywkowo.blogspot.com/
    https://alkhadias-naukowo.blogspot.com/

    Offline huth

    • Wiadomości: 6524
    • Piwa: 451
    Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
    « Odpowiedź #102 dnia: Kwietnia 18, 2016, 17:41:45 »
    Jeszcze nie wgłębiłem się w ostatni post, ale trafiłem dziś na takie coś:
    Gra o fizyce kwantowej, która jest jednocześnie jakby badaniem. Okazało się, że ludzie rozwiązują zadania oparte na fizyce kwantowej intuicyjnie i dzięki temu w pewnych kwestiach są lepsi niż komputery, których algorytmy działają wolno albo dają błędne wyniki, ponieważ liczą "zbyt" dokładnie.
    giera https://www.scienceathome.org/games/quantum-moves/game
    taki sobie polski news: http://kopalniawiedzy.pl/Quantum-Moves-fizyka-kwantowa-intuicja-gra,24379
    na podstawie newsu z Nature: http://www.nature.com/news/human-mind-excels-at-quantum-physics-computer-game-1.19725

    Offline Octavian

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 2767
    • Piwa: 454
    • Płeć: Mężczyzna
    • 21. Pułk Piechoty THD
    Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
    « Odpowiedź #103 dnia: Kwietnia 25, 2016, 19:47:10 »
    Ale ładnie, iiii..... jak pięknie <klaska w ręce niczym mała dziewczynka>
    huth przyszedł i przypomniał, że nadużywam sreductio ad absurdum i uprzejmie, w życzliwym tonie zdystansowanej pewności wyjaśnił zebranym, że jestem raczej komikiem a nie intelektualistą. Zupełnie przy okazji, potwierdził mój koronny argument, podbudowując jednak kolegę Alkhadiasa ciepłymi słowami. Po czym Alkhadias dołączył się do dyskusji, dystansując się do skrajnych wniosków do jakich właśnie zmierzał jego płomienny wywód, rasterus i ^IvE wzięli na siebie rolę rozentuzjazmowanego tłumu. A potem huth, jeszcze polecił nam grę!
    Nie mógł bym marzyć o piękniejszym finale!
    W tym czasie jednak, ja tłucze się po Dingolfing, tracąc dostęp do internetu, złowróżbnie w chwilach w których mam do niego dostęp zapadam na dwie tajemnicze choroby.
    Okrutna ironia, tu na Tawernie w końcu huth włączył się do dyskusji, wznosząc powiem elokwencji i salonowego uroku, Alkhadias normalnieje, tłumy szaleją w zachwycie,  jak błąkam się wśród gotyckich uliczek, rodem z gry Mordheim wmieszany w kulturowy motłoch!
    Straszne!
    Teraz jednak powracam, jak pełen zapału, entuzjastyczny młody Chińczyk, który w czasie Rewolucji Kulturalnej, dzierżący Czerwoną Książeczkę, wkraczając do murów swej szkoły, szedł pewnie udusić swego nauczyciela, ja również nie mam wątpliwości i gotów jestem na ofiary jakich wymaga WALKA intelektualna. Tu myślę, należy przypomnieć słowa wielkiego Mao Zedonga, które oddają przepięknie ideę, którą starał się przekazać nam  bełkotliwie^IvE:

    " Im więcej książek ktoś przeczyta, tym jest głupszy. Można trochę czytać – ale gdy ktoś czyta za dużo – to go niszczy, dosłownie rujnuje."

    Ja sam poprę się teraz kolejnym wielkim cytatem z Czerwonej Książeczki -   

                    "Towarzysze, wszyscy musicie zbadać stopień własnej odpowiedzialności. Jak trzeba srać, to srajcie! Jak trzeba pierdnąć, pierdnijcie! Od razu poczujecie się lepiej. "

    Masz rację huth, wiele złego powstało z totalitaryzmów, ale też ile dobrego, za Stalina przecież Rosja wyszła z analfabetyzmu! Te 300 milionów ofiar jakie ma na sumieniu taki racjonalista jak Mao Zedong, to przecież konieczne ofiary przemian społecznych!
    Czy pomysł by odebrać jedzenie kobietą w ciąży ponieważ nie zwiększają one produkcji nie jest racjonalny?
    To nie jest absurd, bo Mao Zedong przecież nie był teorią, proszę nie mówić mi o chwytach retorycznych, nie jestem pierwszym, który z dumą dzierży Czerwoną Książeczkę, miało być racjonalnie - proszę bardzo.
    Tylko, tutaj śmieszność nie bierze się z absurdu, bo to nie jest absurd tylko tragedia, a z faktu, że huth wierzysz, że to istotnie racjonalizm miałby motywować takiego psychopatę. Mao Zedong przyglądał się torturom i egzekucją nie kierowany racjonalizmem, jak wydajesz się sugerować.
    Przykład z bytem i paradoksem, jaki naturalnie powstałby przy próbie jego odtworzenia wziąłem z filmu "RobotiX". Dla mnie to wystarczający poziom intelektualny do obalanie nonsensów Alkhadiasa, które biorą się z faktu, że podczepiał on własne tezy pod wypowiedzi zawodowego fizyka, do czego zresztą się w końcu przyznał - całkowicie ratując swoją twarz.
    (click to show/hide)
    Jaki racjonalizm? Człowiek który przygląda się jak ktoś umiera w swoim kale, nie dział racjonalnie!
    Kończę kolejnym wielkimi cytatem towarzysza Mao, jak najbardziej na temat:

                                 "Wy macie rację, ale my mamy karabiny."

    czyli nawet jeśli intelektualista Alkhadias miałby mieć rację, to bez starcia ze mną jego ideały nie mogły by zostać właściwie wykrystalizowane! To ja ma potrzebną tu siłę ducha, jego myśli są mętne, sam mówiłem, że potrzebny jesteś w tej dyskusji, możesz mnie pokonać, bo ja wyznaczyłem konieczność tego starcia!
    Dlatego zapraszam do kolejnej wymiany idei!

                          "Niech zakwitnie sto kwiatów, niech rywalizują ze sobą różne szkoły myślenia. "

    Offline huth

    • Wiadomości: 6524
    • Piwa: 451
    Odp: E=mc2, czyli fizyka teoretyczna dla średniozaawansowanych
    « Odpowiedź #104 dnia: Kwietnia 25, 2016, 21:03:31 »
    oczywiście już dawno zgubiłem wątek, ale...
    ..ktoś tu ma całkiem nową fazę, tym razem padło na Mao. Więc dostaliśmy kolejny forumowy esej czy też teatralny monolog(jestem wierną publicznością), trudno się do tego odnieść, bo się strasznie muszę zamyślać 'co autor miał na myśli'.