Lol, właśnie wróciłem z treningu, trening z roboczą nazwą ,,nakur... bohurty,,.
Wszystko było fajnie, do czasu gdy pod koniec Troll dostał czekanem po brwi (miał giermunda, nie pytajcie), nieźle leciało czerwonego, a Dżon poszedł poklepać się z Elagami i wrócił hmm pojechał do szpitala, coś w nos koło oka. Taka sytuacja.
Cóż, mam tylko nadzieje że za tydzień będzie z kim porobić minutówki, bo ała jak w każdym innym sporcie, zdarza się :D
Nie wiem czy też tak macie, ale zawsze jakoś wychodzę z założenia że najczęstsze kontuzje i inne ałały wychodzą na treningach niż w prawdziwej bitwie. Nawet jeśli się kiedyś trenowało tylko na palcaty :D
Malbork -.-