W sumie daje to większe mozliwości. Zawsze masz duuużo więcej kasy, dzięki temu możesz utrzymywać znacznie wiekszą armię, jednak trzeba mieć dobrze rozwiniętą postać, bo nie wyobrażam sobie zdobywania Sarleonu w 90 ludzi ;). Dajesz w charyzmę i leadership, czy kładziesz na renown?
Nieźle, nieźle - sporo trafiłeś.
Leadership to jedna z pierwszych cech , którą 'pompuję', nawet kosztem umiejętności bojowych.
Mam "ósemkę"-ale to się i tak nie przekłada wprost, na wystarczającą wielkość ekipy- nabijania liczebności oddziału, poprzez walkę, się nie przeskoczy-miast nie atakowałem wcześnij niż jak miałem ~150 luda.
W sumie to nie za bardzo mam punkt odniesienia, do tego jak budują postać inni.
Np.
nigdy nie najeżdzałem wiosek i nie rozwalałem karawan(no, trochę przesadziłem-zdarzyło mi się parę razy być rzezimieszkiem, kiedy chciałem zrobić szybką podmianę jeńców), no i oczywiście wypuszczałem wszystkich lordów-sądzę , że to też ma spory wpływ na to jak mi się powodziło w świecie Pendoru.
Co do Cllarion Call to ja bym ich nie polecał moim zdaniem to jeden z najsłabszych zakonów nawet ulepszeni na maxsa nic szczególnego nie pokazują.
U mnie pokazują:)-dam prosty przykład- powiedzmy, że mam przeciwko sobie pełno ciężkiej jazdy- ja i moi NPC mamy wszyscy szybkie konie noldorskie- daję komendę "konnica za mną"- idę na czołówkę-strącam paru harcowników i tuż przed główną falą uderzeniową odbijam w bok- większość z nich ruszą za mną i NPC(część maruderów zawsze zostaje ranna w kotle) zaczynam zdejmować z "pozycji odwróconej" najszybszych i próbuję półkolem dostać się do ich piechoty(o ile ją mają)- i tam daję konnicy komendę "utrzymać pozycję"-w tym czasie Clarion Call, jako że mają wolniejsze konie(część z nich wiąże się też w walce w centrum mapy) ,wchodzi na ogon wrogiej grupie pościgowej i zaczynają się dożynki/gra w dwa ognie:)
Poza tym w terenach górskich/górzystych mam szybką i mobilną artylerię, mogę ich sobie ustawić na jakimś szczycie/pagórku i pykać seriami do wroga-jasne ,że to nie są noldorowie, silvermist czy ebony gauntlet- ale to, że mogą się błyskawicznie przemieszczać do strategicznie ważnych punktów, ma dla mnie kluczowe znaczenie(i taki drobiazg, że jako jedni z nielicznych używają mieczy 'półtoraków'-dlatego całkiem nieżle idzie im też walka w zwarciu).
Tak jak na współczesnej arenie wojennej-liczą się głównie środki przenoszenia i czas reakcji-a nie potencjalnie większa siła ogniowa-to jest ważne podczas oblężeń{działań pozycyjnych}-w polu niekoniecznie).
No i, koniec końców, lubię sobie popykać z łuku w typowej walce kołowej:).