Zapodam kawałek tego czegoś, co z nudów w szkole pisaliśmy i śpiewaliśmy z kolegą :D :
W sklepiku szkolnym, ukradłem dwa lizaki,
A koledzy, ziemniaki,
Na to ja: dalej, chodźcie w krzaki,
Budzę się rano, idę zjeść banana,
Włożyłem go do buzi,
A banan, utknął w buzi Zuzi,
Budzę się rano,
I mam całą twarz białą,
Od obijania pałą,
Idę, do szkoły,
No nic, pójdę się przywitać, z kolegami, ze szkoły,
Na czele, kochanek mojej żony,
W mordę mu dałem,
I szybko spieprzałem,
(...)