Podaj mi nazwę krucjaty, którą dowodził jakiś papież.
No wiesz Hitler też nie stawał w pierwszym szeregu z bronią i walczył (mówię o 2 WŚ,wiem że podczas 1 WŚ walczył,ale wtedy to były inne Niemcy),ale czy możemy powiedzieć że jest niewinny???Nie gdyż to on wydawał rozkazy,podobnie można powiedzieć że to nie on i Stalin byli odpowiedzialni za podpisanie paktu Ribbentrop-Mołotow,bo przecież nie byli tam osobiście.Papież w średniowieczu rządził i prowadził własną politykę i to on był odpowiedzialny (przynajmniej w większej części) za krucjaty,a co do często podawanego przez obrońców wiary argumentu "przedawnienia",że niby Kościół jest cool bo przecież to że mordował kilkaset lat temu to już dawno i się nie liczy,pytam czy żyliście w czasach Hitlera?Raczej nie.Podejrzewam także że wasi rodzice nie pamiętają tamtych czasów (choć mogę się mylić),więc nazizm też był dość dawno temu,ale czy to oznacza że powinniśmy wybaczyć nazistom?Inkwizycja,więc Grievousie sądzisz że to wszystko bajeczki wyssane z palca,jest wiele źródeł mówiących inaczej,ale przecież każdy wie,
że Galileusz był podstępnym łotrem,a głoszona przez niego teoria to herezje i został słusznie osądzony -.-,że tylko Kościół ma rację.Możliwość obrony jakie to wspaniałe,że zupełnie niewinnego człowieka brano na proces w którym mógł się bronić,co i tak raczej nic mu nie dawało gdyż najczęściej był skazywany.Wyobraź sobie jak byś się poczuł,gdyby ktoś twoją wiarę w Boga (bez urazy) uznał za herezję,przyszłaby policja pobiła cię,nawyzywała i siłą zaciągnęła do sali tortur.Jak rozciągaliby tobie kończyny zmuszając do przyznania się do winy,której nawet nie znasz bo jesteś niewinny,a następnie zanieśli cię na proces w którym mógłbyś się bronić tylko po co?By dostać dodatkową porcję tortur.Jednak zbytnio dałem się ponieść falom offtopu,gdyż i tak ciebie nie przekonam,pewnie gdyby papież(de facto nieomylny) kazał ci skoczyć w ogień,albo strzelić sobie głowę bo po dokonaniu tego zostałbyś zbawiony,tak byś uczynił.
Wracając do tematu to ja raczej nie boję się śmierci mimo,że jestem ateistą,co ma być to będzie,ważne by dobrze się bawić :),a także uczynić jak najwięcej dobrego,dlatego studiuję medycynę gdy jest się dobrze pamiętanym to jest się także w pewnym stopniu nieśmiertelnym,bo twoja istota będzie istnieć w umysłach innych ludzi,takie są moje przemyślenia.Religa jest w pewnym sensie moim wzorem,dowodem,że na przekór tym obleśnym katolom (złym katolikom,pokroju moherów)można być ateistą i być moralnym,czynić dobro i umrzeć z satysfakcją że coś się zmieniło na lepsze w tym szalonym świecie.(Tak wiem jestem zbytnim idealistą).Latający potwór spaghetti odcedzi moje czyny :).
EDIT:Przepraszam i dziękuję za poprawienie mnie,wiedziałem że Galileusz został zrehabilitowany tak jak Giordano Bruno,co nie zmienia faktu że zostało to zrobione dość późno i nie doczekał się przeprosin za życia,ale lepiej późno niż wcale.Zapomnijmy o Galileuszu.Jednak taki Kazimierz Łyszczyński nie doczekał się rehabilitacji o ile mi wiadomo.W przedawnieniu nie chodziło konkretnie o Grievousa tylko ogólnie o argument często (choć nie zawsze) podawany przez obrońców wiary,podobnie jak niektórzy ateiści mówią,że wiara jest irracjonalna,a ja takiego argumentu nie użyłem.Chociaż on też coś podobnego powiedział,ale w temacie o religii.Potraktowałem to trochę zbyt osobiście,zmienię na liczbę mnogą tam gdzie trzeba.