Cóż, nie pamiętam jak za bardzo leciał, więc będę improwizował, być może będę pierwszym człowiekiem który spali suchar ;)
W pewnym zielonym królestwie, z zielonego zamku, wyjechał zielony książę na swym rumaku pokryty zielonymi ladrami. Pojechał do zielonego lasu, gdzie w w śród zielonych drzew nagle zaczęła dobiegać muzyka. Zielony książę, podążając zieloną ścieżką, wyjechał wnet na zieloną polanę. A na zielonej polanie, w śród zielonych drzew, stało zielone pianino, a przy nim za zielonym stołeczku, w zielonej sukni grała księżniczka. Zielony książę zachwycony muzyką zielonej księżniczki, zsiadł z konia z zielonymi ladrami, podszedł do księżniczki i tak oto rzecze: Piękna zielona księżniczko a cóż takiego grasz? Na co zielona księżniczka: A taaak sobie napier***m.