Ubiorę całą zbroje i ci mogą pokazać co mi robią te twoje lowkicki, a co ja ci mogę zrobić "TĘPYM" mieczem.
Bez urazowo... jasne, że czasem ktoś ma zbity palec, parę siniaków. Raz się zdarzył złamany nos bo koleś miał nie swój i w ogóle kiepsko zrobiony hełm.
to jest wliczone w te hobby. przy wzroście 1,81 mam ponad 80kg, gdzie walczę zazwyczaj z kolesiami cięższymi ode mnie, miałem tyle siniaków że takie kopniaki czy słabe smyrania mi nie robią, no chyba że masz nogę słonia, wtedy się ugnę. Zresztą trzeba odróżniać bezsensowne machanie mieczem jakie se możesz trenować z kumplem na podwórku od fechtunku, który się ćwiczy latami.
Chłopie, ty popatrz jak osoby bawiące się w rekonstrukcje są ubrane, naprawdę ciężko zrobić im sobie krzywdę, chyba że jesteś psycholem, walisz po jajach i specjalnie w odsłonięte części ciała, tak jak u wcześniaków niektórzy mają częściowo odsłoniętą twarz, ale zrób tak to nie chce być w twojej skórze, bo po chwili będzie zabawa wszyscy na jednego. Stal to nie plastik.
Najpierw trzeba kolesia dopuścić tak blisko by zadał tego lowkicka, a podczas walki raczej nie dopuszczam do takich sytuacji i staram się trzymać przeciwnika na długość broni. I stary uwierz mi prędzej ciebie zaboli niż kolesia w zbroi. ( ale się rymuje xD) Twój kumpel trafił chyba na amatorów walki mieczem, a nie osoby które trenują. Miałem kiedyś kolesia w bractwie co chciał kopnięciami odpychać tarcze przeciwnika. Po 2 treningach więcej się nie pokazał. Podczas walki kumpel trenujący też coś tam z rodzaju tajskiego ( nie znam sie) wykorzystywał kopnięcia, miał wielkiego guza na piszczelu, bo opuściłem rękę i trafił w kołnierz mojej rękawicy płytowej xD