Dziwicie się ludziom, którzy narzekają na patche? To wyobraźcie sobie sytuację, że macie wolne popołudnie, czy nawet dzień urlopu, chcecie sobie zagrać, włączacie grę, a tu informacja, że trzeba pobrać patch. Spoko, niech się pobiera. Nagle okazuje się, że patch ma jakieś 2GB, czyli dzień lub dwa ściągania na polskie warunki. No to pograne. Ale co tam, pewnie ten patch wprowadzi jakieś super rzeczy - szukasz więc sobie informacji o zmianach w patchu, a tu podane jest tylko kilka drobnych pierdółek, jak możliwość zmiany celownika na G3. Dowiadujecie się też, że patch zawiera dodatki, jak np. nowe mapy, ale to zostanie odblokowane dopiero za ładnych parę dni, czy tygodni i niekoniecznie będziesz chciał z tego korzystać. Normalnie taka faaajna niespodzianka, taka radość w sercu...
Tutaj kwestia nowych map. Są świetne. Są tak świetne, że za każdym razem, gdy kończy się rozgrywka na starej mapie i wgrywana jest nowa - wychodzę z serwera. Nie za bardzo mam czas biegać po wszystkich budynkach i szukać pochowanych w nich graczy, zwłaszcza że tych budynków na każdej nowej mapie jest przynajmniej o połowę za dużo. Nowe mapy to przede wszystkim zabawa w chowanego i raj dla kamperów, przynajmniej jeśli chodzi o tryb SQDM.
Z tego co pamiętam, to spora część patchy tak właśnie wyglądała - pliki olbrzymich rozmiarów, a zmiany takie, że nie powinny "ważyć" więcej, niż kilka MB. Nie dziwota więc, że są osoby, które narzekają. Nie wyobrażam sobie ściągania takich patchy na łączu 512Kb, zwłaszcza jeśli komputera używa się do innych rzeczy i odpada zostawienie go włączonego na dzień lub dwa, z praktycznie zablokowanym netem, by gra się mogła spatchować.