A po co opozycja w takim kraju? Tam ludzi trzeba za jaja złapać, bo inaczej kraj się rozsypie. Można by powiedzieć, że wszystko co zrobi Putin(bo powiedzmy sobie szczerze, Miedwiedjew był tylko na wypełnienie luki prawnej) zaraz Białoruś podłapie i małpuje. Niestety chcąc nie chcąc Rosja musi być silna, bo będzie to samo, co za Gorbaczowa. Do tej pory część ludzi (przede wszystkim starych - coś znajomego?) nie chce mu wybaczyć za to, co zrobił - a zrobił to co musiał, Zachód zazbroił Wschód i teraz mamy tego skutki. Wszyscy sobie mogą płakać, że kogoś tam zabito, wsadzono do więzienia,spacyfikowano - bo jeżeli widzę protesty, gdzie jest tylko jeden krzykacz i reszta masy idzie za nim, ponieważ on tego chce, to po prostu zaczynam walić głową w stół. Nie od dzisiaj wiadomo, że Rosja po prostu musi być silna - bo gdzie znajdziemy oparcie? U amerykańców? Dzieli nas pół Europy i Ocean Atlantycki, a Ameryka może wrócić do polityki izolacjonizmu. Francja? Kraj pół arabski, gdzie więcej mają do powiedzienia kolorowi z Bliskiego Wschodu, niż rodowity Francuz. Niemcy? Śmiech na sali, nieważne jak by to wyglądało, Niemcy pozostaną Federacją, gdzie dalej Zachodnia część kraju będzie o niebo bogatsza niż Wschodnia(czyli powrót do RFN i NRD). Wielka Brytania? Brytole już zaczynają chamować Unię Europejską i strefę Euro. A właśnie, odnośnie Euro - pic na wodę. Niewiem po jaką jasną cholerę pchamy się do tego, by jakiś centralny bank ustalał, co możemy albo czego nie możemy - przykład Grecji, gdzie zastosowano politykę "kija i marchewki", gdzie w rolę "marchewki" dano pieniądze a w "kija" - cięcia budżetowe. Wg. mnie trzeba było pozwolić Grecji upaść i ratować pozostałe kraje, a nie wsadzić dziesiątki milionów euro po to, by pogrubić dziurę budżetową u greków, gdzie 70% społeczeństwa miała gdzieś podatki - i na cholerę ratować takiego "sprzymierzeńca"? Na dzień dzisiejszy najlepszą gospodarką wcale nie są Niemcy, a Szwecja. Tak właśnie Szwecja, która po prostu siedzi cichutko na arenie międzynarodowej i największe burze przechodzą obok niej, ale i tak jej tego nie ominie. Pożyjemy zobaczymy, jak to mówił mój śp. dziadek, którego do tej pory mam za autorytet.