Grubiutki, kyraliański kupiec właśnie wsuwał golonkę na tyłach swojego straganu, gdy Twój głos oderwał go od strawy. Odkręcił się prędko w Twoją stronę, przetarł resztki tłuszczu i mięsa z ust i niezgrabnym krokiem grubaska podszedł. Wyciągnął spod lady jakiś pergamin papiery i z resztkami golonki w ustach zaczął ją zachwalać, a kawałki posiłku leciały w Twoją stronę.
- Mości Panie, Mości Panie, tożto cud! Cud, istny cud! Mapę tę, przez najlepszego kartografa z... e... no, z tego, z gildii kartografów wyrwałem szansą, ostatnią szansą, panie kochany, to jest okazja! Każdy szczegół, każda uliczka, każde wszystko, a to tylko za osiem denarów, mości panie, lepszej nie będzie nigdzie, u nikogo!