Muszkiet przed Twoim nosem powoli się wycofał, jednak nie zdążyłeś się nawet obejrzeć, gdy poczułeś ogłuszające uderzenie w głowę, a potem już tylko ciemność...
Obudziłeś się na krześle, w jakimś niezbyt wielkim namiocie. Przed Tobą stał wysoki mężczyzna o jasnej cerze, krótkich, jasnych blond włosach i z pokaźną szramą, ciągnącą się od linii włosów, przez prawe oko, aż do policzka. Ubrany był w kirys, zbrojone nogawice i militarne buty. Uśmiechnął się parszywie, gdy przebudziłeś się i dostrzegłeś, że jesteś do krzesła przywiązany.
- No proszę proszę. Elyn, zdrajca, zabójca, morderca, bezczelny do tego, bez instynktu samozachowawczego. - ciężkim głosem powiedział mężczyzna. - Po coś tu przylazł?