Dobra. Mam już dość odpowiadania na te pseudointeligentne posty. Z początku myślałem, że w tym temacie będą się wypowiadać sensowni ludzie, z sensownymi argumentami przeciw. Jak widać nadal lecicie z mitami o paleniu marihuany jakie wpoiła wam wasza mama, dlatego uważam, że straciłem tylko czas gadając z wami na ten temat.
Akurat żaden z rodziców nie uświadamiał mnie o skutkach bądź działania jakiegokolwiek narkotyku. Jedyne co pamiętam, to mówili, żeby "nie brać cukierków od nieznajomych". Może dlatego, że za moich czasów ćpuna dało się rozpoznać po tzw stereotypach... no i wszelkie narkotyki nie były tak "dostępne" jak dziś? Tak, czy inaczej - wiedzę na ten temat przyswoiłem z prelekcji szkolnych (aczkolwiek to było takie pitu-pitu), opinii i wypowiedzi znajomych (które do złudzeń przypominają przytaczane przez niektórych formułki), jak i czytając różne badziewne artykuły w necie, które służą wszelkim "zielarzom" za wyznacznik wiedzy. No ale łatwiej jest nazwać kogoś zaściankowym, głupim, niedouczonym ignorantem i "obalać" jego wypowiedzi nie podając żadnych sensownych argumentów ze swojej strony...
Poza tym - nadal nikt, z tzw "za", nie odpowiedział na jakże proste pytanie (że jeszcze siebie zacytuję):
W czym więc problem, by palić tyle samo marihuany, co typowy palacz papierosów dziennie?
Nie wiem czy nie znacie odpowiedzi, boicie się kompromitacji, hipokryzji, czy czegoś innego, ale nie martwcie się - osoby propagujące ową używkę w moim otoczeniu również boją się tego pytania jak ognia i często zmieniają temat, zapętlają się, mówiąc "nie da(sz) rady!", bądź odsyłają mnie do "poradników" krążących po necie na stronkach typu "
www.sadzic.palic.zalegalizowac.pl".
Nie zabiła i nie powoduje agresji - prawda.
Zabawne, bo ja czytałem że parę osób uszkodziło sobie zdrowie, bądź "trafiła na linkę" po paleniu tego.. no ale zazwyczaj w komentarzach po tego typu "newsami" pojawiały się "znajome" teksty...
Została sklasyfikowana jako narkotyk lekki, ale działanie ma znacznie mniej destrukcyjne niż przytoczone przez Ciebie papierosy.
Mniej destrukcyjne niż 1 papieros palony 1 na jakiś czas, czy paręnaście papierosów na dzień?
Nie otwiera na inne narkotyki. Ja na przykład nie czuję potrzeby wbijania sobie niczego w żyły ani wdychania nosem niezidentyfikowanych proszków.
Ty może i nie, ale wielu (byłych i obecnych) ćpunów z AN twierdzi jednak co innego, no ale zaraz pojawią się komentarze że albo "przeginają", że się "tyle nie pali", albo "na pewno mieszali z innymi" etc...
Tak jak już CS napisał - tzw faza utrzymuje się godzinkę, czasem mniej. Po wypiciu piwa dłużej czujesz alkohol w sobie. Z papierosem jest o tyle gorzej, że prócz szkodliwego działania śmierdzi i działa bardzo negatywnie na siedzących obok.
po JEDNYM piwie?
Mówiłeś mi też o tym, że nie chciałbyś być narkotyzowany przez palących marihuanę dookoła Ciebie - działałoby to na Ciebie krótko i powodowało znacznie lżejsze skutki (o ile jakieś) niż fajki. Rozumiem, że palenie papierosów już tolerujesz? Przyznam, że dla mnie dość szokujące. I mówi to astmatyk, który musiał (chcąc nie chcąc) sporo się naczytać i nasłuchać o skutkach tzw używek wdechowych.
Jeśli mam wybierać "mniejsze zło", to wolę już dym z papierosów - ten przynajmniej nie narkotyzuje. Ale generalnie nie życzę sobie palenia jednego i ZWŁASZCZA drugiego gdy jestem w pobliżu.
Pozdrawiam!