Widze ze kazdy chwali tu swoje.Piszecie takze o dziwnych przypadkach zachowania na polu bitwy poszczegolnych nacji.Osobiscie mysle ze grajac Nordami w kazdej bitwie odpowienio poprowadzeni Nordowie zawsze pokaza swoje najlepsze cechy a np.tacy Kheargici w tej bitwie dostaja straszne lanie.Ale gdy gramy Kheargitami bedzie odwrotnie.Wiec nie ma co sie zastanawiac czy kolega x czasem nam kitu nie wciska.Chyba komp poprostu daje nam fory ;).
A teraz chcialbym sie pochwalic swoja armia.Obecnie liczy ona 168 wojska z czego 90 to kawaleria skladajaca sie glownie z ciezkich jednostek swadian i vaegirow.Staram sie takze szkolic rhodokow i khaergitow.Powiem wam ze to jest poprostu masakra na polu bitwy.Czasem zastanawiam sie kiedy sam wbije swoj lvl,gdyz nie mam szans zeby cos ubic wlasnorecznie,gdy ta holota ruszy do boju(ale za to widok jest niesamowity,jedna wielka fala kawaleri).Reszta skladu to oczywiscie huskarli,okolo 30 strzelcow z Suno i jakies jednostki do szkolenia.Ostatnio lordowie Vaegirow w akcie zemsty za napad na karawane ruszyly na jeden z moich zamkow.Na te straszna wiesc ruszylem z odsiecza.Doszlo do wielkiej bitwy gdzie odpieralem kolejna fale uderzenia.W koncu liczaca prawie 1000 ludzi Armia z krolem na czele zostala rozbita.Nie ma w tym nic dziwnego,lecz po doslownie paru dniach ta sama ekipa wrocila pod ten sam zamek.Tym razem jednak kazdy z lordow mial armie liczaca po 50-70 wojska.Podjezdzajac pod zamek,10 lordow zaczelo uciekac na moj widok.
Moze troche sie rozpisalem,ale czy spotkaliscie sie z czyms takim?:)Czy na widok waszej potegi cala krolewska armia czmycha by ujsc z zyciem? :)