Miałem, a właściwie mam ciekawą sytuacje. Jestem Lordem Imperium i nie prowadzimi z nikim wojny, tylko Ja mam swoją własną osobistą ze Sarleonem. Posiadam zamek Valorhield oraz wioskę Flecher i Chaeza. Ponad 1300 ludzi obległo mój zamek. Myśle sobie, że poczekam, aż zaatakują. Oczywiście długo nie czekałem i dołączyłem do obrony. Raz po razie przegrywam i pomyślałem sobie, aby mi zdobyli. Tylko w tym tkwi haczyk, bo co prawda jest przeprowadzony atak, ale kurcze nikt nie ginie. Tak przeleciał 1 dzień i nic. 2 dzień też nic nie przyniósł. Więc zrobiłem próbe na 20 dni, a oni, ani nie wychodzą, ani nie zdobywają zamku.
Mam dwie hipotezy :
1. Mój przyjaciel Legat Cleon jest w tym zamku i myśle że jak on nie prowadzi wojny to możliwe, że blokuje atak.
2. Atakiem rządzą nieudolni przywódcy : Lord Othon i Lord Monteweral ( myśle, że kłócą się o stanowisko dowódcy ataku ) i ciągle coś mi przeskakuje jak mam myszkie nad moim zamkiem chodzi o to, że dowódcy ci dwaj zmieniają się co 5 sekund.
Oczywiście wykorzystałem szanse i podbiłem pare Sarleońskich zamków.A ,że ponad połowa armi jest ich związana to mam pole do popisu.
Nigdy jeszcze nie spotkałem takiej sytuacji, więc dlatego pytam, bo jest naprawdę ciekawa.
I mam pytanie co robić jeśli wogóle coś można?