System monarchiczny charakteryzuje się tym, że władzę sprawuję w nim zazwyczaj rodzina. Czasem władcy wybierani są w nich przez elekcję. Jednak w klasycznym systemie jednowładczym panuje jedna rodzina.
Jeżeli kompetencje i autorytet monarchy wśród ludu są zbyt wielkie, może monarcha wprowadzić złe prawo i nie mieć z tego powodu żadnych zagrożeń. Umiejętnie przeciwdziałają temu różne instytucje, które znali nasi przodkowie: duchowieństwo, możni, szlachta. Oczywiście, te same mogą doprowadzić do wielkich problemów w wypadku, gdyby to monarcha miał rację, a nie oni. Wiele było takich przypadków : wypędzenie Mieszka Starego, bunt Targowiczan. Monarcha nie może po prostu pomiatać ludem, gdyż wie, jak może się to dla niego skończyć. Czasem, na skutek złych decyzji króla bądź złej woli spiskowców, dochodzi do detronizacji, zmiany króla, a nawet systemu. To jest oczywiste.
Król, panując, ma na celu dobro swojego kraju. Jest on bowiem ojcem narodu, czyli wszystkich swoich poddanych. Król nie zawsze musi być najmądrzejszy i najbardziej inteligentny. Jest jednak od najmłodszych lat wychowywany na króla. Jest uczony przez nauczycieli i rodziców tego, jak rządzić państwem. Nauczany jest, że powinien korzystać z usługi mądrych doradców. Wie, że wprowadzenie wysokich podatków jest szkodliwe. Wie, dlaczego nie sekularyzować społeczeństwa, nie popierać Małgorzaty Środy. Osoby niepełnosprawne umysłowo, chore, głupie, o skłonnościach antymonarchicznych, powinny być oczywiście usuwane z sukcesji.
Mądry król wspiera decentralizację od województw aż po rodzinę, religię narodu. Nie prześladuje ateistów ale pod żadnym pozorem ich nie faworyzuje. Zdarzają się natomiast prezydenci i senatorowie śmieszni, bez wykształcenia i zdrowego rozsądku. Jedyne co sprawia że wygrywają, to popularność, uroda i sposób przemawiania.
Król może wprowadzić demokratyczną, ważoną lub nieważoną (na różnych szczeblach może być różnie) formę wyborów, dotyczącą zagadnień lokalnych. Nie powinien jednak wymagać od prostego człowieka wiedzy o tym, który polityk najlepiej zna się na makroekonomii.
System republikański również nie jest najgorszy. Problem jest jednak taki, że jakakolwiek niekompetencja rządzących może okazać się pretekstem do wprowadzenia do władzy szaleńców (Syriza (?) w Grecji, komuniści w Hiszpanii). Rządzącym nie zależy na tym, by zatrudniać jako doradców ludzki kompetentnych, bo mogą ich wygryźć! Jeżeli nie gwarantuje jednak pewnej wierności podstawowym ideałom europejskim (ochrona rodziny, normalne podatki, normalne prawo), wtedy pojawiają się wielkie wypaczenia. Edukacja dzieci w Skandynawii dziwacznych, zboczonych rzeczy. Zabieranie dzieci ubogim ludziom. Groźba zabrania dziecka przez roztycie. Brak możliwości wycięcia drzewa na swojej posesji czy też postawienia na niej domu. Rekwirowanie sztandarów z tradycyjnymi symbolami nacjonalistycznymi.
Znacznie częściej do takowych ekscesów dochodzi w systemach demokratycznych.
Szanowny Huthcie, demokracja to nie tylko elekcja. Demokracja to również bunt 51% ludności i wyrżnięcie rodziny królewskiej. W demokracji pozostałe 49%, jeżeli nie ma konstytucyjnie zagwarantowanej ochrony może zostać wybita (żeby nie było nieporozumień, bo niektórzy tu nie umieją wyciągać pewnych faktów : te wybicie to również terror ideologiczny jak we Francji, narzucanie pewnej wersji historii, sekularyzacja, wszelka narzucona przez państwo za pośrednictwem prawa polskiego poprawność polityczna).
Większa ochrona przed patologiami systemu jest w republice bądź monarchii, która ma zagwarantowane prawnie jasno i wyraźne ochranianie na skalę całego państwa wartości europejskich: rodziny etc. Monarchia nie równa się dyktaturze, republika nie równa się połączeniu ochlokracji z oligarchią. Tak to jednak niestety bywa, że w republice władzę pełnią ludzie niegodni. Nie muszę chyba mówić o niedawno ujawnionych podsłuchach oraz przeszłości wielu dzisiejszych parlamentarzystów (a także w innych krajach jak : Rosja, Ukraina, Francja). Ci ludzie, gdy nikt nie patrzy, to okrutne świnie. Oczywiście nie wszyscy...
Odniosę się również do wypowiedzi Mata Berserkera. Otóż jest tak, jak mówisz. Parlamentarzyści, senatorowie, nawet prezydent, który przecież nie będzie głową państwa wiecznie, boją się korporacji i mafii. Król mniej boi się takich rzeczy.