OK, po 3/4 kampanii Rebelii na Własny Rachunek mogę z czystym sumieniem odpowiedzieć którą frakcję najtrudniej,a którą najłatwiej wyeliminować.
I z góry uprzedzam - będziecie cholernie zdziwieni.
Ale zanim przejdę do konkretów - nie ma znaczenia w zwykłej rozgrywce którą frakcje łatwiej, a którą trudniej zniszczyć. W zwykłej grze, na usługach króla, żaden z tych narodów nie stanowi zagrożenia, a jedynie Khergici są z lekka upierdliwi. Dopiero przy Rebelii Na Własny Rachunek okazuje się z którym Królestwem będziemy mieli poważny problem.
Najłatwiej wyeliminować Swadian. (a nie mówiłem, że będziecie zdziwieni?)
Ponieważ ich Lordowie to wredni indywidualiści, a król to dupa wołowa.
O ile inne nacje starają sie walczyć grupami, to Swadianie żeby skały s*ały nie ruszą na odbicie zamku w 3000 chłopa.
Mogę im po kolei zabierać kolejne włości, a ci sami na własną rękę będą się na mnie porywać. A efekt jest taki, ze wystarczy wrzucić do zamku/miasta 100 porządnych wojaków i Swadianie stoją pod zamkiem i płaczą, że nie mogą się na niego rzucić. A wystarczyło by aby skrzyknęli się w kilku (ale tego akurat Swadianie nie potrafią)..
Kogo najtrudniej wyeliminować?
Vaegirów. To nacja, która potrafi sie zmobilizować, potrafi miesiącami sie zbroić siedząc cicho, a gdy już nabiorą siły, potrafią ustalić wspólnie jeden celi i całą armią 10-15 Lordów ruszyć by go zdobyć.
No i wtedy robi się naprawdę nieprzyjemnie, bo jak tu bronić zamku, gdy ma się pod jego murami 3000-3600 woja?!