Cóż, gra konnicą znudziła mnie już przy pierwszej postaci - mimo grania Vaegirami, czyli tak naprawdę najsłabsza kawaleria w grze (nie licząc najemników, bo z nimi to nie wiem jak jest) bo i Swadianie są lepsi i Khargheci, bo mają łuki. Już wtedy było zbyt prosto - nawet na 100% straty nie były zbyt wielkie (może jakbym medyka wywalił to byłoby trudniej ;o).
Teraz gram piechotą Nordycką, a taktyka zależy od terenu. O ile znajde pagórek, to wszyscy na niego, łucznicy z przodu. Jak wróg podejdzie, to cofam łuczników (komenda 10 kroków do tyłu) i do przodu piechurów, czekam aż podejdą i dawaj z góry na nich ;d Przeważnie działa. Jak prosty teren to raczej nie szukam pagórka. Na konnice przeważnie każe im się rozproszyć, bo wtedy mniejsze szanse, aby jakiś jeździec stratował pare osób jedną szarżą. Najgorsza sytuacja, to jak wróg ma dużo kuszników (cóż, przez jakieś 260 dni in-game miałem wojne ze Swadią, to łatwo nie było) to przeważnie sam na pagórku się ustawia, wtedy już gorzej ;) Zwłaszcza, że nie można flankować etc.