Na kontynencie trwała wojna z nieznanymi najeźdźcami zza Wału - udało im się przełamać potężne fortyfikacje w kilku miejscach i sforsować pierwszą linię obronną Imperium. Wojna trwała w najlepsze, jednak do Vordon nie docierały transporty, ani żadne wiadomości z Vanabis, najnowszego nabytku kolonialnego Imperium. Wobec tego, Kompania Północnego Wybrzeża sformowała grupę żołnierzy w korpus ekspedycyjny, który miał udać się do Vanabis, aby wywiedzieć się co się dzieje.
Tobie przypadło dowodzenie trzyosobową grupą należącą do owego korpusu, zważywszy na Twoją przeszłość oficerską. Fregata, którą płynęliście do kolonii nosiła dumną nazwę "Ekspedytor". Podróż była dość długa i wyczerpująca, jednak w końcu dotarliście w pobliże wybrzeża.
- Cholera, nie wygląda to dobrze. - rzekł kapitan, spoglądając przez lunetę. - Port jest chyba zablokowany. Nie będziemy tam płynąć, bo stoją tam jakieś potężne statki. Zejdziemy nieco oddaleni od portu.
Ogółem na ląd, oprócz Ciebie wysadzono jeszcze dwudziestu jeden ludzi zorganizowanych w trzyosobowe drużyny. Oprócz nich, jeszcze jedna osoba - Major Beauvis, który dowodził całą operacją. Zarządził on zebranie kaprali (którym i Ty jesteś), aby podjąć decyzję.
- Sytuacja jest taka. - zaczął. - Mamy oblężone miasto, zablokowany port, otwarty las przed nami, po muszkiecie, po rapierze i dwudziestu trzech ludzi w sumie. Co robimy? Jakieś sugestie?