Nie wiem, czy czytaliśmy to samo. W domyśle chodzi o artykuł na Wikipedii.
sprawy przestępstw seksualnych wśród kleru nie może wyjść na światło dzienne
.
Tam jest tylko napisane, że sprawy dotyczące przestępstw seksualnych księży są tajne. Jaka różnica? Z twojej wypowiedzi wynika, że księża muszą utrzymać tajemnicę za wszelką cenę, czyli np. mordowaliby poszkodowanego, gdyby chciał coś wyjawić. A tak grozi tylko ekskomunika.
Generalnie nie znam sprawy, od ciebie się o niej dowiedziałem. Dowiem się więcej to bez wstydu będę mógł dyskutować. Nie wiem jak te sądy dyscyplinarne działały w praktyce i czemu służył. Może miała to być zapora przeciwko fałszywym oskarżeniom? Może po ustaleniu winy księdza ten był wydawany policji? Dobra, przesadziłem.
Boniecki się naraził, bo nie wziął udziału w panicznym szaleństwie kleru
Prof. Legutko to kler?
I proszę Ciebie, nie wkładaj mi w usta słów, których nie wypowiedziałam. Nie napisałam ani słowa o faszyzmie i mowie nienawiści.
Ależ po co miałbym ci wkładać w usta twoje własne słowa? Ja ci wkładam w usta twoje myśli, czy raczej moje ich wyobrażenie. Tak mi się skojarzyło z takim środowiskiem, które między nacjonalizmem, a rasizmem, między katolicyzmem, a faszyzmem (!), między ONRem, a SS, między endecją, a NSDAP dają znak równości. Innymi słowy naginają, nie, łamią pojęcia. I wychodzi im efekt zbliżony do próby ułożenia puzzli z 10 pomieszanych kompletów. Ot, tak mi się skojarzyło. Bo jeśli ktoś uważa panicznym szałem zajęcie stanowiska w sprawie, to co ja mam sobie pomyśleć?