Seth wykonał twoje polecenie, kierując vana ulicami miasta. Ulice miasta były spokojne. Gdzieniegdzie minęliście taryfę, jakieś inne samochody, ludzi i kainitów udających się własnymi ścieżkami ku własnemu przeznaczeniu. Po dłuższym czasie przyjechaliście na parking jednego z cmentarzy San Francisco. Seth zaparkował, po czym wyłączył silnik i powiedział:
- Cóż, w sumie możemy to załatwić dzisiejszej nocy. Mam ze sobą... urnę z prochami Jane. Muszę tylko dopełnić formalności z miejscowym grabarzem i możemy dzisiaj ją... pochować. Tak jak powinno to być zrobione - po czym wszedł w głąb vana i podszedł do jednej z szafek. Otworzył ją i wyciągnął
urnę, po czym wysiadł z samochodu. Ty też wysiadłaś, po czym Seth podał Ci ją i pozamykał samochód. Udaliście się do domu grabarza, który zajmował się tym cmentarzem. Seth zapukał do drzwi i po chwili otworzył je Wam
grabarz. Wyczułaś, że jest to człowiek.
- Dobry wieczór Samuelu, nie przeszkadzamy? - spytał Seth.
- Nie - odpowiedział grabarz
- Proszę, wejdźcie - po czym wyszedł z domu, by was wpuścić. Seth przepuścił Cię pierwszą i wszedł za tobą. Samuel zamknął drzwi i zaprosił was do salonu. Gdy weszłaś do środka zauważyłaś, że salon grabarza jest skromnie umeblowany. Stare drewniane meble, jeden fotel bujany, stara lecz nie zniszczona sofa, drewniany stół oraz kilka witryn z książkami.
- Usiądźcie, proszę - powiedział Samuel, po czym sam usiadł na bujanym fotelu. Usiedliście, po czym grabarz kontynuował pytając się Ciebie:
- Rozumiem, że Wy w sprawie pochówku?