Zaskoczony rozwojem sytuacji wytrzeszczam oczy. Szybko jednak opanowuje swoje zachowanie i gorączkowa myślę co należało by zrobić. "Walczyć? Moglibyśmy, ale jak długo? Małe grupki pokonamy, ale gdy będzie ich więcej? I jak długo starczy nam sił?" W końcu zdecydowałem:
-Musimy iść do budynku, zaalarmować resztę i przygotować jakąś linie obrony. Zacznijcie biec ja będę łukiem pilnował tyłów.