Maszerowałeś wraz z żołnierzami, jednak wymóg utrzymania sztywnej pozycji sprawiał, że ciężko Ci było dostrzec oficerów. Na pewno głównodowodzącym brygadą był ten, który maszerował sam na przedzie, prowadząc cały pochód.
W końcu domaszerowaliście do koszar, gdzie cała formacja stanęła, a przed Wami pojawił się kapitan Sprout, szef straży miejskiej, mówiąc.
- Żołnierze Kompanii Północnego Wybrzeża, witamy Was w Vanabis, w Nowym Vordon! Miło będzie nam Was gościć, a jeszcze milej - wraz z Wami zwalczać kłamców i oszczerców z Ligi Elyńskiej Wolności. Wkrótce dotrą do nas pozostałe brygady dwudziestej ósmej dywizji, a wówczas będziemy mogli ruszyć przeciw naszym wrogom.
- A teraz. - głos zabrał oficer brygady. - Możecie udać się do koszar, rozgościć i położyć do łoża. Jutrzejszy dzień jest dla Was wolnym, abyście mogli zapoznać się z miastem i kolonią. Prosimy o rozwagę i zachowanie bezpieczeństwa. Tymczasem - spocznij! - wykrzyknął, a wszyscy żołnierze, luźno udali się do koszar. Jeden z żołnierzy, który stał obok Ciebie, zagadał.
- Witaj, jestem Emar, a Ty? Jak mam się do Ciebie zwracać? - podał rękę na powitanie.