Po prostu nie masz kontr argumentu ;>
Dobra. Zacznijmy od tego, że NIFN nie palił nigdy marihuany, a nawet nie czytał o działaniu, skutkach itp. itd. Przynajmniej tak wnioskuję z jego posta i jego niczym nie poparte "badanie" są oparte tylko i wyłącznie na jego przypuszczeniach, do tego błędnych. W takim razie nie mogę mieć kontrargumentu na brak argumentu.
Teraz podbiję do Drakkainen'a. Coś się zepsuło i nie wyświetla cytatu w cytacie, więc pozwolisz, że ustosunkuję się do Twoich wypowiedzi po kolei, względem moich cytatów zamieszczonych w Twoim poście.
1. Wyrwałeś zdanie z kontekstu. Doczytaj sobie resztę i pozwól, że jeszcze coś dopowiem. Mało który "piątkowy ćpun" tylko pali. Zdecydowana większość, jeśli nie wszyscy także pije alkohol. Wątpię, aby dla ofiary wypadku robiło różnice czy potrącił ją tylko pijany, czy i pijany i upalony. Oczywiście nie popieram wsiadania za kółko po jakiejkolwiek używce i osoby łamiące ten zakaz powinny być surowo karane. Dodatkowo:
Amerykańskie Ministerstwo Transportu sponsorowało 4-letni program badawczy "Marihuana a prowadzenie samochodu", rozpoczęty w listopadzie 1989 i zakończony w 1993 roku. Badania kierowców w Holandii, gdzie posiadanie marihuany na użytek osobisty jest dozwolone, przeprowadzono w Instytucie Psychofarmakologii na Uniwersytecie w Lindbergu. Wykazano, że marihuana powoduje niewielkie upośledzenie funkcjonowania kierowcy które "objawia się głównie w zdolności utrzymania stabilnej pozycji na pasie, lecz w stopniu, który nie jest niczym wyjątkowym w porównaniu do zaburzeń powodowanych przez leki oraz alkohol. Kierowcy pod wpływem marihuany zachowują prawidłową ocenę swoich możliwości i reagują na sytuacje na drodze np. zmniejszając prędkość lub zwiększając koncentrację. W konsekwencji, negatywny wpływ na zdolności kierowcy można uznać za stosunkowo mały".
Dostępność raportu:
National Technical Information Service,
Springfield, VA 22161DOT HS 808 078
Final Report November 1993
Marijuana and Actual Driving Performance
U.S. Department of Transportation National Highway Traffic Safety Administration
2 min. szukania w google
Poza tym, jeden joint zmieszany z tytoniem (wbrew obiegowej opinii rzadko pali się tzw. "czyściochy" z prostej przyczyny- marihuana, to nie jest tania rzecz) działa na człowieka przez hmm... około 1h z tendencją spadkową- jak wy to nazywacie "fazy" (bardziej pasowałoby tu słowo chill) i po upływie tej "fazy" wydaje mi się, że z prowadzeniem samochodu nie byłoby problemów, to nie jest alkohol, po marihuanie wiesz kiedy jesteś całkowicie trzeźwy, a kiedy jeszcze upalony. W każdym razie ja osobiście z każdej imprezy wracam piechotką, autobusem lub taksówką, więc mnie ten problem nie dotyczy.
2. Faktycznie może trochę przesadziłem z tym 5'cio i 10'cio latkiem. W każdym razie sprostuję i powiem, że chodzi mi o nieletniego nastolatka. Wracając do tematu. Teraz odbywa się to bez żula, nastolatek po prostu idzie do dilera i kupuje co chce. A propos konkurencji, to cena marihuany wcale nie będzie przez nią niższa, ponieważ będzie to opodatkowana, czysta marihuana, wymagająca badań laboratoryjnych, a nie ache, trochę suchej trawy, odrobina piasku i troszeczkę marihuany, oraz oczywiście nie 1g tylko, 0.8g, 0.6g, tak jak jest teraz (oczywiście jeśli nie ma się zaufanego źródła).
3.
Zakazywać wszystkiego? Ja mówię o marihuanie. Twoje ciało, ale debilom biorącym dopalacze detoksykacje robili za pieniądze z podatków. Może sobie nie życzę więcej takich przypadków. Jestem jak najbardziej, żeby zalegalizować wszystko, ale tylko jeśli jest co najmniej 99% pewności że na mnie to nie będzie miało wpływu.
Tutaj napisałeś coś, co pozwoliło mi twierdzić, że według Ciebie po marihuanie można trafić na detoks.
A przykład podałeś słaby :) Idąc dalej w skrajność leczenie złamań, nadwyrężeń mięśni i stawów, sanatoria i rehabilitacje dla osób uprawiających sport także są refundowane z pieniędzy podatników.