Polecam naprawdę dobry serial, który leci ostatnio na HBO. Serial nosi nazwę "Rodzina Borgiów".
Nie to, że coś sugeruję, ale chcę po prostu powiedzieć, że Kościół jako instytucja czynił czasami i czyni nadal rzeczy, które w niektórych przypadkach nie przystoją osobom duchownym tym samym tracąc w oczach co niektórych wierzących. Przykładem może być znany wszystkim i "uwielbiany" Ojciec Tadeusz (tak to ten od radia).
Aczkolwiek wiara potrafi także czynić cuda niezależnie od tego, czy wierzymy w Chrystusa, czy Allaha, lub nie wierzymy wcale, czy chodzimy do kościoła, modlimy się regularnie, czy też nie.
Zgodzę się z Hallerem, że każdy wierzy w co innego oraz z Hofiko, że niektórzy radzą sobie bez wiary i religii. Argaleb także ma rację, gdyż pewne reguły rozwinęły się właśnie przez religie, lub zostały przez nie rozpowszechnione.
Nie da się stwierdzić i postawić jednoznacznej tezy, czy wiara i religia są złe, czy dobre, czy przydadzą się w życiu, czy będą tylko piątym kołem u wozu.
Szczerze mówiąc niektórzy ateiści są lepiej poinformowani o innych religiach od wyznawców danego kultu za co my, momentami, powinniśmy się wstydzić.
Odpowiadając na pytanie nie boję się śmierci. Czego się tu bać? Boję się jedynie, że nie zdążę się pożegnać z rodziną, załatwić spraw, założyć rodziny, czy wychować potomstwa. Tego, że śmierć przyjdzie nieoczekiwanie i nie będę mógł już zobaczyć bliskich oraz tego co będzie po drugiej stronie.