- Z tego klasyka, jak to określiłeś zostaje tylko wygląd - powiedział Seth, podchodząc do płachty, która zakrywała jakiś większy przedmiot. Ściągnął ją i ukazał Ci się silnik samochodowy, po chwili kontynuował - Wszystko zostanie wymienione, sam go rozebrałem to i go sam poskładam. I nie, nie mam planów w stosunku do Ciebie na dzisiejszy wieczór. Poza tym, odkąd stałeś się moim synem, to pracujesz na swój rachunek. No chyba, że przeskrobiesz coś w sprawach Camarilli, to płacę za Ciebie głową. Miej to na uwadze - po czym zabrał się za składanie silnika na tyle, ile może zrobić na zewnątrz "skorupy". Ty tymczasem pożegnałeś się i wsiadłeś do vana. Kluczyki były tam, gdzie Seth je zostawił. Odpaliłeś silnik i powoli wyjechałeś na ulicę. Wmieszałeś się w ruch, starałeś się wyczuć samochód. Pomimo swoich rozmiarów zauważyłeś, że i ten był odpowiednio podrasowany. Kusiło Cię, by sprawdzić ile może osiągnąć, ale wiedziałeś że to nie twój pojazd. Po jakimś czasie dojechałeś pod adres. Było to jedno ze złomowisk San Francisco. Podjechałeś pod budynek, po czym wysiadłeś z vana.
Co robisz dalej?