Aktualnie mam armię składającą się głównie z piechoty i łuczników, więc jak bitwa w otwartym terenie, to z mym sztabem oficerskim(bohaterowie najemni) jadę na harce i przetrzebiam siły wroga starając się wywołać jak największy chaos, łucznicy stoją na wzniesieniu trochę przed piechotą, jeżeli już widzę, że wróg do nich dochodzi, to rozkazuję piechocie atakować. Póki co nie sprawdza się źle...no przemilczę, jak zapomniało mi się i to strzelcy przyjęli na klatę główne uderzenie...no cóż detal:P
Dawniej stawiałem piechotę w centrum, łuczników na wzgórzu po jednej stronie, a kawalerię po drugiej, jak wróg uderzał w piechotę, to kawalerią flankowałem biorąc go w kleszcze, a łucznicy beztrosko pruli strzałami. Na pewno minusem było to, że czasami przeciwnik pomyślał i ładował mi się w łuczników i trzeba było manewrować.
Co do oblężeń, to:
-Atak:Cofam piechotę, a z łuczników robię linię pod murem i sam strzelam razem z nimi, tak aby wybić im strzelców, jeżeli zabraknie strzał odwrót i znowu, gdy przeciwnikowi zabraknie jednostek dystansowych, to kwestia "polowania na kaczki" które biegają w panice po murach:).
-Obrona: Jeżeli jest zamek gdzie trzeba użyć wieży oblężniczej, to jak najwięcej łuczników na mury upycham, a samemu zeskakuję i biegnę wybijać obstawę wieży, która gdy nikogo obok niej nie ma po prostu się nie rusza, więc oponent jest wybijany przez miotaczy, a ja pilnuję by nie wdarł się na mury zbyt szybko/wcale. Jak ledwo stoję na nogach to pryskam i obstrzeliwuje resztki z daleka czym się da.
No, mam nadzieję, że komuś się przyda.