- Pan chyba nie rozumie powagi sytuacji. Jaką mam gwarancję, że Pan mnie nie wystawi na pośmiewisko? - Marco grzebie w plecaku i wyjmuje papiery windykacyjne, trzyma je w półmroku, tak by był pewien, że zarządca nie jest w stanie ich dokładnie zobaczyć. (Jeśli to nie jest możliwe, to anuluje cały ten post) - Widzi Pan, mam tutaj papiery, które Pana uniewinniają, wystarczyłoby dać je oficerowi. Ale chyba zaraz stracą na wartości - Marco na krótko pokazuje papiery, tak aby zarządca widział, że to jest pismo urzędnicze. Następnie zaczyna je drzeć, robi jednak na początku tylko małą ryskę - Wierzę, że Pan da radę opisać jak dotrzeć do odpowiednich ludzi, tak aby mnie nie zabili, tylko doprowadzili do celu. Jeśli Panu się uda, to jeszcze dziś będzie Pan oddychał świeżym powietrzem.