Ale te debaty po alkoholu nie są tak do końca fachowe.
Przydały by się bardziej profesjonalne.
Ja proponuję taką scenkę z życia Nietzschego. On pisze, przy stoliczku, a jego mama ceruje mu skarpetki i życzliwie pyta:
- Co piszesz synku?
- O woli i mocy! To dzieło poruszy tłumy! Nie zadowolenie, jeno więcej mocy, nie pokój w ogóle, jeno wojna, nie cnota, jeno dzielność!
- To miło syneczku, masz jeszcze jakieś skarpetki?
Przepis na zakwas na chleb jest prześmieszny, bo jak żona czytała ostatnio poradnik pani domu, to też płakaliśmy ze śmiechu.
Dywan można wyczyścić kiszoną kapustą, rewelacja.