- Prywatna firma - odpowiedziała Olivia -
odpowiednia ilość gotówki zamknęła ich usta. Samolot jest przystosowany do "naszych" potrzeb. Odpowiednio zabezpieczony, specjalne szyby i tym podobna technika. Ludzie jednak czasem są głupi, wynaleźli świetnego Concorde'a, w ciągu trzech - czterech godzin byłybyśmy we Wiedniu. Jak wrócimy do San Francisco to będę musiała pogadać z Caroline Griffin, czy by czasem nie pomyślała o wydobyciu naddźwiękowego potwora z czeluści złomowisk. Ułatwiłoby to życie większości Kainitów, którzy podróżują przez ocean - po czym Olivia zamilkła, patrzyła się przez okno na miasto. Klaudiusz prowadził samochód szybko, ale ostrożnie. Po godzinie samochód wjechał na teren lotniska, w pobliże jednego z hangarów. Przed hangarem czekał już
samolot z otwartymi schodami. Klaudiusz zaparkował limuzynę i wysiadłyście z niej, po czym wsiadłyście do samolotu. Olivia poprowadziła Cię do miejsc przeznaczonych dla Was. Usiadła na jednym z wolnych foteli i przypięła się pasami. Po kilku minutach za Wami wszedł Klaudiusz, który oznajmił:
- Jesteśmy gotowi. Samochód będzie na nas czekał w hangarze.
- Dobrze. Przekaż kapitanowi, by już startował. Świt niedługo - odpowiedziała Olivia, po czym odwróciła głowę w twoim kierunku i powiedziała:
- Gdy samolot wystartuje, będziesz mogła się rozpiąć z pasów i przystosować swój fotel jak będziesz chciała. Podczas naszego snu Klaudiusz będzie się nami opiekował. Także dobrego snu, Katherine. Do zobaczenia we Wiedniu - po czym Olivia rozłożyła swój fotel do pozycji leżącej i zauważyłaś, że w locie usnęła. Klaudiusz uśmiechnął się do Ciebie, powiedział Ci na pożegnanie
"Słodkich snów" i poszedł do kapitana. Po chwili samolot zaczął kołować na pas, a słońce zaczęło powoli wysuwać się zza horyzontu...