Cholera, jak nie urok to...
Evar ponownie schodzi ze sterty i podchodzi do jednej z grup niezorganizowanych robotników, po czym przemawia:
- Panowie... - robi pauzę zastanawiając się nad sensem tego słowa w kontekście do robotników - Pracownicy... musicie, skupić się na robocie a nie miotać się bez składu i ładu na prawo i lewo. Zależy mi na tym, żebyście jak najszybciej i jak najlepiej wykonali powierzoną robotę. Może tego po mnie nie widać ale zależy mi na tym, żebyście nie musieli płacić dodatkowego podatku wliczonego w robociznę. Rozumiecie, lubię takich, jak wy, prostych i porządnych ludzi. - kontynuuje z fałszywą szczerością - Więc... chłopaki, zorganizujmy się jakoś. Spróbujcie ogarnąć też nieco kolegów. Z tego co wiem to podatek będzie narzucony, jeśli nie będziemy wykonywali prac na czas. To też skupcie się na tej robocie i nie biegajcie jak mrówki. Rozumiecie mnie? - próbuje przemówić do nich w miarę rozsądnie i retorycznie.