Ruszyłeś w stronę zachodu i gdy dotarłeś do portu, śmignąłeś bokiem, aby nie zostać wykrytym przez straże, na północ. Kroczyłeś traktem przy rzece i w końcu dotarłeś w pobliże południowej bramy Nowego Vordon. Ta jednak była zamknięta, a na murach i bastionie przy niej znajdowali się dziwni żołnierze, patrolujący wieczorną panoramę przedmiejską...
Klimat tutaj też był inny. Na niebie wisiały gęste, czarne chmury, pogrążając miasto w ciemności, z nieba zaś lał się, jakby dosłownie jedynie w granice miasta, gęsty, ulewny deszcz, drastycznie zmniejszający widoczność...