Thomas Weseley
Odrzuciłeś niemal już usmażone mięso na ziemię, by po chwili zostać sprowadzonym przez logiczną odpowiedź twego pracodawcy. Jak mogłeś wpaść na taki pomysł, że zwierzęta zostały otrute jak wciąż żyją - prócz krowy - i pasą się na łące w najlepsze? Wasi dwaj towarzysze, którzy zaczynali dobierać się już do upieczonej wołowiny, w końcu postanowili się odezwać. Randah'aar jako, chyba ten bardziej rozgarnięty z dwójki najemnych, rzekł przegryzając mięsem i mlaskając przy tym niemiłosiernie: - Jak pokradli wszystko oporządzenie chat. To dlaczego nie widać nigdzie w około trupów wieśniaków? Widzieliśmy tylko tego jednego co na polanie zdechł, a reszta? Sam w końcu nie widziałeś co o tym wszystkim myśleć i jaką decyzję podjąć dalej, by nie wpieprzyć się w większe gówno, ponieważ od samego początku miałeś złe przeczucia co do tego wszystkiego...
Verator
Chyba głupszego pomysłu w życiu nie słyszałeś... Otrute żywe zwierzęta? Całe szczęście, że to ty jesteś tutaj od myślenia, a nie ta hałastra najemnych zbójów. Raz ich matka nosiła... Dopiero jak odezwał się jeden z tej Jeszcze-Mniej-Inteligentnej-Części-Kompanii, gdy powiedział żrąc jak świnia swój posiłek: - Jak pokradli wszystko oporządzenie chat. To dlaczego nie widać nigdzie w około trupów wieśniaków? Widzieliśmy tylko tego jednego co na polanie zdechł, a reszta?. Jak mogłeś wcześniej tego nie zauważyć! Wszedłeś na szaber do chaty, a nie wpadło ci do głowy, to co ten półgłówek zauważył?
Cavaron - Garwald - Thorgrim
Weszliście już całkiem daleko w głąb wioski - około połowy "jednokierunkowej" drogi, która przecinała ją niemal na pół. Wszystko co widzieliście dookoła sprawiało, że czuliście jakąś dziwną pustkę. Wszystko było tak spokojne, ciche, jednorodne... po prostu nad wyraz dziwne. Po ogniu nie było już najmniejszego śladu i jedynie ulotny dym oraz pogorzeliska budynków świadczyły o nieszczęściu jakie się tu dokonało. A wy wciąż nie wiedzieliście, nawet nie mieliście najmniejszego pomysłu co było tego przyczyną!
Cavaron - Nawet cholernej chwili spokoju nie masz by zastanowić się jeszcze raz nad tym wszystkim i by sprawić by ta ulotna myśl, która minuty temu cię opuściła, powróciła na powrót. Gadający krasnolud - nawet jeśli przemawiały za nim dobre intencje - nie jest pomocny w tej kwestii. Zaklęcie podziałało, lecz nie chciałeś przesadzać i dobrze wiesz, że za chwilę przestanie działać. Miało ono służyć bardziej jako okazanie niezadowolenia, niż otwarta próba okazania wrogości... Wciąż gryzło cię przeświadczenie, że wiesz na co chciał wskazać nieznajomy, i wiesz, że coś wciąż unika twojej percepcji... lecz co do cholery?! Niczym rażenie pioruna pojawiło się jedno słowo: "ciała" i już wiedziałeś co wciąż umykało spod twych oczy. - Przecież tutaj nie ma żadnych ciał! Żadnych zwłok! - niemal wykrzyknąłeś, lecz to co powiedziałeś dotarło tylko do dwóch towarzyszących ci "przyjaciół".
Thorgrim - Lepiej nie mieszać się do tego, choć gdyby trzeba było, raczej stanąłbyś po stronie swego "krewniaka z pod ziemi". Miałeś jednak przeczucie, że mag bliski jest pewnych wniosków i wolałeś zaczekać, czekając na jego reakcję, nie podejmując żadnej próby prowokacji. Może wpadnie na coś mądrego? Wydaje się, że jest on tutaj najbardziej wykształconą osobą, więc czemu nie spróbować. Wiedziałeś, że dobrze postąpiłeś, gdy mag na głos powiedział: - Przecież tutaj nie ma żadnych ciał! Żadnych zwłok!
Garwald - Próbujesz pomóc takiemu, a ten zamyka ci mordę czarami... Co za buc. Jednak miałeś drobne przeczucie, że mag wie co robi. Usunąłeś się na chwilę w cień i obserwowałeś jak w zamyśleniu Cavaron rozgląda się dookoła. Gdy dotarły do ciebie jego słowa: - Przecież tutaj nie ma żadnych ciał! Żadnych zwłok!. Wiedziałeś, że postąpił słusznie - choć jego decyzja o wyciszeniu twojej gadki nie była po twojej myśli. Jednak to co usłyszałeś sprawiło, że naszły cię kolejne pytania. To co powiedział mag wcale nie rodziło odpowiedzi, a kolejne pytania...
Wybaczcie za długie oczekiwanie, ale byłem urobiony z referatem i prezentacją i wczoraj nie miałem na nic czasu. :/