Może i faktycznie konny przegrywa z sierżantem i huskarlem, ale tylko wtedy, gdy dowódca to MŁOTEK i żadne strategii nie stosuje!!!
Czy (w walce z dobrą piechotą) tak trudno:
- wstawić na pierwszy plan piechotę
- nie kazać rycerzom atakować (szarża huskarla g**** może nam zrobić)
- próbować okrążyć wojska wroga za pomocą konnych
Jednostki konne są najpotężniejsze tylko dla najinteligentniejszych dowódców, którzy wiedzą, że strategia w walce jest jak lek dla chorego- coś najbardziej potrzebne. Oczywiście są gracze nie szanujący swojej pracy, którzy biorą 300 woja, tracą 30 i im to wisi, bo zostało jeszcze dużo. Ja mam ok. 200, ale i tak każdego szanuje jak mogę.
Nie obchodzi mnie, czy wy wolicie konnych, czy piechotę, ale konni są po prostu lepsi dla lepszych dowódców.
Ja zmieniłem styl walki i frakcje, i jestem teraz wymiataczem, że tak powiem :) Otóż zrezygnowałem z konia i wasalstwa (byłem nawet marszałkiem) u Vaegirów, kupiłem sobie pike, zainwestowałem w pikinierów, złożyłem przysięgę Nordom i teraz jak walczę z Vaegirską konnicą to oni są dla mnie tak prości do pokonania jak zwykły rekrut :D Wszystko rzecz jasna dzieje się w modzie TEATRC :) polecam taki styl walki :) prawie zawsze 0 strat (prawie, bo czasem się trafi koleś na koniu co ma dłuższą lancę od twojego pikinirka :D)
Z botami to se możesz... są po prostu głupie i pędzą na śmierć. Ja wolę jak na bitwie jest mały rozgardiasz, bo można sobie postrzelać w kogo się chce. Jak wszyscy pędzą w ciebie to inna sprawa.
pozdro