A może po prostu poczekaj do osiemnastki? Wtedy wiadomo koniec szkoły, jeśli wybierasz się na studia, to można założyć, że pojedziesz do większego miasta (chyba, że już w nim mieszkasz?), tam bractw będzie więcej, wybierzesz takie, które będzie Ci pasowało, no i będziesz miał bractwa na miejscu, bez dojazdów. Może dorwiesz jakąś pracę, to nie będziesz aż tak obciążał rodziny tym hobby. Rodzice może zmniejszą swój opór, w końcu będziesz już dorosły, szkołę będziesz miał za sobą, itp. Sam planuję tak zrobić, w tym roku mam osiemnastkę, w przyszłym matura i do Poznania ;) Do tego czasu uszyję sobie strój cywilny i skończę klepać kolczugę. Może dla Ciebie to też dobre rozwiązanie? Z resztą z tego co słyszałem, to w walkach i tak można brać udział dopiero jak się jest pełnoletnim (poprawcie mnie, jeśli nie mam racji).