@Rapodegustator
Nie znam nomenklatury ale dla mnie podstawka = pierwsze M&B - dla wyjaśnienia :)
Co do bugów. Komp AMD Phenom II X4 955 (3.2 GHz), 4GB Ram, GeForce GTS 250 - gra po włączeniu idzie w czasie walki 70-80 fps (wszystko na full tylko AA 2x). Problem o którym wspomniałem zaczyna się po 1-2h grania i nie ma nic wspólnego z grafiką. Gra zaczyna dosłownie klatkować i z tego co znalazłem gdzieś w necie to wina nie zwalniania (oczyszczania) pamięci przez grę (nie wczytywałem się dokładnie, zresztą to nie jest pewne, ale by się zgadzało). Dlatego restart gry, a czasami dopiero restart kompa naprawia sytuacje - bug stary i do tej pory nie naprawiony. Podobno starsze sterowniki do karty graficznej naprawiają sytuacje (nie wiem co to ma wspólnego z pamięcią ram?), ale nie sprawdzałem. Gra ma już trochę, bug znany a mimo to nie naprawiony.
Zdarza się, że nasi blokują nas ale w podstawie też blokowali równie często - tu nie ma zmiany, natomiast samo zachowanie przeciwnika (o swoich nie piszę) jest lepsze - wciąż dalekie od ideału, ale jednak + w stosunku do podstawy za jakieś urozmaicenie i mniejszą przewidywalność. Brakuje oczywiście większej ilości szyków (nie tylko liniowy), planowania przed bitwą i pewnie 1000 rzeczy, ale z tego co zauważyłem (może się mylę) porównujemy Warbanda z podstawką. Jeszcze nie zginąłem przez swoich, ale każdy ma swój styl gry i związane z nim problemy.
Z trafieniem w plecy - nie zauważyłem, za to w podstawce na bank nie zawsze tarcza na plecach chroniła.
Tarczownicy nie chronią łuczników ani w podstawce, ani tutaj, więc ani to + ani -.
Tu się nie zgodzę - fortyfikacje mają znaczenie, ale akurat nie w tym kontekście. Najpierw sam wybijasz wszystkich strzelców (póki nawet jedna strzała nie śmiga w okół ciebie), potem podchodzisz do drabiny. Samo wybijanie strzelców jest takie samo jak w podstawce, czyli wystarczy drużynę cofnąć pod krawędź mapy (dla zamku) lub pod mury (w mieście), żeby niepotrzebnie nie obrywała i samemu atakować zamek/miasto. Na marginesie - tu oczywiście pojawia się problem całej serii M&B. AI daje radę, bo jak widzi cię samotnego i komp nie ma już strzelców to chce wyjść z zamku żeby wykorzystać przewagę liczebną, ale zazwyczaj blokuje ją ten mały murek w wyłomie (mogli by go obniżyć). Różnica do podstawki to tylko walka na samej drabinie. W podstawce było łatwo. Cały czas ruszaliśmy się w przód i w tył i to wystarczyło aby przeciwnik się odsłonił. Biło się z łuku jednego przeciwnika za drugim i to bez ryzyka. Po wystrzeleniu 100 strzał, albo się zabierało jakieś z wyłomu (jak były) albo wycofywało się i powtarzało wszystko jeszcze raz do skutku. Teraz przeciwnicy mają lepszy refleks i już nie tak szybko się odsłaniają, dopiero w ostatniej chwili i równie szybko potrafią się zasłonić za tarczą. Zdobywanie miasta samemu (oczywiście z jakąś obstawą, ale tylko żeby nie toczyć walki przed murami) jest absurdem M&B, ale za to teraz jest trudniejsze więc duży +.
W podstawce była skrzynia i wystarczyło do niej zaglądnąć i w magiczny sposób wszystkie strzału uzupełniały się. Teraz trzeba wymienić kołczany. Różnica jest zasadnicza. Po pierwsze realizm. Po drugie. W podstawce mając trzy kołczany przy sobie można było wygrać całą bitwę czyli z uzupełnieniami jakieś 180 ludzi (to piszę z pamięci - dopiero po tej liczbie zaczynała się kolejna runda ). Teraz mam 11 kołczanów i walce z nordami udaje mi się samemu wybić max 90-100 i na tym koniec - trzeba uciekać z pola bitwy, czyli porzucać łupy, a przede wszystkim nie dostajemy renomy, a to już boli :) Przy walce 1:130-150 renoma jest bliska 50pkt. Walka samemu na 100-200 wyszkolonych żołnierzy to też bezsens - wciąż jest źle (brak kary z połączenie konia, płytówki i łuku) ale jednak lepiej niż było więc + - w sumie to jakby tej skrzyni nie było to byłoby jeszcze lepiej :)
Chłopi z dzidami to nie problem, ale to dla mnie żadni pikinierzy :) Mówiąc o pikinierach miałem na myśli rchodków (mój błąd). Nie mają jazdy, a ich pikinierzy w walce na miecze średnio się spisywali, Teraz lepiej radzą sobie z jazdą - czyli klasyczny system papier, kamień, nożyce :) Kilka razy szarżowałem na rchodzkich dezerterów i za każdym razem zatrzymywali mi ciężkiego konia - na razie dałem sobie spokój, ale w podstawce zdarzało się tak tylko czasami, więc +.