Ja już swoje zdanie wyraziłem. Zdecydowanie jestem przeciwnikiem poglądu, wedle którego demokracja polega na głosowaniu na człowieka lub opcję, który/która wyrządzi mniej szkód - to nie jest meritum tego systemu (a jeśli jest, to oznacza, że system jest do dupy). Sensownym rozwiązaniem wydaje się jedynie opcja doprowadzenia do stanu, w którym władza ustawodawcza i wykonawcza będą się wzajemnie blokować we wprowadzaniu rozwiązań prawnych naruszających wolność i własność każdej osoby. Być może to idealizm z mojej strony, ale cóż - raz matka rodziła i raz się umiera, jak mawiał Geralt z Rivii ;)
Ps. Gdy chodzi o poparcie dla UPR-u. Nie wynika ono z niedorzeczności lub fałszywości i niesprawiedliwości jej postulatów. To raczej kwestia tego, że Korwin swoimi debilnymi gadkami i zagraniami potrafi je skompromitować i skojarzyć z pajacowaniem. Dlatego też odciąłem się od tego Pana, mimo że w okresie studenckim byłem w jego sztabie wyborczym. Moim zdaniem nadaje się on do jeżdżenia na słoniu z parasolką i zjadania PIT-ów.