@AdamKur - W Twoich pierwszych zdaniach jest prawda. Zauważ jednak, że nie porównywałem tego do jakiejś błahostki. Owszem, to jest ciężka sprawa, gdzie wiele zależy od samej kobiety, jakie ma podejście do życia i tego czy będzie miała wokół siebie bliskich, którzy ją wspierają. Co do poczucia winy... Hm, może tego tak bym nie nazwał. Niesprawiedliwości jak najbardziej, odrazy - przez pierwsze miesiące czy lata również. Jednakże to uczucie obrzydzenia czy nienawiści powinno z czasem (dłuższym lub krótszym) przejść, jeżeli wszystko poprawnie będzie się rozwijać, bo jak sam napisałeś - instynkt macierzyński będzie zbyt silny. To w końcu jej dziecko, które niczemu nie jest winne. A co do tego faceta - gwałciciela może i nie znajdzie, ale jeżeli mówimy w sensie ogólnym, to nie jest to jakiś wielki problem, by samotna matka znalazła sobie męża. Miłość widzi więcej. Mówię na przykładach ze swojego otoczenia.
PS. Nie powiedziałem, że żałuję, że nie urodziłem się X lat wcześniej, by móc walczyć w szlachetnych powstaniach czy wojnach na skalę pieśni. Dobrze wiem, jak traktować pojęcie wojny. Nikt z nas nie może w 100% pewności powiedzieć, że chwyciłby za broń i poszedł w pierwszej linii frontu na bój czy chować się po okopach, robiąc partyzantkę. Dopóki nie chwycimy broni, nie oddamy strzału w kierunku człowieka, nie zatopimy stali w jego ciele, nie zobaczymy realiów wojny i pola bitwy na własne oczy, nie możemy zapewniać, że rzucimy się w bój mimo wszystko. Na to też działa efekt psychologiczny. Takie jest moje zdanie. Tak czy siak - chodziło mi o to, że żałuję, ponieważ drzewiej prawa i zwyczaje były inne, ludzie mieli inną mentalność i postrzegania świata, bliższe mojemu. Dzisiaj jest zupełnie inaczej i mało kto widzi życie tak jak ja.