Nie ma o świeckości, ale jest zapis, że władze muszą być bezstronne w sprawach religijnych...
"Art. 25.
(...)
2.Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują
bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym.
3.Stosunki między państwem a kościołami i innymi związkami wyznaniowymi są kształtowane na zasadach poszanowania ich autonomii oraz wzajemnej niezależności każdego w swoim zakresie, jak również współdziałania dla dobra człowieka i dobra wspólnego."
To mówi Konstytucja... Piszę, żeby później nie było niedomówień. Oczywiście jest to napisane głównie w kontekście swobody wyrażania poglądów religijnych. Aczkolwiek to głównie do tego się sprowadza.
Ale jeśli jest napisane, że Władze muszą zachować bezstronność, czyli nie mogą też wspierać jakiś przekonań religijnych, gdyż wtedy nie jest to zachowanie bezstronne. A zakaz aborcji oparty na stwierdzeniu, że istnieje coś takiego jak "dziecko poczęte" co nie jest w żadnych środowiskach naukowych wspierane ani zatwierdzone. Jest określenie płód, ale ono jakoś tak nie pasowało środowiskom katolickim... Czyli ewidentnie jest podchodzi to pod religię, bo żadne renomowane środowisko naukowe nigdy nie zatwierdziło, że dziecko zaczyna się od poczęcia. Jest to wymysł tych środowisk i tyle...
Innymi słowy wymyślili sobie jakieś "fajniejsze" wyrażenie określające płód we wczesnej fazie rozwoju, następnie dorobili ideologię z duszą i z "małym człowiekiem" na podstawie przekonań religijnych, a na końcu uznali, że zakażą aborcji na podstawie tego co sobie wymyślili chwilę wcześniej... Proste??? Wydaje mi się, że tak...
Lewicowe twierdzenie, że państwo nie może kierowac się normami religijnymi, ale już normami zgodnymi z lewicową moralnością, tak, jest w świetle konstytucji nieuprawnione.
Lewica i Prawica... Ach jak mnie to bawi :D Poziom przedszkola. jeśli chodzi o rozróżnianie światopoglądów. "Złe lewaki i dobre prawicowe chłopaki". Porównanie(tylko założenia a nie to co prezentują poszczególni posłowie): PiS - konserwatyści, ale "lewica gospodarcza"(prorodzinni, wspierajacy socjal i inne tego typu pierdoły). Nowoczesna - liberalni w kwestiach społecznych, ale wspierający wolny rynek i konkurencje (czyli raczej tą "prawą stronę"). Innymi słowy, używanie "Lewica" i "Prawica" miało sens jak porównywałeś Komunizm i Korwina, albo Zandberga i Korwina (w sumie w tych też powinno się rozdzielić, bo nie wszędzie Zandberg jest porąbany), ale w większości przypadków są to określenia poziomem nie odstające od "Jasiu nie bij Marysi, bo to złe i bozia na ciebie patrzy i się smuci".
Lecimy dalej
Lewicowe twierdzenie, że państwo nie może kierowac się normami religijnymi, ale już normami zgodnymi z lewicową moralnością, tak, jest w świetle konstytucji nieuprawnione.
Znowu ta znienawidzona "Lewica i Lewactwo TFU"...
Państwo ma się zajmować faktami a nie wyobrażeniami czy przesłankami. Inaczej nie jest obiektywne i odnosi się do przekonań religijnych. A fakty są takie jakie są i tak jak nie ma udowodnionego istnienia duszy i tak jak większość się zgadza, że płód to nie jest jeszcze człowiek tak państwo powinno brać pod uwagę to a nie opowiastki, które obecnie traktowane są jako metafory dlatego, że jakby traktować to dosłownie to wyszłoby, że to patologia a nie "moralność".
Poza tym - właściwie DLACZEGO państwo powinni różnicować stosunek wobec światopoglądów religijnych, a niereligijnych? Przecież i tak każdy system wartości jest subiektywny i irracjonalny i przyjęcie takiego, a nie innego, jest kwestią arbitralnego narzucenia. Twierdzisz, że nie ma naukowych dowodów na istnienie Boga? Zgoda.
Prawda jest taka, że do kościoła chodzi (czyli tyle % mniej więcej wierzy) od 28% w zach pomorskim po 100% na zadupiu w podlaskim. Jak jesteś religijny to popatrz sobie na to ile osób jest w święta w kościele (tradycja) a ile w normalną niedzielę (wiara). Tak z dwa/trzy razy więcej a i tak część nie pójdzie. Żeby zostać Katolikiem wystarczy chrzest, a rodzice zazwyczaj robią to, żeby mieć pretekst do uroczystości rodzinnej i móc pokazać swoją "piękną Anitkę" wszystkim krewnym.
Przecież i tak każdy system wartości jest subiektywny i irracjonalny i przyjęcie takiego, a nie innego, jest kwestią arbitralnego narzucenia.
Po raz pierwszy muszę się częściowo zgodzić. Tak każdy system wartości jest subiektywny, ale właśnie system wartości ma być racjonalny. Obecne systemy wartości są racjonalne, ponieważ w takich systemach czujemy się najpewniej i najlepiej (jako społeczeństwo) się rozwijamy. Np. Mordowanie na ulicy nie wpływałoby dobrze na rozwój społeczeństwa, ale nie przez pierdoły typu "grzech ciężki" i 10 zdrowasiek, tylko po prostu czulibyśmy się mniej pewnie. Dlatego system ma być racjonalny, a zakazywanie aborcji nie jest w żadnym stopniu racjonalne, bo nie jest poparte, żadnymi faktami oprócz zysków utraconych (jeden obywatel mniej) i w praktyce nic na tym nie tracimy.
Każde zdanie zawierające twierdzenie o dobru lub źle jest z punktu widzenia naukowego nieudowadnialnego, w ogóle nie jest zdaniem logicznym (nauka może stwierdzić "taka a tak grupa wyznaje, że X jest złe", ale nie "X jest złe"). Dlaczego "X jest złe, bo tak uważał Jezus/Mojżesz/Mahomet" jest si, a "X jest złe, bo tak uważał Marks/Monteskiusz/Kant" cacy?
Nie ma dobra i zła, jest tylko interpretacja. My jako społeczeństwo powinniśmy się starać, żeby to co wyznajemy (wartości) było optymalne dla rozwoju społeczeństwa.
Problem w tym, że każde państwo kieruje się jakimś światopoglądem inaczej się nie da, dlatego neutralność światopoglądowa jest pojęciem pustym, używanym do walenia po głowie wyznawców poglądów innych, niż mówca.
Skąd ty wziąłeś tą neutralność światopoglądową??? Nie ma w Konstytucji nawet takiego stwierdzenia. Nikt nie wymaga neutralności Rządu czy Władzy... Jedyne czego oczekuję to to, że Władza będzie rządziła na podstawie faktów i potrzeb obywateli a nie bajek sprzed 2 tysięcy lat.
A tak z innej beczki musimy znaleźć coś nowego, bo ustawa nie przeszła :P