Jean, nieco jeszcze ogłuszony po potężnym ciosie, zaczął rozglądać się za swoim rapierem. Gdy tylko go dostrzegł, zaczął się do niego czołgać. W tym samym czasie, samuraj zbliżał się do Marco, ten sukcesywnie cofał się. Nagle, potężna katana wojownika spadła w ciosie, przecinając ławę grodzącą drogę na pół. Wojownik odrzucił jej część i wszedł pomiędzy ławy, gdzie Marco wycofywał się. Z tyłu, Jean, gdy tylko dopadł rapiera powstał na równe nogi i rzucił się na samuraja. Ten, zupełnie jakby wyczuł, w tym momencie odwrócił się i ostrza się zwarły w siłowaniu...
Samuraj, stojąc w prawą nogą na przedzie bacznie obserwował ruchy Claudii. Kiedy tylko poderwałaś swój miecz do wykonania ciosu, samuraj błyskawicznie wykonał blok, a następnie z siłą odepchnął Inkwizytorkę, aż straciła równowagę. Zanim ponownie stanęła mocno na gruncie dostrzegła, że zmierza właśnie na nią poprzeczny cios z prawej strony...
Evar rozejrzał się po zakrystii, nie dostrzegł jednak żadnego przejścia - po lewej znajdowały się dwie półki, po prawej zaś szafa z szatami kapłańskimi. Za leżącym kapłanem znajdowały się jedyne drzwi, jedyne przejście...
- Jesteś ohydny... ohydny!
Wtedy, w niewielkim oknie po prawej stronie Evar dostrzegł, że coś dziwnego zmierza w tę stronę. Jakby... jakby czarna postać, czarna chmura, coś ciężko dostrzegalnego w ciemnościach panujących na zewnątrz. Do tego, w tym dosłownie momencie zaczął lać ulewny deszcz, który jeszcze bardziej utrudniał widoczność...