Evar rozmawiający nieco wcześniej z kapłanem teraz, podobnie jak i sam kapłan, obserwowali nadchodzącą Panią Inkwizytor, Claudię Santangel, która ubrana była dość
nietypowo (bez kaptura), wszak typowo jak na Inkwizytora. Z kapeluszem skrywającym jej wzrok kroczyła w kierunku rozmawiających, gdy po chwili wszyscy odwrócili się, dostrzegając Marco w mieszczańskim stroju nieco lepszej jakości niż normalnie, który z pewnymi trudnościami wtoczył się do środka. Na jego barkach widoczne były rany i prowizoryczne opatrunki pokryte całe krwią. Mężczyzna również powoli wkroczył do środka, gdy...
Świątynne wrota ponownie się otworzyły, a w niech stanął Jean, ubrany w mieszczański strój. Otaksował wszystkich wzrokiem, wszyscy zebrani zaś za jego plecami ujrzeli oddział żołnierzy najeźdźców.
- To... to wyrok. - wypowiedział szorstko kapłan, z przerażeniem obserwując co się dzieje.
Wszyscy zebrani zauważyli, że na niebie pojawiły się gęste, czarne chmury, a powietrze jakieś takie zimniejsze się wydało. Ciemność opadła na Nowe Vordon i nawet świątynne świece jakoś tak jakby ciemniej świeciły...
//Kolejność odpisów jest taka: Jean->Claudia->Evar->Marco->ja.
Proszę jej nie zaburzać i czekać na odpis każdego. Chyba, że miną 24h po wydaniu poprzedniego, wtedy można pominąć czyjąś kolejkę.
I BEZ METAGAMINGU, bo wpierdol