Mówisz tak, bo nie wiesz, co to dyktatura. Demokracja u nas działa dobrze, tylko frekwencja niska, a potem każdy narzeka, że jest źle.
Co do systemu amerykańskiego, on działa. Tylko, należy pamiętać, że tam było zetknięcie praktyki z ambicjami prezydentów. Ci, wykorzystywali wszelkie okazje, aby wzmocnić swój urząd. Twórcy konstytucji byli zwolennikami, ścisłego rozgraniczenia władz. Prezydent nie ma inicjatywy ustawodawczej! Choć, taką sobie w praktyce wyrobił (orędziami m.in).
Zaletą tego systemu jest to, że osoba najważniejsza w kraju, ma więcej swobody w stosunku do ciał ustawodawczych. To jest dobre, można złagodzić dyscyplinę. Dochodziło do tego, że za projektem stali demokrata i republikanin. W Anglii, gdzie mówimy także o systemie 2partyjnym, ta dyscyplina partyjna jest z tego co pamiętam, o wiele, wiele ostrzejsza.
System ten co więcej, sprawdziłby się w Polsce, w kraju gdzie ludzie głosują na konkretnych liderów. Częściej słyszymy, że ktoś głosuje na PO niż na konkretnego posła. Ba! Często ludzie którzy idą na wybory, nawet nie znają programów kandydatów, może ich samych z telewizji jedynie. Im zależy aby wygrało PO, Tusk został premierem a częściej aby Kaczyński nim nie został. Można byłoby to uprościć, z zaletą dla państwa, że o władzy wykonawczej decydowałaby druga tura wyborów.