A ja uwielbiam historię i naszła mnie chęć dojścia do jakiegoś bractwa rycerskiego.
Zawsze, gdy oglądam transmisję inscenizacji na polach grunwaldzkich, te życie w obozach i walka robią na mnie specjalne wrażenie... Takie ciary mnie przechodzą, dziwne uczucie szczęścia jak widzę rycerzy i te wszystkie zebrane tam bractwa, że aż chce się tam być i z bliska oglądać te wszystkie stroje oraz pancerze. Uczcić wspaniałą historię naszego kraju razem z żelaznymi głowami...
Chciałbym się tym zająć, tak mnie do tego ciągnie. Jednak tym, co mnie jednocześnie oddala od owych zamiarów są koszty, brak czasu i fakt, że najbliższe bractwo ma siedzibę 31 km od mojego miasta.
Wiadomo, szkoła. Jestem przyzwyczajony w rodzinie do pogoni za wiedzą i nauka w szkole razem ze wszystkimi korkami przedmiotowymi pochłaniają ogromne godziny.
Prawdę mówiąc, tylko jeden dzień mam w tygodniu bez obowiązku uczenia się, a w takim każdym bractwie trzeba mieć pewnie znacznie więcej czasu... Szczególnie, że są wyjazdy na turnieje, w których wypadałoby uczestniczyć, treningi, rekonstrukcje bitew...
Koszty odtwórstwa są wielkie, a moje fundusze bardzo słabe... Nawet sam dojazd te 31 km trochę czasu zabiera.
Chęci są, ale cóż mi po nich, gdy warunki kiepskie. Nie mogę sobie od tak olać liceum dla grupy rekonstrukcyjnej.
Nie wiem czy takie hobby dałoby się pogodzić z obowiązkami.