Wiecie co jest najśmieszniejsze w tych historiach o duchach, UFO, zjawiskach paranormalnych? Powiem Wam - my sami. Tak. My, ludzie, którzy uważamy za nienormalne i boimy się tego, czego nie rozumiemy i co przekracza nasze pojęcie. Jeszcze kilkaset lat temu nikt by nie śnił o rzeczach, które dziś są dla nas całkiem zwyczajne. Gdybyśmy mogli cofnąć się w czasie i pokazać ludziom niegdyś żyjącym grający magnetofon czy komputer, to albo spaliliby nas na stosie za czary, albo postawili ołtarz naszemu urządzeniu i składali mu ofiary z cieląt.
Ponadto, mamy dziwną tendencję do negowania rzeczy, których nie potrafimy zbadać lub wręcz - które umykają naszym podstawowym zmysłom poznania. Nie widzimy czegoś, nie słyszymy, nie da się dotknąć - to tego nie ma. Raczej powinniśmy sobie rzec, że obecnie jesteśmy za głupi, by móc zbadać dane zjawisko, może kiedyś... Gdyby nie odpowiednia aparatura, to i dziś nikt by nie wierzy w fale radiowe, promieniowanie etc.
Teorii na temat duchów słyszałem już wiele. Co jedna to bardziej idiotyczna. Prawda jest taka, że obecnie nie jesteśmy w stanie zbadać tego zjawiska i kompletnie go nie rozumiemy. Kilka teorii może i zahacza lekko o prawdę, ale jest to jak szukanie po omacku jakiegoś produktu w supermarkecie. Podejrzewam, że czym tak naprawdę jest to, co potocznie nazywamy "duchami", nie dowiemy się jeszcze długo. A może i nigdy.
Co się zaś tyczy UFO, to najbardziej chyba śmieszą mnie te osoby, które uważają się za ogromnych racjonalistów oraz za ateistów, a nie wierzą, że istnieje życie pozaziemskie. Nie no, rotfl totalny. Nie wiem w jaki sposób można się uważać za człowieka myślącego, obalać istnienie Boga, a jednocześnie wierzyć w jedną z największych głupot wmawianych przez duchownych - czyli to, że człowiek jest pępkiem wszechświata. Nie jestem w stanie nadążyć za tokiem myślenia, który niby nie jest nafaszerowany obłudą i religijnymi zabobonami, a stawia planetę Ziemia ponad wszystkie inne podobne planety, których w samej naszej galaktyce są całe miliardy (a może miliardy miliardów...), zaś istotę człowieka czyni aż tak wyjątkową. Nie chodzi o to by wierzyć w zielone ludki, które przylatują do nas na gigantycznych naczyniach obiadowych tylko po to, by zniszczyć nam zborze czy gdzieś się w jakimś lesie rozpieprzyć. Nie. Chodzi o to, by wyjść poza pewien zamknięty sposób myślenia i przestać traktować siebie samych z narcyzmem, ignorując zwykły rozsądek i prawdopodobieństwo.
Najgorsze w tym wszystkim jest zaś to, w jaki sposób media żerują na takich "sensacjach" i "rzeczach paranormalnych". To właśnie przez media sprawy takie jak życie pozaziemskie, prekognicja czy te nieszczęsne duchy zostały sprowadzone do śmieszności. Jak słyszymy "istota pozaziemska", to wyobrażamy sobie groteskowego ludka, który przylatuje do nas w wielkim talerzu, zamiast spróbować sobie wyobrazić kogoś podobnego do nas, mającego własne problemy, własne rozterki i wiodącego własne życie, gdzieś tam setki miliardów lat świetlnych od nas. Na hasło "duchy" wyobrażamy sobie coś w rodzaju latających prześcieradeł, które pojawiają się tylko po to, by zrobić burdel w domu przewracając wszystko i wystraszyć nas, głupio jęcząc itp. itd.
Zamiast tematów i dyskusji typu "Duchy istnieją, czy nie?" powinny być tematy "Ło matko, ależ my jesteśmy głupi". :P
edit: w sprawie zdjęć i filmów... Mam ogromny ubaw, gdy widzę w internecie każde zdjęcie, gdzie na niebie pojawia się jakaś plamka, która zaraz jest traktowana jako potencjalny, niezidentyfikowany obiekt latający. Ten obiekt to w 99% przypadków zwykły brud czy kurz na obiektywie. Zaś większość zdjęć duchów to efekt złego ustawienia parametrów aparatu (np. ustawienia czasu naświetla). Co nie znaczy, że dotyczy to wszystkich. Niektóre potrafią zmrozić krew w żyłach.