- Wpierw muszę przekazać rozkaz - odparł szeptem Jean.
- Daimyo domaga się, - odparł, próbując nabrać tonu oficjalnego na czas przekazania rozkazu - ażeby wierni Światłości pokłonili mu się i hołd złożyli jako poddani. W przeciwnym wypadku Świątynia zostanie zniszczona.
Później Jean wrócił do szeptu i przestał tłumić łzy.
- To tylko jeden z grzechów, z którymi przybyłem. Pozwolę sobie - tu Jean przerwał, łamiąc oddech - przytoczyć wszystko od początku.
Przybyłem do kolonii zmęczony zawieruchami na kontynencie. Jestem Elynem i byłym żołnierzem. Podczas służby w wojsku poznałem przyszłą ukochaną, która była moją dowódczynią. Do kolonii przybyliśmy bez grosza przy duszy. Pierwszą rzeczą, o jakiej pomyśleliśmy była chęć znalezienia uczciwej pracy (naszym marzeniem było i jest zarządzanie własnym majątkiem). Znaleźliśmy ją w gabinecie Dyrektora. Polowaliśmy, szkoliliśmy żołnierzy, ciężko pracując, by się dorobić. Wtem dostaliśmy polecenie rozwiązania kwestii napadu na jeden z posterunków. Starałem się rozwiązywać ją rzetelnie, zakradłem się nawet do obozu Elynów, gdyż to oni byli posądzani o napaść. Popełniłem jednak bardzo poważny błąd, który zaciążył na wszystkim. Poprosiłem ukochaną, by poszukałem mnie, jakbym zniknął na dłużej. Sprawiło to, że trafiła ona do tego samego obozu i wszelki ślad po niej zaginął. Tym samym najprawdopodobniej przyczyniłem się do jej śmierci i męk.
To jest pierwszy z grzechów (obok zdrady własnych rodaków), jaki popełniłem. - załkał żałośnie.
- Później już tylko się staczałem. Kiedy Cesarscy zjawili się w porcie kolonii, zostałem posłany na obrady z nimi. Kłopot w tym, że strata ukochanej połączona z elyńską dumą i posądzaniem tak siebie, jak i Kompanii za tąże stratę sprawiły, że zamiast pokoju dałem się nakłonić do zdrady kolonii. Opracowałem plan zdobycia twierdzy, poinformowałem o wszystkim nowego Pana, stając się de facto kątem Nowego Vordon i jego mieszkańców.
Jestem człowiekiem zdeprawowanym i wstydzę się samego siebie. Nie widzę powodów, bym zasługiwał na jakąkolwiek litość, a dalej zapętlać się w spirali zdrady nie mam zamiaru - skończył swą szeptaną spowiedź, płacząc coraz rzewniej.
Edition: to nie wszystko, urwało mi w trakcie pisania z telefonu, nie odpowiadaj jeszcze.
Edition 2: już. Możesz odpisać.