Szła powoli, z pod kaptura wystawały tylko mokre końcówki włosów, dreptała bez celu próbując sobie przypomnieć zajścia z ostatnich godzin, połączyć to jakoś z materiałami jakie odszukała w bibliotece, zmrużyła oczy,
- zwoje - pomyślała,
- zwoje i pismo - odtwarzała dalej w głowie,
- pismo ma jednak jakiś klucz ale skąd od tak znam go właśnie tera... - z mamrotania do siebie samej wyrwał ją przejeżdżający samochód, zwolnił na chwilę lecz się nie zatrzymywał i ruszył dalej.
- skup się - warknęła do siebie, zamknęła oczy i ruszyła szybciej przed siebie, chciała poczuć woń deszczu, i podmuch wiatru na skórze, kiedyś pomagało jej się to uczyć lub zasypiać,
- siódmej nocy o brzasku starsi odetną korzeń ludzkiej strony, nie będzie odwrotu i... - nagle poczuła pchnięcie na ramieniu, błyskawicznie otworzyła oczy,
- patrz gdzie leziesz ! - wrzasnął oburzony jegomość, który zrzucał pospiesznie krople wody z kaptura.
Kate nie odpowiedziała tylko zacisnęła zęby słysząc rytmiczną pieśń, której akompaniamentu kosztowała już nie jeden raz tej nocy,
- lecz się albo naucz łazić ofermo - wyraźnie nie słysząc odzewu poirytowany ciskał w nią kolejnymi frazami,
- idź stąd - szepnęła przez wysuwające się kły,
- że co ? - jegomość miał już dosyć stania w deszczu i ruszył w jej stronę,
- spieprzaj, bo pożałujesz - zacisnęła pięści i nachyliła się w jego stronę. Typ z obronnej pozycji przybrał karykaturalną, roześmiał się zdając sobie sprawę, że od początku ma do czynienia z kobietą a nie jak przypuszczał z jakimś łachem,
- zaraz ci... - piorun rozświetlił na chwilę okolicę a osobnik zamilkł. Zniknął głupkowaty uśmiech i stał jak wryty, kilkakrotnie mrugał oczami bo nie był do końca pewien co przed chwilą w ułamku sekundy zobaczył.
W jednej chwili jego puls przyspieszył choć sam nie wiedział dlaczego, zrobiło mu się jeszcze bardziej głupio bo nagle odjęło mu mowę jakby przestraszył się burzy,
- nie szukam kłopotów i ty też tego nie rób - jej ton zelżał, słyszała wyraźnie jak serce podeszło mu pod gardło, czuła intensywny zapach potu, który nagle oblał jego ciało
- czy tak pachnie ludzki strach ? - zamyśliła się przez chwile jednocześnie zmuszała się siłą woli by nie podejść bliżej, pokusa była za duża,
- dziwaczka ! - wrzasnął w końcu mężczyzna i oddalił się pospiesznie we własnym kierunku, kilkukrotnie zerkając przez ramie czy czasem za nim nie idzie.
To całe zajście, uczucie głodu, fascynacja mordu, ustąpiło dopiero gdy mogła się ponownie uspokoić i zagłuszyć szalony głos w głowie,
- biblioteka...boże tam muszę znaleźć wskazówki, teraz wiem czego szukać - gdyby nie fakt, że był to wrzask w jej myślach - cała okolica wiedziała by gdzie zmierza.
Nagle poczuła to co jeszcze lubiła, wir tajemnicy...sprawy którą musi odkryć, jak za starych dobrych czasów.
Przyspieszyła krok i kierowała się w znajome miejsce.